Gość: krasnalek
IP: *.chello.pl
10.03.05, 12:53
A miało byc tak pięknie.
Na początku spotykaliśmy się rzadko, nasz seks był gwałtowny, namiętny...
potrafiliśmy kochać się parę razy dziennie. Były kwiaty, wino, romantyczne
spacery, kino, kolacje przy świecach, niespodzianki, czułe słowa, wielkie
plany... idylla.
Po roku... on stracił juz całkiem apetyt na seks, każde moje "kocham" jast
zbywane mamrotem "cibtż", każda kolacja jest wymuszona, jakby nie istniało
między nami juz nic ciepłego. A ja się bardzo staram.
Nie wiem, co się dzieje. Czy to "efekt gumki" z Johna Graya? Czy on już mnie
nie kocha? Czy ma inną? Umieram...