miawalles
14.04.05, 09:19
Wujek dobra rada się z niego zrobił, kurde mol! Ma w pracy koleżankę, która
jest dłuzszy czas na zwolnieniu lekarskim - złamała nogę. W pracy zrobił sie
dym, że ona juz za długo na tym zwolnieniu siedzi, że znowu była u kolejnego
lekarza, że to nie fair, że ściiemnia itd. Jej szefowa narobiła rabanu,
nakablowała dyrektorowi i postanowiono zabrać tej chorej telefon słuzbowy, bo
uznano, że jest jej niepotrzebny. Do szefowej nie dzwoni, nic nie załatwia
telefonicznie (słuzbowego) a rachunki ma na 2-3 stówy.
No i do akcji wkroczył mój mąż . Żal się chyba memu wrażliwcowi(?) zrobiło
koleżanki, biednej i pokrzywdzonej przez wredną szefową i przyjął role
mentora. I tylko słyszę jak gada przez telefon "nie martw się, zrób tak i
tak, będzie dobrze" - tak tej chorej tłumaczy. A mnie cholera bierze!!!!
Wciska się między konflikt dwóch bab nie wiadomo po jakiego grzyba i udaje
takiego dobrodusznego!!! Ja rozumiem dobre stosunki w pracy, ale bez
przesady! Jakoś ta jego troska o chorą koleżanke wyjątkowo mnie drażni.
Wrrrrr!!!!!
Dobrze, że dziś wyjeżdża, bo juz mi sie muchy zaczynają w nosie zbierać:(((