omcrew
25.03.05, 13:51
zainsiprowal mnie watek o facetach z oponkami sliniacymi sie na widok lasek.
moje kolezanki mowia mi ze jestem przystojny i ze moglbym miec kazda.
a ja niechce byc postrzegany jako przystojniak, meczy mnie to bo ciagle musze
sie kontrolowac co do ktorej dziwczyny mowie, zdarzalo sie ze do jednej
zamiast "agata" powiedzialem "agatko" i sie jej w glowie poprzewracalo. jak
jej wyjasnilem ze jest spoko ale bedziemy tylko znajomymi to sie poplakala
i niezle mi obrobila tylek.
czasem niemam sily sie wymigiwac i umawiam sie z jakas, ale nawet jak "pojde
na ostro" tzn. przychodze na spotkanie nie ogolony, w pomietym ubraniu to
nadal niepomaga... mam chodzic z kilogramem tluszczu na glowie??? i obiadem
sprzed tygodnia miedzy zebami??
niechce "miec wszystkich" chce miec ta jedna... ktora akurat wybrala innego.
--
pan jest zerem panie Ziobro