Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kobietac

14.04.05, 12:24
Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kobietach a bardzo jestem ciekaw (a
przynajmniej nie jestm do konca pewien)

Od wielu lat sie czasem zastanawiam - czy jak kobieta jest na nie, lub nie
widac zeby byla na tak - to czy da sie ja przekabacic? Nigdy niestety nie
udalo mi sie tego dowiedziec, bo w takich wypadkach sobie odpuszczalem w
przekonaniu ze to ponizajace starac sie o wzgledy w przypadku gdy ktos nie
daje zadnych znakow, a poza tym zawsze na szczescie (lub moze nieszczescie)
szybko znajdowalo sie jakies "pocieszenie".

I choc jestem swiecie przekonany w slusznosc postepowania ze nie nalezy
zachowywac sie jak desprat jakby w kolo nie bylo innych kobiet i jalmuzny nie
potrzeba, to jednak czasem - przychodzi taka niepewnosc ze jakis przypadek
sie przypomina sprzed lat i pytanie czy... warto bylo jednak drazyc
temat ? ... i jaka wartosc ma cos zdobyte z wielkim wysilkiem?

No wlasnie - mialyscie juz taka sytuacje ze ktos do was startowal i dlugi
czas byl wam obojetny a potem wszystko sie odmienilo? ( nie mowie tu o
przypadku ze nie bylo akurat innych chetnych i ten ktos byl wybrany jako
mniejsze zlo).
Czy tez ( tak jak ja to mam zakodowane) to musi byc juz od poczatku
przynajmnij jakas taka nic sympati, ktora dopiero sie moze rozwinac?
    • mamba30 Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 12:27
      Nie odpowiem Ci na to pytanie, ale witaj Wyjadaczu. Dawno mnie tu nie było i
      miło Cię czytać ponownie :)))
      • starywyjadacz Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 12:31
        > Nie odpowiem Ci na to pytanie, ale witaj Wyjadaczu. Dawno mnie tu nie było i
        > miło Cię czytać ponownie :)))

        No ja tez tu nieczesto ostatnio. A dlaczego mi nie odpowiesz??? Odpowiadaj!!!
        • mamba30 Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 12:35
          Nie odpowiem z tej prostej racji, że nie mam w tej materii doświadczenia. Przez
          15,5 roku byłam z jednym chłopem, a stada wielbicieli po prostu spławiałam. Od
          kilku m-cy mam nowy związek, ale była to iskra, a właściwie wybuch. Myślę, że
          jednak aby związek był udany musi być od samego poczatku to coś. Mogę się
          oczywiście mylić, może inne, bardziej doświadczone kobiety będą miały lepsze
          opinie. :)))
          • starywyjadacz Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 15:10
            > Nie odpowiem z tej prostej racji, że nie mam w tej materii doświadczenia.
            Przez
            > 15,5 roku byłam z jednym chłopem, a stada wielbicieli po prostu spławiałam.
            Od
            > kilku m-cy mam nowy związek,

            Ojejeku- to kiedy ty to kobito nadrobisz?????!!!!!! :)
      • sweetsusana to jest tak 14.04.05, 12:39
        Jak kobieta mowi nie to znaczy ze nie. A jak kobiet mowi "nie wiem" to chce
        zeby ja przekonac
    • mmagi Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 12:32
      mysle ze czasem warto sie jest powysilac zeby cos zdobyć;-)())
      • starywyjadacz Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 12:33
        > mysle ze czasem warto sie jest powysilac zeby cos zdobyć;-)())

        No tak ale .... ale kobieta zawsze musi dawac znaki ? Czy wcale nie?
        • mmagi do starego....:-)) 14.04.05, 12:40
          no jesli juz widzisz ze tak wogóle zero nic..to nie,ale czasem daje minimalne i
          trzeba je zauwazyc,wyczuc:-))
      • krysica Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 12:34
        Wysiłek nikomu nie zaszkodzi chyba. Kobiety czasem tak mają, że zwodzą...nie
        wiem dlaczego. A ty wiesz?Pozdrawiam
        • starywyjadacz Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 12:34
          > Wysiłek nikomu nie zaszkodzi chyba. Kobiety czasem tak mają, że zwodzą...nie
          > wiem dlaczego. A ty wiesz?Pozdrawiam

          Zwodzenie to sie poznaje na kilometr i nie o to mi chodzilo. Zwodzenie to
          czasem normalna czesc gry.
          • krysica Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 12:35
            Jezeli gra to kobieta musi dawać znaki...
            • starywyjadacz Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 12:36
              > Jezeli gra to kobieta musi dawać znaki...

              Czyli jednak sluszna moja opinia ze jak nie ma znakow to nie ma co drazyc ze i
              tak z tego chleba nie bedzie?
              • krysica Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 12:38
                No tak to wygląda....natarczywoć przy braku zainteresowania czasem powoduje
                niechęc
                • starywyjadacz Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 12:40
                  > No tak to wygląda....natarczywoć przy braku zainteresowania czasem powoduje
                  > niechęc

                  Wiec juz 1 glos za tym ze moje podejscie jest jednak sluszne:)
    • trzydziecha1 Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 12:35
      Zawsze byłam nieśmiała. I żadnych znaków nie dawałam :( Ciekawa jetem, ilu
      straciłam???
      • boski.zawodowiec Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 12:36
        1
        • trzydziecha1 Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 12:37
          ;))) No ładnie, boski, nawet nie wiedziałam, że czekałaś, czy dam ci szansę :PP
          • boski.zawodowiec Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 12:39
            nie to nie o mnie chodzi tylko o tych których mogłas stracic, wiesz 1 to chyab
            napewno sie tam gdzies trafił.
            • trzydziecha1 Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 12:40
              Myślisz? zawsze to jakaś pociecha ;)
    • women_in_love Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 12:44
      Hej:-)

      >czy jak kobieta jest na nie,

      czy masz na myśli, że wyraźnie artykułuje:
      sorry, ale nie chcę się z Tobą spotykać.
      Według mnie tylko w takiej sytuacji można być pewnym,
      że kobieta jest na "nie". Każde inne zachowanie można sobie wieloznacznie
      tłumaczyć, nawet okazywany chłód bywa jedynie kamuflażem.

      > lub nie widac zeby byla na tak
      Oj u wielu kompletnie nic nie widać :-)
      Osobiście wolę osoby otwarte, z sercem na dłoni,
      ale tacy są rzadkością.

      >Czy da sie ja przekabacic?
      Oczywiście, to kwestia Twojej determinacji,
      jeśli dziewczyna rzuciła Cię na kolana, to nawet "gdyby była na nie czy nie
      było widać że jest na tak"... okazuj jej przez jakiś czas zainteresowanie, co
      nie musi być jednoznaczne z poniżaniem się. Jak się jej bliżej przyjrzysz, może
      Ci przejdzie, jak nie przejdzie, to po prostu zapytaj po ludzku:
      czy jesteś zainteresowana kontynuowaniem naszej znajomości i żądaj
      jednoznacznej odpowiedzi.
      Powodzenia :-)
    • starywyjadacz Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 13:05
      No wiec jednak potwierdzaja sie moje tezy.
      Tak jak myslalem ze widok faceta ktory pod oknem spiewa serenady dla tej ktora
      go nie chce jest co najwyzej zalosny, albo ze filmowe opowiesci jak to on ja
      kochal tak strasznie i swa wielka miloscia przekonal ja w koncu do siebie to
      zwykle bojdy dla naiwnych:)
      • krysica Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 13:08
        No a gdyby łaziła za tobą kobieta, którą nie byłbyś zainteresowany? To co?Była
        by nachalna, narzucała się, robiła maślane oczy itd...
        • starywyjadacz Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 13:32
          > No a gdyby łaziła za tobą kobieta, którą nie byłbyś zainteresowany? To co?
          Była
          > by nachalna, narzucała się, robiła maślane oczy itd.

          No tak wlasnie jest.
          Tylko inna sprawa jeszcze do tego dochodzi ...
          Czasem wlasnie taka osoba poza zasiegiem wzbudza wlasnie najwieksze emocje i
          wzrasta wartosc wielokrotnie takiej osoby. I wlasnie to by bylo najbardziej
          romantyczne wlasnie w takim wypadku kogos zdobyc. Wiele tygodni podchodow,
          staran, niepewnosci, zalamek, dolow a na koniec ta nagroda.
          Tak naprawde to chyba wielu by chcialo przezyc cos takiego ale ze szcesliwym
          koncem.






          • krysica Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 13:57
            Pod warunkiem szczęsliwego końca>>>
            • starywyjadacz Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 14:26
              >>Pod warunkiem szczęsliwego końca>>>

              No wlasnie. Postepujac tak ze sie nie pcha w bagno to wydaje sie sluszna droga.
              Bo jak cos nie ma sensu to po co. Ale z drugiej strony pozbawia sie juz wtedy
              calkiem szansy na to przezycie szcesliwego konca ale poprzedzonego trudami. I
              tu wlasnie przychodzi wachanie czy to naprawde sluszna droga - takie
              opuszczanie gdy nie ma sensu????
              • krysica Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 14:30
                Podobał mi się kiedyś facet...ale nie był mna zainteresowany...jakiś czas
                wysyłałam uwodzące delikatne znaki....przyciągałam, przyciagałam..facet się
                łamał...on się zainteresował a mnie przeszło...bo za długo to trwało
                Pytanie jak długo uwodzić?Albo jak długo faceta zwodzić niby obojętnościa?
                • starywyjadacz Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 15:00
                  > Pytanie jak długo uwodzić?Albo jak długo faceta zwodzić niby obojętnościa?

                  Jakby to byl serial w tv to bys mogla to tak gdzies na 180 odcinkow stosowac:)
    • k.j Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 13:42
      od poczatku cos musi byc, choc kiedys zdarzylo mi sie,ze zainteresowalam sie
      bratem kolezanki, choc znalam go wczesniej,ale to bylo podczas
      wieczoru "procentowego" i minelo szybko :)
    • koma15 Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 14.04.05, 15:31
      mnie się tak zdarzyło!!! mężczyzna z którym teraz jestem nie nie ujął mnie ani
      fizycznie ani charakterem. byłam nawet zła, że się o mnie stara. Robił to
      jednak tak skutecznie, że jestem z nim już 6 rok. I wcale mnie do tego nie
      zmusza i jest mi z nim bardzo dobrze:)) Po paru miesiącach jego starań a moich
      wątpliwości tak mnie zaczarował, że w pewnym momencie obudziłam się z uczuciem
      wielkiej miłości do niego. I to ciągle trwa...
    • aretse11 Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 16.04.05, 09:32
      mialam i takie i takie przypadki.Czyli-zdarzalo sie ,ze ktos startowal 2 lata i
      chociaz bardzo go lubilam..to np ze wzgledu na fakt,ze ten facet zupelnie na
      mnie nie dzialal fizycznie-mozesz czytac-nie byl w moim guscie..nie byl w
      stanie mnie wyhaczyc.Przebywalam z nim duzo jako z kumplem..ale nigdy nie
      dopial swego..a z kolei dla niego moje ciagle towarzystwo podejrzewam,ze bylo
      destrukcyjne bo rozkochiwal sie jeszcze bardziej..Na koncu to juz widzialam,ze
      zdal sobie sprawe ze nic z tego nie wyjdzie..wiec postawil tylko na sex..chcial
      chociaz az sie przespac ze mna..zeby chociaz mogl sobie powiedziec,ze mialem
      ja:)raz,ale mialem..jak typowy facet.

      Innym razem mialam tak,ze ktos mnie nie interesowal..ale przez to,ze byl dlugo
      przy mnie..trafil w oncu na taki moment w moim zyciu,gdzie potrzebowalam
      oparcia,innego mezczyzny..ktory da mi to czego potrzebowalam w danym
      momencie..i wtedy ten ,ktory byl przy mnie tak dlugo..(ale nie mylmy tu tego z
      upierdliwoscia)zostal nagrodzony..wpadlam w jego ramiona..i chociaz nie zawsze
      (bo zdarzylo mi sie to z 3 razy)osiagnal to,ze sie zakochalam i chcialam z nim
      byc..to przynajmniej mial sexik..czyli dostal w polowie to co chcial..

      No a jest jeszcze 3 grupa facetow..ktorym poczatkowo..lub tylko zalezy na
      sexie..z tymi to juz w ogole jest roznie..czasem im sie trafi..ze dostana czego
      chca..a innym razem nie..No chyba ze kobieta ma juz taki charakter,ze sie nie
      przespi z nikim oprocz swojego chlopaka z ktorym jest juz dlugo..to inna
      historia..

      Ale jak widac..masz szanse..jesli czasem nie odpuscic po 1szym nie..ale nie ma
      na to reguly
    • emae Zdaniem kobiety 18.04.05, 16:07
      Czy sie da? Podobno są przypadki, że tak... Jednak większość przypadków, które
      kojarzę, wyglądała tak: Jej nie zależy, jemu tak, on się stara i wreszcie są
      razem. Ale po pewnym czasie dociera do niej, że to wcale nie to, a on się
      angażuje. A bywa też tak, że to ona się zaangauje, a facetowi nagle przejdzie.
      Generalnie głupia sprawa i lepiej nie tracić czasu na ranienie się nawzajem.
      Poszukać kogoś, kto odwzajemni fascynację (bo trudno na tym etapie mówić o
      uczuciu).
    • rachela180 W przypadku szefa bez zęba na przedzie 18.04.05, 16:09
      jest całkowicie niemożliwe, aby cos sie rozwinęło.
      • mmagi Re: W przypadku szefa bez zęba na przedzie 18.04.05, 16:15
        a jak wstawi?;-)
    • veronnika Re: Jedna z niewielu rzeczy ktorej nie wiem o kob 18.04.05, 16:27
      Od poczatku musi byc to cos.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja