policzek.przyczyna rozwodu ???

26.04.05, 16:23
sytuacja wyglada tak. kilka tygodni wcześniej urodził się nam dzidziuś. poród
rodzinny a jakże. po powrocie do domu zauważyłem u żony spadki formy i
straszne lęki o dziecko wręcz histeryczne lęki. mówię sobie to norma.
słyszałem w tym czasie wiele, że jestem niekompetentny to było najlżejsze
okreslenie.nie obywa się bez kłótni - w ciąży tez się zdarzały.słowem nie
mamy charakterów spokojnych ludzi. i ten wieczór.słyszę żebym się
wyprowadził, słowa wypowiadane z szaleństwem w oczach, po raz któryś z kolei.
i moje tłumaczenia że sobie nie poradzi, że jestem potrzebny żeby pomagać
przy dziecku itd. potem jakaś kolejna moja gafa - coś zapomniałem zrobić i
afera na całego. nauczony doświadczeniem gdy żona wyszła w tej furii na
spacer - była północ - dziecko spało, schowałem noże-tak na wszelki wypadek i
zacząłem przygotowywać sztuczne jedzenie dla maluszka.gdy wróciła, jatka
zaczęła się od początku tj. próba wyrzucenia mnie z mieszkania, rzuciała się
na mnie z rękami, poszczypała i podrapała - jakoś cudem w spokoju zniosłem
ten "atak" tłumacząc sobie to depresją poporodową. ale dalej sprawy potoczyły
się w taki sposób, i histeria nabrała takich rozmiarów,że po moich prośbach o
spokój i odwoływanie się do spokoju dziecka i konieczności jego nakarmienia,
nie wytrzymałem i spoliczkowałem moją żonę. zrobiłem to żeby ją uspokoić i
udało się. przestała histeryzować ale zaraz zaczeła się afera że ją
uderzyłem, przyjechała mamusia, cała jej rodzina jest przeciwkomnie,że biję
kobietę i jestem cham i damski bokser.
i wszystko się obraca przeciwko mnie - wyszedłem z domu zaraz po przyjeżdzie
teściowej i spałem poza domem. w nocy był lekarz i zrobił obdukcję - rano jak
wróciłem żona nie miała śladów uderzenia jednak był wykład na temat przemocy
w rodzinie. przeprosiłem bardzo za całe zdarzenie, tłumacząc że nie zrobiłem
tego z nienawiści ale żeby ją uspokoić. nie chce przyjmować żadnych
usprawiedliwień - uderzyłem i już tylko to się liczy. słwem jestem teraz
mocno gnojony, rzekomo nie mam nic do powiedzenia w sprawie dziecka, zona
grozi mi rozwodem jesli nie bede wykonywal wszystkich jej żadań - nie mam
prawa do niczego i tak się nakręca. mnie oczywiscie to mierzi i staram sie to
wytlumaczyc - dodatkowo kilka dni po zdarzeniu przeprosilem ponownie na
kolanach i przed jej rodzicami.każda próba tłumaczenia lub sprzeciwienia sie
jej zdanu konczy sie totalna histeria.
mam dosc, szkoda mi strasznie dziecka. teraz na kilka dni mieszkamy osobno
zeby przemyslec jak dalej zyc. ja nie potrzebuje myslenia bo wiem ze chce
dalej zyc z nia i dzieckiem ale nie na zasadach ona moze wszystko a ja nie
mam zadnych praw. to oczywiscie nie jest do wytrzymania na dłuższą metę.
w głowie mi się to nie miesci aby takie zdarzenie z dnia na dzien spowodowalo
decyzje o rozwodzie. cala moja rodzina przyznaje ze nie zrobilem madrze i to
ten policzek nie powinien miec miejsca ale ze to nie moze byc podstawą do
rozwodu. dodam ze moja zona ma bardzo wysokie mniemanie o sobie, jest tzw
wojujaca feministką - wersja soft, i jej mama jest po dwoch rozwodach.

i pytanie a raczej prośba o potwierdzenie, że całe to zdarzenie nie uzasadnia
rozstania i rozwodu.
co sądzicie.ja jestem przekonany że coś takiego nie może zruinować życia nam
i dziecku przede wszystkim ale ona myśli wręcz odwrotnie.od czasu urodzin
dziecka nie było nawet czasu zeby się cieszyć z tego że jest.
    • speedymika Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 26.04.05, 16:28
      dla mnie to jest przyczyna rozwodu. moze dlatego ze sie napatrzylam swego czasu.
      przykro mi wiec ale cie nie pociesze.
      • dwatrzycztery Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 26.04.05, 16:33
        tu nie chodzi o pocieszenie ale o to żeby ocenić to zdarzenie w miarę
        obiektywnie. nigdy nie przypuszczalem ze moge spoliczkowac kobiete. nie raz sie
        zdarzalo ze zona wczesniej - gdy nie bylo dziecka - rzucala sie na mnie w
        histerii a ja nie uderzyłem jej wtedy ani razu, może raz wykręciłem rękę. a
        teraz czuje sie z tym zle, sam nie wiem czy bede potrafil zyc z kobietą którą
        spoliczkowałem. nie wyobrazam sobie abym mogl to zrobic ponownie.okolicznosci w
        jakich to zrobilem byly wyjatkowe.to mialo ja uspokoic.wtedy byl to jedyny
        sposob.dzisiaj po prostu wezwalbym lekarza ale wowczas nie bylo czasu aby
        myslec o tym.
        • mamdylemat Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 26.04.05, 16:36
          jakby to wyjasnic... otoz pewnych granic przekraczac nie wolno, choc jestem
          gotowa uwierzyc w to, ze czasami babki az sie prosza aby w pysk im dac.
          • pietrek666 Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 26.04.05, 16:47
            Ja swojej małżowince raz w pyszczek naprałem, ale dlatego że chciałem ją
            ocucić. Wściekłych psów się napiła ze dwadzieścia, a trza było do domu
            wracać :DDD
            • mamdylemat Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 26.04.05, 16:51
              a ladnie to tak najpierw zone upic, a potem jej natrzaskac???? ech, zycie...
              • pietrek666 Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 26.04.05, 16:57
                Nie ja upijałem a wprost przeciwnie, ale się mnie nie słuchała. A za holownik
                to ja musiałem robić. W dodatku sobię kciuka wyłamałem ciągnąc na sobie
                ten "worek kartofli" :DDD
                Ale że dobry i odpowiedzialny ze mnie małż, to dociągnąłem do domostwa :DDDDDDDD
      • mamdylemat Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 26.04.05, 16:34
        a w mym mniemaniu przemoc w rodzinie i owszem moze byc powodem rozwodu, tyle
        tylko ze w tym komkretnym przypadku zdecydowanie przemocy owej nauzywala zona
        234, ba! i to nie tylko fizycznej, ale tez psychicznej. zal mi tylko waszego
        dziecka, ze taka mu sie matka trafila. a jesli chcesz pomoc swojej zone, wyslij
        ja na jakos terapie.
        • starywyjadacz Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 27.04.05, 14:01
          Jesli towja opowiesc jest prawdziwa i nie obiektywna to jakbym ja mial taka
          jedze to bym ja tlukl dzien w dzien az by jej przeszlo.
          Jest taki etos w stosunku do kobiet ze ich sie nie bije i w wiekszosci wypadkow
          jest on sluszny - Ale nie mozna uogolniac gdyz istenieje pewna grupa (zbyt duza
          by nazwac ja wyjatkiem) ktore poprostu tego potrzebuja.
    • gumowe_ucho Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 26.04.05, 16:32
      Coś za dużo tych przykrych sytuacji z kobietami za kierownicą i w domu.
      Jakiś pech to być musi...
      • mamdylemat Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 26.04.05, 16:37
        nie histeryzuj, mysle, ze plec nie ma tu nic do rzeczy.
    • lenka.1 Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 26.04.05, 16:44
      Sam policzek, zwlaszcza w sytuacji, kiedy ona moze miec depresje poporodowa a
      Ty byc w stresie zwiazanym z narodzeniem dziecka nie jest zadnym powodem do
      rozwodu.
      Wg mnie to nie sa normalne zachowania, a juz na pewno bardzo niesprzyjajace
      maluszkowi, i niestety pomimo, ze jest maly i nie rozumie nic, odbije sie to na
      jego poczuciu bezpieczenstwa.
      Mozecie miec z nim pozniej problemy - uwazajcie.

      Z drugiej strony - cale zachowanie sie dalszej rodziny wydaje mi sie dziwne, a
      jej, czyli zony, reakcja nieodpowiednia do sytuacji, byc moze wiec, problem
      jest o wiele glebszy, a Ty przedstawiles go w okrojonej wersji.
      Moze sa jakies inne okolicznosci, ktore pomijasz.
      • lenka.1 Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 26.04.05, 16:45
        Obdukcja????
        Z powodu policzka?
        To niemozliwe.
    • mariam1 Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 26.04.05, 17:00
      to straszne. A może i nie... w każdym razie wygląda na to, że takie sytuacje to
      jest norma. Jak czytam o całym zajściu to tak jakby opisywał to ktoś kto
      zamontował mi ukryta kamere w domu... tyle, że ja nie mam mamy. Pocieszenie
      jest takie, że z czsem to przechodzi. Mi już prawie, a minęło pół roku od
      urodzenia dziecka.
    • mozi3 Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 26.04.05, 17:47
      współczuje!!!!! twoja zona mocno przesadza! udezenie w policzek to nie jakies
      wielkie przestępstwo skoro zachowywala sie jak nienormalna!
    • anahella Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 26.04.05, 18:50
      I co wykazala obdukcja? Zaczerwienienie po uderzeniu w twarz?
      Sorki, ale troche mi sie w to nie chce wierzyc: albo przylozyles jej tak mocno,
      ze zostal slad, albo to jakas podpucha.

      Choc wierze, ze kobiety po porodzie bywaja koszmarne i nie dziwie sie ich
      mezom, ze uciekaja z domu: sama widzialam cos takiego w moim bliskim otoczeniu.
      • wiki24 Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 26.04.05, 21:21
        jesli ona jest feministką-jak mówisz-to znaczy ze uznaje równość kobiet i
        mężczyzn.Wytłumacz jej więc że skoro działacie na tych samych prawach to jak
        ona cię bije to ty też jej oddasz.Inaczej nie będzie równości.A potem powiedz
        że zabraniasz jej bicia swojej osoby pod groźbą rozwodu.Chyba zrozumie że to
        dla ciebie równie nieprzyjemne?
    • stephanie_s Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 26.04.05, 22:13
      hmm,a nie myślałes o tym ,ze zona powinna zasiegnąc rady psychologa,bo
      pzrynajmniej z tego co piszesz...to nie jest z nią najlepiej.To,że ja
      spoliczkowałes nie che tego usprawiedliwiac,aczkolwiek potrafie to zrozumiec,bo
      sama jestem osóbka nerwową(swoją droga to swoista hipokryzja wojująca
      feministka jak piszesz rzuca sie na Ciebie z pazurami szczypie drapie...i co
      wie ze kobietki uderzyc nie mozna...moze wszystko bo jest bezkarna) tak czy
      inaczej spróbuj jakos spokojnie z nią porozmawiac moze jakas terapia
      rodzinna ,chyba bedzie nawet lepiej jak razem udacie sie do jakiegos terapeuty
      bo w pzreciwnym razie nie tylko zranicie siebie ,ale cierpiec bedzie przede
      wszytskim dziecko
      powodzenia
    • anulex Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 26.04.05, 22:46
      Rzucanie sie na kogos, szczypanie i drapanie moze byc przyczyna rozwodu. Wydaje
      mi sie, ze nie mozna miec pretensji, ze ktos nas uderzyl, jesli sie samemu
      zastosowalo wczesniej przemoc wzgledem niego.
      • pelagia25 Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 26.04.05, 23:02
        Fakt nie powinieneś jej uderzyć,mogłeś opanować emocje chociaż wierzę ci,że
        trudno było Ja bym tego mężowi nie wybaczyła,a faktem drugim jest jak już ktoś
        pisał twoja żona powinna iść do psychologa.Takie agresywne,zaborcze zachowanie
        nie jest normą i te chowanie noży przez ciebie przed nią to mnie juz
        przeraża.Współczuje ci jeżeli jest prawdą co napisałeś.
    • metnia Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 27.04.05, 01:00
      ja bym sie rozwiodla.... gdybym byla Toba. jezeli napisales prawde to bedziesz
      mial przesrane zycie i skonczysz jako pantofel :( a potem uslyszysz, ze "nie
      masz jaj" (autentyk). bez wzajemnego szacunku nic nie zbudujecie.

      najbardziej mi szkoda dziecka, miec nawiedzona matke to masakra, a jeszcze jak
      masz corke to bedzie jak Twa żona... koszmar :(
    • mxp4 Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 27.04.05, 04:58
      dwatrzycztery napisał:

      > sytuacja wyglada tak. kilka tygodni wcześniej urodził się nam dzidziuś. poród
      > rodzinny a jakże. po powrocie do domu zauważyłem u żony spadki formy i
      > straszne lęki o dziecko wręcz histeryczne lęki. mówię sobie to norma.
      > słyszałem w tym czasie wiele, że jestem niekompetentny to było najlżejsze
      > okreslenie.nie obywa się bez kłótni - w ciąży tez się zdarzały.słowem nie
      > mamy charakterów spokojnych ludzi. i ten wieczór.słyszę żebym się
      > wyprowadził, słowa wypowiadane z szaleństwem w oczach, po raz któryś z kolei.
      > i moje tłumaczenia że sobie nie poradzi, że jestem potrzebny żeby pomagać
      > przy dziecku itd. potem jakaś kolejna moja gafa - coś zapomniałem zrobić i
      > afera na całego. nauczony doświadczeniem gdy żona wyszła w tej furii na
      > spacer - była północ - dziecko spało, schowałem noże-tak na wszelki wypadek i
      > zacząłem przygotowywać sztuczne jedzenie dla maluszka.gdy wróciła, jatka
      > zaczęła się od początku tj. próba wyrzucenia mnie z mieszkania, rzuciała się
      > na mnie z rękami, poszczypała i podrapała - jakoś cudem w spokoju zniosłem
      > ten "atak" tłumacząc sobie to depresją poporodową. ale dalej sprawy potoczyły
      > się w taki sposób, i histeria nabrała takich rozmiarów,że po moich prośbach o
      > spokój i odwoływanie się do spokoju dziecka i konieczności jego nakarmienia,
      > nie wytrzymałem i spoliczkowałem moją żonę. zrobiłem to żeby ją uspokoić i
      > udało się. przestała histeryzować ale zaraz zaczeła się afera że ją
      > uderzyłem, przyjechała mamusia, cała jej rodzina jest przeciwkomnie,że biję
      > kobietę i jestem cham i damski bokser.
      > i wszystko się obraca przeciwko mnie - wyszedłem z domu zaraz po przyjeżdzie
      > teściowej i spałem poza domem. w nocy był lekarz i zrobił obdukcję - rano jak
      > wróciłem żona nie miała śladów uderzenia jednak był wykład na temat przemocy
      > w rodzinie. przeprosiłem bardzo za całe zdarzenie, tłumacząc że nie zrobiłem
      > tego z nienawiści ale żeby ją uspokoić. nie chce przyjmować żadnych
      > usprawiedliwień - uderzyłem i już tylko to się liczy. słwem jestem teraz
      > mocno gnojony, rzekomo nie mam nic do powiedzenia w sprawie dziecka, zona
      > grozi mi rozwodem jesli nie bede wykonywal wszystkich jej żadań - nie mam
      > prawa do niczego i tak się nakręca. mnie oczywiscie to mierzi i staram sie to
      > wytlumaczyc - dodatkowo kilka dni po zdarzeniu przeprosilem ponownie na
      > kolanach i przed jej rodzicami.każda próba tłumaczenia lub sprzeciwienia sie
      > jej zdanu konczy sie totalna histeria.
      > mam dosc, szkoda mi strasznie dziecka. teraz na kilka dni mieszkamy osobno
      > zeby przemyslec jak dalej zyc. ja nie potrzebuje myslenia bo wiem ze chce
      > dalej zyc z nia i dzieckiem ale nie na zasadach ona moze wszystko a ja nie
      > mam zadnych praw. to oczywiscie nie jest do wytrzymania na dłuższą metę.
      > w głowie mi się to nie miesci aby takie zdarzenie z dnia na dzien spowodowalo
      > decyzje o rozwodzie. cala moja rodzina przyznaje ze nie zrobilem madrze i to
      > ten policzek nie powinien miec miejsca ale ze to nie moze byc podstawą do
      > rozwodu. dodam ze moja zona ma bardzo wysokie mniemanie o sobie, jest tzw
      > wojujaca feministką - wersja soft, i jej mama jest po dwoch rozwodach.
      >
      > i pytanie a raczej prośba o potwierdzenie, że całe to zdarzenie nie uzasadnia
      > rozstania i rozwodu.
      > co sądzicie.ja jestem przekonany że coś takiego nie może zruinować życia nam
      > i dziecku przede wszystkim ale ona myśli wręcz odwrotnie.od czasu urodzin
      > dziecka nie było nawet czasu zeby się cieszyć z tego że jest.


      Nie wierze, ze twoja zona histeryzuje bez powodu trzebaby jej posluchac co ma
      do powiedzenia. Nazywasz to grzecznie policzkiem a ty ja poprostu pobiles a to
      juz jest powod do rozwodu z tym, ze majac dziecko ja dalabym ci jeszcze jedna
      ostatnia szanse.
      • trzydziecha1 Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 27.04.05, 08:18
        Chwileczkę! a tego, jak ona rzycała się na niego z pięściami i pazurami nie
        doczytałaś???
        oczywiście, kobieta w naszej pokrętnej swiadomości może wszystko, a facet ma
        grzecznie obrywac po uszach i iść do kąta???
        Kobieta jest psychicznie niezrównoważona, musi iśc do psychiatry. A ten 234
        powinien też poddać sie obdukcji, pokazać wszystkie te zadrapania, które ona mu
        zafundowała. A przynjmniej pokazać je rodzince, zeby sie rpzekonała, jaka to on
        uciśnions "niewinność". Sama rodziłam dziecko niedawno, ale nigdy nie
        przyszłoby mi do głowy tak potraktowac męża, chociaż cieżko buyło na początku,
        bo mały chorował na zapalenie płuc.
    • greta_garbo Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 27.04.05, 09:36
      nie wyobrażam sobie uderzyć swojego mężczyznę i nie rozumiem kobiet, które coś
      takiego robią.wg mnie to jest brak szacunku.dlatego właśnie, gdyby mnie mąż
      uderzył/spoliczkował, to też bym chyba zrobiła obdukcje.bo to jest brak
      szacunku z jego strony.nie mierzy się taką samą miarą ataku kobiety na
      mężczyznę i ataku mężczyzny na kobietę-tak po prostu jest(nie wiem, czy to
      dobrze, czy zle-stwierdzam fakt).
      wiesz,zawsze się mówi,że skoro był pierwszy raz, to może być kolejny. mojemu
      ojcu "zdarzało się" uderzyć moją mamę, nie bił jej "regularnie"(kiedy zaczyna
      się regularność???), i bałabym się, że jak raz odpuszcze, to potem będzie
      gorzej.dlatego nie potrafie powiedzieć z całą pewnością, że jeden policzek, to
      nie powód do rozwodu.prawdą jest, to co pisało kilka innych osób-potrzebny jest
      psycholog-dla WAS OBOJGA.problemy w małżeństwie to zawsze problemy dwóch osób.
      mnie też jest żal dziecka, tylko, że w takich sytuacjach dla dzieci czasem
      lepiej jak ludzie się rozwiodą. pamiętam, że jak miałam 15-16 lat to bardzo
      tego chciałam.
    • listek_a Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 27.04.05, 13:16
      jakfacet uderzy to przemoc w rodzinie, ale to ze ona drapie szczypie i
      psychicznie sie zneca to juz nie interesuje szanowna rodzinke zony? Wspolczuje
      i zycze zeby sie ulozylo z całego serca. Nie miałabym zadnych wyrzutow sumienia
      jezeli to był policzek na otrzezwienie, bo w taka histerie wpadła...
    • glonik Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 27.04.05, 13:37
      Ktoś wcześniej napisał, ze zaczyna się od pierwszego razu. Dla mnie ten
      pierwszy byłby ostatnim. I ten pan, który by podniósł na mnie rękę, drugiej
      szansy by nie dostał.
      Czytałam, czy w takim razie można kobiecie pozwolić na akty przemocy -
      drapanie, szczypanie.
      I też mówię NIE!!! Ale mężczyzna, jak też jeden z panów napisał, ma inne środki
      obrony. Przytrzymać, nawet do bólu, tę rękę, która chce krzywdę zrobić. NIE DAĆ
      sobie zrobić krzywdy, ale nie bić - bo policzek też jest biciem. Nie trzeba
      katować do krwi ostatniej.
      A tak już poza samym "policzkiem" - to ja nie widzę żadnego powodu, dla którego
      razem jesteście. Czyatm pretensje, opis kogoś mocno nieciekawego, który ma ze
      sobą problemy, ale jest to tylko ocena sytuacji jednej ze stron.
      Więc albo jesteście w masochistycznym związku, albo już nie ma żadnego związku,
      tylko - na siłę - utrzymywane status quo.
      Nie rozumiem....Po prostu nie rozumiem takiego układu, związku, czy jak to tam
      nazwać.
    • kobieta_na_pasach wspolczuje ci 27.04.05, 17:48
      pamietam, ze tez bylam ciagle niewyspana i rozdrazniona. trwalo to nawet dwa
      lata. maz duzo mi pomagal, mimo, iz wstawal do pracy na 7ma rano, w nocy
      wstawal do dziecka na zmiane ze mna. mysle, ze ona tez jest przemeczona i przez
      to tak nerwowo i histerycznie reaguje. musicie cos z tym zrobic. poproscie
      wasze mamy o pomoc. szczegolnie w weekendy. sprobuj wyjsc gdzies tylko z zona,
      na jakis koncert, do kina, do znajomych. źle zareagowales, ale ona powinna
      przyjac przeprosiny i tez ciebie zrozumiec. mysle, ze wyjscie nawet na godzinna
      kawe gdzie poza dom bedzie dobrym pomyslem byscie sobie wszystko wyjasnili.
    • grogreg Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 28.04.05, 09:35
      Zgodz sie na rozwod.
      • kryzolia Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 28.04.05, 11:23
        Żona powinna się leczyć, ale czy zechce? A może Wy wcale nie jesteście
        małżeństwem , które warto ratować? Jeśli nie, to TY wystąp o rozwód. Zbierz
        troche dowodów. Zachowanie żony może też być tymczasowe, skoro wczesniej była
        inna. Potrzebne Jej jest coś co by NIą wstrząsneło. Cały czas ona atakuje a TY
        bronisz sie i klękasz, tym samym przyznajesz się do winy. W oczach rodziny
        jestes winny i oni wszyscy będą swiadczyć przeciwko. I zadaj sobie teź pytanie:
        czy rzeczywiscie jestes bez winy?
    • lke uciekaj od niej [no text] 01.05.05, 00:40
    • katia81 Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 01.05.05, 08:50
      Sama jestem histeryczką straszliwą,zdarza mi się mieć ataki...ale nikt mnie nie
      policzkuje.I ty też nie powinienneś tego robić.Wzywa się pogotowie po
      prostu,oni dają zastrzyk uspokajający i po problemie.
      Ty też pewnie działałeś impulsywnie wtedy,ale wystarczyło oblać kobietę zimną
      wodą przecież.
      • katia81 Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 01.05.05, 09:00
        ...zapomniałam dodać,że bić człowieka psychicznie,a raczej nerwowo
        chorego,jakim jest histeryk-nie uchodzi.
    • monmiz Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 02.05.05, 21:46
      Jestem mamą dwumiesięcznej córeczki, tez czasem jest ciężko, bo mała ma kolke,
      choc generalnie to spokojne dziecko. Wiem, że mąz jest niezbedny każdej
      kobiecie, oczywiście jesli pomaga przy dziecku i wspiera zonę.
      Piszesz, że Twoja zona szantazuje Cie rozwodem...powiedz jej, że sie zgadzasz -
      jestem przekonana, iz wycofa sie z pomysłu, jestes jej potrzebny i ona o tym
      wie najlepiej. Wykorzystuje sytuacje i Ciebie. Nie daj sie!
      Chyba, że faktycznie dopadła ja depresja poporodowa i ataki histerii
      uzasadnione są stanem jej psychiki, wówczas nie pozostaje jej nic innego jak
      zwrócic sie o pomoc do specjalistów, leki wspomagane psychoterapią lub byc moze
      jeszcze wystarczy sama terapia.
      Co do policzka...nie był to najlepszy pomysł, ale rozumiem, ze zrobiłes to pod
      wpływem impulsu, jednak moj mąż nie odważyłby sie...
      • lubekt Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 02.05.05, 22:28
        tak oczywiście najlepiej dać w mordę, niż jej pomóc, chociażby wysyłając na
        terapię. Wasze odpowiedzi są właśnie takie, jak wiedza o depresji poporodowej.
        W Polsce nawet lekarze to lekceważą, uważając że kobiety to tylko histeryczki.
    • emi_pierwsza Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 04.05.05, 13:41
      moze to ci sie wydac dziwne,ale sama bylam świadkiem jak lekarz spoliczkował
      kobietę w histerii,gdyz -jak slyszalam potem od innych lekarzy-tak sie czesto
      robi.
      a było to tak-jak lezałam w szpitalu (nie na porodówce-to nie miało z ciążą i
      porodem nic wspólnego)to jedna pacjentka wpadła w histerię i uderzyła
      pielęgniarke,na tyle mocna ze ta mogła sobie zrobic obdukcje i skarzyc tamta
      potem,no ale nie zrobiła-wiadomo taka praca trza się liczyc z tym.no ale ta
      baba tak szalała,ze pielęgniarki nie mogły sobie dac z nią rade,wezwały lekarza
      (to była noc był tylko 1 na dyrzurze),chłop dosyc silny,ale baba w histeri
      potrafi byc jeszcze silniejsza.chcieli jej dac zastrzyk uspakajający ,ale nawet
      zeby to zrobic trza było ją najpierw uspokoic i w tym momencie lekarz dał jej w
      pysk,nawet dosyc mocno-ona sie uspokoiła dostała zastrzyk w dupe i przeszło!i
      nikt nawet nie robił sprawy czy afery o ten policzek,nawet sama
      spoliczkowana.jak się potem dowiedziałam takie rzeczy sie robi,bo one nieraz są
      skuteczniejsze od leku czy zastrzyku.bo nawet gdzyby ją chwyciło kilku chłopa
      to zasrzyk by nie pomógł bo kobita miala napiete mięsnie,a policzek ją rozluził
      w minute.
      oczywiscie wiem ze ty nie miałes wtedy pewnie o tym pojecia-zrobiłes to
      nieswiadomie,ale mysle tez ze nieswiadomie jej pomogles.
      nie uwazam oczywiscie aby to byl powód rozwodu,ale wiem ze kobiety inaczej do
      tego podchodzą.
      mysle ze tu pomógł by lekarz-psycholog,ale kwestia jak namówic do tego żone.
      no i najgorsza to jej matka-nie da wam spokoju!nawet jesli sie uporacie z
      problemami to pewnie nie omieszka ci ów incydent wypomnąć jeszcze kiedys,albo
      uzyc go jako argument przy jakiejs waszej kłótni.
      no cóz poradz sie lekarzea jakiegos-najpierw bez zony-co robic,a potem popros
      lekarza aby wezwał ją jakos do siebie1
    • drobny_o Re: policzek.przyczyna rozwodu ??? 04.05.05, 16:25
      jesli bylo jak mowisz to zdecydowanie nie ma powodu do rozwodu. wydje mi sie
      jednak ze jesli nadal bedziesz przepraszal ze zyjesz to masz .....e. przy
      zacieci feministyczno-psychicznym zony (i tesciowej) daldsze plaszczenie sie
      tylko je ipewni ze to ONE maja racje. a swoja droga to ty kolego NIE daj sie
      uderzyc! moge ci zasugerowac kontakt z pielegniarka (opiekunka) srodowiskowa -
      bo chyba do waszego maluszka zaglada?
      a tak reasumujac - chlopie jak masz lezec plackiem przez cale zycie to wez ty
      sie zastanow..
      powodzenia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja