Niechciani goście- doradżcie.

16.03.05, 15:00
Mój dobry kolega z liceum koniecznie chce mnie odwiedzić. Problem w tym, że
planuje przyjść z dziewczyną, której ja po prostu nie trawię!!! Na samą myśl
o wspólnej kolacji dostaje gęsiej skórki. Nie mam ochoty na ich wizytę, ale
nie chcę urazić kumpla. Nie chce żeby ona panoszyła sie i zwiedzała mój dom,
nie chce meczyć sie w tym sztucznym nastroju, zadawać pytania, na które nie
chce znać odpowiedzi, odpowiadać o swoim życiu. Juz raz nie odebrałąm
telefonu jak mój kumpel dzwonił sie umówić ale kultura wymaga oddzwonić.
Ludzie jak z tego wybrnąć??? Jak zrobić aby to on sam zrezygnował z
odwiedzin. Szczerosć nie wchodzi w grę.
    • rachela180 Masz szczęście. 16.03.05, 15:02
      Ja z karaluchami walczę od miesiąca
    • mamdylemat Re: Niechciani gos´cie- doradz˙cie. 16.03.05, 15:03
      najlepiej umowic sie na neutralnym gruncie. zycze powodzenia!
    • chicquita Re: Niechciani goście- doradżcie. 16.03.05, 15:32
      powiedz z zachwytem w głosie, ze w takim razie sam coś upichcisz, możesz podać
      jakąś francuskką nazwę czy coś, jak się zapyta co to, to odpowiedz że ryba w
      miodzie i cebulce, małpie łby w galarecie, paruweczki w polewie czekoladowej
      czy inne świństwo. symuluj podekscytowanie i powiedz, ze jeśli nie wyliżą
      talerzy z zachwytu to się na nich obrazisz. w moim wypadku podziałałaby sama
      groźba tego, ze dorwałabym się do kuchni, ale może ty masz inną opinię w tej
      dziedzinie. pozdrawiam.
      • Gość: kkkkk4 Re: Niechciani goście- doradżcie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 16:10
        Na neutralnym gruncie nie moge sie umówić bo oni chca zobaczyc moje mieszkanie-
        niedawno kupione. Jedzenie ich nie wystraszy bo nie przychodzą jeść poza tym ja
        naprawde dobrze gotuję więc to by ich nie zniecheciło.....auuuu
        • mamdylemat Re: Niechciani gos´cie- doradz˙cie. 16.03.05, 16:12
          w takim razie zapros wiecej ludzi, ktorych lubisz. dzieki temu zneutralizuje
          sie nieco twoja niechec do panny kolegi.
          • madeleine7 Re: Niechciani gos´cie- doradz˙cie. 16.03.05, 16:15
            To zależy na ile to Twój dobry kolega i jaka więź Was łączy. Ja mojej
            przyjaciółce po prostu powiedziałam na osobności, ze nie trawie jej faceta i
            nie chcę, zeby z nim do mnie przychodziła i zrozumiała. Swojemu facetowi
            poprostu powiedziała, ze mamy swoje sprawy i chce do mnie jechac sama.I tyle.
            • mamdylemat Re: Niechciani gos´cie- doradz˙cie. 16.03.05, 16:17
              to tez jest wyjscie, ale wiesz, nie wszyscy maja takich wyrozumialych
              przyjaciol... czasami moze to wywolac niepotrzebne spiecie.
              • madeleine7 Re: Niechciani gos´cie- doradz˙cie. 16.03.05, 16:32
                Dlatego pytam jakie ma z nim relacje...
                • Gość: kkkkk4 Re: Niechciani gos´cie- doradz˙cie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 17:11
                  To jest kolega z dawnych lat. Kiedyś kumpel do tańca i do różańca (zero relacji
                  typowo damsko-męskich). Teraz nie widujemy się często. Przypadkowo co jakieś 2-
                  3 miesiace. Kontakty praktycznie się urwały ale pozostają miłe wspomnienia
                  szkolnych lat. Jego panna już w szkole mnie wkurzała- chyba wytwarzamy inne
                  pola magnetyczne. A już dobiła mnie (to było jescze w szkole) gdy na imprezie
                  rzuciła się do całowania na chłopaka z którym rozmawiałam - chyba bała się ze
                  ja go zainteresuję. Wówczas poczułam się beznadziejnie wyszłam i pojechałam do
                  domu od tamtej pory omijałam ją dalekim łukiem. Wprawdzie minęły lata ale dla
                  mnie kobieta zupełnie nieodwracalnie straciła klasę. Teraz okajtała się z tym
                  moim kolegą (szkoda chłopa) a on bez przerwy jak sie spotkamy wspomina, ze
                  chcieliby wpaść zobaczyć moje mieszkanie bo też sie będą urządzac. Ja po prostu
                  wogóle nie chce ich wprowadzać do swojego życia. Nie wiem czemu się tak
                  uparłam, ale mam jakąś psychiczną blokadę. Jego chętnie spotkam na ulicy,
                  poplotkuję dwie godziny i tyle. Po prostu żyje teraz w zupełnie innym świecie.
                  Nie chce ich zapraszać do domu nawet wraz z gronem moich znajomych. On niedawno
                  dzwonił, aby ostatecznie potwierdzić wizyte a ja nie odbierałam. Muszę
                  oddzwonić do niego i coś wymyśleć (czemu nie odbierałam telefonu), ale coś tak
                  sprytnego, zeby nie obrobił mi tyłka wśród dawnych znajomych i nie unikał mnie
                  na ulicy. Pomóżcie mi więc wymyśleć dobry wybieg a nie podpowiadajcie co zrobić
                  aby przetrzymać ich obecność tylko żeby nie przychodzili wogóle.
                  • Gość: kkkkk4 Re: Niechciani gos´cie- doradz˙cie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 17:16
                    Tak wiec nie mogę mu powiedzieć: nie lubie twojej panny i nie przychodź. Bo jak
                    bym takie coś zrobiłą to po prostu nigdy więcej by się do mnie nie odezwał i
                    myślę, że nawet na ulicy by mi nie powiedział "cześć". Chłopak jest wrazliwy,
                    więc jak bedę długo przeciągać sprawe to myślę, ze domyśli się, ze nie jest
                    mile widziany i również wiecej sie nie skontaktuje. Widzicie więc, ze sprawa
                    trudna. Wiem, ze największym problemem jestem ja sama, powinnam się przełamać i
                    zachować jak człowiek. Ale w chwili obecnej mam tyle trudnosci na głowie i tyle
                    przykrych rzeczy przede mną, że nie chce zmagać sie z kolejną (choćby błahą
                    wizytą znajomych).
                    • Gość: ooo Re: Niechciani gos´cie- doradz˙cie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 17:54
                      jak masz faceta to zwal na niego:-)) Zadzwoń do kolegi i powiedz mu, że strasznie się z facetem pokłociłas, właściwie to sprawa staneła na ostrzu noża. To poważna sprawa i nawet nie wiesz czy bedziecie razem nadal. Dobrze udawaj:-)) Właśnie wziełaś prysznic bo jesteś tak roztrzęsiona i zaryczana, że nawet nie byłas w stanie rozmawiać. Dlatego nieodebrałaś telefonu ale nie chcesz go urazić bo kultura nakazuje oddzwonić więc to robisz. Poproś czy można to spotkanie przełożyć, bo teraz ciągle płaczesz, nie możesz nic zrobić i wyglądasz jak cień człowieka. Oczywiście skontaktujesz się z nim jak to się jakoś unormuje,a masz taką nadzieję i wtedy przynajmniej sobie będziecie mogli normalnie porozmawiać. Bo teraz to mózg ci wyparował. Powiesz że dasz mu znać...no i oczywiście nie dasz:-) Ale ja to kombinuję:-))) Tylko musisz udawać zaryczaną, przerywac w pół słowa, przełykać ślinę i ciężko wzdychać. Jak niejesteś urodzona aktorką to ja to zrobię za Ciebie:-))
                      • Gość: literka m Re: Niechciani gos´cie- doradz˙cie. IP: 217.6.80.* 16.03.05, 18:00
                        typowo kobiece problemy. uprzedzic sie do kogos ( w wieku szkolnym hihi) i
                        zbudowac bariere psychiczna nie do pokonania. Ty masz prawdziwy problem ale nie
                        z goscmi tylko z soba.

                        Niech przyjda. Zadnego zarcia. Herbata + jeden rodzaj ciastek. Jak juz nie
                        bedziesz na maksa mogla wytrzymac, to po godzinie powiedz, ze bardzo ich
                        przepraszasz, ale jestes umowiona.

                        Tak sie sklada, ze znam ze dwa takie przypadki jak Twoj. Dziewczynki sie
                        poklocily w szkole o chlopaka, albo op to co jedna drugiej w pamietniku
                        napisala. Potem chcialy czy nie, musialy sie lepiej poznac bo ich partnerzy sa
                        dobrymi kumplami. Dzisiaj sa dobrymi przyjaciolkami.

                        Boze, dobrze, ze jestem facetem.
                        • Gość: kkkkk4 Re: Niechciani gos´cie- doradz˙cie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 18:16
                          Do ooo: dzięki za pomysł. Fakt faktm żyję w przykładnym związku ale zagram coś
                          w tym stylu ;))

                          Do literka m:
                          Nie uprzedziłam się do koleżanki. Po prostu tak się w zyciu zdarza, że do
                          jednych ludzi pałamy sympatią a z innymi niegdy nie znajdziemy wspólnego
                          jezyka. To nigdy nie była moja koleżanka. Po prostu osoba z zupełnie innej
                          bajki z tak ogromnym odpychającym mnie polem magnetycznym, że nic nie było go w
                          stanie pokonać. Nigdy też nie było potrzeby aby się zbliżać. Raz spróbowałm
                          pogadać, przełamać sie i właściwie cała sprawa nic nie zmieniła. Opisany przeze
                          mnie incydent tylko dopełnił cały obraz nie mając finalnie wpływu na fakt, że
                          tej akurat osoby nigdy nie mogłam zaakceptować. Nadal nie chciałabym aby była
                          moim gościem, bo wiem, ze czas spędzoeny razem byłby drętwy i męczący. Nie chce
                          na siłe być miła a jestem wychowana tak, ze do gości odnoszę sie bardzo
                          serdecznie. Moze to przesadne i staroświeckie, ale w moim domu nigdy nie
                          przyjmuje się gości kawą i słonymi paluszkami. Własnych znajomych mam sporo i
                          dwie najbliższe przyjaciółki- więcej mi nie trzeba. A napewno nikogo w stylu
                          wyżej opisanej delikwentki. Być może mam problem ze sobą - nie zaprzeczam, ale
                          czy Ty nie masz w zyciu osób i sytuacji, których strasznie chciałbyś uniknąć.
                          • Gość: literka m Re: Niechciani gos´cie- doradz˙cie. IP: 217.6.80.* 17.03.05, 14:40
                            > Nie uprzedziłam się do koleżanki. Po prostu tak się w zyciu zdarza, że do
                            > jednych ludzi pałamy sympatią a z innymi niegdy nie znajdziemy wspólnego
                            > jezyka. To nigdy nie była moja koleżanka. Po prostu osoba z zupełnie innej
                            > bajki z tak ogromnym odpychającym mnie polem magnetycznym, że nic nie było go
                            w stanie pokonać.

                            Ty nie masz sie z nia zaprzyjaznic, tylko pokazac mieszkanie Twojemu
                            przyjacielowi. Widzisz roznice?


                            > że
                            > tej akurat osoby nigdy nie mogłam zaakceptować. Nadal nie chciałabym aby była
                            > moim gościem, bo wiem, ze czas spędzoeny razem byłby drętwy i męczący.

                            to jej nie akceptuj. oprocz niej bedzie Twoj przyjaciel. godzine mozna
                            wytrzymac.


                            > ale w moim domu nigdy nie
                            > przyjmuje się gości kawą i słonymi paluszkami.

                            to moze trzeba zaczac. z wlasnego doswiadczenia wiem, ze wlasnie wizyty przy
                            paluszkach (niezobowiazujace) sa najlepsze. bez zbednych przygotowan i
                            spontanicznie.

                            > czy Ty nie masz w zyciu osób i sytuacji, których strasznie chciałbyś uniknąć.

                            Mam. Moj kolega ma dziewczyne za ktora nie przepadam. Ale jak mnie odwiedza,
                            nie mam do niego pretensji. to moj kolega. A ona ? jestem dorosly, jakos sobie
                            daje rade.
    • Gość: ooo Re: Niechciani goście- doradżcie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 19:38
      Ty patrz...napisane jak byk, że nie potrzebujesz rad w stylu jak przeżyć spotkanie z nimi tylko jak go uniknąć to wpadnie taka literka i napisze...jak przeżyć spotkanie z nimi:-))) Ubawiłam się:-))
      • Gość: literka m Re: Niechciani goście- doradżcie. IP: 217.6.80.* 17.03.05, 14:42
        > Ty patrz...napisane jak byk, że nie potrzebujesz rad w stylu jak przeżyć
        spotka
        > nie z nimi tylko jak go uniknąć to wpadnie taka literka i napisze...jak
        przeżyć
        > spotkanie z nimi:-))) Ubawiłam się:-))

        to dobrze. Grupa wzajemnej adoracji. jak ktos ma problem ze soba, to trzeba to
        pokazac a nie mowic, ze to normalne. no tak, ale ja jestem facetem i mysle
        prosto.
    • Gość: ki Re: Niechciani goście- doradżcie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 22:22
      wynajmij płatnego mordercę by ją zabił i przyjdzie sam
      • madeleine7 Re: Niechciani goście- doradżcie. 17.03.05, 09:01
        Słuchaj, jak chcesz załatwic ta sprawę na teraz to rzeczywiście wymyśl coś
        wiarygodnego w stylu: mama przychodzi, babcia chora, urodziny kolezanki itp.
        Ale obawiam sie, że za 2 czy 3 tyg. problem wróci bo on znów bedzie chciał Cię
        odwiedzić.Dlatego chyba potrzebna Ci strategia długoterminowa. Jesli szczera
        rozmowa lub dawanie do zrozumienia, ze nie jest mile widziany z tą osoba u
        Ciebie wzbudzi u niego chęć obrobienia Ci tyłka lub obraze na całe życie to
        chyba trzeba się zastanowić po co Ci taki przyjaciel, który nie umie/nie chce
        zrozumieć Twoich potrzeb.
        Pozdrawiam,
        M.
        • Gość: literka m Re: Niechciani goście- doradżcie. IP: 217.6.80.* 17.03.05, 14:35
          > po co Ci taki przyjaciel, który nie umie/nie chce
          > zrozumieć Twoich potrzeb.

          to co napisalas wyzej ma dwa konce. Po co taka przyjaciolka twojemu znajomemu
          co nie umie / nie chce zrozumiec jego potrzeb.


    • Gość: szamanka Re: Niechciani goście- doradżcie. IP: *.lodz.mm.pl 17.03.05, 11:04
      powiedz, że masz myszy albo karaluchy, albo, że robisz remont...zawsze coś się
      wymyśli, albo niech przyjdą,a jak nie będziesz mogła już wytrzymać, wyjdź do
      łazienki zadzwoń z komórki do koleżnki żeby zadzwoniła do ciebie z komórki i
      powiedziała, że potrzebuje twojej pomocy, albo coś się stało i musisz wyjść.
    • margie jednego nie rozumiem 17.03.05, 11:12
      Jak to, on cie chce odwiedzic? wprasza sie? skoro juz raz nie odebralas
      telefonu, to nie oddzwaniaj wczesniej niz za tydzien, Iz textem, dzwoniles, ale
      taka jestem zabiegana i mam tyle spraw na glowie, ze wylecialo mi zupelnie. A
      co chciales? aa, umowic sie? wiesz, teraz to kompletnie nie mam czasu, moze za
      jakies 2-3 tygodnie, odezwe sie, ok? powinien zrozumiec:)) Ja tak robie i
      zawsze sie udaje:))0
    • Gość: DEEDEE Re: Niechciani goście- doradżcie. IP: *.icpnet.pl 17.03.05, 11:31
      A ja myślę,że robisz przesadny problem z tą wizytą.W życiu nie zawsze spotykamy
      tylko tych ludzi,których od razu bardzo lubimy.To chyba jest też kwestia pewnej
      kultury,że możemy - w miarę przyzwoity sposób - rozmawiac z osobami,za ktorymi
      nie przepadamy.No coż,ja bym proponowała normalną wizytę,ale z zachowaniem
      pewnej powściągliwosci.Wybacz,ale to,ze piszesz,ze jestes nauczona przyjmowac
      gości b.serdecznie jest trochę zabawne.Co ty jesteś - pies Pawłowa?Zobaczysz
      gości i od razu zaczynasz się rzucać im na szyję?Może jesteś już na tyle duża,że
      możesz trochę zmodyfikować to czego mama cie nauczyla?Trochę się dostosować do
      nieprzyjemnej sytuacji,na przykład?A z tym kumplem to i tak bym porozmawiala...
      • Gość: ooo Re: Niechciani goście- doradżcie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.05, 12:53
        A ja doskonale Cię rozumiem. Też nie miałabym ochoty zapraszać do siebie kogoś, kogo nie lubię. Na dodatek do mojego mieszkania!! (czytaj: moje prywatne terytorium).Miałaby mi się taka paszczurzyca panoszyć po moim własnym domu i jeszcze komentować co się jej podoba a co nie??? Mowy nie ma!!!
        • Gość: literka m Re: Niechciani goście- doradżcie. IP: 217.6.80.* 17.03.05, 14:36
          > Na dodatek do mojego mieszkania
          ...
          > taka paszczurzyca

          moze czas juz wyjsc z piaskiownicy. serio.
          • istna Re: Niechciani goście- doradżcie. 17.03.05, 14:42
            Dziwny jesteś. Ty wszystkich lubisz?
            • Gość: literka m Re: Niechciani goście- doradżcie. IP: 217.6.80.* 17.03.05, 14:44
              > Dziwny jesteś. Ty wszystkich lubisz?

              nie. ale nie robie niepotrzebnych problemow. przyjdzie wypije herbate i po
              problemie. zajmnie mniej czasu niz rozpatrywnie tego problemu na forum.
              • istna Re: Niechciani goście- doradżcie. 17.03.05, 14:48
                Różni ludzie różny mają stosunek do swojego domu. Przysłowie mówi "mój dom jest
                moją twierdzą", tak jest też w moim przypadku, więc rozumiem tę dziewczynę. A z
                tego co zrozumiałam, ona obawia się też, że ta wizyta stałaby sie przyczynkiem
                dla następnych.
              • Gość: ooo Re: Niechciani goście- doradżcie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.05, 14:50
                Rzecz w tym, że trzeba dbać o swoje zdrowie psychiczne i nie maltretować się niepotrzebnie mało przyjemnymi wizytami. Po co sobie zycie utrudniać i robić dobrą mine do złej gry? Nie chcę- nie zapraszam. Akurat mój dom jest takim miejscem gdzie nie musze znosić widoku osób, których nie lubię.
                • madeleine7 Re: Niechciani goście- doradżcie. 17.03.05, 14:58
                  Gość portalu: ooo napisał(a):

                  > Rzecz w tym, że trzeba dbać o swoje zdrowie psychiczne i nie maltretować się
                  ni
                  > epotrzebnie mało przyjemnymi wizytami. Po co sobie zycie utrudniać i robić
                  dobr
                  > ą mine do złej gry? Nie chcę- nie zapraszam. Akurat mój dom jest takim
                  miejscem
                  > gdzie nie musze znosić widoku osób, których nie lubię.


                  Zgadzam się.W "Przebudzeniu" A. de Mello pisze własnie o tym, że robienie komuś
                  przyjemności dla świętego spokoju ale wbrew sobie zawsze obraca sie przeciw
                  Tobie.
                  • kkkkk4 Re: Niechciani goście- doradżcie. 18.03.05, 08:21
                    Dziękuję za wsztstkie rady. Tak właśnie jest, że nie chcę aby ktoś kogo nie
                    lubię węszył mi po domu i komentował, boję się też że będą chcieli
                    przychodzić.Powim Wam jeszcze, że on mnie nigdy do siebie nie zaprosił. Na
                    razie nie dzwonię. Zrobię to przed świętami i powim, że mam dużo spraw,
                    zabieganie i może spotkamy się po. Dając długi termin, liczę ze może zapomni, a
                    jak nie to trudno- muszę ich przyjąć :((
                    • zettka Re: Niechciani goście- doradżcie. 18.03.05, 17:58
                      Też cie rozumiem,nie rób niczego wbrew sobie.Za jakie grzechy masz znosić
                      babola we własnym domu,bedzie łazić i komentować,mnie cierpliwosci chyba by
                      zabrakło i coś bym palneła!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja