jak to rozumieć?

31.03.05, 17:31
jestem kochanką żonatego faceta,kiedyś rozmawialiśmy szczerze,powiedział
mi,że nie obiecuje mi,że odejdzie od żony a ja zgodziłam się na taki układ a
ponieważ dzieli nas kilkaset kilometrów powiedziałam mu,żeby nie liczył na
to,że tu na miejscu nie będe szukała kogoś skoro on tam,żyje z żoną w ciepłym
gniazdku-zresztą nawet nie wymagałam i nie wymagam by od niej odszedł.
moje pytanie dotyczy faktu,który miał miejsce kilka dni temu,a
mianowicie,podczas cudownego tygodnia we dwoje powiedział mi,że "chce mieć ze
mną dziecko" i zapytał "czy bede na niego czekała aż pozałatwia "swoje
sprawy".hmmmm zatkało mnie,nie wiedziałam co odpowiedzieć,
jak myślicie?:czy on mnie próbuje?czy jest zazdrosny i boi się,że mu uciekne?
a może dorósł do decyzji z kim chce być?a może jest jeszcze jeden wariant-
bigamia?
    • spazmusek Re: Tak 31.03.05, 17:37
      Powiem ci tak dla mnie facet żonaty który idzie z inną kobieta do łóżka to jest
      poprsotu ścierwo ale kobieta wolna kobiet która idzie z żonatym mężczyzną
      wiedząc że rozbija rodzinę i najważniejsze nie daje możliwości dziecku w
      wychowywaniu się przy obojgu rodziców co jest najważniejsze jest poprostu
      dziwk.ą taką zwykłą latarnicą którą spotykając na ulicy poprostu bym chyba
      zmasakrował.
    • drak62 Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 17:42
      Kolejny przykład naiwności młodych kobiet.Na forum gazuty takich opowieści było
      już chyba kilkadziesiąt.
      Tracisz czas, jesteś dla niego miłym urozmaiceniem jego życia seksualnego.
      Prawdopodobnie jest zazdrosny (bezczelna zazdrość) i obawia się że możesz sobie
      kogoś znaleźć. Osobiście gorąco cie zachęcam do tego abyś poszukała sobie
      wolnego chłopaka/mężczyznę. Wiele młodych dziewczyn traci bezcenny czas na
      związki z żonatymi facetami , którzy obiecują świetlaną przyszłość i prawie
      nigdy nie dotrzymują słowa. Co ciekawe dziewczyny te teoretycznie o tym wiedzą
      natomiast uparcie brną w takie związki bez perspektyw.
      Prawdopodobieństwo że ten facet zostawi swoja żonę/dzieci jest niezmiernie
      małe. Osobną sprawą jest kwestia moralna - cierpienie jego rodziny.
      • spazmusek Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 17:43
        przeciez to samo napisałem :)
      • anahella nic dodac, nic ujac n/t 31.03.05, 21:50

    • landrynka8 kolejna prowokacja? 31.03.05, 17:43
      Fajnie, a nie szkoda życia tak, na takiego faceta?
      • spazmusek Re: kolejna prowokacja? 31.03.05, 17:45
        szkoda i szkoda czasu na odpisywanie na takie debilne posty chyba że nie ma co
        robić np:tak jak w moim przypadku :))))))
    • baba_krk Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 17:44
      nie mam zamiaru Cię osądzać, doradzać też nie będę, ale wydaje mi się, że NIE
      DA SIĘ (a przynajmniej nie powinno się) BUDOWAĆ SWOJEGO SZCZĘŚCIA NA CZYIMŚ
      NIESZCZĘŚCIU

      tak mało jest fajnych WOLNYCH facetów na świecie??? NIE WIERZĘ...
      • spazmusek Re:BRAVOOO BRAVOOO !!!!!!! :* 31.03.05, 17:45

    • grecz Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 17:45
      nie ma to jak odpowiadac na zadane pytania, co? czy ona prosila o osadzanie czy
      moze o odpowiedz na konkretene pytania?
    • landrynka8 Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 17:45
      Tego typu dziewczyny mają b.zaniżone poczucie własnej wartości.
      • spazmusek Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 17:46
        Tego typu tzn ??
        • landrynka8 Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 17:47
          tego typu tzn. takie które wierzą w związki ż żonatymi i brną w nie.
          • spazmusek Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 17:52
            Aaaaaaaa to są nie mądre istoty, za coś takiego powinna zostać wymyslona jakas
            kara np : pozbawienie na trzy lata współżycia pod karą dożywocia :))))))
          • grecz Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 17:52
            zauwazcie ze oni sobie ustalili jasno granice tego khy ky..zwialu hccialam
            naisac ale jakos mi dziwnie..no w kazdym razie nic jedno drugiemu nie
            obiecywalo..
            • landrynka8 Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 17:54
              ale po jakimś czasie siłą rzeczy, gdy uczucie rośnie, rosną również i wymagania.
    • kohol Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 17:54
      1. Czy chcesz z nim być, czy to facet, z którym chciałabyś sie wiązać na całe
      życie? Pytam, bo w poście nie ma wzmianki na ten temat.
      2. Co na to jego żona? Czy jest jej z nim dobrze? Bo jeżeli są na granicy
      rozwodu z winy obu stron, to ja nie wiem, skąd ta nagonka na Ciebie, przecież
      nigdzie nie jest wspomniane, że to Ty jesteś przyczynkim do rozwodu.
      3. Myślę, że to prowokacja. Za mało piszesz o sobie.
      Dżizes, jaka ja jestem analityczna :D
      • spazmusek Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 17:59
        Co na to jego żona -----Wiesz wydaje mi się że jest bardzo zadowolona no
        poprostu najszczęsliwsza na świecie.Poza tym wreszcie będzie miała to co
        chciała prawda z np:problemami z którymi radzili sobie sami teraz będzie
        musiała radzić sobie sama no i oczywiście teraz kwestia pieniedzy kolejny
        problem jak nie ma kasy to nie ma za co opłacać np mieszkania lub prądu gazu
        czy na jedzenie i kolejny problem no w takim stanie poprostu będzie bardzo
        zadowolona :\
        • grecz Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 18:00
          jak sa dzieci to sa i alimenty, jak nie ma dzieci to tez przy rozwodzie moze
          sie starac sie o alimenty dla siebie...odchodzimy od tematu
          • landrynka8 Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 18:02
            to jest poniżające ubiegać sie o alimenty dla siebie.
            • spazmusek Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 18:05
              a co powiesz o alimenty na psa :))))))))
            • grecz Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 18:10
              dlaczego?jak facet utrzymywal zone, nie kazal/ona nie chciala pracowac, to co
              jest ponizajace w tym, ze wraz z rozwodem kobieta traci zrodlo utrzymania a
              musi za cos jednak zyc?pracy tak hop-siup sie nie znajdzie
        • kohol Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 18:09
          Wiesz, Kotuś, może i jest zadowolona. Nic nie wiadomo, czy i tak nie mieli się
          rozwieść. Można wleźć z butami w związek, który się sypie albo zaraz się sypnie
          i to może nie mieć nic wspólnego z kochanką czy kochankiem. Dla mnie sytuacja
          nie jest tak prosta i nie sądzę, by ktoś, kto jest najzwyczajniej w świecie
          nieszczęśliwy w związku, miał w nim definitywnie do końca życia trwać. Niestety
          nie jestem "tak-tak, nie-nie", nie widzę świata monochromatycznie. I na pewno
          nie będe oceniać ludzi po tak krótkim opisie tego typu sytuacji.
          Znam taką parę, skreśloną przez rodzinę - on zostawił dla innej żonę i dwie
          córki, gdy tylko one skończyły 18 lat, nie mnie to oceniać - są szczęśliwi we
          dwoje od długiego, długiego czasu. Źle, że tak się stało, źle, że na początku
          źle sie dobrali z żoną i tyle. Nie umiem wyważyć, czyje szczęście (lub jego
          pozory) są ważniejsze.
          • drak62 Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 18:22
            Biorąc ślub bierze się odpowiedzialność za partnera, jezeli do tego w
            małżeństwie są dzieci to odpowiedzialność niezmiernie wzrasta. Zycie to nie
            jest podąrzanie za swoimi zachciankami. Nie ma nic prostszego niz zakochać się
            w innej bardziej atrakcyjnej kobiecie (często tylko subiektywnie
            atrakcyjniejszej) . Dojć do wniosku że w zasadzie takie życie z żoną dziećmi
            jest strasznie monotonne i że właśnie z nową kobietą można być naprawdę
            szczęśliwy. Swoisty egoizm i niedojrzałość.
            • kohol Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 18:30
              Rozumiem.
              Jednak ja bym nie chciała, by mój mąż był przy mnie tylko z obowiązku i
              cierpiał. Wiadomo, odpowiedzialność - rozłożyć to na wspólna opiekę nad
              dziećmi. Nie dałabym rady płaczem, krzykiem, odwoływaniem się do obowiązku
              trzymac męża na siłę przy sobie. Dlatego nie będę nikogo w ten sposób oceniać.
              Zresztą jest też różnica między "chwilową miłostką", która krótko po rozstaniu
              pryska, a nowo stworzonym wieloletnim szczęśliwym związkiem. Trudno to ocenić.
              Poza tym to "biorąc ślub bierze się odpowiedzialność na partnera" - ile par sie
              pobiera bez świadomosci tego, w młodym wieku, z wpadki itd?
              Piszesz "nie ma nic prostszego" - to nie jest takie proste, myślę, ze ludzie
              zdają sobie z tego sprawę, jakie to trudne.
              • drak62 Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 18:46
                Pisząc miałem na myśli dojrzałych ludzi którzy wiedzą po co się pobierają.
                Jeżeli w małżeństwie nie ma dzieci (lub dzieci są dorosłe) to jeżeli obydwoje
                dojda do wnisoku że mogą się rozejść to w sumie problem jest dużo mniejszej
                wagi. Niestety statystycznie najwięcej bolesnych przypadków dotyczy młodych
                małżeństw z małymi dziećmi. Jestem bardzo wrażliwy na punkcie jakiejkolwiek
                krzywdy małych dzieci- również niekompletnych rodzin. Stąd moje przeświadczenie
                że priorytetem jest jednak wspólne wychowanie dzieci i opieka nad nimi.
                • kohol Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 18:55
                  Okej, rozumiem. Tylko że tutaj mamy tak mało informacji w pierwszym poscie
                  (wciąż uważam, że to prowokacja :D), że nie widzę powodu, by od razu osądzać.
                  Tam nawet nie ma informacji, czy facet ma dzieci w tamtym małżeństwie! A tu już
                  zasądzacie alimenty. Może bez przesady, co?
                  • grecz Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 18:59
                    wiesz.ja juz 2razy zwracalam uwage ze zbaczamy z tematu ale to nie pomoglo..w
                    koncu ja sama dalam sie wciagnac....
                • grecz Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 18:58
                  tak, wychowanie dzieci z dwojka ciagle klocacych sie rodzicow..taak..to na
                  pewno jest najlepsze dla dziecka..
                • reniferka30 Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 20:34
                  każdy psycholog powie,że utrzymywanie toksycznego związku dla dzieci jest bez
                  sensu i bardziej im szkodzi niż spokojne życie tylko z jednym z rodziców
                • reniferka30 Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 20:37
                  poza tym chyba nie byli zbyt dojrzali skoro brali ślub z powodu ciązy w wieku
                  18 i 19 lat i pewnie stąd po 11 letnim stażu małżeńskim trudno im się teraz
                  dogadać-każde ciągnie w swoją stronę :-(
      • reniferka30 Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 20:12
        nie wiem czy go kocham...jestem na takim etapie,że w każdej chwili moge to
        zakończyć i nie bede niczego żałowała no może bedę troszkę tęsknić:-)dzieli nas
        odległość więc to nie jest aż tak mocny emocjonalnie związek,
        nie rozbijam też jego rodziny,kiedyś jednoznacznie utwierdził mnie w
        przekonaniu,że nie jestem powodem rozpadu tego małżeństwa baaa nawet nie zależy
        mi na tym,żeby jego żona dowiedziała się to tym,że się spotykamy,zleży mi na
        tym,żeby nie odebrała nawet "głuchego telefonu" kiedy dzwonie na domowy numer
        więc robie to tylko wtedy,kiedy jestem pewna,że nie ma jej w domu,
        on przyjeżdża do mnie raz na jakiś czas ze swoją 5letnią córką więc to on
        raczej ryzykuje,że mała powie mamie to i owo...
        Jak widzę błyskotliwość i nuda niektórych forumowiczów spowodowała,że nieźle
        się na mnie wyżyliście ale nie o to mi chodziło...ja nie pytam Was co mam
        zrobić bo ja wiem,że związek z żonatym facetem,budowanym na nieszczęściu żony i
        dziecka nie ma prawa bytu-przede wszystkim ja nie buduje z nim żadnego związku-
        ja zostawiłam sprawy samym sobą,czekam,sprawdzam co się będzie działo,myślę o
        tym,żeby znaleźć mężczyznę wolnego,który będzie mnie kochał,któremu będę mogła
        zaufać,bo nie jestem pewna,czy będąc kochanką potrafiłabym zaufać M. i nie
        myśleć o tym,że mnie zdradzi tak jak zdradza swoją żonę.Ja Was pytam jak go
        zrozumieć? co nim kieruje? może faktycznie jego małżeństwo się kończy?skąd ten
        pomysł o dziecku?
        • anahella Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 21:53
          reniferka30 napisała:

          > Ja Was pytam jak go
          > zrozumieć? co nim kieruje? może faktycznie jego małżeństwo się kończy?
          > skąd ten
          > pomysł o dziecku?

          Obietnica, ze chcialby miec z Toba dziecko jest najprawdopodobniej proba
          zalozenia Ci obrozy na szyje, bo obraczki na palec raczej Ci nie wsunie:(
          Nie badz glupia i nie brnij w macierzynstwo z niepowaznym gosciem.
          • rzeka26 Re: jak to rozumieć? 31.03.05, 23:09
            nic dobrego to nie wróży..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja