maeveen
03.05.05, 01:10
(...)Załamałam się, nie mogłam spać przez całą noc, a moja mama jak co dwa
miesiące, wyjechała do Paryża. Znów jestem sama, choć na wszelki wypadek
zostawiła mi moich dziadków od jej strony. Mimo tego, że zawiodłam się na
nich bardzo, kiedy odmówili mi pomocy w tak trudnej dla mnie sytuacji, wiem,
że mogę na nich liczyć w każdej chwili, że żałują tego, jak się zachowali, ze
mam w nich duże oparcie.
Nie wiem tak naprawdę, czemu to napisałam. Na pewno nie dlatego, żeby
się komuś poskarżyć, nie. Raczej żeby się wam zwierzyć. Mam nadzieje że mnie
zrozumiecie. W piątek idę do psychologa. Może wyciągnie mnie z tego
wszystkiego... trzymajcie za mnie kciuki, bo tego właśnie teraz potrzebuję.
Wsparcia. Jednak nic mi tego nie ułatwia: miałam problemy w szkole, więc ją
zmieniłam na szkołę blisko domu. Idę do niej po raz pierwszy we środę, mojej
mamy nie ma, siostry też... Źle się z tym czuje. Straciłam przyjaciółkę, na
której zawiodłam się już nie pierwszy raz... Nie mam przyjaciół. Raczej
koleżanki, kolegów. Mam nadzieję, ze jednak dam sobie radę, prawda?