starywyjadacz
14.04.05, 12:24
Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kobietach a bardzo jestem ciekaw (a
przynajmniej nie jestm do konca pewien)
Od wielu lat sie czasem zastanawiam - czy jak kobieta jest na nie, lub nie
widac zeby byla na tak - to czy da sie ja przekabacic? Nigdy niestety nie
udalo mi sie tego dowiedziec, bo w takich wypadkach sobie odpuszczalem w
przekonaniu ze to ponizajace starac sie o wzgledy w przypadku gdy ktos nie
daje zadnych znakow, a poza tym zawsze na szczescie (lub moze nieszczescie)
szybko znajdowalo sie jakies "pocieszenie".
I choc jestem swiecie przekonany w slusznosc postepowania ze nie nalezy
zachowywac sie jak desprat jakby w kolo nie bylo innych kobiet i jalmuzny nie
potrzeba, to jednak czasem - przychodzi taka niepewnosc ze jakis przypadek
sie przypomina sprzed lat i pytanie czy... warto bylo jednak drazyc
temat ? ... i jaka wartosc ma cos zdobyte z wielkim wysilkiem?
No wlasnie - mialyscie juz taka sytuacje ze ktos do was startowal i dlugi
czas byl wam obojetny a potem wszystko sie odmienilo? ( nie mowie tu o
przypadku ze nie bylo akurat innych chetnych i ten ktos byl wybrany jako
mniejsze zlo).
Czy tez ( tak jak ja to mam zakodowane) to musi byc juz od poczatku
przynajmnij jakas taka nic sympati, ktora dopiero sie moze rozwinac?