kobiety pomocy ! jak to zalatwic??

25.04.05, 12:55
Jestem zonaty juz lub moze tylko 16 lat mam wiele za uszami lecz bardzo
kocham swoja zone wiem ze popelnilem wiele bledow lecz kto ich nie
popelnia? wszystko to zle wplywa na nasze uklady zle sie dzieje ja to
widze i czuje chce aby nasze zycie bylo ok! zeby nasze dzieci mialy rodzicow
lecz nie bardzo sie mi to udaje ! czuje ze moja zona oddala sie odemnie ! nie
wiem dlaczego !? juz od dawna nie potrafimy sie dogadac nie kochamy sie tak
jak kiedys nasz sex nie jest taki jak dawniej !!! dlaczego??? co mam zrobic
aby nasz zwiazek sie odrodzil i ponownie byl taki piekny i namietny jak
dawniej ???
    • mmagi Re: kobiety pomocy ! jak to zalatwic?? 25.04.05, 13:00
      to co zasiałes to teraz zbierasz:->>
      trzeba było pielegnowac zwiazek i uczucie a nie popełniac błedy i teraz sie z
      nich rozgrzeszac ze inni tez popełniaja:->
      • bzz_bzz Re: kobiety pomocy ! jak to zalatwic?? 25.04.05, 13:02
        No cóż - postarać się może. A nuż dojrzał w końcu?..
        • mmagi Re: kobiety pomocy ! jak to zalatwic?? 25.04.05, 13:03
          a chciała bys tak po 16 latach byc moze jakiejs beznadziei jako zona dac sie
          urobic bo chłop sie starzeje i czs mu na domowe zacisze???
          • bzz_bzz Re: kobiety pomocy ! jak to zalatwic?? 25.04.05, 13:04
            Myślę, że jakbym nie chciała, to dawno bym się już rozwiodła na jej miejscu i
            poszukała se nowego. ;)
            • mmagi Re: kobiety pomocy ! jak to zalatwic?? 25.04.05, 13:06
              róznie,czasem kobitki sie nie wiem po co poświecaja dla dzieci:-))
              • bzz_bzz Re: kobiety pomocy ! jak to zalatwic?? 25.04.05, 13:07
                No więc jednak lepiej, jak tatuś też zacznie się poświęcać trochę -
                tymbardziej, że oświeciło go, iż kce :))
                • mmagi Re: kobiety pomocy ! jak to zalatwic?? 25.04.05, 13:08
                  dla mnie odpada:-)
    • bzz_bzz Re: kobiety pomocy ! jak to zalatwic?? 25.04.05, 13:01
      Dzieci do babci i szalony tydzień sobie gdzieś zróbcie. Ale musisz sobie
      obiecać - i obietnicy dotrzymać, że kłótni nie będziesz prowokował i prowokacji
      podejmował. A - no i tak to sobie wymyśl, żeby żonie dodatkowej roboty nie
      robić tą przyjemnością - żarcie w restauracji (albo sam gotuj i zmywaj
      naczynia) itp.
      Tak mi się wydaje, że może pomóc na początek, ale później to już musisz się
      starać, żeby po tym tygodniu za szybko do "normy" nie wrócić..
    • margie Re: kobiety pomocy ! jak to zalatwic?? 25.04.05, 13:01
      POrozmawiaj szczerze z zona, zapros ja na randke, zadbaj, zeby miala w tobie
      pomoc w domu i oparcie, wyjezdzcie gdzies razem na weekend, bez dzieci,
      smarkaczy zagon do pomocy w domu, niech zona ma wiecej czasu dla siebie, kup
      jej jakis prezent- ciuch, bielizne, torebke, perfumy, cos takiego, co jest
      zbytkiem. I mow jej, ze ja kochasz, tul i caluj w zaskakujacych chwilach ( np
      jak gotuje)
      • bzz_bzz Re: kobiety pomocy ! jak to zalatwic?? 25.04.05, 13:03
        Tylko nie za nagle te powyższe, bo pomyśli, żeś ją zdradził (nawet jeśli tak
        było, to niekoniecznie musi o tym wiedzieć - chociaż ja bym wolała).
        Powodzenia i staraj się staraj! :)))
    • banan112 Re: kobiety pomocy ! jak to zalatwic?? 25.04.05, 13:15
      ja i ona pracujemy . mamy moze nie lekko ale jak tylko moge to jej pomagam
      gotuje sprzatam piore itp. lecz to nie o to biega juz dawno nasze zycie
      sexualne leglo w gruzach nie potrafimy sie dogadac nasze problemy to drobnostki
      lecz o byle co sie klucimy to mnie dobija nie mam juz zdrowia do tego chce
      normalnosci i kochajacej kobiety pragne milosci zrozumienia sexu i stabilnosci!
      a co mam??? nic!!!!!!!
      • mmagi Re: kobiety pomocy ! jak to zalatwic?? 25.04.05, 13:17
        a moze ona chce tez normalnosci i kochajacego mezczyzny itd:>
      • bzz_bzz Re: kobiety pomocy ! jak to zalatwic?? 25.04.05, 13:59
        Przyznam szczerze, że trudno będzie. Ja po 2 latach miałam z tym problem.
        Udawało się na 2-3 dni i klapa. Na dodatek zauważyłam, że im bardziej się
        staram, tym mniej zależy jemu! Więc stwierdziłam, że nie ma sensu. Ale, jeżeli
        pogadasz z nią i powiesz, że chcesz zmienić to wszystko, że chcesz sie zmienić,
        a ona też zobaczy w tym sens, to musicie się za siebie wziąć. Ale wtedy już
        poważnie do sprawy podejść. Najlepiej poproście się wzajemnie, o uświadamianie
        w chwili, gdy drugie robi coś, co może zaszkodzić. I wtedy już pokornie
        przyjmować to na siebie i poprawiać się! U mnie nie wyszło, bo mój nie chciał
        mi pomóc, choć prosiłam go o to nie raz. Chciałam, żeby uspokajał mnie za
        każdym razem, gdy zaczynam się unosić. Żeby powiedział, że krzyczę. Tylko tyle.
        Widać zbyt wiele...
      • iberia29 Re: kobiety pomocy ! jak to zalatwic?? 25.04.05, 23:08
        juz wiemy czego ty oczekujsz, a co dajesz w zamian?jakim jestes mezem, czego
        oczekuje zona?
    • kobieta_na_pasach bo banan juz jest do niczego moze 25.04.05, 13:59
      sczernial, podgnil...a powaznie mowiac - mam taki sam staz, co ty. o
      namietnosci nie ma mowy, ale jest ciagla chec bycia razem. z prostej przyczyny
      lączy nas od poczatku uczucie milosci, ktoremu przez wiele lat towarzyszyla
      silna fascynacja fizyczna. fascynacja minela - uczucie pozostalo.
      nie wiem, co masz za uszami. jesli zdrady to nie kochales i nie kochasz swojej
      zony. uczucie milosci do drugiej osoby nie znosi osob trzecich w tym ukladzie.
      i tyle. a co do zony - nie dziwie jej sie. tyle lat byla cierpliwa, az sie jej
      cierpliwosc skonczyla. myslales ze bedziesz zawsze piekny, mlody i zdrowy?
      • wielo-kropek Re: bo banan juz jest do niczego moze 26.04.05, 01:57
        Nic dziwnego. Tu kobiety wiadomo faceta na muszke wezma, ze nie
        zadawala zony, ze zestarzal sie itp. Czy nie przyszlo zadnej do
        glowy, ze oni starzeja sie razem. Ja tez mam dokladnie taki sam
        staz malzenski. Nie mam problemu zupelnie z zona ani tez z seksem (ten
        jest codziennie). Jednak istnieje pomiedzy nami roznica. Ja byc moze
        tez popelnilem jakies pomylki w zyciu malzenskim, ale zawsze sie
        staralem i staram byc soba, czyli dobrym (najlepszym) mezem dla zony.
        Po tylu latach malzenstwa ani ja, ani pewnie tez zona nie oczekujemy
        wielkich zmian o jakich tu niektore gadaja czy sugeruja. Istnieje
        zawsze jakies malenkie pole manewru w tych sprawach ale na wieksze
        zmiany raz ze mnie nie stac, a po drugie -nie bede chcial. Nie wiem
        skad i jak, ale moja zona doskonale wie, ze musi mnie akceptowac takim
        jakim jestem. Doskonale tez wie, ze ja mocno kocham i jednoczesnie wie
        o tym, ze moze zawsze mnie opuscic i powrotu nigdy nie bedzie miala.
        • kobieta_na_pasach czy wiesz, ze ubezwlasnowolniles zone? 26.04.05, 15:11
          wielo-kropek napisał:

          > Nie wiem skad i jak, ale moja zona doskonale wie, ze musi mnie
          akceptowac takim > jakim jestem. Doskonale tez wie, ze ja mocno kocham
          i jednoczesnie wie > o tym, ze moze zawsze mnie opuscic i powrotu
          nigdy nie bedzie miala.

          w imie milosci mozna robic wiele swinstw partnerce. nazwac ja suka, albo czyms
          gorszym. po czym spokojnie dalej twierdzic, ze sie ja kocha. wiesz, twoja zona
          nic nie musi. jesli jest z toba to dlatego, bo chce. nie sadze, ze tkwi przy
          tobie tylko dlatego, ze "w razie czego" nie bedzie juz miala powrotu. to nie
          jest milosc, to jest kwestia wyboru.
          • wielo-kropek Re: czy wiesz, ze ubezwlasnowolniles zone? 27.04.05, 01:29
            kobieta_na_pasach napisała:

            > w imie milosci mozna robic wiele swinstw partnerce. nazwac ja suka, albo
            czyms
            > gorszym. po czym spokojnie dalej twierdzic, ze sie ja kocha. wiesz, twoja
            zona
            > nic nie musi. jesli jest z toba to dlatego, bo chce. nie sadze, ze tkwi przy
            > tobie tylko dlatego, ze "w razie czego" nie bedzie juz miala powrotu. to nie
            > jest milosc, to jest kwestia wyboru.
            *** To co napisalas jest poprostu nieprawda lub dotyczy ludzi o
            chorym sposobie myslenia. Piszesz w imie milosci
            mozna................dobrze ze nie napisalas jeszcze glupoty tego
            pokroju, ze kobiecie na glowe tez w imie tej milosci mozna nasrac i
            twierdzic ze zrobilo sie to z milosci. Gdybys choc odrobine logicznie
            myslala to powinnas wiedziec ze mezczyzna ktory kocha kobiete nie
            bedzie nazywal jej suka lub robil jej swinstwa swiadomie bo tobie
            raczej o swiadome chodzi) czy innych podobnych rzeczy. A ja nigdzie nie
            wspominam nawet o tym, czyli o nazywaniu zony suka. Oczywiscie ze moja
            zona jest ze mna dlatego ze chce, a jak by mialo byc inaczej?!.
            Piszesz ze moja zona nic nie musi. Popisac to ty sobie mozesz, ale
            moja zona z pewnoscia sie z toba w tym nie zgodzi. Rownie dobrze
            ja tez moge trzymac twoja tonacje i zaspiewac, ze ja tez nic nie
            musze. Malzenstwo samo zyje bez zadnego wkladu, bez
            zobowiazan.............moze twoje, moje niestety ma swoje zarysy i moja
            zona wie co do niej nalezy bedac w roli zony, matki, a ja tez
            wiem co musze czy co powinienem, bedac w roli meza, ojca. Nie mnie
            pisac dlaczego moja zona ze mna jest, bo na to pytanie to tylko
            ona powinna odpowiedziec sama. Ty twierdzisz ze z wyboru, nie milosci.
            Ty i w tym wiesz najwiecej. Coz, zostawie to bez komentarza ale
            dodam ze cieszy mnie przynajmniej to, ze moja kobieta byla, jest i
            zapewne bedzie ze mna nie z KONIECZNOSCI.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja