Dziwactwa profesorów na uczelni

20.06.02, 08:16
Wprawdzie studia skończyłam 10 lat temu ale dzisiejsze wiadomości nasunęły
pewne refleksje.
Na pewno i Wy podczas swoich studiów spotkalisci się z dziwnym często
niesprawiedliwym zachowaniem prowadzących.
Ja chciałabym opisać przypadek mojej koleżanki, który zakończył się ( dzięki
naszemu sprytowi) humorystycznie.
Na drugim roku a czwartym semestrze maiłyśmy "kobyłę" do zaliczenia i jeszcze
trudniejszy egzamin. Doktor, który nas prowadził "zakochał" się w mojej
przyjaciółce. Chyba nie muszę dodawać że był żonaty dzieciaty i odpowiednio
starszy. Pomimo iż dziewczyna pisała kolokwia oraz je poprawiała nie chciał dać
jej zaliczenia, często zapraszając na poprawki. Zbliżał się egzamin, który było
ciężko zdać a o poprawce nawet nie można było marzyć. Wszyscy pisali na gwałt
sciągi( ksero wtedy jeszcze nie istniało) a moja kumpela nie wiedziała co
robić. O nauczeniu się kolosa nie było co marzyć.
Wpadłyśmy na genialny pomysł jak uwolnić się od zakochanego profesora.
Wydrukowałyśmy zaproszenia na ślub kumpeli i Gosia z umuwionym kolegą poszła na
ostatnie zaliczenie z tym zaproszeniem. Oczywiście zaproszenie było fikcyjne i
ślub miał się odbyć w drugim końcu Polski( tak by mu nie przyszło do głowy sie
na nim pojawić).
Poskutkowało. dostała upragnioną trójkę i wstęp na egzamin, który szczęśliwie
zależał już od kogoś innego( i oczywiście wiedzy). Zdałyśmy wszystkie ale Gosia
na następnym semestrze jeszcze długo pozyczała obrączkę na zajęcia.
Nie muszę dodawać czego pan Doktor oczekiwał od swojej studentki. Studia uczą
jednak dużo więcej niż w obowiązującym programie. Pozdrawiam
    • muszek0 w gdańsku mają inne sposoby 20.06.02, 08:22
      wczoraj jakiś student nie wytrzymał nerwowo i palnął profesora i asystenta
      siekierą. tego drugiego nie ma już wśród żywych. takie czasy. coraz większa
      brutalność. ta obrączka, przy siekierce, to wydaje się mało znaczący rekwizyt.
      • matrek Re: w gdańsku mają inne sposoby 20.06.02, 08:34
        muszek0 napisał(a):

        > wczoraj jakiś student nie wytrzymał nerwowo i palnął profesora i asystenta
        > siekierą. tego drugiego nie ma już wśród żywych. takie czasy. coraz większa
        > brutalność. ta obrączka, przy siekierce, to wydaje się mało znaczący rekwizyt.

        To już kretynizm
      • anastassia aaaaaaaaaaale... 20.06.02, 08:39
        U nas na roku jedna ze studentek hajtnela sie z profesorem (nota bene super
        przystojnym), ktory byl przedtem mezem Kuklinskiej. Aaaaaaale bylo szumu. Facet
        potem zostal dziekanem. Aaaaale kariera.
        A tak wogole jakbym miala do czynienia z taka banda olewusow, to tez bym
        oszalala albo ich gnebila hihi. Zycie jest taaaaaaakie nudne (jak sie jest
        wykladowca). Moj doktor od analizy II zapraszal ludzi na zaliczenia do parku
        albo do domu. Widocznie nie chcialo mu sie przyjezdzac 20 razy na darmo.
    • agniecha27 Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 08:42
      Na UW na Wydziale Historii jest taki jeden profesor (sławny w swoim
      środowisku), który na egzaminie wyrzuca... indeks studenta za okno i liczy ile
      czasu zabrało mu odszukanie indeksu i powrót na salę - często od tego zależała
      ocena pozytywna z egzaminu. Nie uwierzyłabym, gdybym nie była świadkiem jednego
      ze sprinterskich biegów...
      • bukowski27 moje ulubine powiedzenia jednego z moich 20.06.02, 08:43
        niekoniecznie ulubioonych profesorów:

        Prosze panstwa... ja ju zosiagnalem taki poziom... ze moge polemizowac sam ze
        soba!!!
      • matrek Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 08:47
        agniecha27 napisał(a):

        > Na UW na Wydziale Historii jest taki jeden profesor (sławny w swoim
        > środowisku), który na egzaminie wyrzuca... indeks studenta za okno i liczy ile
        > czasu zabrało mu odszukanie indeksu i powrót na salę - często od tego zależała
        > ocena pozytywna z egzaminu. Nie uwierzyłabym, gdybym nie była świadkiem jednego
        >
        > ze sprinterskich biegów...

        Dokładnie takiego samego znałem. To byl u niego standard. W ktoś poszedł w końcu
        po rozum do gowy, i kiedy indeks wyleciał przez okno, wciągu trzech sekund wrocił
        tą samą drogą :))
        • agniecha27 Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 08:50
          matrek napisał(a):

          > agniecha27 napisał(a):
          >
          > > Na UW na Wydziale Historii jest taki jeden profesor (sławny w swoim
          > > środowisku), który na egzaminie wyrzuca... indeks studenta za okno i liczy
          > ile
          > > czasu zabrało mu odszukanie indeksu i powrót na salę - często od tego zale
          > żała
          > > ocena pozytywna z egzaminu. Nie uwierzyłabym, gdybym nie była świadkiem je
          > dnego
          > >
          > > ze sprinterskich biegów...
          >
          > Dokładnie takiego samego znałem. To byl u niego standard. W ktoś poszedł w końc
          > u
          > po rozum do gowy, i kiedy indeks wyleciał przez okno, wciągu trzech sekund wroc
          > ił
          > tą samą drogą :))

          Chyba miał gostek szczęście, że egzamin był na parterze ;))
          • matrek Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 08:51
            agniecha27 napisał(a):

            > matrek napisał(a):
            >
            > > agniecha27 napisał(a):
            > >
            > > > Na UW na Wydziale Historii jest taki jeden profesor (sławny w swoim
            > > > środowisku), który na egzaminie wyrzuca... indeks studenta za okno i
            > liczy
            > > ile
            > > > czasu zabrało mu odszukanie indeksu i powrót na salę - często od tego
            > zale
            > > żała
            > > > ocena pozytywna z egzaminu. Nie uwierzyłabym, gdybym nie była świadki
            > em je
            > > dnego
            > > >
            > > > ze sprinterskich biegów...
            > >
            > > Dokładnie takiego samego znałem. To byl u niego standard. W ktoś poszedł w
            > końc
            > > u
            > > po rozum do gowy, i kiedy indeks wyleciał przez okno, wciągu trzech sekund
            > wroc
            > > ił
            > > tą samą drogą :))
            >
            > Chyba miał gostek szczęście, że egzamin był na parterze ;))

            A skąd ! 2 czy 3 piętro :)
      • muszek0 Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 08:53
        a potem taki studencik zmienia się w magisterka, który może pochwalić się
        świetną średnią. pracodawca i tak ma go gdzieś, bo po studiach taki magisterek
        jest zielony i w firmie trochę jakby mało przydatny. na oceny przestałem już
        zważać dawno temu. teraz, ileś tam lat po ukończeniu studiów kogo obchodzi czy
        z mikroekonomii miałem 3, czy 4. ale na studiach widziałem ludzi, którzy
        płaszczyli się przed doktorkiem, żeby podniósł ocenę. ja to miałem generalnie w
        dupie, byle zdać. zdobywanie wiedzy zależy od samego zainteresowanego, wiedzę
        zdobywa się przez całe życie.
        • matrek Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 08:55
          muszek0 napisał(a):

          > a potem taki studencik zmienia się w magisterka, który może pochwalić się
          > świetną średnią. pracodawca i tak ma go gdzieś, bo po studiach taki magisterek
          > jest zielony i w firmie trochę jakby mało przydatny. na oceny przestałem już
          > zważać dawno temu. teraz, ileś tam lat po ukończeniu studiów kogo obchodzi czy
          > z mikroekonomii miałem 3, czy 4. ale na studiach widziałem ludzi, którzy
          > płaszczyli się przed doktorkiem, żeby podniósł ocenę. ja to miałem generalnie w
          >
          > dupie, byle zdać. zdobywanie wiedzy zależy od samego zainteresowanego, wiedzę
          > zdobywa się przez całe życie.

          bywają różne zboczenia - ostatni egzamin przed obsolutorium, gostek dostaje 4+ i
          idzie na poprawkę, przesuwając nawet termin obrony ...
          • muszek0 Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 09:02
            nie wiem, czy jest to spowodowane jakimiś kompleksami, jakąś chorą ambicją ?
            ocena jako taka nie ma charakteru obiektywnego. chyba ważniejsze jest poczucie
            własnej godności, świadomość posiadanej wiedzy, pasja, zainteresowania.
            przecież za 30 lat, taki facecik jak się pochwali swoją średnią ze szkoły
            takiej czy siakiej, ze studiów, to wzbudzi jedynie ironiczny uśmieszek na
            gębach swoich rozmówców.
          • mela1 Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 21.06.02, 13:22
            Uczyl mnie na pierwszym roku pewien genialny doktor, ktory mial zwyczaj dzielic
            sie na poczatku zajec swoimi refleksjami i pytac o nasze spostrzezenia o zyciu.
            Ogolnie niesamowiecie mily i smeiszny facet, czasem po zajeciach przepona
            bolala ze smiechu.
            Pod koniec roku pytalismy go o egzamin, zerowke, co sie oplaca zdawac, czy
            trudny itp. Powiedzial, ze oczywiscie jak ktos napisze zerowke, a chce lepsza
            ocene to moze pisac test w pierwszym terminie, poniezaz jest taka zasada, ze
            jak drugi raz pisze sie ten sam rodzaj testu to wychodzi lepiej. Ale... Byla
            raz pewna studentka, ktora podeszla do zerowki i dostala 4+. postanowila sie
            poprawic, poszla na egzamin i dostala 2... Teoretycznie powinni jej wpisac ta
            druga ocene, poprawy, ale nikt nie mial serca. Z drugiej strony nikt nie mial
            sumienia, skoro raz napisala dobrze. Moj pan doktor po wysluchaniu jej histori
            poslal ja do wszystkich diablow, bo powiedzial, ze on nie wie co ma zrobic.
            Poszla do kolejnych osob uprawnionych do wpisania oceny z egzaminu, ale wszyscy
            ja wyrzucali, bo nikt nie chcial brac na siebie odpowiedzialnosci. I tak sluch
            o niej zaginal... Kara za nadmierna ambicje:)
        • agniecha27 Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 08:58
          muszek0 napisał(a):

          > a potem taki studencik zmienia się w magisterka, który może pochwalić się
          > świetną średnią. pracodawca i tak ma go gdzieś, bo po studiach taki magisterek
          > jest zielony i w firmie trochę jakby mało przydatny. na oceny przestałem już
          > zważać dawno temu. teraz, ileś tam lat po ukończeniu studiów kogo obchodzi czy
          > z mikroekonomii miałem 3, czy 4. ale na studiach widziałem ludzi, którzy
          > płaszczyli się przed doktorkiem, żeby podniósł ocenę. ja to miałem generalnie w
          >
          > dupie, byle zdać. zdobywanie wiedzy zależy od samego zainteresowanego, wiedzę
          > zdobywa się przez całe życie.

          I za to Cię lubię chłopie :)))
          • muszek0 Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 09:03
            agniecha27 napisał(a):

            >
            > I za to Cię lubię chłopie :)))

            ze wzajemnością kobito :))))))))

            • matrek Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 09:05
              muszek0 napisał(a):

              > agniecha27 napisał(a):
              >
              > >
              > > I za to Cię lubię chłopie :)))
              >
              > ze wzajemnością kobito :))))))))
              >

              No, to dajcie se pyska, na co czekacie ?! ;)
              • muszek0 zazdrosny?????n/sex 20.06.02, 09:07
                • matrek Re: zazdrosny?????n/sex 20.06.02, 09:09
                  Głupi...

                  Dziwię się tylko, że tak na sucho - platonicznie :)
                  • muszek0 Re: zazdrosny?????n/sex 20.06.02, 09:13
                    technologia idzie do przodu. mój dziadek jak smalił cholewki do mojej babci,
                    czy on się zastanawiał, że pod koniec jego życia będzie coś takiego jak
                    internet? już niedługo seks w sieci będzie czymś normalnym, człowiek będzie
                    tylko potrzebował kroplówki, żeby coś go trzymało przy życiu fizycznym.
                    • agniecha27 Re: zazdrosny?????n/sex 20.06.02, 09:47
                      Tylko bez przesady. To chyba normalne, że lubię facetów. A seksić się juz mam z
                      kim i to wcale nie wirtualnie - wolę w tym względzie tradycję... ;)))
                      Ciebie, Matrek, chłopie, też lubię :)))
                      • matrek Re: zazdrosny?????n/sex 20.06.02, 09:51
                        agniecha27 napisał(a):

                        > Tylko bez przesady. To chyba normalne, że lubię facetów. A seksić się juz mam z
                        >
                        > kim i to wcale nie wirtualnie - wolę w tym względzie tradycję... ;)))
                        > Ciebie, Matrek, chłopie, też lubię :)))

                        Ja Ciebie rwnież, dlatego ja, choć wirtualnie daję Ci buziaka. Cmok.
                        A wy z muszkem, to nawet ciotecznych - w czółko - sobie nie. :)
                        • agniecha27 Matrek 20.06.02, 09:54
                          Radośnie odcmokuję :-*
                          • muszek0 Re: Matrek 20.06.02, 10:35
                            zaraz, zaraz, czy coś mnie tu omija?
                            • agniecha27 Re: Matrek 20.06.02, 10:37
                              Czego oczy nie widza tego sercu nie żal...
                            • matrek Re: Matrek 20.06.02, 10:38
                              muszek0 napisał(a):

                              > zaraz, zaraz, czy coś mnie tu omija?

                              Pewnie, że Cię omija.
                              Nic dziwnego, skoro w ogóle się nie starasz. O kobietę trzeba dbać, nie wiesz o
                              tym ?
                            • muszek0 Re: Matrek 20.06.02, 10:41
                              no to trudno. to ja już sobie może pójdę? pójdę do swojego kącika i wypłaczę
                              się.
                              • matrek Re: Matrek 20.06.02, 10:44
                                muszek0 napisał(a):

                                > no to trudno. to ja już sobie może pójdę? pójdę do swojego kącika i wypłaczę
                                > się.

                                Nie płacz muszek. W końcu nie wszystko jeszcze stracone. A Agnieszka Ciebie też
                                lubi... :) To bardzo fajna i miła dziewczynka.
                                • agniecha27 Re: Matrek 20.06.02, 10:47
                                  matrek napisał(a):

                                  > muszek0 napisał(a):
                                  >
                                  > > no to trudno. to ja już sobie może pójdę? pójdę do swojego kącika i wypłac
                                  > zę
                                  > > się.
                                  >
                                  > Nie płacz muszek. W końcu nie wszystko jeszcze stracone. A Agnieszka Ciebie też
                                  >
                                  > lubi... :) To bardzo fajna i miła dziewczynka.

                                  A skąd Ty takie wnioski wysnuwasz, e? A może ja jakaś psycholka jestem, tylko tak
                                  się dobrze maskuję...? ;)))
                                  • matrek Re: Matrek 20.06.02, 10:51
                                    agniecha27 napisał(a):

                                    > matrek napisał(a):
                                    >
                                    > > muszek0 napisał(a):
                                    > >
                                    > > > no to trudno. to ja już sobie może pójdę? pójdę do swojego kącika i w
                                    > ypłac
                                    > > zę
                                    > > > się.
                                    > >
                                    > > Nie płacz muszek. W końcu nie wszystko jeszcze stracone. A Agnieszka Ciebi
                                    > e też
                                    > >
                                    > > lubi... :) To bardzo fajna i miła dziewczynka.
                                    >
                                    > A skąd Ty takie wnioski wysnuwasz, e? A może ja jakaś psycholka jestem, tylko t
                                    > ak
                                    > się dobrze maskuję...? ;)))

                                    Ale dopóki się maskujesz, to chyba wszystko jest okey, co ?
                                    I tak zresztą nie wierzę :)))
                                    • muszek0 Re: Matrek 20.06.02, 10:57
                                      matrek napisał(a):

                                      > I tak zresztą nie wierzę :)))
                                      ...................._______........podkreśliłem to słowo, bo uważam, że była to
                                      zamierzona prowokacja. taka jedna co w swoim nicku ma jedynkę, może cię
                                      zaatakować !:)))))))))

                              • agniecha27 Re: Matrek 20.06.02, 10:46
                                Nie płacz Maleńki, Aga Cię pocieszy - truskawek Ci kupię... ;)))
    • matrek Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 08:44
      Laska z mojego roku, postanowiła dostać zaliczenie w drodze poderwania gościa,
      który je dawał. No i tak skutrecznie to zrobia, że kilka miesięcy po tym jak
      rzeczywiście je dostala, zostala jego żoną :)

      Najciekawsza bya jednak pewna 70-cio letnia pani doktor. Kobieta legenda. Po
      kilku małżenstwach, jej ulubionym tematem na zajęciach byli jej byli mężczyźni.
      Na dodatek bebka co nie lubila dziewczyn. kiedy dzuiewczyna przychodzia na
      egzamin, jeszcze przed wejściem mogła sobie sama wpisać lacza do indeksu w
      pierwszym terminie.
      Na zajeciach sypala niekiedy takimi tekstami:
      - Proszę pana, tak, tak do pana mówię, proszę otworzyć oko bo nasze panie się
      dzis nie podmyły.

      albo

      - no, wiosna idzie, dziewczyny powinny już chodzić bez majtek !

      • agniecha27 Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 08:47
        matrek napisał(a):

        > Laska z mojego roku, postanowiła dostać zaliczenie w drodze poderwania gościa,
        > który je dawał. No i tak skutrecznie to zrobia, że kilka miesięcy po tym jak
        > rzeczywiście je dostala, zostala jego żoną :)
        >
        > Najciekawsza bya jednak pewna 70-cio letnia pani doktor. Kobieta legenda. Po
        > kilku małżenstwach, jej ulubionym tematem na zajęciach byli jej byli mężczyźni.
        > Na dodatek bebka co nie lubila dziewczyn. kiedy dzuiewczyna przychodzia na
        > egzamin, jeszcze przed wejściem mogła sobie sama wpisać lacza do indeksu w
        > pierwszym terminie.
        > Na zajeciach sypala niekiedy takimi tekstami:
        > - Proszę pana, tak, tak do pana mówię, proszę otworzyć oko bo nasze panie się
        > dzis nie podmyły.
        >
        > albo
        >
        > - no, wiosna idzie, dziewczyny powinny już chodzić bez majtek !
        >

        Ale ochydny i obleśny babsztyl. Nagrałabym ją na dyktafon i poszła do dziekana,
        jak nic... :(
        • matrek Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 08:53
          agniecha27 napisał(a):

          > matrek napisał(a):
          >
          > > Laska z mojego roku, postanowiła dostać zaliczenie w drodze poderwania goś
          > cia,
          > > który je dawał. No i tak skutrecznie to zrobia, że kilka miesięcy po tym j
          > ak
          > > rzeczywiście je dostala, zostala jego żoną :)
          > >
          > > Najciekawsza bya jednak pewna 70-cio letnia pani doktor. Kobieta legenda.
          > Po
          > > kilku małżenstwach, jej ulubionym tematem na zajęciach byli jej byli mężcz
          > yźni.
          > > Na dodatek bebka co nie lubila dziewczyn. kiedy dzuiewczyna przychodzia na
          >
          > > egzamin, jeszcze przed wejściem mogła sobie sama wpisać lacza do indeksu w
          >
          > > pierwszym terminie.
          > > Na zajeciach sypala niekiedy takimi tekstami:
          > > - Proszę pana, tak, tak do pana mówię, proszę otworzyć oko bo nasze panie
          > się
          > > dzis nie podmyły.
          > >
          > > albo
          > >
          > > - no, wiosna idzie, dziewczyny powinny już chodzić bez majtek !
          > >
          >
          > Ale ochydny i obleśny babsztyl. Nagrałabym ją na dyktafon i poszła do dziekana,
          >
          > jak nic... :(

          Ale chyba nie przed egzaminem ? :))
          • agniecha27 Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 08:56
            A co za różnica? Chyba i tak dziewczyny u niej nie zaliczały na pozytywne oceny?
            • matrek Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 09:02
              agniecha27 napisał(a):

              > A co za różnica? Chyba i tak dziewczyny u niej nie zaliczały na pozytywne oceny
              > ?

              No tak, ale w drugim terminie już tak. Poza tym, jednej, czy 2 dziewczynom z
              calej grupy, niekiedy zdarzylo się zdać nawet w pierwszym terminie. Wiesz,
              podpadziocha byyłaby zbyt duża, gdyby za każdym razem żadna dziewczyna nie
              zdawala w pierwszym terminie. Jakaś tam symbolicznie musiała zdać :)
              • agniecha27 Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 09:48
                A ile się one jeszcze nasłuchały podczas tych egzaminów?
                Sama pewnie niedomyta była, raszpla jedna...
                • matrek Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 09:56
                  agniecha27 napisał(a):

                  > A ile się one jeszcze nasłuchały podczas tych egzaminów?
                  > Sama pewnie niedomyta była, raszpla jedna...

                  raszpla... - dobre :)

                  Wiesz, kady chce pchnąć egzamin i mieć z głowy. tym bardziej, że to pierwszy rok.
    • wierna1 Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 08:56
      Mieszkam koło tego Wydziału. Parę lat temu jakiś załamany student rzucił się z
      ostatniego piętra tego budynku. Dwa lata temu w tym samym miejscu student
      wpadł samochodem na przystanek, zabił dwie młode studentki, trzecią trwale
      okaleczył.
      • biale_myszy Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 09:05
        wierna1 napisał(a):

        > Mieszkam koło tego Wydziału. Parę lat temu jakiś załamany student rzucił się z
        > ostatniego piętra tego budynku. Dwa lata temu w tym samym miejscu student
        > wpadł samochodem na przystanek, zabił dwie młode studentki, trzecią trwale
        > okaleczył.
        >

      • biale_myszy Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 09:05
        wierna1 napisał(a):

        > Mieszkam koło tego Wydziału. Parę lat temu jakiś załamany student rzucił się z
        > ostatniego piętra tego budynku. Dwa lata temu w tym samym miejscu student
        > wpadł samochodem na przystanek, zabił dwie młode studentki, trzecią trwale
        > okaleczył.
        >

      • biale_myszy Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 09:06
        wierna1 napisał(a):

        > Mieszkam koło tego Wydziału. Parę lat temu jakiś załamany student rzucił się z
        > ostatniego piętra tego budynku. Dwa lata temu w tym samym miejscu student
        > wpadł samochodem na przystanek, zabił dwie młode studentki, trzecią trwale
        > okaleczył.
        >

      • spacja wierna!! 20.06.02, 11:13
        wierna1 napisał(a):

        > Mieszkam koło tego Wydziału. Parę lat temu jakiś załamany student rzucił się z
        > ostatniego piętra tego budynku. Dwa lata temu w tym samym miejscu student
        > wpadł samochodem na przystanek, zabił dwie młode studentki, trzecią trwale
        > okaleczył.
        >

        Wierna!! Kobieto!! To my sąsiadki jesteśmy!!

        • wierna1 Re: wierna!! 20.06.02, 11:25
          spacja napisał(a):

          > wierna1 napisał(a):
          >
          > > Mieszkam koło tego Wydziału. Parę lat temu jakiś załamany student rzucił s
          > ię z
          > > ostatniego piętra tego budynku. Dwa lata temu w tym samym miejscu student
          >
          > > wpadł samochodem na przystanek, zabił dwie młode studentki, trzecią trwale
          >
          > > okaleczył.
          > >
          >
          > Wierna!! Kobieto!! To my sąsiadki jesteśmy!!
          >

          Jakieś szcegóły?
          • spacja Re: wierna!! 20.06.02, 12:29
            wierna1 napisał(a):

            > Jakieś szcegóły?

            Morena!
            :))
      • Gość: Monia Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: *.infinity.net.pl / *.infinity.net.pl 20.06.02, 16:18
        wierna1 napisał(a):

        > Mieszkam koło tego Wydziału. Parę lat temu jakiś załamany student rzucił się z
        > ostatniego piętra tego budynku. Dwa lata temu w tym samym miejscu student
        > wpadł samochodem na przystanek, zabił dwie młode studentki, trzecią trwale
        > okaleczył.

        a to nie bylo przypadkiem kolo UG wydzial chemii i ochrony srodowiska???


        • Gość: tomek Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: 62.233.169.* 20.06.02, 20:10
          Gość portalu: Monia napisał(a):

          > wierna1 napisał(a):
          >
          > > Mieszkam koło tego Wydziału. Parę lat temu jakiś załamany student rzucił s
          > ię z
          > > ostatniego piętra tego budynku. Dwa lata temu w tym samym miejscu student
          >
          > > wpadł samochodem na przystanek, zabił dwie młode studentki, trzecią trwale
          >
          > > okaleczył.
          >
          > a to nie bylo przypadkiem kolo UG wydzial chemii i ochrony srodowiska???
          >
          >

          przystanek rzeczywiście jest koło chemii UG i niedaleko elektroniki PG..
          jakieś fatalne miejsce
          • Gość: Monia Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: *.infinity.net.pl / *.infinity.net.pl 20.06.02, 20:39
            Gość portalu: tomek napisał(a):

            Dwa lata temu w tym samym miejscu st
            > udent
            > >
            > > > wpadł samochodem na przystanek, zabił dwie młode studentki, trzecią t
            > rwale
            > >
            > > > okaleczył.
            > >
            > > a to nie bylo przypadkiem kolo UG wydzial chemii i ochrony srodowiska???
            > >
            > >
            >
            > przystanek rzeczywiście jest koło chemii UG i niedaleko elektroniki PG..
            > jakieś fatalne miejsce

            tak ,tam zdaje sie co jakis czas dochodzi do powazniejszych wypadków.A wtedy gdy
            zdarzyl sie ten o ktorym mowa ,to zginely w nim moje 2 kolezanki z roku ,dobrze
            ze akurat bylam na wagarach ;-/ bo szlabym wtedy tamtędy.

    • Gość: jendza Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: *.abo.wanadoo.fr 20.06.02, 09:09
      Wchodzi gosc na egzamin.
      Egzaminator z nogami na stole, przy nim waruje
      ulubieniec rasy owczarek niemiecki...
      Pies jest spokojny - jest szansa.
      Pies szczeka - umarl w butach.
      -widzisz piesku, pan sie nie nauczyl...
      (komentarz wygloszony bez ZADNEGO pytania...,
      tylko na podstawie reakcji psa...).
      Gosc wylatuje z baniakiem.
      Wchodzi nastepny.
      -czy pan jest kolega tego pana, ktory tu byl przed chwila?
      (tu nastepuje dluzsza kalkulacja, jak sie zachowac..., co
      nalezy powiedziec....)
      -no tak, jestesmy razem na roku...
      -to pan na pewno tez nic nie umie... prosze indeks.
    • matrek eee..., to nie student 20.06.02, 09:17
      Na 3, czy 4 roku miaem egzamin u goscia, ktry nie trawi studentów zaocznych.
      Twierdzil, że student zaoczny tonie student i za załoenia dostawał lacza, pod
      byle pozoraem, np. źle użyte slowo.

      Zdarzylo sie tak, że miala egzamin gupa studentow zaocznych, a zaraz po nich moja
      grupa dziennych. U tego psora, na egzamin, czworkami do nieba szli.
      Skończyli już zaoczni i weszla pierwsza czworka z mojej grupy.
      po chwili wychodzą, szok w grupie bo to jedni z najlepszych studentow na roku, a
      4 x lacz.
      W następnej czwórce weszły same dziewczyny - dla rozmiękczenia.
      Troch nim porozmawiały o pierwszej czwórce i okazało się, że facet się pomylił -
      sądzil, że tamta czwórka, to dalej byli studenci zaoczni z grupy która skonczyła
      tuż przed nami :))
      • muszek0 Re: eee..., to nie student 20.06.02, 09:23
        mam pytanie. czy ten kutas pobierał kasę za wykłady u zaocznych?
        a drugie stwierdzenie. mój szacunek do człowieka, zależy od tego co ten
        człowiek sobą reprezentuje. i nie ważne, czy jest to zamiatacz ulicy, czy
        profesor od 'rzeczy nikomu do szczęścia niepotrzebnych'.
      • agniecha27 Re: eee..., to nie student 20.06.02, 09:54
        To świadczy tylko o ograniczoności takiego dupka...
        Sama jestem zaoczna... o wieczorowych się mówi jeszcze gorzej - "kształceni o
        zmroku".
        Zaoczni są, moim zdaniem, bardziej obciążeni od dziennych (podkreślam to tylko
        moje zdanie), bo niedość, że pracują, to się uczą, a i ilość wykładów mają
        przecież ograniczoną, więc samo przez się rozumie się, że muszą
        więcej "doczytać" :)))
    • Gość: Liwia Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: *.uci.agh.edu.pl / *.odlew.agh.edu.pl 20.06.02, 10:05
      A ja się cieszę, że kolokwia mam za sobą.(strach iść na
      następne). Zresztą ja zawsze mówię, że wolno ściągać,
      ale jak złapię to wyrzucam.
      Ostanio powiedziałam, że wyrzucam od trzeciej ściągi.
      Dwie zabrałam, a z trzecią wyrzuciłam.
      Kurczę, ja też studiowałam. Nie umiałam ściągać więc
      się uczyłam.
      A tak wogóle, to się chcemy wzorować na Zachodzie, a
      tam jest nie do pomyślenia ściąganie.
      Ostatnio jedna z ameryrykańskich uczelni odebrała na
      Węgrzech licencję na nadawanie tytułu MBA, bo studenci
      nagminnie ściągali. Jak pomyślę, że na medycynie też
      się tak uczą, to sie boję iść do lekarza...
      • muszek0 Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 10:11
        na zachodzie człowiek, który ściąga jest uważany za oszusta. nie jest to w
        porządku w stosunku do jego kolegów. u nas dominuje jeszcze mentalność
        komunistyczna - zakombinować i osiągnąć sukces.
      • agniecha27 Liwia 20.06.02, 10:13
        Na mojej uczelni nie da się ściągać, bo prawie wszystkie egzaminy są ustne. Nie
        ma kolokwiów, bo studia zaoczne, więc nikt nie ma czasu...
        Ale tak sobie myślę, że wykładowcy też nie są konsekwentni... Jeżeli za
        ściąganie grozi np. obniżenie oceny (adnotacja), to się to robi, a nie -
        najpierw się straszy studentów, taki jeden z drugim nic sobie z tego nie robią
        i ściągają, profesor łapie na ściąganiu i wpisuje na pracy "-", a potem przy
        ogłoszeniu wyników radośnie stwierdza, że nie brał tych "-" pod uwagę i Ci co
        cwaniakowali, tak naprawdę są wynagradzani, bo dostają czasem niekiepski
        oceny...
        Ale żem się rozpisała... Ja się boję ściągać i dlatego nieczęsto wyjmuję
        ściągawkę (jak zdarzy się mi pisemny egzamin), ale ściąga daje mi jakieś głupie
        poczucie bezpieczeństwa...
        Pozdrowionka :)))
        • Gość: Pawel Re: Sciaganie IP: *.pl 20.06.02, 10:22
          Na mojej uczelni sciaganie jest przez wielu uwazane za normalny sposob
          podejscia do egzaminu. SGH w Warszawie. To co sie dzieje na egzaminach to jest
          zwyczajny kurwa skandal. Ja nigdy nie sciagam, ale to nigdy, raz ze to
          zajebiste oszustwo a dwa ze nie chcalbym okazac braku szacunku dla profesora.
          Jak widze na egzaminie takiego malego cwaniaczka albo kurewke, ktora tylko
          patrzy czy jej nikt nie widzi i cos tam ze sciagawek albo jeszcze ksiazki
          spisuje, to mam ochote wstac, pojsc tam z profesorem i jej te pierd.....ne
          sciagi pozabierac.
          • agniecha27 Re: Sciaganie 20.06.02, 10:24
            Prezentujesz bardzo skrajną postawę... Jeżeli profesor nie widzi, to jego
            problem. Gorzej, jak widzi i nic nie robi... to już inna bajka ;)
          • muszek0 Re: Sciaganie 20.06.02, 10:30
            sgh w warszawie?
            a ja myślałem, że tam chodzą najlepsi, którzy nie muszą ściągać.
            świat to jednak wielka baśń pozorów.
            • Gość: Pawel Re: Sciaganie IP: *.pl 20.06.02, 11:33
              muszek0 napisał(a):

              > sgh w warszawie?
              > a ja myślałem, że tam chodzą najlepsi, którzy nie muszą ściągać.
              > świat to jednak wielka baśń pozorów.

              Zle myslales muszek, to straszne bagno a renoma tej szkoly to sie chyba z czyichs
              pijackich majakow wziela.
          • Gość: Shafeer Re: Sciaganie IP: 212.160.90.* 20.06.02, 11:06
            Gość portalu: Pawel napisał(a):

            > Jak widze na egzaminie takiego malego cwaniaczka albo kurewke, ktora tylko
            > patrzy czy jej nikt nie widzi i cos tam ze sciagawek albo jeszcze ksiazki
            > spisuje, to mam ochote wstac, pojsc tam z profesorem i jej te pierd.....ne
            > sciagi pozabierac.
            A ja jak widze taki poziom kultury, to mnie cholera trzesie.
            Mozna studiowac w SGH, nawet skonczyc studia, a sloma z butow jak wystawala tak
            bedzie wystawac.
            Posluchaj, aby przygotowac dobre sciagi trzeba wiele przeczytac, material poddac
            preparacji - nie ma takiej mozliwosci, zeby sie przy tym czego nie nauczyc -
            chyba, ze ktos jest wyjatkowo odporny na wiedze. Sama czasem robie sciagi na
            egzaminy (pomijam, ze niemal nigdy z nich nie skorzystalam), ale to,
            eufeumistycznie mowiac, grube naduzycie nazywac kogos, kto takie sciagi ma i
            nawet uda mu sie z nich skorzystac - cwaniaczkiem, a co gorzej ... kurewka :/
            (???!)
            Nie chcesz - nie sciagasz, ale donosicielstwo ? .... Boshhh ...
            Cwiercinteligentow mamy wokol na peczki - niektorzy docenci, inzynierowie,
            doktorzy, profesorowie zwyczajni i nie, habilitowani lub nie - reprezentuja
            chamstwo nieprzecietne i poziom intelektualny taki, ze aby mu sprostac - nalezalo
            by sie polozyc na podlodze.
            Pomysl, czy nie masz aby zadatkow na takiego cwiercinteligenta, malego
            karierowicza, ktory kazdego przyskrzyni, doniesie gdzie trzeba i gdzie nie
            trzeba, do celu idzie po trupach - byle osiagnac swoje.
            Ty sie uczysz, nie sciagasz - zdajesz i badz zadowolony. To Twoja wiedza i Twoj
            kapital, nikt Ci go nie zabierze, ale ... zyj i pozwol zyc innym.

            Pozdrawiam - Shafeer /w trakcie sesji/




            • Gość: Pawel Re: Sciaganie IP: *.pl 20.06.02, 11:32
              Gość portalu: Shafeer napisał(a):

              > Gość portalu: Pawel napisał(a):
              >
              > > Jak widze na egzaminie takiego malego cwaniaczka albo kurewke, ktora tylko
              >
              > > patrzy czy jej nikt nie widzi i cos tam ze sciagawek albo jeszcze ksiazki
              > > spisuje, to mam ochote wstac, pojsc tam z profesorem i jej te pierd.....ne
              >
              > > sciagi pozabierac.
              > A ja jak widze taki poziom kultury, to mnie cholera trzesie.
              > Mozna studiowac w SGH, nawet skonczyc studia, a sloma z butow jak wystawala tak
              >
              > bedzie wystawac.
              > Posluchaj, aby przygotowac dobre sciagi trzeba wiele przeczytac, material podda
              > c
              > preparacji - nie ma takiej mozliwosci, zeby sie przy tym czego nie nauczyc -
              > chyba, ze ktos jest wyjatkowo odporny na wiedze. Sama czasem robie sciagi na
              > egzaminy (pomijam, ze niemal nigdy z nich nie skorzystalam), ale to,
              > eufeumistycznie mowiac, grube naduzycie nazywac kogos, kto takie sciagi ma i
              > nawet uda mu sie z nich skorzystac - cwaniaczkiem, a co gorzej ... kurewka :/
              > (???!)
              > Nie chcesz - nie sciagasz, ale donosicielstwo ? .... Boshhh ...
              > Cwiercinteligentow mamy wokol na peczki - niektorzy docenci, inzynierowie,
              > doktorzy, profesorowie zwyczajni i nie, habilitowani lub nie - reprezentuja
              > chamstwo nieprzecietne i poziom intelektualny taki, ze aby mu sprostac - naleza
              > lo
              > by sie polozyc na podlodze.
              > Pomysl, czy nie masz aby zadatkow na takiego cwiercinteligenta, malego
              > karierowicza, ktory kazdego przyskrzyni, doniesie gdzie trzeba i gdzie nie
              > trzeba, do celu idzie po trupach - byle osiagnac swoje.
              > Ty sie uczysz, nie sciagasz - zdajesz i badz zadowolony. To Twoja wiedza i Twoj
              >
              > kapital, nikt Ci go nie zabierze, ale ... zyj i pozwol zyc innym.

              Sam sobie przeczysz...mnie nazywasz cwiercinteligentem i karierowiczem po
              trupach??? A ci co sciagaja nie maja zadnego pjecia o przedmiocie, bo sciagi im
              kolega zrobil, albo skserowali od poprzedniego roku ! Co wecej, taki kolo
              przychodzi na egzamin i pyta sie jak wyglada profesor bo go na oczy nie widzial.
              Twoj list zachecil mnie do aktywnych dzialan, teraz jak kogos zobacze bezczelnie
              zzynajacego to bez zadnego skrepowania ide do wykladowcy. Jesli nie przekonuje
              cie argument o uczciwosci to wiedz kolego, ze taki dupek potem dostanie
              stypendium, ktore mu sie wcale nie nalezy. Bedzie chlal za te kase piwsko i
              chwalil sie przed swoimi latwymi kolezankami jak zdawal egaaminy nic nie umiejac
              bo taki z niego wielki kozak.....


              > Pozdrawiam - Shafeer /w trakcie sesji/
              >
              >
              >
              >

              • Gość: Shafeer Re: Sciaganie IP: 212.160.90.* 20.06.02, 13:04
                Gość portalu: Pawel napisał(a):

                > Sam sobie przeczysz...mnie nazywasz cwiercinteligentem i karierowiczem po
                > trupach???
                ej, ej, easy ... Nie nazwalam Ci tak - mowilam, ze jestes na najlepszej drodze
                do tego, aby takim sie stac.

                >A ci co sciagaja nie maja zadnego pjecia o przedmiocie, bo sciagi im
                > kolega zrobil, albo skserowali od poprzedniego roku !
                To insza inszosc. Ale wlasnie od tych powyzszych badz tak mily odroznic tych,
                ktorzy sami sobie owe sciagi przygotowuja, pracownicie "dziobiac podreczniki".
                Takia sciaga to skarb, kompendium w pigulce. Ale zeby do takiego stopnia
                skondensowania wiedzy dojsc, trzeba sie przy tym niezle "nastukac" ;)
                A ci, co nia maja pojecia o przedmiocie ... to im sie kiedys zemsci, albo
                przedmiot im nie bedzie potrzebny. Ich sprawa, ich problem.

                >Co wecej, taki kolo przychodzi na egzamin i pyta sie jak wyglada profesor bo go
                >na oczy nie widzial
                No i co ? Czy Twoim zadaniem jest sklonic kola, zeby sie konieczie z profesorem
                zapoznal ?
                Dla mnie ow kolo na wyklady moze nie chodzic - wiedze powinien weryfikowac
                rzetelny egzamin, a skoro egzaminatora zmula czy ktos sciaga czy nie, czy chodzi
                na wyklady czy nie, to czemu akurat Ty sie masz bawic w wymiar sprawiedliwosci ?
                Nudzi Ci sie ?

                > Twoj list zachecil mnie do aktywnych dzialan,
                Ty sie moim listem nie zaslaniaj :P Pies ogrodnika jestes i tyle ! :-P
                Ja sie ucze - ale sciagi tez robie, DOBRE sciagi - i kolegom udostepniam, i
                podpowiadam i w ogole :) w porzadku kolezanka jestem ;))))

                >teraz jak kogos zobacze bezczelnie zzynajacego to bez zadnego skrepowania ide do
                >wykladowcy
                Proponuje sie zastanowic. Wykladowcy nie znosza donosicieli. Mozesz dostac wiecej
                niz sobie bys zyczyl ...

                > Jesli nie przekonuje cie argument o uczciwosci
                Nie chodzi o uczciwosc - to sprawa nie podlegajaca dyskusji, tylko o Twoje
                potencjalne donosicielstwo.
                Z uczciwoscia jest tak - albo sie jest uczciwym z natury albo nie. Ale i tutaj
                musi istniec element relatywizmu, a przede wszystkim zdrowego rozsadku.

                >to wiedz kolego, ze taki dupek potem dostanie stypendium, ktore mu sie wcale nie
                >nalezy.
                jasne, moge miec wiecej do powiedzenia na ten temat, bo za swoje studia place
                ciezka kase z wlasnych rownie ciezko zarobionych pieniedzy, i nie do konca mi
                sie podobaja zachowania "studenckiej braci" - pomimo to nadal uwazam, ze
                donosicielstwo jest ohydne.

                > chwalil sie przed swoimi latwymi kolezankami jak zdawal egaaminy nic nie
                >umiejac
                A Twoja misja zyciowa jest nawrocic "onego" ? A moze takim ... zazdroscisz ?

                na-ra - Shafeer

              • Gość: Agusja Re: Sciaganie IP: *.infinity.net.pl / *.infinity.net.pl 20.06.02, 16:35
                Gość portalu: Pawel napisał(a):

                > Sam sobie przeczysz...mnie nazywasz cwiercinteligentem i karierowiczem po
                > trupach??? A ci co sciagaja nie maja zadnego pjecia o przedmiocie, bo sciagi im
                >
                > kolega zrobil, albo skserowali od poprzedniego roku !

                a co ciebie to obchozi ,pilnuj swoich spraw a nie wpiepszasz sie w cudze

                Co wecej, taki kolo
                > przychodzi na egzamin i pyta sie jak wyglada profesor bo go na oczy nie widzial
                > .
                > Twoj list zachecil mnie do aktywnych dzialan, teraz jak kogos zobacze bezczelni
                > e
                > zzynajacego to bez zadnego skrepowania ide do wykladowcy.

                ty nazywasz sciagajacych cwaniaczkami i kurewkami a ty jestes donosicielem
                ktorego nalezaloby zdeptac bucikiem

                Jesli nie przekonuje
                > cie argument o uczciwosci to wiedz kolego

                najwyrazniej nie kazdego obchodzi bycie uczciwym (do kazdego)

                , ze taki dupek potem dostanie
                > stypendium, ktore mu sie wcale nie nalezy.

                zazdrosc rpzez ciebie rpzemawia,oj nieladnie...

                Bedzie chlal za te kase piwsko i
                > chwalil sie przed swoimi latwymi kolezankami jak zdawal egaaminy nic nie umieja
                > c
                > bo taki z niego wielki kozak.....

                no i????
                czlowieku,pilnuj swoich spraw nie badz konfidentem
                • Gość: Pawel Re: Sciaganie IP: *.pl 20.06.02, 19:57
                  Gość portalu: Agusja napisał(a):

                  > Gość portalu: Pawel napisał(a):
                  >
                  > > Sam sobie przeczysz...mnie nazywasz cwiercinteligentem i karierowiczem po
                  > > trupach??? A ci co sciagaja nie maja zadnego pjecia o przedmiocie, bo scia
                  > gi im
                  > >
                  > > kolega zrobil, albo skserowali od poprzedniego roku !
                  >
                  > a co ciebie to obchozi ,pilnuj swoich spraw a nie wpiepszasz sie w cudze
                  >
                  > Co wecej, taki kolo
                  > > przychodzi na egzamin i pyta sie jak wyglada profesor bo go na oczy nie wi
                  > dzial
                  > > .
                  > > Twoj list zachecil mnie do aktywnych dzialan, teraz jak kogos zobacze bezc
                  > zelni
                  > > e
                  > > zzynajacego to bez zadnego skrepowania ide do wykladowcy.
                  >
                  > ty nazywasz sciagajacych cwaniaczkami i kurewkami a ty jestes donosicielem
                  > ktorego nalezaloby zdeptac bucikiem
                  >
                  > Jesli nie przekonuje
                  > > cie argument o uczciwosci to wiedz kolego
                  >
                  > najwyrazniej nie kazdego obchodzi bycie uczciwym (do kazdego)
                  >
                  > , ze taki dupek potem dostanie
                  > > stypendium, ktore mu sie wcale nie nalezy.
                  >
                  > zazdrosc rpzez ciebie rpzemawia,oj nieladnie...
                  >
                  > Bedzie chlal za te kase piwsko i
                  > > chwalil sie przed swoimi latwymi kolezankami jak zdawal egaaminy nic nie u
                  > mieja
                  > > c
                  > > bo taki z niego wielki kozak.....
                  >
                  > no i????
                  > czlowieku,pilnuj swoich spraw nie badz konfidentem

                  To sa moje sprawy, nie moge dopuszczac zeby ktos osiagal cos co mu sie nie nalezy
                  i to moim kosztem. Odkad wprowadzono srednia wzgledna (zalezna od ocen w grupie)
                  to jest to bardzo dotkliwe. Nikomu nie zazdroszcze, bo regularnie dostaje
                  stypendia, ale moglbym dostawac wyzsze gdyby nie ci oszusci.
                  • Gość: Agusja Re: Sciaganie IP: *.infinity.net.pl / *.infinity.net.pl 20.06.02, 20:42
                    Gość portalu: Pawel napisał(a):

                    > To sa moje sprawy

                    to nie wciskaj sie w cudze sprawy tylko pilnuj swoich

                    , nie moge dopuszczac zeby ktos osiagal cos co mu sie nie nale
                    > zy

                    a to dlaczego sie nie nalezy?

                    > i to moim kosztem.

                    jak twoim? przeciez oni na tobie nie zerują

                    Odkad wprowadzono srednia wzgledna (zalezna od ocen w grupie
                    > )
                    > to jest to bardzo dotkliwe. Nikomu nie zazdroszcze, bo regularnie dostaje
                    > stypendia, ale moglbym dostawac wyzsze gdyby nie ci oszusci.

                    o zachlanny
                    dobrze ze nie ma u mnie takich jak ty
                    (a moze i sa tylko nikt ich nie lubi i sie nimi nie przejmuje)
                    • Gość: Pawel Re: Sciaganie IP: *.pl 20.06.02, 20:55
                      Gość portalu: Agusja napisał(a):

                      > Gość portalu: Pawel napisał(a):
                      >
                      > > To sa moje sprawy
                      >
                      > to nie wciskaj sie w cudze sprawy tylko pilnuj swoich

                      Ktorego slowa nie rozumiesz? Powtorze jeszcze raz....walsnie to sa moje sprawy i
                      dlatego sie nimi zajmuje.
                      >
                      > , nie moge dopuszczac zeby ktos osiagal cos co mu sie nie nale
                      > > zy
                      >
                      > a to dlaczego sie nie nalezy?

                      Dlatego, ze na nagrode trzeba zapracowac.
                      > > i to moim kosztem.
                      >
                      > jak twoim? przeciez oni na tobie nie zerują
                      Wlasnie ze zeruja. Przez to ze ktos sciaga to:
                      1. Obniza motywacje innych do nauki - uwierz mi, ze rece opadaja, jesli widzisz,
                      ze po spedzeniu 10 godzin w bibliotece masz taka sama albo gorsza ocene niz ktos
                      kto ten czas spedzil w pubie i sie nic a nic nie uczyl (sam sie tym potem chwali)
                      2. Motyw finansowy- jesli stypendium stanowi wynagrodzenie za trud wlozony w
                      nauke to ktos kto sciaga aby miec lepsza srednia jawnie okrada innych.
                      >
                      > Odkad wprowadzono srednia wzgledna (zalezna od ocen w grupie
                      > > )
                      > > to jest to bardzo dotkliwe. Nikomu nie zazdroszcze, bo regularnie dostaje
                      > > stypendia, ale moglbym dostawac wyzsze gdyby nie ci oszusci.
                      >
                      > o zachlanny
                      > dobrze ze nie ma u mnie takich jak ty
                      > (a moze i sa tylko nikt ich nie lubi i sie nimi nie przejmuje)

                      Zachlanny ?? A czy ty nie chcialabys za swoj wysilek dostac w pelni to co ci sie
                      nalezy?
                      • Gość: Agusja Re: Sciaganie IP: *.infinity.net.pl / *.infinity.net.pl 20.06.02, 22:03
                        Gość portalu: Pawel napisał(a):

                        walsnie to sa moje sprawy
                        > i
                        > dlatego sie nimi zajmuje.

                        twoje sprawy to to zeby sie nauczyc i zdac egzamin czy koło ,a innych sprawy to
                        to zeby sciągnąc naprzyklad.Zapewne malo kogo obchodzi czy ty sciagasz czy sie
                        wykujesz ,wiec po co wciskasz sie i obserwujesz kto sciąga?

                        > Dlatego, ze na nagrode trzeba zapracowac.

                        no to pracują
                        a mzoe ocena z egzmainu nie jest dla nich nagroda i maja na nią zlane.

                        > 1. Obniza motywacje innych do nauki - uwierz mi, ze rece opadaja, jesli widzisz
                        > ,
                        > ze po spedzeniu 10 godzin w bibliotece masz taka sama albo gorsza ocene niz kto
                        > s
                        > kto ten czas spedzil w pubie i sie nic a nic nie uczyl (sam sie tym potem chwal
                        > i)

                        no to nie patrz na innych.Na swiecie pelno niesprawiedliwosci.Tez mnie to czasami
                        wkurzalo gdy sie wykulam i dostalam 4 a ktos inny zwalil i dostal 5 ,ale nie
                        rpzyszlo mi do glowy skarżyć .Kazdy niech pilnuje siebie.Napewno na tych ktorzy
                        sciagaja kiedys sie odbije nieznajomosc tego co sciagneli ,a ty bedziesz
                        wiedzial,bo sie nauczyles.

                        > 2. Motyw finansowy- jesli stypendium stanowi wynagrodzenie za trud wlozony w
                        > nauke to ktos kto sciaga aby miec lepsza srednia jawnie okrada innych.

                        no to w sumie jesli chcesz to naskarż innych ,ale wiedz ze to bardzo nieladne
                        zachowanie wstosunku do innych ludzi i napewno sie odbije na Tobie kiedys.Ktos
                        inny kiedys na ciebie naskarzy ...

                        > Zachlanny ?? A czy ty nie chcialabys za swoj wysilek dostac w pelni to co ci si
                        > e
                        > nalezy?

                        biore ile mi dają ,a jak za mało to sie nie wysilam...

                        • Gość: Pawel Re: Sciaganie IP: *.pl 20.06.02, 22:34
                          Gość portalu: Agusja napisał(a):

                          > Gość portalu: Pawel napisał(a):
                          >
                          > walsnie to sa moje sprawy
                          > > i
                          > > dlatego sie nimi zajmuje.
                          >
                          > twoje sprawy to to zeby sie nauczyc i zdac egzamin czy koło ,a innych sprawy to
                          >
                          > to zeby sciągnąc naprzyklad.Zapewne malo kogo obchodzi czy ty sciagasz czy sie
                          > wykujesz ,wiec po co wciskasz sie i obserwujesz kto sciąga?

                          Przeciez nie siedze na egzaminie i sie nie rozgladam zeby zobaczyc czy ktos
                          sciaga czy nie....ale jak ktos to robi wyjatkowo bezczelnie to nietrudno to
                          zauwazyc.
                          >
                          > > Dlatego, ze na nagrode trzeba zapracowac.
                          >
                          > no to pracują
                          > a mzoe ocena z egzmainu nie jest dla nich nagroda i maja na nią zlane.

                          Wlasnie nie pracuja! Jesli im nie zalezy na ocenie to niech nie biora pieniedzy
                          pozniej.

                          > > 1. Obniza motywacje innych do nauki - uwierz mi, ze rece opadaja, jesli wi
                          > dzisz
                          > > ,
                          > > ze po spedzeniu 10 godzin w bibliotece masz taka sama albo gorsza ocene ni
                          > z kto
                          > > s
                          > > kto ten czas spedzil w pubie i sie nic a nic nie uczyl (sam sie tym potem
                          > chwal
                          > > i)
                          >
                          > no to nie patrz na innych.Na swiecie pelno niesprawiedliwosci.Tez mnie to czasa
                          > mi
                          > wkurzalo gdy sie wykulam i dostalam 4 a ktos inny zwalil i dostal 5 ,ale nie
                          > rpzyszlo mi do glowy skarżyć .Kazdy niech pilnuje siebie.Napewno na tych ktorzy
                          >
                          > sciagaja kiedys sie odbije nieznajomosc tego co sciagneli ,a ty bedziesz
                          > wiedzial,bo sie nauczyles.

                          Przykro mi, ale dla mnie to zadne pocieszenie. Jesli mialbym w zyciu tylko czekac
                          na to co mi da sprawiedliwy los to bym gowno mial.
                          > > 2. Motyw finansowy- jesli stypendium stanowi wynagrodzenie za trud wlozony
                          > w
                          > > nauke to ktos kto sciaga aby miec lepsza srednia jawnie okrada innych.
                          >
                          > no to w sumie jesli chcesz to naskarż innych ,ale wiedz ze to bardzo nieladne
                          > zachowanie wstosunku do innych ludzi i napewno sie odbije na Tobie kiedys.Ktos
                          > inny kiedys na ciebie naskarzy ...

                          Nie nazwalbym tego skarzeniem ale przypomnieniem o sprawiedliwosci i upomnieniem
                          sie o nia.

                          > > Zachlanny ?? A czy ty nie chcialabys za swoj wysilek dostac w pelni to co
                          > ci si
                          > > e
                          > > nalezy?
                          >
                          > biore ile mi dają ,a jak za mało to sie nie wysilam...

                          I tu sie mocno roznimy. Ja chcialbym zeby moj wysilek byl doceniony. Chcialbym
                          otrzymac jak najwiecej w zamian.

                          • Gość: Agusja Re: Sciaganie IP: *.infinity.net.pl / *.infinity.net.pl 20.06.02, 22:42
                            Gość portalu: Pawel napisał(a):

                            > Wlasnie nie pracuja!

                            jak nie? Zrobienie sciąg trwa ,a sciaganie to tez wysilek

                            Jesli im nie zalezy na ocenie to niech nie biora pieniedzy

                            na pieniadzach ,szczegolnie latwych,kazdemu zalezy

                            > Przykro mi, ale dla mnie to zadne pocieszenie. Jesli mialbym w zyciu tylko czek
                            > ac
                            > na to co mi da sprawiedliwy los to bym gowno mial.

                            aa to jestes pewnie z tych co to uwazaja ze cel uswięca środki
                            to EOT

                            > Nie nazwalbym tego skarzeniem ale przypomnieniem o sprawiedliwosci i upomnienie
                            > m
                            > sie o nia.

                            nie ma sprawiedliwosc
                            to co chcesz zrobic to skarzenie ,a mzoesz sobie to nazywac jak chcesz

                            • Gość: Pawel Re: Sciaganie IP: *.pl 20.06.02, 23:00
                              Gość portalu: Agusja napisał(a):

                              > Gość portalu: Pawel napisał(a):
                              >
                              > > Wlasnie nie pracuja!
                              >
                              > jak nie? Zrobienie sciąg trwa ,a sciaganie to tez wysilek

                              Wybacz, ale albo rozmawiamy powaznie albo......
                              >
                              > Jesli im nie zalezy na ocenie to niech nie biora pieniedzy
                              >
                              > na pieniadzach ,szczegolnie latwych,kazdemu zalezy

                              Dokladnie tak, stad bierze sie zlodziejstwo oraz wszelkiego rodzaju oszustwo
                              jakim m.in. jest sciaganie
                              >
                              > > Przykro mi, ale dla mnie to zadne pocieszenie. Jesli mialbym w zyciu tylko
                              > czek
                              > > ac
                              > > na to co mi da sprawiedliwy los to bym gowno mial.
                              >
                              > aa to jestes pewnie z tych co to uwazaja ze cel uswięca środki
                              > to EOT

                              Nie wiem na jakiej podstawie tak przypuszczasz, wydaje mi sie ze jest calkowicie
                              odwrotnie, a "cel uswiecajacy srodki" jest blizszy twojemu swiatopogladowi jezeli
                              w sciaganiu nie widzisz nic zlego.
                              > > Nie nazwalbym tego skarzeniem ale przypomnieniem o sprawiedliwosci i upomn
                              > ienie
                              > > m
                              > > sie o nia.
                              >
                              > nie ma sprawiedliwosc
                              > to co chcesz zrobic to skarzenie ,a mzoesz sobie to nazywac jak chcesz

                              Nie ma bo nikomu nie chce sie o nia zatroszczyc. Dobrze, dla ciebie niech to
                              bedzie skarzenie i donosicielstwo, dla mnie pozostanie tym czym juz powiedzialem.
                      • Gość: M Re: Sciaganie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 01:20
                        Gość portalu: Pawel napisał(a):
                        > Wlasnie ze zeruja. Przez to ze ktos sciaga to:
                        > 1. Obniza motywacje innych do nauki - uwierz mi, ze rece opadaja, jesli widzisz
                        > ,
                        > ze po spedzeniu 10 godzin w bibliotece masz taka sama albo gorsza ocene niz kto
                        > s
                        > kto ten czas spedzil w pubie i sie nic a nic nie uczyl (sam sie tym potem chwal
                        > i)
                        M:To albo jesteś "odporny na wiedzę" albo cienki.
          • Gość: Lyche Re: Sciaganie IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 11:43
            Za moich czasów kiedy nie było kopiarek pisanie ściąg było formą uczenia się. W
            końcu trzeba było najpierw przeczytać to co się pisało. Ale to były naprawdę
            dawne czasy. Dobrze napisana ściąga była tolerowana przez większość personelu
            uczelnianego.
          • Gość: Agusja Re: Sciaganie IP: *.infinity.net.pl / *.infinity.net.pl 20.06.02, 16:29
            Gość portalu: Pawel napisał(a):

            > Na mojej uczelni sciaganie jest przez wielu uwazane za normalny sposob
            > podejscia do egzaminu. SGH w Warszawie. To co sie dzieje na egzaminach to jest
            > zwyczajny kurwa skandal. Ja nigdy nie sciagam, ale to nigdy, raz ze to
            > zajebiste oszustwo a dwa ze nie chcalbym okazac braku szacunku dla profesora.
            > Jak widze na egzaminie takiego malego cwaniaczka albo kurewke, ktora tylko
            > patrzy czy jej nikt nie widzi i cos tam ze sciagawek albo jeszcze ksiazki
            > spisuje, to mam ochote wstac, pojsc tam z profesorem i jej te pierd.....ne
            > sciagi pozabierac.

            Ja sciągam na mojej uczelni zawsze ,mam ją w dupie szczerze mówiąc , i tak po tym
            nic nie bede miala ,wiec chce dostac magistra azeby miec wyzsze
            wyksztalcenie.Później moze pójde na jakies ambitniejsze studia (nie zeby sciągac
            juz:-))

      • Gość: Agusja Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: *.infinity.net.pl / *.infinity.net.pl 20.06.02, 16:25
        Gość portalu: Liwia napisał(a):

        Jak pomyślę, że na medycynie też
        > się tak uczą, to sie boję iść do lekarza...

        hmm moim skromnym zdaniem uwazam ze na kierunkach powaznych jak:
        medycyna ,psychologia ,pedagogika,prawo (czyli na tkaich po kotrych czlowiek ma
        leczyc lub uczyc ,pomagac drugiemu) egzaminy powinny byc tylko ustne zeby nie
        mozna bylo sciagac.Jesli ktos idzie na takie studia powinien isc zeby nauczyc sie
        jak najwiecej a nie po to zeby sie przeslizgiwać.

    • Gość: muniek Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: *.com.pl 20.06.02, 11:12
      POlitechnika Krakowska
      kierunek mechanika komputerowa...
      jest kolokwium: były 3 zadania...
      - jeden kolega rozwiazał wszystkie i podał koledze kartke z rozwiązaniem
      jednego drugiemu( ten nic wiecej sam nie napisał).
      Jak sie okazało pierwszy dostał 2 drugi dostał 3.
      Pierwszy pyta sie dlaczego dostał 2 skoro rozwiązał 3 zadania i to poprawnie?
      -prowadzący ( jakis docent czy doktor) na to :
      "wie pan , ja sie temu nawet nie zamierzam przyglądać i tak wiem ze wy nic nie
      umiecie"
      M.
      • lalka74 Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 11:50
        Słynna pani profesor - postanowiła robić pisemne egzaminy z filozofii prawa.
        Porozsadzała studentów tak, że żeby się porozumieć to chyba trzeba by było
        wrzeszczeć. Torby kazała położyć w jednym miejscu, zatrudniła kilku asystentów
        w charakterze psów. Wyniki - najwyższa ocena 3+ - poprawki ustnie w dniu
        ogłoszenia wyników. Kto poszedł dostał ocenę wyżej - pani profesor wyjaśniła,
        że ona na pisemnych to celowo stawia ocenę niższą o stopień bo i tak wie, że
        wszyscy studenci ściagają.
        • Gość: aga Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 12:16
          lalka74 napisał(a):

          > Słynna pani profesor - postanowiła robić pisemne egzaminy z filozofii prawa.
          > Porozsadzała studentów tak, że żeby się porozumieć to chyba trzeba by było
          > wrzeszczeć. Torby kazała położyć w jednym miejscu, zatrudniła kilku asystentów
          > w charakterze psów. Wyniki - najwyższa ocena 3+ - poprawki ustnie w dniu
          > ogłoszenia wyników. Kto poszedł dostał ocenę wyżej - pani profesor wyjaśniła,
          > że ona na pisemnych to celowo stawia ocenę niższą o stopień bo i tak wie, że
          > wszyscy studenci ściagają.

          Lalka czy to nie przypadkiem pani. prof. Maria Szyszkowska...? U nas co prawda
          były pisemne, ale oceny podobne...
      • Gość: aga Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 12:09
        historia sprzed kilku dni: egzamin z prawa karnego, pisemny, 9 rano. Wyniki
        były już o 17 tego samego dnia (egzamin pisało ponad 200 osób). Koleżanka
        dostała 2, co ją zdziwiło bo była pewna, że zda (napisała na wszystko).
        Uradziłyśmy więc, żeby pójść do zakładu i przejrzeć pracę. Po długich
        pertraktacjach ("absolutnie nie podważamy oceny") udało się. Dziewczyna patrzy,
        a facet nie sprawdził jej połowy pracy... Tłumaczył się, że "nie zauważył"
        pytania... No i w efekcie koleżanka dostała 4.
        Gdybym sama przy tym nie była nigdy bym nie uwierzyła, że coś takiego w ogóle
        może mieć miejsce...
        Doszłam do wniosku, że po prostu trzeba po każdym egzaminie iść i sprawdzać jak
        została oceniona praca. Paranoja. To już wolę ustne.
        • Gość: syn prof Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: *.gda.pl / 10.66.3.* 25.06.02, 20:14
          Profesor, który pracuje za 1500 zł - jest również ofiarą systemu (aby utrzymać
          jaki taki poziom chałturzy gdzie się da - dzieci profesora też chcą jesć)
          Pozdrawiam
    • Gość: Lyche Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 11:50
      A zapomiałam jeszcze o 75-cio letnim profesorze głuchym jak pień. Egzamin u
      niego to była bajka. Trzeba było tylko w miarę cicho odpowiadać. Staruszek
      wstydził się że nie słyszy. Nawet dzwonka telefonu. Jak sobie przypomnę te
      framazony, które mu prawiłam zamiast odpowiedzi na konkretny temat.........
      • Gość: aga Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 12:14
        Gość portalu: Lyche napisał(a):

        > A zapomiałam jeszcze o 75-cio letnim profesorze głuchym jak pień. Egzamin u
        > niego to była bajka. Trzeba było tylko w miarę cicho odpowiadać. Staruszek
        > wstydził się że nie słyszy. Nawet dzwonka telefonu. Jak sobie przypomnę te
        > framazony, które mu prawiłam zamiast odpowiedzi na konkretny temat.........

        eee tam to trochę wstyd. Ja też miałam w tym roku takiego dziadka, ale był tak
        miły w czasie wykładów i w czasie egzaminu, że tak jakoś nie wypadało ściągać...
        Profesor kojarzył mi się z takim przedwojennym gentelmanem.
        • Gość: aga Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 12:31
          a jeszcze mi się przypomniało: jedna pani prof. kazała nam pisać egzamin na
          białych kartkach, bo kratki i linie ograniczają osobowość... Osobiście
          kojarzyło mi się to z badaniem grafologicznym ;)
          • Gość: magamaga Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: *.provider.pl / *.ost-poland.com.pl 20.06.02, 13:29
            Jeden gosciu na polibudzie nienawidzil studentek, strasznie go bolalo, ze
            kobiety studiuja. Kazda miala ledwo trzy, tlamsil je i znecal sie, upokarzal
            itp. Kiedys sie jednak przejechal. Oddawal jakies prace i mowi, ze jest kilka
            dobrych, a najlepsza jest praca pana Pajaka: rewelacja, mistrzostwo swiata,
            rozwodzil sie, a w grupie zapanowala konsternacja. Wreszcie ktos mowi: u nas w
            grupie nie ma pana Pajaka, jest pani Pajak. Faceta malo apopleksja nie trafila.
            • agniecha27 Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 20.06.02, 13:34
              Jak ja lubię takie akcje... :)))
    • Gość: Liwia Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: *.uci.agh.edu.pl / *.odlew.agh.edu.pl 20.06.02, 14:15
      Podnieśliście mnie na duchu: są jeszcze w tym kraju
      ludzie, którzy się uczą, a nie liczą na ściągi!!!
      W zamian dowcip: panienka, "zielona" na egzaminie
      dostaje propozycję od profesora zdawania następnego
      terminu w jego sypialni. Przed akcją pan prof. wpisał 3
      do indeksu. Po wyjściu z sypialni komentuje: Jakbym
      wiedział, że panienka dziewica, to postawiłbym piątkę.
      Panienka: Jakbym wiedziała, że Apn profesor może -
      zdjęłabym rajstopy...
    • Gość: Metaxa Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: 212.76.36.* 20.06.02, 23:33
      Starsza historia, sprzed 7 lat.. Wydział prawa UW, pewien doktor mial slawe
      znanego wielbiciela plci pieknej. Panna nie mogla zdac logiki na I roku, wiec
      wpadla na pomysl, zeby zalatwic sprawe "nieformalnie".. Ofiarowała doktorkowi
      to, co wydawalo jej sie miała najlepszego, a ten - niewiele mysląc - poprosił
      ja o indeks, włożył jej 50 zł i oddał... :)))
    • Gość: xxxx Re: sciaganie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.06.02, 07:56
      U nas na PWr jest taki gosciu ktory niczego nie napisał sam na wszystkie
      zaliczenia i egzaminy miał sciągi z ktorych skwapliwie korzystał. A po
      egzaminie oczywiście przychodził do ciebie i się chwalił jakie to byo łatwe, i
      ze wszystko udało mu się ściągnąć. Jakby tego było mało to straszny kizus z
      niego był. No a teraz zostaje na studiach doktoranckich mimo, ze wydział nie
      przyjmuje bo nie ma szmalu, ale on cytuje:"ma takie plecy, ze na pewno sie
      dostanie" i pewnie juz to ma załatwione bo juz nawet młodszemu rocznikowi
      obiecal,że bedzie miał z nimi zajecia. Człowiek się uczy nocami a tu takie nic
      lizusowate i tak bedzie lepsze od ciebie.
      • Gość: Liwia Re: sciaganie IP: *.uci.agh.edu.pl / *.odlew.agh.edu.pl 21.06.02, 09:36
        Gość portalu: xxxx napisał(a):

        > U nas na PWr jest taki gosciu ktory niczego nie napisał
        sam na wszystkie
        > zaliczenia i egzaminy miał sciągi z ktorych skwapliwie
        korzystał. A po
        > egzaminie oczywiście przychodził do ciebie i się
        chwalił jakie to byo łatwe, i
        > ze wszystko udało mu się ściągnąć. Jakby tego było mało
        to straszny kizus z
        > niego był. No a teraz zostaje na studiach doktoranckich
        mimo, ze wydział nie
        > przyjmuje bo nie ma szmalu, ale on cytuje:"ma takie
        plecy, ze na pewno sie
        > dostanie" i pewnie juz to ma załatwione bo juz nawet
        młodszemu rocznikowi
        > obiecal,że bedzie miał z nimi zajecia. Człowiek się
        uczy nocami a tu takie nic
        > lizusowate i tak bedzie lepsze od ciebie.

        No i co z tego, ze zostanie. Dostanie marna pensję, a
        doktorat i tak musi zrobić sam. Chociaż znam przypadek,
        kiedy doktorat "się robił".
        Mam koleżankę, która zanim prowadzi zajęcia ze studentami
        najpierw się doucza u drugiej koleżanki. Myślę, że to dla
        niej wystarczające upokorzenie, że ktoś widzi, jaka jest
        "cienka".
    • Gość: sagan Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: *.desy.de 21.06.02, 10:42
      a mi sie przypomnialo sympatyczne dziwactwo :)

      wchodze na egzamin, a pan profesor z szuflady wyciaga
      taka malenka ruletkeczke, wrecza mi kuleczke, sam
      zakreca ruletka i kaze mi rzucac :) i tak 3 razy, a
      potem byl spomplikowany algorytm obliczania numeru
      pytania... przynajmniej bylo sprawiedliwie, bo nie mial
      pojecia, co kto dostanie :)
      • Gość: Liwia Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: *.uci.agh.edu.pl / *.odlew.agh.edu.pl 21.06.02, 11:52
        Zdarzyło się Wam dostać ocenę za egzamin bez pytania?
        • ydorius Re: Dziwactwa profesorów na uczelni 21.06.02, 12:09

          Tak.
          Strasznie pyskowałem na filozofii. Kłócilismy się z profesorem do upadłego.
          Dwa semestry, o ile dobrze pamiętam.
          Potem miał być egzamin ustny. Wchodzę, a filozof prosi o indeks, wpisuje
          piątkę i mówi: "no, myśmy to juz sobie pogadali, prawda?"...

          :-))

          .y.
      • Gość: ankao Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: *.bratniak.krakow.pl 21.06.02, 15:37
        Profesor z ruletka? To ja wiem, gdzie studiujesz :-)) Sama u niego zdawalam.
        Jeden koles u nas poszedl do niego i zgubil kulke..... :-))))))))) Na
        czworakach szukali po podlodze........ :-)))))
        • Gość: Lyche Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 15:49
          Dobrze że był to facet. U nas starszej pani Profesor porwały się korale w
          trakcie egaminu ustnego ( sam na sam ze studentem) Drugi zniecierpliwiony
          wszedł na moment jak oboje byli pod biurkiem. Ale była chryja
      • Gość: ankao Re: Dziwactwa profesorów na uczelni IP: *.bratniak.krakow.pl 21.06.02, 15:41
        To jeszcze raz ja do tego listu o profesorze z ruletka :-)) Zobaczylam, skad
        piszesz (DESY), no to juz jestem pewna, ze mamy na mysli tego samego
        czlowieka..... :-) Pozdrowka dla kolegi :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja