znam bardzo nieszczęśliwą dziewczynę...

18.04.05, 11:50
Ma 16 lat , jej matka kilka lat temu popełniła samobójstwo.
Wychowuje ja ojczym z kochanką, stworzyli jej piekło. Trzymają ją tylko dla
kasy , która państwo płaci, nie zapewniaja jej podstawowych rzeczy np. ubrań.
Dziewczyna bardzo by chciała, żeby adoptowała ją jakas rodzina, jest gotowa
pójśc nawet do domu dziecka! Miała się nią zaopiekować rodzina matki, ale się
rozmyślili.
Ona ma silną nerwicę , wymiotuje codziennie, dostaje drgawek, powiedziała że
jeśli zostanie z ojczymem alkoholikiem to popełni samobójstwo jak matka!
Czy ktos wie jakie powinna w tej sprawie podjać kroki prawne,jak można jej
pomóc?
    • kozborn Re: znam bardzo nieszczęśliwą dziewczynę... 18.04.05, 12:15
      Na jej miejscu, nie wiedząc co robić (bo nie wiem) i w akcie deperacji, sam
      poszedłbym do domu dziecka i powiedział co się dzieje. Na pewno by tego nie
      zostawili.
    • mmagi Re: znam bardzo nieszczęśliwą dziewczynę... 18.04.05, 12:19
      policja,dom dziecka,opieka społeczna..nich sie gdzies sama zgłosi:-)
      • thaitanka Re: znam bardzo nieszczęśliwą dziewczynę... 18.04.05, 12:25
        Sprawa nie jest taka prosta, rozmawiała juz z pedagogiem szkolnym, który olał
        sprawę i powiedział, ze ona sie do domu dziecka nie nadaje.Na domiar złego jej
        ojczym jest policjantem i wykożystał to aby po śmierci jej matki ustanowić
        siebie jej rodziną zastępczą.
        • mmagi Re: znam bardzo nieszczęśliwą dziewczynę... 18.04.05, 12:26
          błekitna linia?
          • thaitanka Re: znam bardzo nieszczęśliwą dziewczynę... 18.04.05, 12:29
            Jak znasz jakies numery to podaj prosze .
            • meeg1 Re: znam bardzo nieszczęśliwą dziewczynę... 18.04.05, 12:40
              Niech zadzwoni na Niebieską Linię- 0 801 1200 02; poniedz - sobota: 10:00-
              22:00; nd i św: 10:00-16:00. Połączenie płatne jak lokalne, zapłaci tylko za
              pierwsze trzy minuty. W ramach niebieskiej lini może uzyskać poradę prawną
              przez telefon, do tego jest odrębny numer telefonu 666-28-50 :
              poniedziałek:
              19.00 - 21.00
              środa:
              18.00 - 22.00
              czwartek:
              11.00 - 14.00
              Proponuję też żeby przede wszystkim zgłośiła się do Ośrodka Pomocy Społecznej i
              tam przedstawiła sprawę. Może także pójść do Policyjnej Izby dziecka, ale jeśli
              jej ojciec jest policjantem to tam różnie może to wyglądać. Może również szukać
              pomocy w Ośrodku Interwencji Kryzysowej. Tam jest psycholog, prawnik,
              pracownicy socjalni, pedagodzy- zajmą się nią.
    • monia515 Re: znam bardzo nieszczęśliwą dziewczynę... 18.04.05, 12:49
      KOMITET OCHRONY PRAW DZIECKA
      www.kopd.pl
      Prowadzi działalność z zakresu szeroko rozumianej ochrony praw i interesów
      dziecka. Ujawnia przypadki ich naruszania, pomaga ofiarom i rodzinom. Prowadzi
      kampanie uwrażliwiające społeczeństwo.
      Komitet Ochrony Praw Dziecka
      ul. Hoża 27 A lok.5
      00-521 Warszawa

      FUNDACJA DZIECI NICZYJE
      www.fdn.pl
      Pomaga dzieciom maltretowanym fizycznie, psychicznie, wykorzystywanym
      seksualnie oraz zaniedbywanym, ich rodzicom i opiekunom. Prowadzi badania
      mające na celu wypracowanie zintegrowanego systemu pomocy oraz szkolenia dla
      osób stykających się w pracy zawodowej z przypadkami krzywdzenia dzieci.
      Fundacja Dzieci Niczyje
      Ul. Walecznych 59
      03-926 Warszawa
      tel. (0-22) 616 02 68, 616 16 69

    • sagis Sama zgłoś sprawę do Ośrodka Opieki Socjalnej 18.04.05, 12:54
      Napisz pismo, aby też nie umknęła im ta sprawa. Po zbadaniu jej sytuacji, jeśli
      uznają, że tak powinno być, to zostanie oddana sprawa do Sądu o pozbawienie
      praw rodzicielskich jej ojca.
      Uważam, że dobrze byłoby, abyś ją osobiście wsparła. Powinna wiedzieć, że ma
      pomoc i wsparcie innych ludzi.
      • sagis Re: Sama zgłoś sprawę do Ośrodka Opieki Społecznej 18.04.05, 12:59

    • samo_zwaniec Re: znam bardzo nieszczęśliwą dziewczynę... 18.04.05, 19:40
      Napisałaś zdecydowanie za mało żeby coś sensownego odpisać.
      Skoro jej ojczym stanowi jej rodzinę zastępczą, to nie ma praw rodzicielskich, a
      najprawdopodobniej jest jednocześnie jej "prawnym" opiekunem. Jako opiekun musi
      składać sprawozdania z opieki do sądu rodzinnego.

      Niezależnie od tego jako rodzina zastępcza jest nadzorowany przez Powiatowy
      Ośrodek Pomocy Rodzinie. Stamtąd też dostaje niemałe (jak na polskie warunki)
      pieniądze. Ta pomoc pieniężna może być w całości lub części w formie
      niepieniężnej, gdy jest marnotrawiona lub wykorzystywana niezgodnie z
      przeznaczeniem. (a propos, że nie ma na ciuchy). Na jej miejscu w pierwszej
      kolejności udałbym się właśnie tam. (dorosłych najczulej uderza się po kieszeni)

      Odnośnie zmiany jej sytuacji, to jeśli z rodziny jej nikt nie chce, to pozostaje
      inna rodzina zastępcza (niespokrewniona) albo placówka opiekuńczo-wychowawcza.
      Nie wiem czy to dobry pomysł - to jej decyzja.
      Jeśli tego chce niech póśdzie do wspomnianego Powiatowego Ośrodka Pomocy
      Rodzinie. Myślę że tam jej pomogą w osiągnięciu tego celu (po to w końcu są).
      Jak funkcjonuje to w praktyce - nie wiem - nie zajmuję się sprawami rodzinnymi.

      W razie gdyby rzeczywiście zdecydowała się na odejście od ojczyma, niech też
      dąży do zmiany opiekuna. Czy do domu przychodzi kurator sądowy? W tym celu niech
      pójdzie do wspomnianego Centrum. W dużych miastach takie centra nazywają sie
      najczęściej MOPS, czyli Miejskie Ośrodki Pomocy Społecznej. Jeśli jest kurator
      sądowy niech pójdzie do niego.

      Może też pójsć do wymienionych we wcześniejszych postach organizacji, ale jak to
      działa - nie wiem.

      Warto też zainteresować się, jaka jest jej sytuacja majątkowa. Czy jej matka
      zostawiła jakiś spadek? Co to jest za mieszkanie w którym obecnie mieszka?
      Ojczyma, jej ŚP matki, może wspólne małżonków? Czy to jest własność,
      spółdzielcze, najem? Może w skład spadku wchodzi jescze coś innego
      wartościowego? (tylko nie rzeczy w stylu zestaw naczyń albo kolekcja motyli).
      Generalnie jeśli jest coś wartościowego, to warto rozważyć wniesienie o dział
      spadku (wczesniej musi być postanowienie o jego nabyciu). Czy jej matka przed
      śmiercią wniosła sprawę o rozwód lub separację?

      Pozdrawiam
      • thaitanka Re: znam bardzo nieszczęśliwą dziewczynę... 18.04.05, 21:23
        Kuratora jak sama mowi widziala tylko raz . Ojczym spotyka sie znim na miescie!
        O sytuacji majatkowej nic nie wiem.Matka prawdopodobnie nie wnosila o
        rozwod.Wiem,ze jest jeszcze w tej rodzinie brat, syn ojczyma.
        • samo_zwaniec Re: znam bardzo nieszczęśliwą dziewczynę... 18.04.05, 23:01
          Mimo wszystko warto żeby poszła do kuratora. Do opieki społecznej też. Jeśli nie
          wie gdzie niech zobaczy jakiś odcinek za tę zapomogę co dostaje ojczym. Tam
          bedzie adres.
          Martwi mnie, że nie intersuje się swoim ewentulanym majątkiem. Z twojego
          alarmistycznego postu wynika, że na pomoc ojczyma przy "życiowym starcie" nie ma
          co liczyć. Jeśli jest co dzielić ze spadku (np. mieszkanie), to może być to
          spora kwota jaką dostanie ze spłaty.
          Moja rada: niech się dowie jakie prawo związane jest z tym mieszkaniem i komu
          przysługuje. Co do tego mieszkania miała jej matka. Przy spadkobraniu chodzi o
          dzieci spadkodawcy, czyli czyli rodzone albo przysposobione. Jeśli tego brata
          matka nie adoptowała, to nie dziedziczy.
          Ale w sumie widzę, że słabo jesteś tym zainteresowana. Napisałaś to jako
          ciekawostkę.
          pozdrawiam
    • thaitanka Re: znam bardzo nieszczęśliwą dziewczynę... 18.04.05, 23:45
      Dziekuje za rady. ale nie wiem czemu wnioskujesz, ze pisalam jako ciekawostke.
      Dzis z nia rozmawialam i ona jest chce isc do kom Praw Dziecka. Podalam jej
      tez adresy innych organizacji. Ja moge jej tylko doradzac nie moge do niczego
      zmuszac.A jak moge to pomagam.Przychodzi do mojego domu w tajemnicy przed
      ojczymem.
      Pozdrawiam
      • severina thaitanka ... 19.04.05, 08:48
        thaitanka napisalam do Ciebie na priv ...

        Pozdr.
        • thaitanka Re: thaitanka ... 19.04.05, 12:08
          Dziękuję severina, już odpowiedziałam.
Pełna wersja