Gość: Agnes
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.03.05, 20:07
Jak sądzicie - na ile przemęczenie codziennymi troskami i przede wszystkim
pracą wpływa na nasze życie seksualne? Zastanawiam się nad tym bo już sama nie
wiem, czy to dzieje się z moim związkeim to własnie syndrom wiecznego braku
czasu i chęci na cokolwiek, czy może jednak czegos innego...
Jestem z moim facetem od 3 lat, planujemy ślub. Jest nam ze sobą dobrze. Nasze
życie intymnie było super, niestety, do czasu. Kiedyś kochaliśmy się nawet
kilka razy dziennie, a potem, kiedy związek wyszed już z fazy szaleńczego
zakochania, średnio co 2-3 dzień, i było OK. Rok temu on zmienił pracę na
bardzo wyczerpująca, także fizycznie. Pracuje na zmiany po kilkanaście godzin,
potem ma kilka dni wolnych. I odkąd tak pracuje nasz seks praktycznie przestał
istnieć. Kochamy się teraz raz na 4-5 tygodni. On już nigdy nie inicjuje
zbliżeń, jeśli do czegoś już dochodzi, to jest to moja inicjatywa. Oprócz tego
wszystko jest niby w porządku, jest dla mnie tak samo czuły i troskliwy jak
zawsze, nie unika bliskości fizycznej, przytulenia się, dotyku, jednak sam
stwierdza, ze po prostu nie chce mu się kochać. Wiem, że nie ma nikogo na
boku. Ale zastanawiam się, czy taki stan jest normalny u 25-letniego faceta.
On tę sytuację tłumaczy własnie przemęczeniem, ciągłymi problemami. Fakt, nie
jest nam łatwo, mamy nie za fajną sytuację finansową, mieszkaniową oboje mamy
bardzo stresującą atmosferę w pracy. I ja też to wszystko przeżywam, też
bardzo dużo pracuję, jestem chyba nawet bardziej wyczulona na wszystkie nasze
zmartwienia a jednak nadal mam ochotę się kochać, choć może też już nie tak
wielką i nie tak często jak kiedyś.
Co zrobić z tym fantem, jak mu, i jak nam pomóć? I co dalej? Przeciez tak nie
można żyć...