Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD

10.04.05, 23:33
Czećś.
Nooo..... i moja sprawa z wątku
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=20396236&a=20396236
ma dalszy ciąg.
Było między nimi parę sprzeczek, nieporozumień, itp. jednak wszystko zostało
wyjaśnione i teraz jest ok.
Niestety mam inny problem. Przyszła żona mojego przyjaciela, zrobiła mu
pranie resztek mózgu. Oboje wiedzą,że nie będę miał z kim iść na wesele i na
siłę próbuja zeswatać mnie z siostrą panny młodej. Przyznaję, że całkiem
fajna z niej laska, ale zdrowo walnięta. Co gorsze jest panna z dzieckiem
(pewnie próbowała tego samego numeru co jej siostra i nie wyszło) i widać, że
szuka dla siebie kogoś odpowiedzialnego na stałe a ja nie mam zamiaru się z
nią męczyć mawet na weselu.
Na początku byli subtelni w tym swataniu. Nawet jak powiedziałem kumplowi, że
ona mnie nie interesuje to on osobiście odpuścił, ąle jego "lepsza połowa"
nasiliła ataki.
I mam problem. Na weselu muszę być, bo to mój najlepszy kumpel i nie zostawię
go w takiej chwili a z drógiej strony wiem, że będę oblegany przez walniętą
pannę z dzieckiem i jej siostrę. Nie mogę ich obrazić, bo urwą misię kontakty
z przyjacielem. Co ja kuna mam zrobić? Poradźcie jak ładnie z tego wyjść.
    • metnia Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 10.04.05, 23:38
      najlepiej zorganizuj sobie partnerke na to wesele, chocby kuzynke. wtedy sprawa
      bedzie jasne, bedziesz sie nia zajmowal caly wieczor i "nie bedzie Ci wypadac"
      balowac z inna panna :)
      • zdzichu-nr1 Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 10.04.05, 23:41
        powiedz jakiejkolwiek koleżance szczerze jaka jest sytuacja

        każda normalna kobieta jak sie dowie co za syf się na Ciebie czai, to ci pomoże
        i pójdzie

        przyjaciel trafił zdaje się do kamieniołomów

        w poprzednim wcieleniu musiał nieźle nabroić;)
        • wielo-kropek Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 11.04.05, 00:11
          Nie rozumiem twojego problemu. Przeciez wolno ci na wesele przyjsc
          samemu i nawet oficjalnie to wszystkim oglaszac. To, ze jakas walnieta
          bedzie chciala sie doczepic czy przytulic nawet do ciebie, to niczego
          nie zmienia. Jej wolno to robic, podobnie jak tobie wolno byc soba.
          Nie boj sie, walnieta ciebie nie zabije i nie zgwalci. Z wesela
          tez zawsze mozesz sam wrocic.
          • rocco.siffredi Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 11.04.05, 00:15
            Jak fajna poprzytulaj sie i takie tam. Ale nie pykaj (pozniej bedziesz slyszal,
            ze przecie najbardziej intymnie sie otworzyla), a rano powiedz: cesc!
            • 2xl Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 11.04.05, 13:08
              Organizacja jakiejkolwiek dziewczyny na wesele odpada. Mam teraz sporo pracy i
              nie mam czasu szukać. Koleżanki w większości to mężatki lub w stałym związku a
              kuzynki są poniżej mojej godności. Chcę iść sam.

              rocco.siffredi, widzisz..., tu może być problem, bo ona jest całkiem
              atrakcyjna. Jak zacznę się przytulać to może mi się spodobać i już tak zostać.
              A co gorsze, to to że wiem, że ja się jej podobam. Byliśmy we czworo, ja, ona i
              przyszła para młoda w knajpce. W pewnym momencie powiedziała poprostu "podobasz
              mi się" ja nie wiedziałem co odpowiedzieć więc też powiedziałem, że mi się
              podoba. Tylko wówczas nie pomyślałem, że odbierze to inaczej niż ja. FUCK... że
              nie potrafię milczeć gdy trzeba.
    • jendza1 Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 11.04.05, 06:21
      A ja znam sytuacje... od tej drugiej strony...:((.
      Powiedzieli mi onegdaj panstwo mlodzi, zebym przyszla jednak na ich wesele, bo
      swiadek bedzie sam, wiec posadza nas razem i nie bede narazona dzieki temu na
      chamstwo, ktore zawsze spotyka samotne dziewczyny na weselach (obsciskujacy
      pijani wujkowie, 'zyczliwe' stare ciocie, ktore to z dobrego serca radza, coby
      sie jednak pojsc pobawic na parkiecie w koleczku...., oraz wiele
      innych, 'rozkosznych' sytuacji). Mowilam im od razu, zeby owego swiadka NIE
      ZMUSZALI, ze nie ma ZADNEGO OBOWIAZKU obok mnie nawet usiasc, a coz dopiero -
      mnie zabawiac..., ze jestesmy doroslymi ludzmi, a z wesela zawsze moge po
      prostu wyjsc...
      No i posadzono nas obok siebie, to znaczy swiadek siedzial przy pannie mlodej,
      ja obok swiadka, a dalej nasi wspolni przyjaciele.
      NO i mamy 'imprezke'. Swiadek polewa wodke, panu mlodemu, pannie mlodej,
      wszystkim najdalszym sasiadom od strony panstwa mlodych.... a mnie
      ostentacyjnie nie 'zauwaza'... Hm - mam, czego sie obawialam:(... pierwsze
      chamskie zachowania... Przeciez jak mi naleje wodki do kieliszka to nie wyznaje
      mi tym samym milosci, do cholery...!!!! Prawda???
      Pierwszy taniec. Mlodzi poszli na parkiet, swiadkowa z mezem, inne pary obok
      nas takze. Zostalismy sami za stolem: ja i swiadek. Cisza. Kombinuje, co by tu
      powiedziec, bo glupio tak, i w tym momencie.... moj sasiad po prostu wstal i
      poszedl sobie do zupelnie innego stolu, coby... pogadac z kumplami... No ladnie.
      I zostalam zupelnie sama. I to za glownym stolem panstwa mlodych. Jak okiem
      siegnac po mojej lewej i prawej rzad pustych krzesel. Kurde. Chyba pojde do
      domu. Przyznam szczerze - gdybym miala pare lat mniej, chyba bym sie
      rozryczala... Tym razem jednak udalo mi sie nie rozplakac - za to zauwazylam,
      ze opodal przy innym stole siedzi - tez samotnie - ksiadz, ktory dawal slub
      mlodym. Moj kumpel z liceum. To sie ucieszylam, bo zawsze sie lubilismy, i
      poszlam sobie z nim po prostu POGADAC:))! (przynajmniej ten nie pomyslal, ze na
      niego lece...). Naraz poczulam, ze ktos mnie bardzo uwaznie obserwuje...???
      To byl 'moj' swiadek... Od tego momentu 'odblokowala' mu sie lewa strona, potem
      nawet zatanczylismy pare razy - przy okazji dane mi bylo poznac, jak jednak
      koltunskie mamy spoleczenstwo. Przeciez ja sie zupelnie nie zmienilam w
      momencie, gdy ktos ze mna zatanczyl, albo zaczal mi polewac wodke, albo ze mna
      gadac... TO NADAL bylam ta sama ja, a jednak ... jak ZUPELNIE INACZEJ
      traktowana przez weselnikow... Oczywiscie nie poszlismy wtedy do lozka, ba,
      nawet sie juz wiecej nie spotkalismy... KUrde, naprawde chyba nie ubylo go, jak
      ze mna zatanczyl, zamienil trzy slowa...

      Mozesz sobie wierzyc, lub nie, ale historia jest autentyczna.
      Jaki z tego wniosek?
      Moze ta dziewczyna nawet pojecia bladego nie ma, ze oni cos jej 'organizuja'?
      Nawet jesli ma - to ewentualnosc, ze z nia zatanczysz, wcale nie bedzie
      oznaczac oswiadczyn.
      Czy naprawde nie mozna sie zachowac tak po prostu, naturalnie, zatanczyc z
      jedna, z druga dziewczyna... POBAWIC??? W koncu jestes mezczyzna, prawda?
      Nie musisz siedziec za stolem i czekac, az Cie ktos do tanca poprosi i pozwoli
      Ci "zaistniec"...
      Ech, rece opadaja...
      • vadee biedactwo :| a ze świadkiem bym już nie zatańczyła 11.04.05, 08:02
    • margerita75 Nie przesadzaj kolego 11.04.05, 11:30
      Facet, porażasz mnie! Przecież ta dziewczynina Cię nie zje, może po prostu chce
      z kimś pogadać i potańczyć? Może chce siedzieć z Tobą, żeby też samej głupio
      się nie czuć?
      "Mężczyźni rozwijają się do trzeciego roku życia, potem już tylko rosną".
      • 2xl Re: Nie przesadzaj kolego 11.04.05, 13:12
        margerita75 napisała:

        > Facet, porażasz mnie! Przecież ta dziewczynina Cię nie zje

        Wolę nie ryzykować :)

        >Może chce siedzieć z Tobą, żeby też samej głupio
        > się nie czuć?
        To jest pewne. Jednak ona wyraźnie daje mi do zrozumienia, że chce czegoś
        więcej (nie sex). Pewnie jestem dlaniej takim "bezpiecznym portem", ma pewność,
        że jej nie skrzywdzę. Co jeszcze gorszego, kolega mocno mnie zareklamował i w
        sumie nie kłamał o mnie. Więc mam przechlapane.
        • ka1311 Re: Nie przesadzaj kolego 20.04.05, 17:48
          No, ale znasz chyba powiedzenie: W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na
          raz. No to o co chodzi. Myślisz, że ona Cię zaciągnie pod ołtaż 6tego samego
          dnia, zaraz po właściwej Parze Młodej? No nie bądź dzieciakiem. Ile Wy w ogóle
          macie lat?
          • 2xl Re: Nie przesadzaj kolego 21.04.05, 10:40
            Właśnie boję sie najbardziej tego, że dwoje będzie chciało. przecież jestem
            tylko facetem. Mogę się złamać
            • ka1311 Re: Nie przesadzaj kolego 21.04.05, 10:47
              Nie no, facet jest człowiekiem tak? Jeśli jest to nad sobą umie panować, więc
              albo się zdeklaruj, że ona Ci się podoba i chcesz z nią być, albo trzymaj łapy
              z dala i się odczep. No nie wmówisz mi, że nie umiesz.
              • 2xl Re: Nie przesadzaj kolego 21.04.05, 10:52
                Widzisz przecież, że bronię się jak tylko mogę. To nie jest takie proste jakby
                mogło się zdawać. Gdybym był facetem, który zalicza panienki, to nie miałbym
                problemu. Poprostu bym sie z mią przespał i by mi przeszło. A tak mam dylemat.
                Ciało chce a rozum mówi NIE.
                • ka1311 Re: Nie przesadzaj kolego 21.04.05, 11:31
                  No jakbyś się z nią przespał to nie byłbyś facetem tylko zwierzątkiem :) No to
                  kto rzadzi w Twoim ja Twój rozum, czy ten trochę niżej?
                  • 2xl Re: Nie przesadzaj kolego 21.04.05, 12:41
                    > No jakbyś się z nią przespał to nie byłbyś facetem tylko zwierzątkiem :) No
                    to
                    > kto rzadzi w Twoim ja Twój rozum, czy ten trochę niżej?

                    Z drugiej strony człowiek też zwierze. :-)

                    A tak poważnie. Obecnie dziewczyny nie są takie łatwe (Te które mnie
                    interesują) i kierowanie się "tym trochę niżej" nie daje żadnego efektu.
                    Niestety takie dziewczyny są równie zapracowane co ja. :-(
        • matuszek1 Re: Nie przesadzaj kolego 21.04.05, 09:01
          mmm..uważam ze najważniejsze jest to , abyś był sobą i mowił to jak się czujesz
          a nie to co wypada i jeśli pozujesz że ona zbyt Cię napastuje i za
          bardzo ...mmm.... i za wiele oczekuje po prostu to powiedz a nie usmiechaj sie
          mówiąc ja też ..ja tak samo.
          W końcu przyszliście sie pobawić i cieszyć "szczęściem " znajomych.
    • margie Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 11.04.05, 12:07
      1. poszukac kogos do towarzystwa.
      2. Grzecznie, acz stanowczo odmawiac, gdy nie pomoze, postraszyc afrontem, jaki
      pannie z dzieckiem mozesz wykonac na weselu. To powinno pomoc.
    • 2xl Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 20.04.05, 15:49
      I du..a. To już za dwa tygodnie a ja dalej jestem molestowany i niem nikogo z
      kim mogę iść. :-(
      • meeg1 Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 20.04.05, 17:00
        No dobra, ja z Toba pójdę:-)) Niech będzie, uratuję Cię:-)))
      • little_black Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 21.04.05, 10:12
        Ja chętnie pójdę na wesele:). Piszę serio. W zeszłą sobotę byłam na ślubie
        przyjaciółki i mam ochtę na jeszcze;)))). Lubię takie spędy:). Jeśli mieszkamy
        blisko siebie - to nie widzę problemu. Szczegóły na privie.

        pozdrowienia
        • 2xl No gdzie te szczegóły? 21.04.05, 10:38
          Sprawdz @
          • little_black Re: No gdzie te szczegóły? 21.04.05, 11:09
            Odpowiedziałam. Sprawdź @.
    • marta.uparta Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 20.04.05, 17:10
      nawal sie w ciagu pierwszej godziny, na pewno nie bedzie wtedy Toba
      zainteresowana:))) ani ona, ani zadna inna:)
      • 2xl Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 21.04.05, 10:42
        Kiedyś tak zrobiłem. Dziwne rzeczy się o sobie dowiedziałem. Wolę tego powtarzać
        • 2xl TZN 21.04.05, 10:46
          Wolę tego NIE powtarzać :-)
    • anahella Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 20.04.05, 23:23
      Zapros kogos na wesele - nie musi to byc od razu narzeczona, ale po prostu
      kolezanka. Jezeli jest jakas, ktora po prostu lubisz mozesz ja wziac. A
      kumplowi powiedz, ze chcialbys sam sobie wybrac partnerke na jego wesele. W
      koncu to on ulegl przymusowi - nie Ty (ale tego ostatniego mu nie mow!)
      • szamanica Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 21.04.05, 10:55
        no to po przeczytaniu wątku chyba problem masz z głowy :)
        • 2xl Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 21.04.05, 11:00
          Jeszcze mam głowę i niestety problem też :(
          • szamanica Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 21.04.05, 11:02
            a to dlaczego? dwie chętne chyba były :)
            • 2xl Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 21.04.05, 11:04
              Żadna sie nie odezwała. Pewnie lubią dręczyć facetów. Takie małe sadystki. :)
              • szamanica Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 21.04.05, 11:09
                no to faktycznie , powystrzelać sadystki :) a skąd jesteś? Może nie mieszkasz w
                ich zasięgu???
                • 2xl Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 21.04.05, 12:46
                  Lublin - jedyne miasto woj. bez torowej komunikacji miejskiej.
                  • szamanica Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 21.04.05, 14:11
                    Wiesz...czasami nawet bywam w Lublinie :)
                    • 2xl Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 21.04.05, 14:35
                      No co ty powiesz?
                      I jak podoba się Tobie to nasze brudne, śmierdzące, dziurawe i słoneczne
                      miasto?
                      No dobra, z tym śmierdzącym i słonecznym przesadziłem. ;-)
    • listek_a Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 21.04.05, 11:00
      zaciśij zebi i idz, w koncu to nie całe zycie tylko jeden wieczor.nie z ta baba
      oczywiscie!

      ---
      "Mania tam już pewno podoiła"
      • 2xl Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 21.04.05, 11:03
        Przecież piszę, że jestem facet i mogę się złamać pod atakiem jej zalet
        (konkretnie to prawej i lewej zalety, o innych nie wspomnę :)
        • kropelka_no1 Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 21.04.05, 13:48
          NIESTETY!!!!
          • kropelka_no1 Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 21.04.05, 13:51
            cos poszlo nie tak jak chcialam. Chodzilo mi o to, ze musisz isc z kims innym i
            koniec. Innego wyjscia nie ma. Rozumiem, ze niepojscie nie wchodzi w gre. Nie
            martw sie ja tez mam podobny problem, a moze problemy bo 2 wesela - niezle
            co???? OH zycie....

            kropelka_no1 napisała:

            > NIESTETY!!!!
        • listek_a Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 21.04.05, 14:06
          to juz nic nie rozumiem, najpierw piszesz ze wredny babsztyl a potem masz na
          nia ochote....bozeeeeee
          • 2xl Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 21.04.05, 14:32
            listek_a napisała:

            > to juz nic nie rozumiem, najpierw piszesz ze wredny babsztyl a potem masz na
            > nia ochote....bozeeeeee

            To bardzo proste. Mam ochotę na dużą porcję lodów waniliowych, ale ich nie zjem
            bo tuczą.
            Tak samo z moją ochota na tą dziewczynę. Tu działa coś co u facetów nazywa się
            instynktem samozachowawczo - obronnym. On nam mówi "nie dotykaj, bo się
            sparzysz".
            Inna sprawa, że wiem, że się jej podobam i tym bardziej nie mam ochoty robić
            jej nadziei na coś więcej.
            • listek_a Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 22.04.05, 08:19
              To jak wiesz ze te lody tuczą to ich nie ruszaj, jedz cos innego na weselu i
              porzadnie zapijaj:DDDDD
              • 2xl Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 22.04.05, 08:30
                Lenkaaaa podsunęła mi rozwiązanie sprawy. Może się uda.

                PS
                Wybrałem coś lekkostrawnego. Nie będzie potrzeby zapijać. :-)
                • listek_a Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 22.04.05, 08:50
                  Lekkostrawne najlepsze, nie bedzie zalegać na zoladku nastepnego dnia:)) i jak
                  nie musisz zapijac to kaca nie bedzie;)
                  A tak poowaznie, zycze jak najlepszego rozwiazania sprawy i wspolczuje...
    • jendza1 Zgadnij... 21.04.05, 20:41
      Dlaczego mnie nie dziwi, ze jestes z Lublina:(?
      Dorosnij troche....

      Wiesz, nie lubie uderzac w wysokie "C"....
      Ale musze Ci rzec, ze 'problem', o ktorym piszesz,
      to
      a) w ogole nie problem
      b) wyn(at)urzenia niegodne czlowieka w ogole...

      A coz dopiero Mezczyzny...

      podpisala
      jendza
      niefeministka...
      • 2xl Re: Zgadnij... 21.04.05, 21:29
        > Dlaczego mnie nie dziwi, ze jestes z Lublina:(?
        Nie zgadnę!
        Uważasz, że ludzie z lublina sa gorsi, mniej warci, mniej inteligentni?

        > Wiesz, nie lubie uderzac w wysokie "C"....
        > Ale musze Ci rzec, ze 'problem', o ktorym piszesz,
        > to
        > a) w ogole nie problem
        Dla mnie jet to problem, bo:
        a) jako kulturalny człowiek, nie mam zamiaru jej urazić.
        b) chcę bronić swojego prawa do "samotności" na tym weselu

        > b) wyn(at)urzenia niegodne czlowieka w ogole...
        > A coz dopiero Mezczyzny...
        To musisz mi wytłumaczyć. Rozumiem, że twierdzisz, iż powinienem przyjąć
        narzucona mi wolę.
        Jeśli ktoś jest nachalny, to nie muszę sie mu podporządkować.
        • jendza1 Re: Zgadnij... 24.04.05, 13:03
          Odpowiem CI najpierw, cytujac inna Twoja wypowiedz. Moze zrozumiesz, w czym
          problem. Jesli nie - skomentuje wowczas 'po drobnosti' to, co napisales do mnie.
          Oto cytat:
          "Właśnie boję sie najbardziej tego, że dwoje będzie chciało. przecież jestem
          tylko facetem. Mogę się złamać".

          Otoz, widzisz, Twoj problem nie polega na tym, ze ktos naciska na Ciebie, bys
          na konkretne wesele poszedl z konkretna dziewczyna, a Ty nie wiesz, jak odmowic
          temu komus oraz tej dziewczynie.

          Twoj problem (generalny) polega na tym, ze
          sam nie wiesz, czego chcesz,
          jak juz bys nawet chcial, to sie boisz to zrealizowac...,
          zupelnie nie bierzesz przy tym pod uwage uczuc osob trzecich.

          To konkretne wesele to tylko jedna z sytuacji, ktore Cie spotykaja.
          Rownie dobrze moze Ci sie przydarzyc, ze spotkasz jakas (te konkretna)
          dziewczyne w Hadesie na przyklad... I co? Tez przeciez "mozesz sie zlamac..."...

          No, jak, wiesz juz, gdize pies pogrzebany?

          • 2xl Re: Zgadnij... 24.04.05, 20:37
            > No, jak, wiesz juz, gdize pies pogrzebany?
            Wydaje mi się, że wiem o co Ci chodzi, ale Ty nie rozumiesz mnie. Oczywiście
            mogę jej powiedzeć prosto z mostu, tak po męsku, o co biega i sprawa się urwie,
            będzie po problemie. Jednak ja biorę pod uwagę jej uczucia, nie mam zamiaru jej
            zranić.

            >Jesli nie - skomentuje wowczas 'po drobnosti' to, co napisales do mnie

            Mimo to, że rozumiem co masz na myśli, skomentuj to co napisałem.
    • lenkaaaa Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 21.04.05, 21:24
      twoja historia jest fascynujaca. Dobra na scenariusz filmowy.Ale ok juz sie nie
      nabijam . Rozumiem Twoja sytuacje i podziawiam cie za twoj instynkt- prawidlowy
      mysle . w tym wszystkim zazdroszcze ci jednak tego wesela i calej imprezy.
      Chetnie bym sie pobawila na takiej uroczystosci a wlasnie rozwialo sie wesele
      moich znajomych. mowi sie trudno.
      • 2xl Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 22.04.05, 08:05
        Sprawdz @
        Jeszcze raz dzięki
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 22.04.05, 09:14
      hmm, wydaje mi się, że wynajęcie hostessy [ jako towarzyszki na ten wieczór ]
      jest chyba najbardziej bezpiecznym rozwiązaniem
    • 2xl =========== 3-majcie kciuki ============= 22.04.05, 11:51
      Akurat będe załatwiał sprawy na mieście i przy okazji idę zarzucić przynętę.
      Zobaczymy co z tego wyniknie. Jestem ciekaw czy sprawy pójdą po mojej myśli?
      Mam nadzieję,że tak. Pewnie nie dostanę odpowiedzi natych miast, jednak zawsze
      jest szansa. :)
    • mareczek2266 Re: Sprawa jest taka: ZROBIŁA DZIECIAKA - CD 22.04.05, 13:54
      No jest pare wyjsc:
      1. Ja na Twoim miejscu poszedlbym z jakas fajna kolezanka, znajoma,
      przyjaciolka.
      2. Poszedlbym sam , dobrze sie bawil z ta walnieta a nastepnie po weselu dalbym
      sobie z nia spokoj i zachowywal sie jakby nic sie nie stalo.
      3. W ostatecznosci nie poszedlbym na wesele, spytaj tego przyjaciela, niech
      obada Twoja sytuacje i doradzi cos.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja