kryzysowa_narzeczona75
22.04.05, 08:58
Mojemu przydarzyla sie wczoraj hm... dziwna sytuacja. Poszedl na rozmowe w
sprawie pracy. Prezna, rokujaca na przyszlosc powazna firma. Loza szydercow
(przepytujacych) w liczbie: trzech. Pytanka, pogaduszki, gadki o polityce pro
rodzinnej firmy itp. Mniej wiecej wszyscy wiedza jak takie pogaduchy
wygladaja. Pozniej dostal karteczke z pytaniami i zostal zostawiony samemu
sobie, zeby spokojnie mogl zebrac mysli i stworzyc dzielo swojego zycia,
ktore zachwyci komisje HR. Dzielo stworzyl dosc szybko, no i czeka....
czeka... czeka... chodzi po pokoju.... czeka... wyglada na korytarz-nikogo...
czeka... Minela prawie godzina... Wyglada w koncu przez okno i widzi jak
komisja HR pakuje sie do autka i spokojnie odjezdza spod firmy...
I to sie nazywa "profesjonalizm po polsku" :))
p.s. historia skonczyla sie dobrze. Moj wrocil na noc do domu i nie zostal
zamkniety w jakiejs okrutnej firmie. Znalazl jakiegos faceta na korytarzu,
zeby ten zadzwonil do p. dyrektora przepytujacego i dal mu znac, ze chyba o
czyms/kims zapomnial. Mimo info, dyrektor nie wrocil. Przyszla tylko jakas
panienka, przeprosila za zaistniala sytuacje i pozegnala sie w imieniu
dyrektora. Miodzio :)