Kobiety z klasa gdzie jestescie???

30.04.05, 21:47
No wlasnie.. czy dzisiaj jeszcze chodza po tym swiecie kobiety z klasa?? I
nie mowie tu o nauczycielkach.
Takie cieple zadbane zawsze taktowne eleganckie. Nigdy nie powiedza za duzo
wiedza gdzie kryje sie prawdziwa madrosc. No i przede wszytkim sa szczesliwe.
Nie mowie o kobietach bogatych ktore maja wszytko czego zapragna nosza
szpilki i drogie kostiumy... Mowie o takiej klasie dnia codziennego...
usmiechu i takim pieknym sposobie na zycie... Sa jeszcze takie??
    • karola_albi Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 30.04.05, 22:55
      moja mama taka jest kobietą;)
      • monia_81 Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 30.04.05, 23:02
        Dobry wątek zaczęłaś! Załuje trochę ze ja taka nie jestem, usmiechnięta, zawsze
        miła i ciepła :( Wydaje mi sie ze w dzisiejszych czasach zmienił się stereotyp
        kobiety jako matki i żony, która podpala ognisko domowego ciepła. takich kobiet
        jest niewielle! Wiele innych rzeczy stało się ważnych w zyciu. Tylko się
        zastanawiam czy to wielka szkoda a może tak jest lepiej. hmmm?
    • hermafrodyta Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 01:19
      Zaczelam ten watek, bo rozgladam sie dookola siebie i widze ekspansywne mlode
      kobiety krzyczace swoim wygladem " wez mnie ", zasobem slow tak miernym,
      aczkolwiek wyedukowane w lacinie kuchennej, ktore maj pretenscje do mezczyzn ze
      Ci ich nie szanuja... a potem z kompleksami wchodza na fora i zastanawiaja sie
      czy kolejny postinor w tym miesiacu bedzie szkodliwy dla organizmu. Smuci mnie
      to szalenie, bo przeciez kazda kobieta ma tyle do zaoferowania, jest taka
      sakarbnica madrosci i wlasnie tego ciepla... dlaczego nie chcemy wykorzystywac
      naszych najlepszych zalet???
      • alpepe Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 09:14
        taka skarbnica mądrąści i ciepła...
        Radzę, przestań chodzić na oazę dziewczę.
    • kohanek Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 04:02
      "wez mnie?" co w tym zlego jak wyglada seksy?
      widocznie maja cialo, ktore moga pokazac. (Jak dojda do 30stki to moga sie
      zakrywac)
      Zazdroscisz, ze nie masz atutow ciala?
      • samanta5 Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 09:19
        A co im zostanie, gdy straca te atuty ciała? Poza tym że się ladnie i seksownie
        wygląda, nie zaszkodzi jeszcze mieć coś ciekawego do powiedzenia, jak sadzisz?
        • kohanek Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 09:41
          samanta5 napisała:

          > A co im zostanie, gdy straca te atuty ciała? Poza tym że się ladnie i
          seksownie wygląda, nie zaszkodzi jeszcze mieć coś ciekawego do powiedzenia, jak
          sadzisz?

          chodzi o to ze autorka utozsamia seksownie ubrane dziewczyny z pustka w glowie,
          niewybrednym jezykiem itd.
          Jes mnostwo seksownie ubranych (skapo) dziewczyn z olejem w glowie.
        • kaya11 Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 09:50
          Ten ktos kto pisze ze kobieta nie ma atutow ciala jest po prostu zwyklym plytkim
          durniem.
          Zgadzam sie z tym ze kobiety zagubily klase. Teraz sie licza tylko ostre
          agresywne kobiety, ziejace seksem, bo odkryly ze maja bron ktorej nie oprze sie
          zaden facet. Wiedza ze maja sile nad takimi panami jak "kochanek" i skrzetnie to
          wykorzystuja.
          Ale wlasnie nie wiem czy tacy panowie jak "kochanek" ktory spisuje kobiety po
          30stce na straty, i ktory uwaza ze jedynyn sposobem zeby miec udany zwiazek to
          miec ponetna mloda kobiete - a facet - niewazne, moze byc ze zwislym
          brzuchem...- czy taki pan wie, ze najpiekniejszy i najprawdziwszy zwiazek - to
          zwiazek madrych i czulych dusz. To jest to czego mozna nie dostac od zadufanych
          w sobie wyfikowanych lal. Ale polscy panowie dalej krytykuja polskie kobiety -
          bo...im wolno. Bo polskie kobiety pozwalaja sobie zeby polscy panowie mierzyli
          ich wartosc centymetrami i kilogramami.
          • samanta5 Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 17:31
            Pozwalaja sobie? Nie uogólniaj, kobiety sa rózne, panowie także.
          • samanta5 ale, ale..... 01.05.05, 18:55
            znasz może takich, którzy nie moierza wartości kobiety kilogramami i
            centymetrami? :)))
      • magdeczkas Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 04.05.05, 15:57
        nie wiem kohanku jakie 30-stki Ty widzisz wkoło siebie ale zapewniam że one też
        mogą mieć b. sexy ciało i nie koniecznie muszą wystawiać je na sprzedaż. Grunt
        to pewnośc siebie płynąca z tej świadomości a dla wyobraźni też trzeba coś
        zostawić. Pozdrawiam 30-stka:-)
    • porucznik_rzewski Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 10:38
      Porucznik Rżewski uchlawszy się na balu jak świnia zaczął się narzucać damom.
      Nie zwracał przy tym uwagi ani na urodę, ani na wiek, ani na płeć.
    • hermafrodyta Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 11:07
      Pisze soprostowanie... nie uosabiam seksownych kobiet z glupota i pustka w
      glowie. Jedank moje obserwacje pokazuja ze jezeli ma kobieta do wyboru
      skorzystac ze swojego intelektu lub urody to zazwyczaj wybiera urode... bo tak
      jest latwiej szybciej i przyjemniej tym samym skazujac sie na wlasnie takie
      stereotypowe myslenie. Jak dla mnie kobieta z klasa to rowniez seksowana i
      piekna kobieta. Chodzi o balans... tak pokazywac swoje cialo zeby nikt nie
      zapomnial o Twojej glowie
      • songs1 Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 11:29
        tu jestesmy, mamy farbowane wloski na blondzik lub czarniutki kolorek, buzke z
        solarium na pomaranczowo tudziez czarno upieczona i malutkie rozowiutkie
        torebeczki w raczkach na ktorych paznokietki w tipsach cale... a tak szczerze
        mowiac nie dziwie sie, ze kobiety wola afiszowac sie uroda niz inteligencja,
        przy dzisiejszym nastawieniu facetow do kobiet tak musi byc.
        • hermafrodyta Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 11:33
          A to nie jest troche tak, ze same takim zachowaniem dajemy im na to
          przyzwolenie??
          • songs1 Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 11:42
            hm no wlasnie spojrz... sama sie nad tym zastanawialam i doszlam do wniosku, ze
            teraz trendy sie bardzo zmienily - kiedys bylo o wiele wiecej tzw ,,kobiet z
            klasa", teraz coraz czesciej to kobieta zabiega o mezczyzne a jej klasa i duma
            zamienily sie w walke o bycia najlepsza dupa w miescie - sorry ale tak chyba
            jest ;].
            • songs1 Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 11:45
              acha i odpowiedz brzmi tak - same dajemy im przyzwolenie. ;]
              • hermafrodyta Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 11:53
                I to jest smutne nie?? Nie dosc ze prezentujemy dosc niski poziom ewolucji w
                stosunku do facetow dzialajac na ich instynkt, to jeszcze w stosunku do samych
                siebie tzn innych kobiet zachowujemy sie nie dopuszczalnie, obgadujemy
                krytykujemy kazda traktujemy jak potencjalengo wroga o najwyzszym stoponiu
                zagrozenia
                • songs1 Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 12:34
                  hehe no tak ;] mozna o to wszystko obwiniac media, chociazby prosty przyklad
                  teledyskow. Teraz co drugi pokazuje prawie nagie, idealne dziewczyny ( tylko ze
                  naprawde wcale takie byc nie musza..), kiedys teledyski byly super :D bylo na
                  co popatrzec, jak nie niespotykana u nas przyroda, krainy, to obrazy budzace
                  wspolczucie, to fascynacje swiatem zewnetrznym, tudziez kosmosem.. teraz jak
                  jakis facet powie ,,jest na co popatrzec" wiadomo, co najczesciej ma na mysli.
                  Atak idealnych golasow tak uderzyl im do glowy, ze normalne otaczajace ich
                  kobiety nagle staly sie kopciuszkami ( no w porownaniu do tych z forsa na
                  wszelkie farmaceutyki i po obrobkach). Taka ,,przecietna" pani wlaczajac tv
                  widzi, ze nie ma tylka w ksztalcie jablka czy gruszki, brzucha jak deski a przy
                  tym piersi jak sporawych grejfrutow, pieknie wyprofilowanych nog, ust pelnych
                  jak u Murzynki a przy tym malutkiego noska i duzych o czu. I bla bla bla. Ja
                  sie przyznam i powiem, ze nie jestem brzydka wiec o twarz sie nie martwie ale
                  te idealne golasy sprawily, ze nie pokaze sie cala facetowi dopoki nie dojde do
                  perfekcji, przynajmniej tylek i brzuch.
                  • hermafrodyta Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 12:49
                    To jest chore... niestety tez czasami dopadaja mnie takie mysli... nie mniej
                    dbac o siebie trzeba
    • stephen_s Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 14:40
      Pozwolę sobie wtrącić swoje trzy grosze :)

      > Takie cieple zadbane zawsze taktowne eleganckie.

      Tak z ciekawości: co rozumiesz przez takt i elegancję?

      > Nigdy nie powiedza za duzo

      Ale co to znaczy "powiedzieć za dużo"..?

      > wiedza gdzie kryje sie prawdziwa madrosc.

      Co rozumiesz przez prawdziwą mądrość?

      Przepraszam, że tak wypytuję, po prostu ciekawi mnie, jaki konkretnie typ
      kobiet masz na myśli?

      Domyślam się, że masz na myśli taką elegancką kobiecość... Takie
      współczesne "damy" - dobre maniery, opanowanie, umiarkowanie, przyjazne
      nastawienie do innych ludzi... Przyznaję, jest coś bardzo przyjemnego w takim
      typie kobiety - ale z drugiej strony: czy tak naprawdę nie są to trochę
      ograniczające oczekiwania? Czy to zawsze pożyteczne, wiecznie starać się
      uśmiechać, zawsze każdego traktować ciepło i łagodnie, zawsze kontrolować swoje
      maniery? Taka kobieta kojarzy mi się z brakiem spontaniczności,
      samoograniczaniem się... Krytykujesz współczesne kobiety za koncentrowanie się
      na wyglądzie, dopasowywanie się do instynktów mężczyzn - ale czy "kobieta z
      klasą" też nie jest pewną ofiarą męskich oczekiwań? Kiedyś mężczyźni
      oczekiwali, że kobieta będzie taką zawsze przyjemną, zawsze przyjazną posągową
      pięknością, która nie będzie im przynosiła wstydu w towarzystwie, którą będzie
      można się pochwalić, która nigdy nie będzie kwestionować ich zdania...
      Czy "kobieta z klasą" to nie pozostałość takich wyobrażeń? Jak sądzisz?
      • hermafrodyta Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 15:28
        Szalenie blyskotliwa uwaga... moze jest w tym troche takiej tesknoty kiedy
        kobiety byly zawsze taktowne. Zgadzam sie w takim rozumieniu sprawy malo jest
        miejsca na spontanicznosc czy rozwoj osobisty. Jednakze jestem bardzo
        zdegustowana postawa kobiet wspolczesnych. Chyba najlepszym rozwiazaniem bylo
        by osiagniecie jakiegos kompromisu zlotego srodka. Sa pewne rzeczy ktore raza
        mnie w zchowaniu dziewczyn. Nie lubie jak sa wulgarne i przeklinaja. Nie lubie
        jak pozawlaja sobie zeby wipic o jedno piwo wiecej szczegolnie jak na impreze
        ida same bez partnera. Nie lubie jak ponad wlasny rozum przedkladaja dlugie
        nogi. Nie lubie jak sa zawistne i obgaduja inne kobiety tuz za ich plecami, jak
        knuja niecne plany. Po porostu ubolewam nad tym ze nie szanuja sie.
        • stephen_s Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 16:00
          > Zgadzam sie w takim rozumieniu sprawy malo jest miejsca na spontanicznosc czy
          > rozwoj osobisty.

          Ano właśnie... Moim zdaniem taka kompletnie taktowna, elegancka "dama" w pewnym
          sensie przestaje być autentyczną osobą. Raczej jest ucieleśnieniem pewnej roli -
          porządnej żony, dobrej matki... Mało jest w tym jej własnej osobowości - bo
          chyba trzeba nieco własną osobowość stłamsić, by zawsze się uśmiechać, nigdy na
          nikogo nie nakrzyczeć, zawsze się idealnie zachowywać... Jak myślę o takiej
          kobiecie, to kojarzy mi się ona z kimś, kto mniej skupia się na tym, czego sama
          chce - a bardziej na tym, czego ludzie od niej oczekują. Chyba nie jest prosto
          taką kobietą być - i czy na pewno jest to porządane? Czy nie lepiej być sobą,
          niż dopasowywać się do ideału?

          > Sa pewne rzeczy ktore raza
          > mnie w zchowaniu dziewczyn. Nie lubie jak sa wulgarne i przeklinaja.

          Ja też nie - ale dlatego, że generalnie nie lubię przeklinania... Z drugiej
          strony, czasem każdemu może zdarzyć się zaklnąć - i nie ma chyba co z tego
          powodu rozdzierać szat. Dlaczego kobietom nie miałoby prawa przenigdy takie
          słowo z ust paść? Jedno brzydkie słowo wypowiedziane w ekstremalnej sytuacji
          wulgarnym człowieka nie czyni...

          > Nie lubie
          > jak pozawlaja sobie zeby wipic o jedno piwo wiecej szczegolnie jak na impreze
          > ida same bez partnera.

          Znowu: rozumiem to, bo mnie ogólnie pijaństwo mierzi - u mężczyzn także. Ale
          przyznam, że nie rozumiem, czemu szczególnie Ci to przeszkadza, gdy kobieta
          jest sama..?

          > Nie lubie jak ponad wlasny rozum przedkladaja dlugie nogi.

          Tu się zgodzę - ale przecież nie każda kobieta nie będąca idealną "kobietą z
          klasą" od razu tak robi... Znam wiele kobiet, które do tego ideału nie pasują,
          a jednocześnie nie są pustogłowymi "laskami". Świat nie dzieli się wyłącznie
          na "laski" i "damy"!

          > Nie lubie jak sa zawistne i obgaduja inne kobiety tuz za ich plecami, jak
          > knuja niecne plany.

          Ba! Współczesność tego nie wymyśliła... Intrygi dworskie istnieją od stuleci :)

          > Po porostu ubolewam nad tym ze nie szanuja sie.

          A ja jednak przeciwstawiam się temu myśleniu, że jeśli kobieta nie czeka
          taktownie i skromnie, aż jakiś rycerz ją poprosi o rękę, to znaczy, że się nie
          szanuje :)

          Powiem Ci jeszcze coś takiego: znałem kiedyś dziewczynę, która chyba podpadała
          pod typ "kobiety z klasą"... Była zawsze zadbana, grzeczna aż do przesady,
          uśmiechała się takim pięknym wystudiowanym uśmiechem... I powiem Ci, że ilekroć
          z nią rozmawiałem, to czułem, że nie mogę z nią nawiązać prawdziwego kontaktu.
          Miałem wrażenie, że nie rozmawiam z prawdziwą osobą, a jakąś maską...

          Ja jednak chyba wolę kobiety, co nie są tak idealnie taktowne, ale
          przynajmniej - autentyczne...
        • stephen_s Jeszcze jedno :) 01.05.05, 16:40
          Pytanie z ciekawości: czy mogłabyś zaproponować, jaka wg Ciebie powinna być
          kobieta? Gdzie leży ów "złoty środek"? To nie jest absolutnie podchwytliwe
          pytanie, po prostu jestem ciekaw.
          • hermafrodyta Re: Jeszcze jedno :) 01.05.05, 18:07
            No tak z tymi przeklenstwami sie zgadzam.. czasami jak sie komus cos wyrwie to
            nie znaczy ze ktos jest od razu wulgarny, ale sam przyzansz ze zdarza Ci sie
            mijac ludzi co lacine kuchenna traktuja jak przecinki, sa niesetety wsrod nich
            kobiety.. nie znaczy to ze toleruje takie zachowanie u faceta.. ale u kobiet to
            szczegolnie razi. Dlaczego nie podoba mi sie jak dziewczyna sie spije jak jest
            sama... no bo jesli jest z facetem to wiadomo ze jest bezpieczna...
            przynajmniej tak powinno byc.. a jesli jest sama to jest bardzo narazona na to
            zeby byc wykorzystana.. wiadomo po alkoholu czasami zdarza sie zachowywac
            prowokacyjnie. Przez szacunek dla samej siebie i dla wlasnego bezpieczenstwa
            powinna tego unikac nieprawdaz??


            Co do zlotego srodka...no wlasnie sama sie nad tym zastanawiam... to co pisze
            tutaj na tym froum sa to calkiem luzne i nie zawsze konsekwentne refleksjie...
            czekam na rozne spostrzezenia na temat wspolczesnych kobiet... zebym mogla sama
            wyciagnac jakies wnioski.
            Zgadzam sie z Toba ze kobieta powinna miec osobowosc byc spontaniczna i
            naturalna... ale z drugiej strony bede sie upierac przy tym takcie i
            elegancji... prosze jednak nie mylic tego z obluda zaklamaniem i sztuczoscia.
            Taktowna to znaczy zamknac buzie wtedy kiedy nalezy to zrobic... a nie wtedy
            kiedy boi sie wyrazic odwaznej opini. Wypowiedziec swoje zdanie glosno i
            wyraznie, jednak nie atakowac nim ludzi tylko ich opinie uzywajac przemyslanych
            slow. Umiec przyznac sie do bledu. Elegancka to znaczy nie uciekajaca sie do
            krzykliwej mody jesli nie czuje sie w tym dobrze, tylko po to zeby przyciagnac
            uwage innych. Znajaca swoje mocne strony i umiejaca je wykorzystac. Trudna ja
            opisac bo takiej kobiety chyba nikt nie potarfi zaszufladkowac... z osob ktore
            mogly by byc autorytetem jest na Anna Dymna no i moja nauczyciekla z
            podstawowki od biologi... :) One nie maja nic z bezbarwnosci, agresywnosci czy
            falszu..
            • stephen_s Re: Jeszcze jedno :) 02.05.05, 15:52
              > No tak z tymi przeklenstwami sie zgadzam.. czasami jak sie komus cos wyrwie
              > to nie znaczy ze ktos jest od razu wulgarny, ale sam przyzansz ze zdarza Ci
              > sie
              > mijac ludzi co lacine kuchenna traktuja jak przecinki, sa niesetety wsrod
              > nich kobiety..

              Ano tak, z tym się zgodzę - też czegoś takiego nie znoszę. Choć powiem Ci, że
              przeszkadza mi tak samo u kobiet, co facetów.

              > Dlaczego nie podoba mi sie jak dziewczyna sie spije jak jest
              > sama... no bo jesli jest z facetem to wiadomo ze jest bezpieczna...
              > przynajmniej tak powinno byc.. a jesli jest sama to jest bardzo narazona na
              > to
              > zeby byc wykorzystana.. wiadomo po alkoholu czasami zdarza sie zachowywac
              > prowokacyjnie. Przez szacunek dla samej siebie i dla wlasnego bezpieczenstwa
              > powinna tego unikac nieprawdaz??

              Częściowo się zgodzę, ale - nie do końca. Zgadzam się, że upicie się jest
              proszeniem o kłopoty - ale przecież nie tylko "seksualne", ale i każde! Po
              alkoholu człowiek potrafi zrobić wiele rzeczy, które kończą się tragicznie... Z
              drugiej strony, jako facet uważam, że kobieta na zabawie ma prawo zakłdać, że
              bawi się z normalnymi ludźmi - i nie zostanie zgwałcona, kiedy urwie jej się
              film. Kobieta nie musi zakładać, że wokół niej czają się potencjalni
              gwałciciele - więc nie miejmy pretensji do kobiet, co wypiją sobie za dużo,
              pretensji o to! To nie kobieta, którą po pijaku wykorzystano, się nie szanuje,
              to ten, co ją wykorzystał, jest draniem!

              > czekam na rozne spostrzezenia na temat wspolczesnych kobiet...

              Spostrzeżeń trochę mam, chętnie się podzielę, ale poproszę o jakiś punkt
              oparcia, bo nie wiem, od czego zacząć? :)
            • stephen_s Ciąg dalszy... 02.05.05, 16:52
              > Zgadzam sie z Toba ze kobieta powinna miec osobowosc byc spontaniczna i
              > naturalna... ale z drugiej strony bede sie upierac przy tym takcie i
              > elegancji... prosze jednak nie mylic tego z obluda zaklamaniem i sztuczoscia.
              > Taktowna to znaczy zamknac buzie wtedy kiedy nalezy to zrobic... a nie wtedy
              > kiedy boi sie wyrazic odwaznej opini. Wypowiedziec swoje zdanie glosno i
              > wyraznie, jednak nie atakowac nim ludzi tylko ich opinie uzywajac
              > przemyslanych
              > slow. Umiec przyznac sie do bledu. Elegancka to znaczy nie uciekajaca sie do
              > krzykliwej mody jesli nie czuje sie w tym dobrze, tylko po to zeby
              > przyciagnac uwage innych. Znajaca swoje mocne strony i umiejaca je
              > wykorzystac.

              A, no to co innego :) Jak tak to opisujesz, to widzę, że chodzi Ci o trochę
              inny rodzaj klasy. Taka "kobieta z klasą" to kobieta aktywna, mająca własne
              zdanie, jednocześnie - kulturalna, opanowana, potrafiąca inteligentnie i
              konstruktywnie rozmawiać... Przeciw takiemu rodzajowi klasy nie mam nic
              przeciw :)

              Inna rzecz, że takie rozumienie "klasy" jest nieco subiektywne... Trudno
              ocenić, kiedy np. jest moment, kiedy wypada "zamknąć buzię" - różne kobiety
              róznie to widzą... Też elegancja to rzecz względna - co dla jednego człowieka
              będzie elegancją, dla innego będzie przesadnym szpanem...

              No właśnie, a co dla Ciebie np. jest elegancją, a co nie?

              Też taka wątpliwość mi się nasuwa, że taki rodzaj "klasy" nie jest czymś
              jedynie kobiecym... Kultury i racjonalnego dyskutowania tak samo powinno się
              oczekiwać od mężczyzn, prawda?
          • alpepe Re: Jeszcze jedno :) 01.05.05, 19:52
            :*, to tak z sympatii dla logicznego myślenia :-)
            • stephen_s Re: Jeszcze jedno :) 02.05.05, 15:38
              > :*, to tak z sympatii dla logicznego myślenia :-)

              Hę??? :)))
    • landrynka8 Istnieją takie kobiety 01.05.05, 15:41
      tylko trzeba je zauważyć.
      • gumowe_ucho Re: Istnieją takie kobiety 01.05.05, 15:43
        A kuku ! tu jestem
        • landrynka8 Re: Istnieją takie kobiety 01.05.05, 15:55
          No proszę!
    • kobieta_na_pasach poszukaj na forum 40+ :))))))))))))))))))))))))))) 01.05.05, 19:26
    • wiesiek_z_grodziska Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 19:42
      Ja jestem chlop z 4 klasami, to i same baby z klasa conajmniej 5 obracam, te co majo mniej klas to niekumate i w gospodarstwie nierobotne so. A za duzo klas jak majo to toze zle, taka to sobie raczek w oborze nawet nie ubrudzi...
    • pomponick Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 19:53
      Są takie , i owszem. Mają też córki z klasą i ogromem ciepła. Mają też facetów
      miłych. Są takie, wiem, widuję:))))
      • hermafrodyta Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 01.05.05, 21:37
        No to super... co prawda nie twierdzilam ze takich nie ma, ale sami przyznacie
        ze rzadko teraz mozna takie spotkac:)
        • wittkacy Kobiety z klasa raczej nie... 01.05.05, 22:14
          chodza (po miescie).
          wiec istotnie trudno je spotkac na ulicy.
          jesli juz to jezdza... dobrymi samochodami i bywaja w miejscach raczej trudno
          dostepnych dla tych przecietnych.

          wiec nie dziw sie, ze ich nie spotykasz.
          • joannak_85 Re: Kobiety z klasa raczej nie... 02.05.05, 18:59
            ekhm,kiedyś kolega w rozmowie z moja przyjaciółka powiedział: bo wiesz,ona to
            jest taka,hmm,kobieta z klasą:)i to było bardzo miłe muszę powiedziec:)
            nieskromnie dodam,ze sporo w tym prawdy
            co oczywiście nie oznacza ograniczenia w sztywnych ramach elegancji i
            uprzejmości:)spontaniczna bywam az nadto;)
            ale czasem chyba wolałabym bardziej wyzywająco korzystać z kobiecej broni;),tak
            jak sobie tego życzą współczesni mężczyźni;)
            aha i jeszcze jedna wada bycia kobietą z klasą: od mężczyzny oczekuje sie tego
            samego i uwierzcie,że nie jest łatwo takiego odnaleźć (i nie chodzi o to ze ich
            nie ma,tylko jakos trudno "nam" sie spotkać i jeszcze dopasowac;) )
            • arc5 Re: Kobiety z klasa raczej nie... 02.05.05, 19:41
              Kobiet z klasa jest bardzo niewiele.Sa to Panie bardzo
              skromne,delikatne,elokwentne i bardzo eleganckie.Już napewno nie te ktore maja
              dzwony,kolczyki w pępkach i gołe brzuchy na wierzchu.One tez mówia ze maja klasę
              ale ostatnio ja widziały w podstawówce.
              • stephen_s Dwa zastrzeżenia 02.05.05, 21:34
                1. Czemu delikatność miałaby wiązać się z klasą???

                2. Mam wrażenie, ze trudno jednocześnie być bardzo eleganckim i skromnym :)
                • ulka32 Re: Dwa zastrzeżenia stephen-s 02.05.05, 21:54
                  stephen_s napisał:

                  > 1. Czemu delikatność miałaby wiązać się z klasą???
                  >
                  > 2. Mam wrażenie, ze trudno jednocześnie być bardzo eleganckim i skromnym :)


                  A ja mam wrażenie że ty nie znasz pojęcia słowa "z klasą"
                  Uważasz że jesli ktoś jest elegancki to nie może być skromny? bzdura
                  Kobieta delikatna ma klasę niestety wbrew temu jakie ty masz pojecie chyba ze
                  tobie odpowiadaja kobiety z charakterem typu Doda.Ta ma napewno klasę.Gratuluję
                  gustu.
                  • stephen_s Re: Dwa zastrzeżenia stephen-s 02.05.05, 22:12
                    > A ja mam wrażenie że ty nie znasz pojęcia słowa "z klasą"

                    No właśnie dyskutuję o to, by to znaczenie poznać :)

                    > Uważasz że jesli ktoś jest elegancki to nie może być skromny? bzdura

                    Ktoś po prostu "elegancki"? Nie. Ale była mowa o kimś BARDZO eleganckim.
                    Naprawdę, trudno mi połączyć olbrzymią elegancję ze skromnością... Jeśli to
                    jest możliwe, to proszę o konkretne przykłady, bo zupełnie tego nie widzę.

                    > Kobieta delikatna ma klasę

                    Ależ nie twierdzę, że to niemożliwe! Czego nie rozumiem, to czemu klasa miałaby
                    wymagać obowiązkowo delikatności? Kobieta mniej delikatna nie może mieć klasy?

                    > niestety wbrew temu jakie ty masz pojecie chyba ze
                    > tobie odpowiadaja kobiety z charakterem typu Doda.Ta ma napewno
                    > klasę.Gratuluję gustu.

                    Ekhem! Czy gdziekolwiek dałem do zrozumienia, że podoba mi się Doda???
                    • ulka32 Re: Dwa zastrzeżenia stephen-s 03.05.05, 09:47
                      stephen_s napisał:

                      > > A ja mam wrażenie że ty nie znasz pojęcia słowa "z klasą"
                      >
                      > No właśnie dyskutuję o to, by to znaczenie poznać :)
                      >
                      > > Uważasz że jesli ktoś jest elegancki to nie może być skromny? bzdura
                      >
                      > Ktoś po prostu "elegancki"? Nie. Ale była mowa o kimś BARDZO eleganckim.
                      > Naprawdę, trudno mi połączyć olbrzymią elegancję ze skromnością... Jeśli to
                      > jest możliwe, to proszę o konkretne przykłady, bo zupełnie tego nie widzę.
                      >
                      > > Kobieta delikatna ma klasę
                      >
                      > Ależ nie twierdzę, że to niemożliwe! Czego nie rozumiem, to czemu klasa miałaby
                      >
                      > wymagać obowiązkowo delikatności? Kobieta mniej delikatna nie może mieć klasy?


                      Kobieta elegancka to przeważnie wygląd zewnętrzny,czystosc,umiejętność
                      poruszania się a nie nogi do szyi ,powycierane spodnie i tatuaż na tyłku. .
                      Skromnośc to najczęściej charakter.Więc jedno i drugie można łaczyć.Można być i
                      eleganckim i jednocześnie skromnym.
                      Co do delikatności kobiecej to właśnie te maja klase ,bo te ktore sa
                      prowokujace,nadrabiaja seksapilem,zabiegaja u o wzgledy u facetow jednym słowem
                      rzucaja sie ostro w oczy swoim zachowaniem nie sa delikatne a wprost przeciwnie.
                      • stephen_s Re: Dwa zastrzeżenia stephen-s 03.05.05, 12:33
                        > Kobieta elegancka to przeważnie wygląd zewnętrzny,czystosc,umiejętność
                        > poruszania się a nie nogi do szyi ,powycierane spodnie i tatuaż na tyłku. .
                        > Skromnośc to najczęściej charakter.Więc jedno i drugie można łaczyć.Można być
                        > i eleganckim i jednocześnie skromnym.

                        Czy aby na pewno? Skromność to cecha charakteru, owszem - ale która nierzadko
                        przekłada się też właśnie na wygląd. Mam wrażenie, że osoby skromne miewają
                        opory przed ubieraniem się w jakiś super-elegancki sposób, raczej ubierają się
                        mniej widowiskowo... No chyba, że przez elegancję rozumiesz po prostu
                        schludność?

                        > Co do delikatności kobiecej to właśnie te maja klase ,bo te ktore sa
                        > prowokujace,nadrabiaja seksapilem,zabiegaja u o wzgledy u facetow jednym
                        > słowem
                        > rzucaja sie ostro w oczy swoim zachowaniem nie sa delikatne a wprost
                        > przeciwnie

                        Bez obrazy, ale ja tu widzę błąd logiczny :) To, że kobiety "nie z klasą",
                        czyli krzykliwe, wulgarne itd. nie są delikatne, nie oznacza, że kobiety z
                        klasą muszą koniecznie być delikatne... To nie jest czarno-biała sytuacja. Znam
                        jedną "dziewczynę z klasą" i raczej jej "delikatną" osobą bym nie nazwał...
                        • carimera Re: Dwa zastrzeżenia stephen-s 03.05.05, 12:54
                          To tak jak ktos wczesniej napisał ze ta twoja znajoma ostatnio widziała klasę w
                          szkole.Zgadzam się z tym.
                          . Znam
                          >
                          > jedną "dziewczynę z klasą" i raczej jej "delikatną" osobą bym nie nazwał...

                          Ty natomiast chcesz udowodnic ze niekoniecznie z klasa musi byc delikatna
                          • stephen_s Re: Dwa zastrzeżenia stephen-s 03.05.05, 13:03
                            > Ty natomiast chcesz udowodnic ze niekoniecznie z klasa musi byc delikatna
                            • carimera Re: Dwa zastrzeżenia stephen-s 03.05.05, 13:08
                              Daleko mi drogi Panie do agresji.Ale ja mam klasę i już właśnie skończyłam
                              dyskusję.Pozdrawiam
            • stephen_s Re: Kobiety z klasa raczej nie... 02.05.05, 19:53
              > ekhm,kiedyś kolega w rozmowie z moja przyjaciółka powiedział: bo wiesz,ona to
              > jest taka,hmm,kobieta z klasą:)i to było bardzo miłe muszę powiedziec:)
              > nieskromnie dodam,ze sporo w tym prawdy
              > co oczywiście nie oznacza ograniczenia w sztywnych ramach elegancji i
              > uprzejmości:)spontaniczna bywam az nadto;)

              W takim razie, co postrzegasz w sobie jaką ową klasę? Nie czepiam się, to serio
              pytanie... Wyjaśnijmy wreszcie, czym owa "kobieca klasa" jest :)

              > ale czasem chyba wolałabym bardziej wyzywająco korzystać z kobiecej
              > broni;),tak jak sobie tego życzą współczesni mężczyźni;)

              Nie wszyscy, nie wszyscy :)

              > aha i jeszcze jedna wada bycia kobietą z klasą: od mężczyzny oczekuje sie
              > tego
              > samego i uwierzcie,że nie jest łatwo takiego odnaleźć (i nie chodzi o to ze
              > ich nie ma,tylko jakos trudno "nam" sie spotkać i jeszcze dopasowac;) )

              Ha! No to kim byłby konkretnie "mężczyzna z klasą"? Proszę o wyjaśnienie :)
              • joannak_85 Re: Kobiety z klasa raczej nie... 02.05.05, 21:01
                W takim razie, co postrzegasz w sobie jaką ową klasę? Nie czepiam się, to serio
                pytanie... Wyjaśnijmy wreszcie, czym owa "kobieca klasa" jest :)

                W zasadzie nie do mnie to pytanie powinno być skierowane;)
                może chodzi o to,że cechuje mnie dobre wychowanie,umiejętnośc zachowania sie w
                każdej sytuacji,pewnego rodzaju wyniosłość (w pozytywnym tego słowa
                znaczeniu),elastyczność,umiar ,który jednak nie łączy sie ze
                sztywnością,intelgencja, poczucie humoru,wysoka kultura osobista i takt.
                ojej,nie wiem,tyle przychodzi mi do głowy;)
                w stosunku do mężczyzn podobne wymagania:)
                ujmują mnie szarmanckie gesty niesamowicie wcale nie uważam podawania kobiecie
                płaszcza i otwierania jej drzwi w samochodzie za przestarzałe maniery;)


                • stephen_s Re: Kobiety z klasa raczej nie... 02.05.05, 21:33
                  > może chodzi o to,że cechuje mnie dobre wychowanie,umiejętnośc zachowania sie
                  > w każdej sytuacji,pewnego rodzaju wyniosłość (w pozytywnym tego słowa
                  > znaczeniu),elastyczność,umiar ,który jednak nie łączy sie ze
                  > sztywnością,intelgencja, poczucie humoru,wysoka kultura osobista i takt.

                  OK, dziękuję za wyjasnienie :) Choć... wyniosłość..? Jak ją rozumiesz?

                  > w stosunku do mężczyzn podobne wymagania:)

                  Och, wychodzi na to, że raczej więc "mężczyzną z klasą" nie jestem... Chyba
                  tylko w 33% :)

                  > ujmują mnie szarmanckie gesty niesamowicie wcale nie uważam podawania
                  > kobiecie
                  > płaszcza i otwierania jej drzwi w samochodzie za przestarzałe maniery;)

                  Ha! No to może trochę jednak się pod tę klasę "łapię" :)
                  • joannak_85 Re: Kobiety z klasa raczej nie... 02.05.05, 21:42
                    dlaczego tylko w 33%?;)
                    i jak ty rozumiesz pojęcie "mężczyzny z klasą"?
                    • singlewoman Re: Kobiety z klasa raczej nie... 02.05.05, 21:43
                      może nie czas i miejsce,ale zapraszam do poczytania:
                      singlewoman.blox.pl
                      • stephen_s Re: Kobiety z klasa raczej nie... 02.05.05, 21:50
                        Również zapraszam:

                        www.scribblings.blox.pl :)
                    • stephen_s Re: Kobiety z klasa raczej nie... 02.05.05, 21:49
                      > dlaczego tylko w 33%?;)

                      Bo mniej więcej chyba tyle z wymienionych przez Ciebie cech posiadam :)

                      > i jak ty rozumiesz pojęcie "mężczyzny z klasą"?

                      No właśnie - nijak :) Nigdy nie myślałem w tych kategoriach...
                      Określenie "klasa" brzmi dla nieco... burżuazyjnie :)
                      • hermafrodyta Re: Kobiety z klasa raczej nie... 02.05.05, 22:32
                        Dlaczego klasa brzmi burzuazyjnie??? Mialam Cie za naprawde inteligentnego
                        faceta wolnego od uprzedzen i tym podobnych...

                        Z drugiej strony mozna by zadac jaka powinna byc kobieta lub mezczyzna
                        wogole... na co zwracamy uwage co nam sie podoba a co razi... moze tu tkwi
                        problem. Tak jak powiedziales wczesniej "klasa" to dosc subiektywne pojecie,
                        ale jestem w stanie sie zalozyc ze jak opuscisz to slowo to wcale nie bedzie
                        mniej roznorodnych opinii.
                        • stephen_s Re: Kobiety z klasa raczej nie... 02.05.05, 22:36
                          > Dlaczego klasa brzmi burzuazyjnie??? Mialam Cie za naprawde inteligentnego
                          > faceta wolnego od uprzedzen i tym podobnych...

                          Wiesz, to tak najwyżej na pół - serio było... :) Ale faktem pozostaje, że
                          raczej nie myślę o ludziach w kategoriach "ma klasę / nie ma klasy". Inne
                          rzeczy są dla mnie ważniejsze...

                          > Z drugiej strony mozna by zadac jaka powinna byc kobieta lub mezczyzna
                          > wogole... na co zwracamy uwage co nam sie podoba a co razi... moze tu tkwi
                          > problem.

                          Zacznijmy od tego, że nie lubię mówienia ogólnie, jaki "powinien" ktoś być.
                          Człowiek nic nie "powinien" poza byciem sobą...

                          Po drugie - spostrzeżeniami o tym, co mnie np. u kobiet razi, a co się podoba,
                          podzielę się chętnie... ale na razie idę oglądać "Ciśnienie" :) Wracam za 1.5
                          godziny :)
                          • joannak_85 Re: Kobiety z klasa raczej nie... 02.05.05, 23:14
                            ojej,no wiadomo,ze nie szufladkuje się ludzi na tych którzy maja klasę i na
                            tych,którzy jej nie mają,ale nie zaprzeczysz, że Ci pierwsi automatycznie
                            wywierają na nas pozytywne wrażenie,bo w jakiś sposób się wyróżniają.
                            a poza tym jak ktos "ma klasę" to łączy się z tym jakiś zestawt innych
                            pozytywnych pożądanych cech:)
                            a o twoich spostrzeżeniach chętnie poczytam:)
                            • stephen_s Re: Kobiety z klasa raczej nie... 03.05.05, 00:52
                              > ojej,no wiadomo,ze nie szufladkuje się ludzi na tych którzy maja klasę i na
                              > tych,którzy jej nie mają,ale nie zaprzeczysz, że Ci pierwsi automatycznie
                              > wywierają na nas pozytywne wrażenie,bo w jakiś sposób się wyróżniają.

                              Masz rację, ale też powiem Ci, że są ludzie, którzy robią na mnie bardziej
                              pozytywne wrażenie, niż Ci z taką ewidentną "klasą"...

                              Nie wiem, jak to wytłumaczyć - ale np. osoby z klasą są elegackie, "ułożone"
                              itd., prawda? Ja np. tymczasem takiego "dopieszczenia" w zachowaniu aż tak
                              bardzo nie lubię. Lubię swobodę i naturalność - co oczywiście nie oznacza
                              prostactwa...

                              > a o twoich spostrzeżeniach chętnie poczytam:)

                              Pierwsze spostrzeżenie jest takie, że "Ciśnienie" jest całkiem niezłym filmem :)

                              A przechodząc do rzeczy: co lubię u kobiet? Jak pisałem przed chwilą: swobodę i
                              naturalność. Wesołe nastawienie. Okazywanie emocji. Luz. Inteligencję. Też
                              przebojowość i przysłowiowe "posiadanie jaj", nawet jeśli wiąże się z tym
                              pewna "chropowatość" w zachowaniu... Dziewczyna, w której się kiedyś kochałem,
                              była właśnie taką "twardą babką" - paliła, głośno mówiła, niekiedy zaklnęła,
                              potrafiła być bezczelna, co zresztą uważała za swoją zaletę... Jednocześnie nie
                              była żadną "Dodą - elektrodą", bo ubierała się z gustem (choć raczej na luzie,
                              niż elegancko), no i była jedną z najinteligentniejszych osób, jakie zdarzyło
                              mi się znać...

                              Co mnie zaś w kobietach drażni? Z jednej strony owszem, prostactwo, krzykliwy
                              image, zbyt wulgarny język... Ale też druga skrajność - czyli dobre maniery na
                              granicy zmanierowania, zbytnie "wymuskanie" w wyglądzie... To jest nieco...
                              nieautentyczne. Z "głębszych" cech nie lubię np. tego, jeśli kobieta zaczyna
                              demonstrować względem mnie jakieś oczekiwania z racji tego, że jestem
                              mężczyzną. W rodzaju: ty bądź silny, ty mi dawaj poczucie bezpieczeństwa, ty
                              bądź obrotny i zaradny... Nie zrozumcie mnie źle: nie jestem typem faceta, co
                              nie przepuszcza kobiet w drzwiach, nie daje kwiatów albo nie reaguje opiekuńczo
                              na widok zmokniętej koleżanki :) Rzecz jednak w tym, że to musi przychodzić
                              naturalnie - kiedy zaś kobieta ode mnie z marszu pewnych cech i zachowań wymaga
                              (i wręcz wpada w panikę, gdy np. czasem ja oczekuję wsparcia itd.) to mnie to
                              drażni. Na tej samej zasadzie, co wiele kobiet draźni, jeśli facet oczekuje, że
                              kobieta będzie mu gotować...

                              To tyle chyba na pierwszy ogień...
                              • joannak_85 Re: Kobiety z klasa raczej nie... 03.05.05, 09:29
                                Masz rację, ale też powiem Ci, że są ludzie, którzy robią na mnie bardziej
                                pozytywne wrażenie, niż Ci z taką ewidentną "klasą"...

                                Nie wiem, jak to wytłumaczyć - ale np. osoby z klasą są elegackie, "ułożone"
                                itd., prawda? Ja np. tymczasem takiego "dopieszczenia" w zachowaniu aż tak
                                bardzo nie lubię. Lubię swobodę i naturalność - co oczywiście nie oznacza
                                prostactwa...

                                hm i znowu- przecież kobiety z klasą nie zadzierają nosa,nie chodzą
                                wyprostowane jakby połknęły kij od szczotki,zupełnie nie!
                                sama nie wiedziałam jak zdefiniować to pojęcie,ale kolejną próba niech bedzie:
                                umiejętnośc odnalezienia sie w kazdej sytuacji i w kazdym towarzystwie.Swoboda
                                i naturalność jak najbardziej.

                                Jak pisałem przed chwilą: swobodę i naturalność. Wesołe nastawienie. Okazywanie
                                emocji. Luz. Inteligencję. Też
                                przebojowość i przysłowiowe "posiadanie jaj", nawet jeśli wiąże się z tym
                                pewna "chropowatość" w zachowaniu... Dziewczyna, w której się kiedyś kochałem,
                                była właśnie taką "twardą babką" - paliła, głośno mówiła, niekiedy zaklnęła,
                                potrafiła być bezczelna, co zresztą uważała za swoją zaletę... Jednocześnie nie
                                była żadną "Dodą - elektrodą", bo ubierała się z gustem (choć raczej na luzie,
                                niż elegancko), no i była jedną z najinteligentniejszych osób, jakie zdarzyło
                                mi się znać...

                                czyli silna osobowośc,świadoma swojej wartości:)mnie by chyba taka krzykliwośc
                                drazniła jednak.


                                Co mnie zaś w kobietach drażni? Z jednej strony owszem, prostactwo, krzykliwy
                                image, zbyt wulgarny język...
                                Ale też druga skrajność - czyli dobre maniery na
                                granicy zmanierowania, zbytnie "wymuskanie" w wyglądzie... To jest nieco...
                                nieautentyczne.

                                wiadomo,żadna przesada nie jest dobra.i chodzi własnie o to zeby znaleźć złoty
                                środek:):)

                                a co do oczekiwań wynikajacych z samego faktu bycia kobietą/ mężczyzną- wcale
                                się nie dziwię;)chyba każdego to drażni;)
                                • stephen_s Re: Kobiety z klasa raczej nie... 03.05.05, 12:04
                                  > hm i znowu- przecież kobiety z klasą nie zadzierają nosa,nie chodzą
                                  > wyprostowane jakby połknęły kij od szczotki,zupełnie nie!

                                  No dobrze, ale jak mówisz chociażby o ich takcie i elegancji, to mi od razu
                                  przed oczy wskakuje kobieta w ładnych, markowych ciuchach, mająca w sobie
                                  trochę takiej specyficznej rezerwy... Wiesz, mam koleżankę, którą chyba
                                  nazwałabyś kobietą z klasą - i nie mówię, że chodzi ona jakby kij połknęła
                                  itd., ale... Ona zawsze ma świetnie dobrane ciuchy, też raczej nie jest osobą,
                                  która np. zaczęłaby się śmiać na środku ulicy, albo wskoczyła by dla zabawy do
                                  zimnego górskiego jeziora w pełnym ubraniu... Jest w niej trochę
                                  takiego "szlachectwa" - i ja osobiście wielkim zwolennikiem tej cechy nie
                                  jestem.

                                  > sama nie wiedziałam jak zdefiniować to pojęcie,ale kolejną próba niech
                                  > bedzie: umiejętnośc odnalezienia sie w kazdej sytuacji i w kazdym
                                  > towarzystwie.

                                  Ba! A co to dokładnie znaczy? Doprecyzuj :)

                                  > czyli silna osobowośc,świadoma swojej wartości:)mnie by chyba taka
                                  > krzykliwośc drazniła jednak.

                                  No i widzisz, tu się różnimy, bo ja bym tamtej dziewczyny wcale krzykliwą nie
                                  nazwał :) Krzykliwa to jest Doda :) A ona nie była krzykliwa - po prostu była
                                  to silna osobowość w typie Krystyny Jandy z "Człowieka z marmuru" -
                                  bezpośrednia i męska.

                                  Albo inny przykład: mam taką koleżankę, co chodzi w glanach, bojówkach i
                                  czarnych płaszczach oraz generalnie ma manierę "killera" (do tego stopnia, że
                                  grywa w mordercze gry na komputerze albo dla relaksu wyłamuje sobie kostki w
                                  palcach...). Jest też bardzo bezpośrednia i bez kompleksów - jak ją spotykam na
                                  ulicy, to z 10 metrów do mnie biegnie z radosnymi okrzykami, a potem mnie
                                  obściskuje (dodam, że ma niezłą krzepę i sporą posturę :)). Raczej nie "kobieta
                                  z klasą" - ale wolę ją od "kobiet z klasą", bo dziewczyna jest i mądra, i ma
                                  wielkie serce...

                                  Generalnie chyba w ludziach wolę treść, niż formę, jeśli rozumiesz, co mam na
                                  myśli...
                                  • carimera Re: Kobiety z klasa raczej nie... 03.05.05, 12:40
                                    stephen-s napisał
                                    > ulicy, to z 10 metrów do mnie biegnie z radosnymi okrzykami, a potem mnie
                                    > obściskuje (dodam, że ma niezłą krzepę i sporą posturę :)). Raczej nie "kobieta
                                    >
                                    > z klasą" - ale wolę ją od "kobiet z klasą", bo dziewczyna jest i mądra, i ma
                                    > wielkie serce...

                                    A co do tej twojej koleżanki to pewnie wielkie ma tylko serce.Ciężko by taka
                                    wziąć za żone a juz mamę strach pomyśleć.

                                    Generalnie chyba w ludziach wolę treść, niż formę, jeśli rozumiesz, co mam na
                                    > myśli...
                                    Temat dyskusyjny.Masz dość dziwny gust.Ale gusta nie podlegają dyskusji
                                    • stephen_s Re: Kobiety z klasa raczej nie... 03.05.05, 12:43
                                      > A co do tej twojej koleżanki to pewnie wielkie ma tylko serce.

                                      ???????????????????????

                                      > Ciężko by taka wziąć za żone a juz mamę strach pomyśleć.

                                      No, to już jest złośliwe. Nie znasz jej, a ją oceniasz? Pięknie...

                                      A czemu wg Ciebie ona by się na żonę nie nadawała, hę?
                                  • joannak_85 Re: Kobiety z klasa raczej nie... 03.05.05, 14:01
                                    zwolennikiem szlachectwa to i ja nie jestem;)zapewniam Cię, że na środku ulicy
                                    nie raz śmiałam się do łez;)a i parę szaleństw mam na swoim koncie;)


                                    sama nie wiedziałam jak zdefiniować to pojęcie,ale kolejną próba niech
                                    bedzie: umiejętnośc odnalezienia sie w kazdej sytuacji i w kazdym
                                    towarzystwie.
                                    Ba! A co to dokładnie znaczy? Doprecyzuj :)

                                    to naprawdę wymaga doprecyzowania?;)po prostu, jak jest zabawa, to jest zabawa,
                                    jak jest eleganckie przyjęcia to jest eleganckie przyjęcie, a jak się idzie na
                                    piwo,to się idzie na piwo.skrót myślowy,ale chyba wiesz o co chodzi.

                                    z krzykliwością może przesadziłam, ale chyba moje przeciwieństwo.ja z natury
                                    raczej jestem małomówna,obserwuję i słucham.co nie znaczy ze swoich 3 groszy
                                    nie wrzucam:)

                                    Generalnie chyba w ludziach wolę treść, niż formę, jeśli rozumiesz, co mam na
                                    > myśli...
                                    to oczywiste,ale klasa to nie forma.rzekłabym,ze to przede wszystkim treśc:)






                                    • stephen_s Re: Kobiety z klasa raczej nie... 03.05.05, 14:24
                                      > zwolennikiem szlachectwa to i ja nie jestem;)zapewniam Cię, że na środku
                                      > ulicy nie raz śmiałam się do łez;)a i parę szaleństw mam na swoim koncie;)

                                      Hmmm... No to w takim razie przestaję powoli mieć jakikolwiek obraz kobiety z
                                      klasą :) Już zupełnie nie jestem pewien, co to określenie w zasadzie znaczy...

                                      > to naprawdę wymaga doprecyzowania?;)po prostu, jak jest zabawa, to jest
                                      > zabawa,
                                      > jak jest eleganckie przyjęcia to jest eleganckie przyjęcie, a jak się idzie
                                      > na piwo,to się idzie na piwo.skrót myślowy,ale chyba wiesz o co chodzi.

                                      OK, już rozumiem. Choć w takim razie wydaje mi się, że wiele osób taką
                                      umiejętność posiada...

                                      > z krzykliwością może przesadziłam, ale chyba moje przeciwieństwo.ja z natury
                                      > raczej jestem małomówna,obserwuję i słucham.co nie znaczy ze swoich 3 groszy
                                      > nie wrzucam:)

                                      Hmmm... A jeśli mogę podrążyć :) nieco z innej strony - jak u Ciebie jest z ową
                                      elegancją, która parę razy się w tej dyskusji pojawiła? Też jest to dla Ciebie
                                      ważna rzecz? Jeśli tak, to co przez tą elegancję rozumiesz?
                                      • joannak_85 Re: Kobiety z klasa raczej nie... 03.05.05, 15:00
                                        Hmmm... No to w takim razie przestaję powoli mieć jakikolwiek obraz kobiety z
                                        > klasą :) Już zupełnie nie jestem pewien, co to określenie w zasadzie znaczy...

                                        ja chyba też się gubię;)

                                        OK, już rozumiem. Choć w takim razie wydaje mi się, że wiele osób taką
                                        > umiejętność posiada...

                                        przykład bedzie może przejaskrawiony,ale wydaje mi sie ze dziewczyna typu "doda
                                        elektora" mogłaby nie potrafic zareagowac właściwie i naturalnie na pewne
                                        szarmanckie gesty.tak ja to widze.

                                        Hmmm... A jeśli mogę podrążyć :) nieco z innej strony - jak u Ciebie jest z ową
                                        >
                                        > elegancją, która parę razy się w tej dyskusji pojawiła? Też jest to dla
                                        Ciebie
                                        > ważna rzecz? Jeśli tak, to co przez tą elegancję rozumiesz?

                                        Chodzi Ci o formę?;)jeżeli o formę,to lubię klasyczne stroje, chociaż, czy ta
                                        różowa tunika i zielono rózowe skarpetki na pewno tu pasują?;)
                                        • stephen_s Re: Kobiety z klasa raczej nie... 03.05.05, 15:41
                                          > ja chyba też się gubię;)

                                          Jakiś niespójny konstrukt teoretyczny, ta klasa :)

                                          > przykład bedzie może przejaskrawiony,ale wydaje mi sie ze dziewczyna
                                          > typu "doda
                                          > elektora" mogłaby nie potrafic zareagowac właściwie i naturalnie na pewne
                                          > szarmanckie gesty

                                          No i też mam wrażenie, że Doda nie do końca poradziłaby sobie na eleganckim
                                          party... :) Inna sprawa, czy Doda nie jest jakąś skrajnością? Wydaje mi się, że
                                          wiele osób jednak jako - tako sobie w takich sytuacjach radzi. Stąd nie wiem,
                                          czy jest to dobry wyznacznik klasy...

                                          > Chodzi Ci o formę?;)jeżeli o formę,to lubię klasyczne stroje, chociaż, czy ta
                                          > różowa tunika i zielono rózowe skarpetki na pewno tu pasują?;)

                                          Różowa tunika??? ;)

                                          A "klasyczne stroje" to w zasadzie co? "Mała czarna" itd.?
    • landrynka8 Dla mnie pojęcie klasa oznacza, 03.05.05, 14:55
      cichą pewność siebie, umijejętność wybrnięcia z różnych kłopotliwych sytuacji,
      posiadanie charakteru (jak kto woli: wyrażną osobowość), kobiecosć, sposób
      ubrania dostosowany do okoliczności i sytuacji, pozytywne podejscie do ludzi
      (szanownie odmiennosci), DYSKRECJA, zdecydowanie, naturalność i spontaniczność.

      A także pewnego rodzaju atrakcyjność tzw.to coś co inni zauważają i próbują
      naśladować. Coś takiego co wzbudza szacunek u innych.

      Znam chłopaka który ma tzw.klasę a przy tym jest wesoły, życzliwy. Nigdy nie
      pytany niczego nie komentuje, nie doradza. Już w samym spojrzeniu nie ma
      pospolitości.
      • joannak_85 Re: Dla mnie pojęcie klasa oznacza, 03.05.05, 15:00
        trafne!
        • landrynka8 Ciesze się, 03.05.05, 15:13
          że jest ktoś kto podziela moje zdanie.
      • stephen_s Re: Dla mnie pojęcie klasa oznacza, 03.05.05, 15:47
        > cichą pewność siebie, umijejętność wybrnięcia z różnych kłopotliwych
        > sytuacji,
        > posiadanie charakteru (jak kto woli: wyrażną osobowość), kobiecosć, sposób
        > ubrania dostosowany do okoliczności i sytuacji, pozytywne podejscie do ludzi
        > (szanownie odmiennosci), DYSKRECJA, zdecydowanie, naturalność i
        > spontaniczność.

        Ha, to faktycznie chyba całkiem niezła definicja...

        Pytanie, które się jednak nasuwa: czy faktycznie obecnie tak rozumianej klasy
        mamy deficyt? I czy na pewno każda kobieta powinna taka być, aspirować do
        takiego ideału?
        • landrynka8 Re: Dla mnie pojęcie klasa oznacza, 03.05.05, 16:04
          Absolutnie, nie każda dziewczyna musi taka być. Kazdy ma prawo do bycia tym kim
          się chcę, do realizowania siebie w/g włanego pomysłu.
          Nie można nikomu narzucać swojej wizji. Jednak tzw.kobiece pisma piorą mózgi
          kobietom, często to robią...
          • stephen_s Re: Dla mnie pojęcie klasa oznacza, 03.05.05, 16:19
            > Absolutnie, nie każda dziewczyna musi taka być. Kazdy ma prawo do bycia tym
            > kim się chcę, do realizowania siebie w/g włanego pomysłu.

            No i z tym się zgodzę. Nie lubię, jak tej "klasy" używa się wartościująco - na
            zasadzie: kto jej nie ma, ten jest gorszy...

            > Nie można nikomu narzucać swojej wizji. Jednak tzw.kobiece pisma piorą mózgi
            > kobietom, często to robią...

            Co fakt, to fakt...
            • landrynka8 Re: Dla mnie pojęcie klasa oznacza, 03.05.05, 16:25
              Ta klasa przydaję się w sytuacjach towarzyskich. To czy ktoś jest wartościowym
              (dobrym, szlachetnym) człowiekiem nie ma nic wspólnego z klasą. No i dobrze.
        • joannak_85 Re: Dla mnie pojęcie klasa oznacza, 03.05.05, 16:09
          oczywiście,że nie.ale chodzi o to,że część takich kobiet przybiera inne pozy,bo
          kobiety z klasą nie są chyba dziś pożądane.a może inaczej- klasa nie jest
          zwykle doceniana.w czasach popkultury liczy się opakowanie;)

          stroje klasyczne -niekrzykliwe:)dosyć dużo się w tym mieści:)powiedzmy,że nie
          lubię "przekombinowanych" kreacji i zbyt wielu kolorów na raz,co nie znaczy też
          że nie podążam za modą-staram się:).ojej,trudno to jednoznacznie opisać;)a
          małej czarnej akurat nie mam;)
          • stephen_s Re: Dla mnie pojęcie klasa oznacza, 03.05.05, 16:25
            > oczywiście,że nie.ale chodzi o to,że część takich kobiet przybiera inne
            > pozy,bo
            > kobiety z klasą nie są chyba dziś pożądane.a może inaczej- klasa nie jest
            > zwykle doceniana.w czasach popkultury liczy się opakowanie;)

            Z takim postawieniem sprawy absolutnie się zgadzam. Co powiedzieć - przykre to
            jest...
    • hermafrodyta Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 03.05.05, 17:35
      Czy idywiualnosc kazdej z kobiet ich silne charaktery i nieprzecietne
      osobowosci wykluczaja ustalenie jakichs ogolnych cech ktore sa pozadane u
      kobiety wspolczesnych... Ustalic je nie po to zeby oceniac ta jest lepsza ta
      gorsza ale zeby zarysowac ogolnie sylwetke. Zobaczy jak wspolczesny swiat
      zostawia swoj slad na plci pieknej. Jak zmieniaja sie nasze oczekiwania wobec
      kobiet...( bardzo subiektywne ... wiem)

      Zauwazylam tez ze pokutuje przeswiadczenie ze "klasa" dotyczy powierzchownosci
      z tym akurat sie nie zgadzam. Ogolnie w przypadku czlowieka oddzielanie
      fizycznosci o psychiki, rozumu od emocji to jest jakies ogromne
      nieporozumienie. Funkcjonujemy jako calosc i tylko tak mozemy byc postrzegani
      • stephen_s Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 03.05.05, 18:18
        > Czy idywiualnosc kazdej z kobiet ich silne charaktery i nieprzecietne
        > osobowosci wykluczaja ustalenie jakichs ogolnych cech ktore sa pozadane u
        > kobiety wspolczesnych... Ustalic je nie po to zeby oceniac ta jest lepsza ta
        > gorsza ale zeby zarysowac ogolnie sylwetke.

        A więc ideał "kobiety z klasą" jako pewnego rodzaju drogowskaz? Nie na
        zasadzie, że każda kobieta koniecznie musi te wszystkie cechy posiadać - ale że
        jest to pewien wzór, do którego warto, by kobiety dążyły? Takie ogólne
        wskazanie pożądanego kierunku?

        Muszę Ci powiedzieć, że mimo wszystko mam pewne wątpliwości, czy taki wzór
        powinien istnieć... Absolutnie rozumiem, że irytuje Cię prostactwo, zdziczenie
        obyczajów itd. - tym niemniej jednak niezbyt podoba mi się myśl, że miałby
        istnieć jakiś wzór tego, co jest u kobiety (lub przez analogię - dla faceta)
        pożądane. Jestem indywidualistycznie nastawiony do takich spraw - i trochę nie
        podoba mi się myśl, że miałby być stworzony taki ideał. Że społeczeństwo
        miałoby uznać "kobieta winna być taka, taka i taka" - i starało się
        ukierunkować kobiety w tę stronę. Rozumiem, że obecnie też to się dzieje,
        rozumiem, że wzór "Dody" jest czymś o wiele paskudniejszym, niż wzór "kobiety z
        klasą" - ale jednak każdy wzór, nawet najpiękniejszy, jest pewnym
        ograniczeniem... W sumie, kto dał nam prawo, by takie wzory ustalać? Na jakiej
        podstawie oceniamy, czemu coś jest dla kobiet pożądane, a coś nie?

        W sumie to chyba dobre pytanie dla Ciebie - czemu uważasz, że lepiej kobietom
        być "kobietami z klasą"? Pytam serio...

        Ale tak swoją drogą - widzę, że naprawdę nie podoba Ci się ta współczesna,
        agresywno - prostacka kobiecość? Z tego co piszesz, przebija autentyczna
        nostalgia za czasami, gdy kobiety były pełnymi wdzięku damami... Nie mówię, że
        to źle :)
        • hermafrodyta Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 03.05.05, 21:01
          Hmmm masz sporo dobrych argumentow zeby mnie przekonac, ze niepowtarzalanosc
          stoi ponad powielaniem schematu i w takim uproszczeniue jakie sama w tym
          momencie zastosowalam oczywiscie sie z tym zgadzam. Jednak jestesmy ludzmi i
          caly czas powielamy jakies schematy narzucone nam przez cywilizacje. Jesli sa
          dobre nikt nie ma nic przeciwko.. gorzej jezeli sa zle, co tez sie zdarza.
          Dlaczego wiec wlasnie nie mozemy nakreslic takiego drogowskazu jak to ladnie
          ujales? Powiem wiecej sam napewno ustalasz jakies ze to tak nie ladnie
          biologicznie ujame reguly doboru... jedna z nich z ktora Ja sie zgodze i pewnie
          wiekszosc z dyskutujacych tu jet fakt ze kobieta powinna byc zabdana... nie
          znaczy to ze musi miec perfekcyjny makijaz i codziennie fryzure jak z salonu
          fryzjerskiego. Ma dbac o czystosc i schludnosc swojego ubrania miec zawsze
          ladnie obciete paznokcie.. jak chce miec dlugie niech sobie ma, ale maja byc
          czyste i nie poobgryzane...itp. itd. jestem pewna ze sie ze mna zgadzasz. Nie
          wiem czy to sa argumenty ktore moga swiadczyc o jej kobiecosci, no bo przeciez
          faceta tez dotycza... nie mniej jednak jest to jakis kanon.

          Co do mojej nostalgii... to jest raczej poszukiwanie. Troche za mloda jestem
          zeby tesknic za czyms w czym nigdy nie bralam udzialu. Moze sie naczytalam za
          duzo ksiazek:):).. Ale tak powaznie to wspoczesny swiat stawia ogromne wyzwania
          przed takimi mlodymi kobietami jak np. ja. Z jednej strony wymaga sie od nas
          agresywnosci, aktywnosci i samodzielnosci, a z drugiej oskarza o zbytnia
          emnancypacje, ekspansywnosc. Jak znalezsc zloty srodek sprostac wymaganiom a
          jednoczesnie nie zatracic tej niepowtarzalnosci ktorej tak bronisz???
          • stephen_s Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 03.05.05, 21:42
            > Hmmm masz sporo dobrych argumentow zeby mnie przekonac, ze niepowtarzalanosc
            > stoi ponad powielaniem schematu i w takim uproszczeniue jakie sama w tym
            > momencie zastosowalam oczywiscie sie z tym zgadzam. Jednak jestesmy ludzmi i
            > caly czas powielamy jakies schematy narzucone nam przez cywilizacje. Jesli sa
            > dobre nikt nie ma nic przeciwko.. gorzej jezeli sa zle, co tez sie zdarza.
            > Dlaczego wiec wlasnie nie mozemy nakreslic takiego drogowskazu jak to ladnie
            > ujales?

            A więc: jakiś schemat zawsze będziemy powielać, więc przynajmniej stwórzmy taki
            schemat, którego powielanie da sensowny efekt?

            Hmmmm... W pewnym sensie jest to racja - ale jest to też ciut za
            deterministyczne jak dla mnie :) Ja idealistycznie wolę stać na stanowisku:
            zero schematów, niech żyje swoboda wyboru :)

            Ale oczywiście, jeśli już jakiś schemat miałby istnieć, to wolę
            schemat "kobiety z klasą", od schematu "Dody"...

            > Powiem wiecej sam napewno ustalasz jakies ze to tak nie ladnie
            > biologicznie ujame reguly doboru... jedna z nich z ktora Ja sie zgodze i
            > pewnie
            > wiekszosc z dyskutujacych tu jet fakt ze kobieta powinna byc zabdana... nie
            > znaczy to ze musi miec perfekcyjny makijaz i codziennie fryzure jak z salonu
            > fryzjerskiego. Ma dbac o czystosc i schludnosc swojego ubrania miec zawsze
            > ladnie obciete paznokcie.. jak chce miec dlugie niech sobie ma, ale maja byc
            > czyste i nie poobgryzane...itp. itd. jestem pewna ze sie ze mna zgadzasz. Nie
            > wiem czy to sa argumenty ktore moga swiadczyc o jej kobiecosci, no bo
            > przeciez faceta tez dotycza... nie mniej jednak jest to jakis kanon.

            Czyli, jak rozumiem, zmierzasz do tego, że skoro już przyjmujemy za oczywiste,
            że kobieta powinna być zadbana - to nic nie stoi na przeszkodzie, by za
            oczywiste uznać i parę innych rzeczy, jak takt itd.?

            Hmmmm... Będę musiał to przemyśleć :)

            Swoją drogą - OK, przyjmijmy robocze założenie, że jakiś schemat istnieć musi.
            Pora teraz na argumenty, czemu akurat ma być to schemat "kobiety z klasą"?
            Proszę o wyjaśnienie, czemu akurat uważasz ten schemat za najbardziej
            pożądany :)

            > Ale tak powaznie to wspoczesny swiat stawia ogromne wyzwania
            > przed takimi mlodymi kobietami jak np. ja. Z jednej strony wymaga sie od nas
            > agresywnosci, aktywnosci i samodzielnosci, a z drugiej oskarza o zbytnia
            > emnancypacje, ekspansywnosc. Jak znalezsc zloty srodek sprostac wymaganiom a
            > jednoczesnie nie zatracic tej niepowtarzalnosci ktorej tak bronisz???

            Co powiedzieć - to jest problem... Zresztą facetów też to dotyczy. Mężczyźni
            też stykają się ze sprzecznymi oczekiwaniami: mają traktować kobiety po
            partnersku, a jednocześnie jednak zapewniać poczucie bezpieczeństwa... być
            wrażliwymi, ale też silnymi... być szarmanckimi, ale też nie na tyle, by
            kobieta poczuła się ustawiana na pozycji "bezbronnej niewiasty"... Też trudno w
            tym się odnaleźć.

            Rozumiem więc, że "kobieta z klasą" to dla Ciebie właśnie ów złoty środek na
            sprostanie sprzecznym wymaganiom?
            • hermafrodyta Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 03.05.05, 22:00
              Dlaczego kobieta z klasa??? A masz jakis inny pomysl?:):)

              Prawde mowiac dalam sie jednak przekonac ze jakikolwiek schemat model czy
              jakkolwiek inaczej to nazwiemy jest kiepskim pomyslem. Ogranicza, stwarza nowe
              problemy chociazby taksonomiczne:):) Z drugiej jednak strony takia zyciowa
              niekonsekwnecja tez prowadzi niezlego balaganu.

              Moze wiec przestac sie zastanowiac, wyzbyc sie uprzedzen, stworzych stabilna
              hierarchie wartosci i poprostu zyc zgodnie z wlasnym sumieniem??
              • stephen_s Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 03.05.05, 22:17
                > Dlaczego kobieta z klasa??? A masz jakis inny pomysl?:):)

                Może... niewpadająca w prostactwo "kobieta z jajami"? ;)

                > Prawde mowiac dalam sie jednak przekonac ze jakikolwiek schemat model czy
                > jakkolwiek inaczej to nazwiemy jest kiepskim pomyslem. Ogranicza, stwarza
                > nowe problemy chociazby taksonomiczne:):)

                O nie! Nie zamierzałem Cię wcale przekonywać... W sumie kobiet z klasą też nam
                potrzeba :)

                > Moze wiec przestac sie zastanowiac, wyzbyc sie uprzedzen, stworzych stabilna
                > hierarchie wartosci i poprostu zyc zgodnie z wlasnym sumieniem??

                W sumie chyba dobre wyjście... :)
                • hermafrodyta Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 03.05.05, 22:23
                  Nie musiales mnie przekonyac w typowy sposob, nieskromnie powiem ze mam sie za
                  dosc rozumna dziewczyne wiec kulturalna dyskuja taka jaka miala miejsce jest w
                  stanie wplynac na moje spojrzenie na dana sprawe...(mimo ze z natury jestem
                  bardzo uparta:):)
                  • stephen_s Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 03.05.05, 22:27
                    A, to cieszę się, że mogłem pomóc wyklarować Twoje poglądy :)

                    I dziękuję za bardzo ciekawą rozmowę :)
    • adam.dazim czyli klasa z nizszej polki :)) 04.05.05, 10:14
      klasy sa rozne dla kazdego klasa to co innego
      dla jednego to energia i temperament,
      dla innego to gospodarnosc i opiekunczosc,
      a dla mnie klasa to gownie uroda duzy biust, piekne wlosy, dlugie zgrabne nogi,
      blyszczace oczy jak tak bedzie wygladala reszte przelkne :)
    • beata20 Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 04.05.05, 11:27
      Takie kobiety to wymierający gatunek, coraz bardziej sie w tym utwierdzam.
      Jadąc pewnego dnia autobusem, byłam świadkiem rozmowy czterech panienek w wieku
      nieokreślonym (ponieważ przez tą opaleniznę z solarium, ordynarny makijaż i
      długie tandetne tipsy trudno było zidentyfikować wiek, mogły mieć między 16-19
      lat)wspominały udaną imprezę u jednej z nich. Przytoczę "tak się zje...łam, że
      gdzieś zgubiłam stanik, żygałam cały dzień, stara (czyli mama) bała się że
      zaciążyłam", i strasznie się z tego śmiały. Nie będę komentować, niech każdy
      oceni sam.
    • amb25 Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 04.05.05, 13:18
      no właśnie - takie kobiety to już rzeczywiście rzadkość. Odeszły w przeszłość,
      tak jak odeszli mężczyźni z klasą.
      To juz niestety, nie ta epoka.
      • magdeczkas Re: Kobiety z klasa gdzie jestescie??? 04.05.05, 17:03
        Myślę jednak,że kobiety i mężczyźni z klasą istnieją. Fakt nie potykamy się o
        nich na ulicy ale to nie gatunek wymarły.A co do klasy to chyba nie ma tutaj
        jakiegoś schematu. Klasę się ma albo nie. Myślę, że to jest soś co bije z
        wnętrza człowieka, sposobu jego zachowania(naturalnego oczywiście),ubierania
        (myślę o stylu, schludności, dyskretnej elegancji a nie o metkach i nowościach
        z np."Avanti",poruszania się itd..Generalnie na klasę składa się całokształt
        osobowości.Nie wiem jak inni uczestnicy tej dyskusji ale ja sądzę,że kobietę
        czy też mężczyznę z klasą "wyczuwa się" przy czym nie chodzi mi o czysto
        subiektywne moje odczucia.Jeżeli ogół klasyfikuje daną osobę pod
        kobietę/mężczyznę z klasą to chyba coś w tym jest.Trudno tutaj o jakieś
        definicje, ramy.Nie można też ubierać klasy w sztywne formy zachowań,
        sztuczność ludzi bez klasy też można tego nauczyć. Klasa płynie z naszego
        wnętrza i jeżeli ą mamy to widać ją na zewnątrz :-)
    • sagis Ja mam kilkanaście klas w swoim CV i trochę ;-)) 04.05.05, 13:23

Inne wątki na temat:
Pełna wersja