lepsza zła matka niż najlepszy ojciec

03.07.02, 15:38
przeczytałem ostatnio w 'przeglądzie' artykuł ' prawo ojca po polsku' i film
też w tv był z bogusiem. jakie jest wasze zdanie. czy przy rozwodzie sądy
często nie krzywdzą ojców? a matki czy nie traktują dziecka w takiej sytuacji
zbyt przedmiotowo, bo chodzi im o jakies chore ambicje?
    • kini Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec 03.07.02, 15:43
      Zgadzam się z jednym i drugim stwierdzeniem.
      • muszek0 Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec 03.07.02, 15:50
        może przy rozstaniach ludziom brakuje klasy?
        może za bardzo skład sędziowski jest sfeminizowany?
        chociaż miłość między małżonkami wygasła to przecież należy uszanować miłość
        ojca do swojego dziecka.
        • sagan2 Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec 03.07.02, 15:57
          zgadzam sie, muszek.
          powinno byc brane pod uwage wylacznie dobro dziecka, a
          nie plec rodzica. a czesto tak nie jest.
          moze w takich sytuacjach powinno sie stosowac tzw.
          slepa analize??? w fizyce, jesli ktos spodziewa sie
          jakiegos odkrycia i bardzo go pragnie, to moze,
          swiadomie lub nieswiadomie, podfalszowac wyniki
          pomiaru. dlatego czesto w takich wypadkach stosuje sie
          slepa analize - bada sie dane, o ktorych wiadomo, ze w
          nich odkrycia nie ma [np. tlo do badanego procesu] i na
          tych danych sprawdza i testuje cala maszynerie. dopiero
          jak sie jest pewnym, ze wszystko jest ok, to zapuszcza
          sie maszynerie na potencjalnym kandydacie do nobla :)

          tak by trzeba patrzec na to, do kogo idzie dziecko.
          rozwazac warunki bez wiedzy, czy to matka, czy ojciec.
          ale to bardzo trudne praktycznie w tej sytuacji.
          • muszek0 Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec 03.07.02, 16:07
            pod czyją opieką jest dziecko to jedna sprawa.
            ale najgorsze jest, gdy matka buntuje dziecko przeciwko ojcu, utrudnia mu
            kontakty z nim.
            • sagan2 Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec 03.07.02, 16:17
              to tez prawda :(
              czasmi ciezko mi sobie wyobrazic, ze mozna tak
              nienawidzic kogos, z kim sie zawarlo zwiazek malzenski
              dobrowolnie i mialo dzieci...
              masz racje, brakuje nam klasy przy rozstaniach :(
              ale dlaczego???
    • Gość: mario2 Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.07.02, 15:54
      Matki traktuja dziecko jako argument przetargowy. I wiem co mowie!
    • Gość: Lilka Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.07.02, 17:26
      Albo czasami chodzi im o zemste na facecie, dlatego zabraniaja widywac sie
      dziecku z ojcem.To jest wrecz chore....
      • Gość: frisky2 Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: 62.233.139.* 03.07.02, 17:28
        Gość portalu: Lilka napisał(a):

        > Albo czasami chodzi im o zemste na facecie, dlatego zabraniaja widywac sie
        > dziecku z ojcem.To jest wrecz chore....

        Przewaznie czuja sie biedne i skrzywdzone. Ale nie rozumieja, ze robia krzywde
        dziecku, ojcu i... sobie. I nie umieja zapanowac nad negatywnymi uczuciami
    • niedzwiedziczka Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec 03.07.02, 17:40
      Chodzi chyba o to, że kobieta po rozstaniu czuje się
      samotna, a tak ma kogoś(dziecko). Niestety ale
      podzielam opinię, że sądy rodzinne w Polsce są zbyt
      zfeminizowane i ojciec jest na pozycji z góry
      przegranej. A największe świństwo wg mnie, to
      rozgrywanie konfliktów pomiędzy dorosłymi dzieckiem i
      nastawianie go przeciwko drugiemu rodzicowi. Niech mi
      nikt nie mówi, że matka utrudniająca dziecku kontakty z
      ojcem to dobra matka.
      • Gość: Ja Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: *.stacje.agora.pl 03.07.02, 18:24
        One chyba uważają że to jedyny sposób w jaki moga się odegrać na mężu, ukarać
        go za to że już nie chce być z nią (żoną) a że przy okazji kara ta dotyka
        dziecko... Cóż widocznie najważniejsze dla nich jest zaspokojenie swojej żądzy
        zemsty.
      • Gość: Kati Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: 2.4.STABLE* 03.07.02, 20:07
        niedzwiedziczka napisał(a):
        > Niestety ale
        > podzielam opinię, że sądy rodzinne w Polsce są zbyt
        > zfeminizowane

        Wsrod sedziow jest wiecej kobiet? Nie sadze, zeby to byl powod. To chyba nasze
        spolecznestwo wypracowalo sobie od lat taki schemat: ze dziecku najbardziej
        potrzebna matka, bo wiez, bo insynkt, etc. No i poglad zacytowany w temacie:
        wciaz jest obecny i uwazany za prawdziwy. A Kosciol kat. jeszcze doklada do tego
        swoje mity o macierzynstwie. W praktyce wszyscy wiemy: ludzie sa rozni i czesto
        ojcowie okazuja sie tymi bardziej kochajacymi i bardziej odpowiedzialnymi
        rodzicami. To krzywdzace- zgadzam sie.
        Chociaz z drugiej strony jednym z najczestszych przyczyn rozwodow jest alkoholizm
        meza/ojca. A alkoholik jak wiadomo nie bardzo sie nadaje na rodzica. jednak na
        pewno ojcowie nie sa gorsi od matek az w 97%, a tak wlasnie "rozdziela" dzieci
        nasze sadownictwo.


        i ojciec jest na pozycji z góry
        > przegranej. A największe świństwo wg mnie, to
        > rozgrywanie konfliktów pomiędzy dorosłymi dzieckiem i
        > nastawianie go przeciwko drugiemu rodzicowi. Niech mi
        > nikt nie mówi, że matka utrudniająca dziecku kontakty z
        > ojcem to dobra matka.

        zgadzam sie. To chore.

    • Gość: zenek Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.02, 01:42
      :)
    • Gość: ? Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: *.wprost.pl / *.zabrze.sdi.tpnet.pl 04.07.02, 02:03

      Samotny ojciec lepszy od samotnej matki
      ----------------------------------------------------------------------------
      • Gość: Kati ojcowie- walczcie o swoje! IP: 2.4.STABLE* 04.07.02, 13:04
        Gość portalu: ? napisał(a):

        >
        > Samotny ojciec lepszy od samotnej matki

        No więc własnie! ojcowie bierzcie się do roboty! po pierwsze do zajmowania się
        dziećmi, a po drugie do walki o swoje prawa. Trzymam za was kciuki! :-) A te dane
        tylko potwierdzają ja groźne jest funkcjonowanie stereotypów: wypaczają
        rzeczywistość i narzucają nam błędne poglądy (typu lepsza każda matka...).
        Pozdrawiam :)


        > ----------------------------------------------------------------------------
      • osa30 Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec 05.07.02, 22:15
        Gość portalu: ? napisał(a):

        >
        > Samotny ojciec lepszy od samotnej matki
        > ----------------------------------------------------------------------------
        • Gość: Kati Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: 2.4.STABLE* 06.07.02, 19:22
          osa30 napisał(a):

          > Gość portalu: ? napisał(a):

          > > Samotny ojciec lepszy od samotnej matki
          (...)

          > Ja sie pewnie tu wszystkim narażę, ale nie podzielam powyższych opinii. Tzn.
          > jestem zdania, że nawet najskuteczniejsza "tresura", jaką jest w stanie dziecku
          >
          > zapewnić ojciec, niekoniecznie jest istotniejsza od miłości i akceptacji, które
          >
          > daje dziecku matka.

          Czyli zakladasz, ze to czym dazy dziecko ojciec to "tresura". A tylko matka moze
          dac "prawdziwa" milosc i akceptacje. Niedobrze mi. Takie myslenie to bardzo duzy
          blad, takie myslenie to stereotyp, to krzywda, to bzdura. I takie myslenie
          prezentuja w naszym kraju rzad, parlament, prawnicy, sędziowie, kobiety,
          mężczyni. Czemu więc się dziwić?

          • osa30 Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec 12.07.02, 23:37
            Gość portalu: Kati napisał(a):

            > osa30 napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: ? napisał(a):
            >
            > > > Samotny ojciec lepszy od samotnej matki
            > (...)
            >
            > > Ja sie pewnie tu wszystkim narażę, ale nie podzielam powyższych opinii. Tz
            > n.
            > > jestem zdania, że nawet najskuteczniejsza "tresura", jaką jest w stanie dz
            > iecku
            > >
            > > zapewnić ojciec, niekoniecznie jest istotniejsza od miłości i akceptacji,
            > które
            > >
            > > daje dziecku matka.
            >
            > Czyli zakladasz, ze to czym dazy dziecko ojciec to "tresura". A tylko matka moz
            > e
            > dac "prawdziwa" milosc i akceptacje. Niedobrze mi. Takie myslenie to bardzo duz
            > y
            > blad, takie myslenie to stereotyp, to krzywda, to bzdura. I takie myslenie
            > prezentuja w naszym kraju rzad, parlament, prawnicy, sędziowie, kobiety,
            > mężczyni. Czemu więc się dziwić?


            Skąd ty wiesz, co ja myślę??? Nie wmawiaj mi poglądów, które nie sa moje. Mi jest
            również niedobrze, gdy czytam twoje egzaltowane argumenty. Ile masz lat? 14?
            Wiesz coś na omawiany temat? Masz jakieś doświadczenia? Rozwodziłaś się? Sądzę,
            ze w ogóle nie wiesz, co to znaczy być matką... a jeśli wiesz, to czy - w razie
            rozwodu - zrezygnowałabyś z prawa do opieki nad dzieckiem, bo "lepiej wychowują
            je ojcowie"? Zanim mnie skrytykujesz, przeczytaj posta, z którym polemizuję.
    • Gość: miki Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: 213.17.140.* 04.07.02, 14:41
      Tak sobie mysle, ze tak naprawde ojcow, ktorzy chca sie opiekowac dzieckiem na
      co dzien jest bardzo niewielu, najczesciej zostawiaja swoje "stare dzieci"
      swoim bylym zonom.. i nie ma tu nic do rzewczy stereotyp. Sama wiem bo jestem
      w takiej sytuacji, gdy tato dziecka po odejsciu przez rok nie mial czasu na
      kontakty, chociaz uwazal sie za dobrego ojca bo oplacal alimenty. a teraz wrecz
      nie za bardzo chetnie sie z nim widuje, mimo ze dziecko chce do niego
      jezdzic... Czyzby nowa zona nie lubila jego "starego dziecka"??
      Zreszta mam tez kilku innych rozwiedzionych znajomych. I zaden z nich (pod
      pretekstem, ze sady i tak i tak im nie dadza dzieci) jakos dziwnie nie kwapi
      sie do pelnej opieki nad swoim dzieckiem. W koncu bycie dochodzacym tatusiem
      jest duzo latwiejszym i wdzieczniejszym zadaniem, niz wychowywanie na co dzien.
      No i mozna swobodnie sobie pokrytykowac jakie to bledy wychowawcze sa
      popelniane....
      • Gość: Kati Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: 2.4.STABLE* 04.07.02, 17:21
        Na pewno jest w tym wiele racji, jednak nie mozna uogolniac mowiac, ze
        tatusiowie i tak nie chca sie zajmowac dziecmi. A jezeli fakty sa takie, ze w
        97% sprawach rozwodowych dzieci dostaje matka, to wiadomo, ze bez super
        oplacanych prawnikow nie uda sie niczego uzyskac. I nie wierze, aby 97%
        tatusiow nie chcialo miec nic wspolnego ze swoimi dziecmi. Bez przesady!
        Dlatego pewnie tez wielu tatusiow rezygnuje z jakichkolwiek staran o przyznanie
        opieki (brak kasy na prawnikow i z gory przegrana sprawa). Sytuacja powinna byc
        po prostu NORMALNA. I dziecko powinno byc "przyznane" temu rodzicowi, ktory na
        to bardziej zasluguje, a nie zawsze i tylko matce. To nie jest w porzadku.
        • Gość: hubbek Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: *.mpsa.pl / 10.2.2.* 06.07.02, 02:00
          Gość portalu: Kati napisał(a):

          > Na pewno jest w tym wiele racji, jednak nie mozna uogolniac mowiac, ze
          > tatusiowie i tak nie chca sie zajmowac dziecmi. A jezeli fakty sa takie, ze w
          > 97% sprawach rozwodowych dzieci dostaje matka, to wiadomo, ze bez super
          > oplacanych prawnikow nie uda sie niczego uzyskac. I nie wierze, aby 97%
          > tatusiow nie chcialo miec nic wspolnego ze swoimi dziecmi. Bez przesady!
          > Dlatego pewnie tez wielu tatusiow rezygnuje z jakichkolwiek staran o przyznanie
          >
          > opieki (brak kasy na prawnikow i z gory przegrana sprawa). Sytuacja powinna byc
          >
          > po prostu NORMALNA. I dziecko powinno byc "przyznane" temu rodzicowi, ktory na
          > to bardziej zasluguje, a nie zawsze i tylko matce. To nie jest w porzadku.
          Ciekawa jestem jakich kryteriow uzyl bys biorac pod uwage kto z rodzicow
          zasluguje "na zabranie ze saba dziecka". Moze ktos by czasami zapytal sie o
          todziecka z kim chcialoby byc. Dzieckoto nie przedmiot zebysmy dysponowali nim
          w/g"zalsug rodzicow". Pamietaj juz 4-5 letnie dziecko ma swoje zdanie!!!
          Hubbek
        • osa30 Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec 12.07.02, 23:29
          Gość portalu: Kati napisał(a):

          A jezeli fakty sa takie, ze w
          > 97% sprawach rozwodowych dzieci dostaje matka, to wiadomo, ze bez super
          > oplacanych prawnikow nie uda sie niczego uzyskac. I nie wierze, aby 97%
          > tatusiow nie chcialo miec nic wspolnego ze swoimi dziecmi. Bez przesady!
          > Dlatego pewnie tez wielu tatusiow rezygnuje z jakichkolwiek staran o przyznanie
          >
          > opieki (brak kasy na prawnikow i z gory przegrana sprawa).

          Mylisz się, mimimalny procent ojców WYSTĘPUJE o opiekę. NIE CHCĄ tego, więc NIE
          WYSTĘPUJĄ. Twoje rozumowanie to mylenie skutków z przyczynami. Trudno obarczyć
          kogoś opieką nad dzieckiem na siłę. Paradoksalnie niewielkie zainteresowanie
          ojców własnymi dziećmi po rozwodzie jest w tej dyskusji pretekstem i świetnym
          uzasadnieniem tego właśnie braku zainteresowania. Nie występują, więc nie
          dostają, więc nie ma po co występować... Ciekawe, dlaczego nie chcą spotykac sie
          z dzeićmi częściej, nie wożą ich na zajęcia, nie odrabiają lekcji, nie siedzą
          przy nich, gdy sa chore...Po prostu łatwiej jest poświęcić dziecku parę godzin co
          drugi weekend i obarczyć żonę całą odpowiedzialnością za opiekę nad dzeickiem w
          majestacie prawa. Do tego jeszcze troszkę poużalać sie nad sobą.
          • maly.ksiaze Mila oso 12.07.02, 23:33
            Mam wrazenie, ze nie rozumiesz, na czym polega problem w pojeciu tych kilku ojcow
            ktorzy chca i potrafia zajac sie swimi dziecmi. Otoz polega on na tym, ze na sali
            sadowej przykrawa sie ich i ich zycie do jakiegos tam stereotypu.
            A sad mial byc przeciez miejscem, gdzie kazdy jest traktowany indywidualnie, a
            nie jako czesc 'masy'.

            Pozdrawiam,

            mk.
            • osa30 Re: Drogi książe 13.07.02, 15:53
              Rozumiem teoretycznie... co mam na myśli?
              1. Otóż znam co najmniej kilku panów, którzy w trakcie, badź zaraz po rozwodzie
              zarzekali się, że chcą i będa walczyć o opieke nad swoimi dziećmi. Zapowiadali
              bardzo emocjonalnie i bez najmniejszych wątpliwości, jak to pragną się dziećmi
              zajmować, jak to nie pozwolą ich “sobie odebrać”, jak to podłe byłe
              żony “ograniczają im kontakty”. Opowiadali o tym głośno, histerycznie wręcz i
              każdemu. Co z tego? Otóż żaden z nich nie brał pod uwage dobra dziecka, jego
              potrzeb emocjonalnych, wyboru mniejszego zła w tej niezwykle obciażającej
              psychicznie sytuacji, jaką jest rozwód. Może byli dobrymi ojcami, ale zupełnie
              nie brali pod uwagę, ze ich żony mogły być nie gorszymi matkami i że może,
              podkreślam – może - oderwanie małęgo dziecka od matki, z którą spędzało o wiele
              więcej czasu, byłoby dla niego większą krzywdę, niż rzadsze kontakty z ojcem. Oni
              po prostu walczyli “o swoje”. Czas wszystkie te deklaracje zweryfikował. Żaden z
              nich nie wystapił o opiekę, żaden nie wspiera obecnie byłęj żony w jakichkolwiek
              działaniach z tą opieką związanych, wszyscy, po jakims czasie doszli do wniosku,
              że “przecież nie zrezygnują z pracy” “nie mają warunków” “mają swoje życie”,
              wszyscy z dumą opowiadają , jak to udało im się wywalczyć płacenie minimalnych
              alimentów (na rzecz tych “kochanych"”dzieci). Owszem, to tylko kilka przypadków,
              ale z życia wziętych, a argumenty były dokładnie te same i równie emocjonalne,
              jak te, które czytam na tym forum.
              2. Miałam okazję obserwować prace sądu rodzinnego bezpośrednio. Uważam , że
              niesprawiedliwych i wręcz głupich orzeczeń dyskryminujących ojców, jest mniej
              więcej tyle samo, co tych krzywdzacych matki. Prawdą jest, ze wyrok zależy od
              widzimisię i osobistego podejścia do życia sędziego. Może mu/jej się np. nie
              spodobac fakt, ze matka występująca o alimenty ma utlenione włosy (fakt
              autentyczny- w trakcie uzgadniania wyroku sędziowie doszli do wniosku, że skoro
              stac ja na fryzjera, to nie musi mieć podwyższonych alimentów – o dziecku nikt
              tam nie dyskutował). Znam sytuację, w której wbrew dowodom, ze ojciec jest
              alkoholikiem znęcającym się nad rodziną i wbrew chęciom dzieci
              zasądzano “rozszerzenie kontaktów”, bo ojciec oczywiście argumentował, że matka
              je utrudnia. Miał wsparcie Towarzystwa Obrony Praw Ojca. Potem po prostu na
              spotkania z dzeićmi nie przyjeżdżał, a one w zimie, po ciemku, karnie czekały na
              niego pod szkołą po dwie godziny (miał je odbierać). Interwencja matki w sądzie i
              u kuratora była kwitowana stwierdzeniami, że “przesadza” i “używa dzeici jako
              argumentów w walce z byłym mężem”. Dopiero po kilku miesiącach sąd był uprzejmy
              rozważyć fakty i z tych spotkań zrezygnować. Wynika z tego, że sądy bardzo dbają
              o przestrzeganie praw ojców. Dlatego nie sądzę, by były powody do walki o
              zwiększenie tych możliwości. One po prostu są.
              3. Ogólna, tragiczna niekompetencja sądów rodzinnych to osobna kwestia , ale
              nie można rozpatrywac jej tylko z jednej strony, bo nie chodzi przecież o
              wygraną MATEK, czy OJCÓW, ale DZIECI. Dlatego irytują mnie żale typu :”sądy
              krzywdzą ojców”. One krzywdzą też matki, a przede wszystkim dzieci.
            • osa30 Re: Mila oso 13.07.02, 16:05
              aha i jeszcze jedno, napisałeś:
              > Mam wrazenie, ze nie rozumiesz, na czym polega problem w pojeciu tych kilku ojc
              > ow
              > ktorzy chca i potrafia zajac sie swimi dziecmi. Otoz polega on na tym, ze na sa
              > li
              > sadowej przykrawa sie ich i ich zycie do jakiegos tam stereotypu.

              Rozumiem, że ten szkodliwy stereotyp przejawia się przyznaniem opieki matkom mimo
              wszystko, tak? Czy twoim zdaniem fakt, ze ojcie "chce i potrafi" ma przemawiac
              za przyznawaniem mu opieki obligatoryjnie? A jeśli matka też "chce i potrafi"?
              Chyba uprościłeś sprawę nieco.
              Pozdrawiam.
    • Gość: ? Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: *.wprost.pl / *.zabrze.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 00:44
      1.500.000 ojców odchodzi i zostawia dzieci pod opieka matki.
      To jest problem. Dlaczego?
      • Gość: A28 Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: *.proxy.aol.com 05.07.02, 15:27
        Odchodza, bo maja matki swojego dziecka po dziurki w nosie dosc. A zostawiaja
        dziecko pod jej opieka, bo wiedza z gory, ze sa na przegranej pozycji. Kult
        macierzynstwa tak ochoczo propagowany przez Kosciol Katolicki w Polsce jest tak
        wszechpotezny, ze zacmiewa najrozsadniejsze umysly. Sa i tacy, ktorzy odchodza,
        bo wola wodke od zony, czemu po lekturze tego forum, nie nalezy sie dziwic.
        Voila´!
        • Gość: Kati Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: 2.4.STABLE* 05.07.02, 18:01
          Gość portalu: A28 napisał(a):

          > Odchodza, bo maja matki swojego dziecka po dziurki w nosie dosc. A zostawiaja
          > dziecko pod jej opieka, bo wiedza z gory, ze sa na przegranej pozycji. Kult
          > macierzynstwa tak ochoczo propagowany przez Kosciol Katolicki w Polsce jest tak
          >
          > wszechpotezny, ze zacmiewa najrozsadniejsze umysly. Sa i tacy, ktorzy odchodza,
          >
          > bo wola wodke od zony, czemu po lekturze tego forum, nie nalezy sie dziwic.
          > Voila´!

          zaraz zaraz: po lekturze tego forum jest jasne dlaczego facet zostawia dziecko i
          zone dla wódki? No dlaczego? (moja odpowiedz brzmi: bo woli. A jaka odpowiedz
          wyplywa z tego forum? :)
          • Gość: Kawa Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: *.stacje.agora.pl 05.07.02, 18:06
            Taka że związek na całe życie okazuje się związkiem na krótka metę (parę lat).
            I to nie tylko faceci odchodzą, kobietom również zdarza się zmienić partnera.
            • Gość: miki Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.02, 22:14
              no jasne, ze bez uogolnien, ale kobieta, nawet jak odchodzi to zawsze bierze
              dziecko pod pache i zawsze je uwzglednia w swoich wszystkich planach zyciowych,
              czego nie mozna raczej. powtarzam raczej powiedziec o facetach... taki pakuje
              walizke, mowi do malego tatus musi to zrobic i wychodzi z walizka... nie sadze
              by mialo to cokolwiek wspolnego z moralnoscia katolicka... po prostu bez
              dziecka jest latwiej zaczynac wszystko od nowa. A z tym walczeniem o prawo do
              dziecka, to moze jest kilku ojcow, dosyc glosno o tym mowiacych... natomiast
              wiekszosc wcale nie ma ochoty na walke... troche pogadaja, by nie wyjsc na
              ostatnia swinie... a potem wyprowadzaja sie na przyklad na drugi koniec kraju,
              albo swiata... albo jeszcze gdzie indziej... zreszta wystarczy popatrzec jak
              jest w innych krajach, gdzie ksiadz nie zaglada pod koldre... tez wiekszosc
              dzieci jest wychowywana przez samotne matki. Tak to jest i juz. Facet jak
              odzyskuje wolnosc czy to z wlasnego wyboru, czy tez przez jego byla.. bardzo
              ta wolnosc zaczyna lubic, i dziecko nijak mu do niej nie pasuje.
              • Gość: ? Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: *.wprost.pl / *.zabrze.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 22:32
                Moim jedynym atutem jest konsekwencja.

                Jak syn dorośnie i zapyta mnie:
                "Gdzie tatusiu byłeś, kiedy najbardziej cię potrzebowałem?"

                - pokaże mu stosy dokumentów. Walczyłem o niego. Ale pytanie Jego będzie
                znaczyło, że przegrałem.

                Czy kiedykolwiek mi to wybaczy?
              • osa30 Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec 12.07.02, 23:11
                Gość portalu: miki napisał(a):

                > no jasne, ze bez uogolnien, ale kobieta, nawet jak odchodzi to zawsze bierze
                > dziecko pod pache i zawsze je uwzglednia w swoich wszystkich planach zyciowych,
                >
                > czego nie mozna raczej. powtarzam raczej powiedziec o facetach... taki pakuje
                > walizke, mowi do malego tatus musi to zrobic i wychodzi z walizka... nie sadze
                > by mialo to cokolwiek wspolnego z moralnoscia katolicka... po prostu bez
                > dziecka jest latwiej zaczynac wszystko od nowa. A z tym walczeniem o prawo do
                > dziecka, to moze jest kilku ojcow, dosyc glosno o tym mowiacych... natomiast
                > wiekszosc wcale nie ma ochoty na walke... troche pogadaja, by nie wyjsc na
                > ostatnia swinie... a potem wyprowadzaja sie na przyklad na drugi koniec kraju,
                > albo swiata... albo jeszcze gdzie indziej... zreszta wystarczy popatrzec jak
                > jest w innych krajach, gdzie ksiadz nie zaglada pod koldre... tez wiekszosc
                > dzieci jest wychowywana przez samotne matki. Tak to jest i juz. Facet jak
                > odzyskuje wolnosc czy to z wlasnego wyboru, czy tez przez jego byla.. bardzo
                > ta wolnosc zaczyna lubic, i dziecko nijak mu do niej nie pasuje.

                zgadzam się - to, co opisałaś potwierdzają nie tylko moje osobiste doświadczenia,
                ale również obserwacja wielu innych rozwiedzionych par
    • Gość: Magda Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: 213.216.82.* 06.07.02, 10:46
      Wszyscy mają rację.Większość z nas ma u siebie lub w najbliższym otoczeniu
      gotowy przykład potwierdzający swoją teorię.A prawda jest taka,że ani polskie
      prawo ani obyczajowość, moralność nie działa prawidłowo.Sfeminizowane
      sądownictwo i prawo ktore w ogóle nie interesuje się dzieckiem /ani
      rozwiedzionym ani porzuconym/,jego psychiką.Ktoś napisał "do kogo pójdzie
      dziecko".Przecież od tego są psychologowie.Oczywiście nie u nas.Nasze
      społeczeństwo potępia kobietę.Kobieta to Matka-Polka.Tylko ona powinna
      opiekować się dzieckiem.Sami widzicie jak powoli zmienia się prawo i jak powoli
      w w prawie zauważa się, że dziecko ma ojca nie tylko do utrzymania lub łożenia
      na nie/np.urlopy wychowawcze/.Moja 70-letnia sąsiadka mówiła mi jak mi dobrze
      bo mój mąż bierze wózek i idzie z dzieckiem na spacer.Jego stosunek do dziecka -
      w jej oczach - stawiał go na równi z aniołem.Jej mąż...Takich kobiet mamy
      jeszcze sporo i mężczyzn też/nawet dużo młodszych ludzi/.Oni usprawiedliwiają
      mężczyzn /biedny nie wytrzymał np.kalectwa dziecka i pije albo odszedł/.Do dziś
      często za wygląd męża ocenia się żonę .Inna moralnośc dla różnych płci.
      Wyobraźcie sobie potępienie dla kobiety która oddała dziecko mężowi.Ona może
      pić,źle się prowadzić ale oddać dziecko!!!Tego nawet najbiższa rodzina nie
      zrozumie.Noramlne,że dziecko przebywa u dziadków ale nie u męża!polska tzw.
      moralnośc.Nawet jeżeli prawo stanowią w większości mężczyźni i może przebijac
      się zdrowy rozsądek to baby w sądzie to zabiją.Mam nadzieję że to się zmieni. I
      podejście do wychowania dziecka i liczenie się z jego psychiką i prawne aspekty
      takich zmian i społeczne podejście do tego.
      • Gość: Kati Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: 2.4.STABLE* 06.07.02, 19:16
        Gość portalu: Magda napisał(a):

        > Wszyscy mają rację.Większość z nas ma u siebie lub w najbliższym otoczeniu
        > gotowy przykład potwierdzający swoją teorię.A prawda jest taka,że ani polskie
        > prawo ani obyczajowość, moralność nie działa prawidłowo.(...)Nasze
        > społeczeństwo potępia kobietę.Kobieta to Matka-Polka.Tylko ona powinna
        > opiekować się dzieckiem.Sami widzicie jak powoli zmienia się prawo i jak powoli
        >
        > w w prawie zauważa się, że dziecko ma ojca nie tylko do utrzymania lub łożenia
        > na nie/np.urlopy wychowawcze/.(...) Inna moralnośc dla różnych płci.
        > Wyobraźcie sobie potępienie dla kobiety która oddała dziecko mężowi.Ona może
        > pić,źle się prowadzić ale oddać dziecko!!!Tego nawet najbiższa rodzina nie
        > zrozumie.Noramlne,że dziecko przebywa u dziadków ale nie u męża!polska tzw.
        > moralnośc.Nawet jeżeli prawo stanowią w większości mężczyźni i może przebijac
        > się zdrowy rozsądek to baby w sądzie to zabiją.

        Nie rozumiem. Piszesz caly czas jak gleboko zakorzeniona jest w naszej kulturze
        pozycja MAtki-Polki. piszesz o ludziach, ktorzy w naturalny sposob
        usprawiedliwiaja ojcow, ktorych niec nie obchodza wlasne dzieci, piszesz o
        glupich prawnikach, ktorzy funkcjonuja po prostu tak jak cale spoleczenstwo
        szykujac dla obu plci z gory ustalone miejsca. Na koniec tekst: 'a baby w sądzie
        i tak to zabija (zdrowy rozsadek)'. Gdzie tu logika? Czemu winne sa "baby w
        sądzie"? Temu, że prawo nie przewiduje możliwości przyznania opieki ojcu? Że
        prawo/społeczeństwo/adwokaci/prokuratorzy/sąsiedzi/matki/ojcowie/dziadkowie/etc..
        nie wyobrażają sobie innej sytuacji niż obrazek "samotna kobieta z dzieckiem"
        + "samotny pan bez dziecka"?

        >Mam nadzieję że to się zmieni. I
        >
        > podejście do wychowania dziecka i liczenie się z jego psychiką i prawne aspekty
        >
        > takich zmian i społeczne podejście do tego.

        Ja tez.

        • Gość: ? Trzymajmy sie faktów IP: *.wprost.pl / *.zabrze.sdi.tpnet.pl 06.07.02, 19:35
          Sądy pozostają jednakże głuche na argumenty ojców. Nie sposób znaleźć innego
          wytłumaczenia dla tej sytuacji niż nietolerancja, dyskryminacja i powszechne
          hołdowanie stereotypom. Stereotypom tym bardziej dla mnie niezrozumiałym, że
          żyjemy przecież w kraju, w którym dzieci uczy się o miłości rodzicielskiej na
          przykładzie „Trenów” Jana Kochanowskiego, a jako przykład heroizmu, odwagi i
          poświęcenia podaje się w szkołach postawę doktora Janusza Korczaka. Skąd zatem
          bierze się ten negatywny obraz ojca/ mężczyzny w oczach sędziów sądów
          rodzinnych i ich niechęć do poważnego traktowania nas jako równoważnej dla
          matek alternatywy w kwestii ustalenia miejsca pobytu dziecka po rozwodzie?


          Mało tego. Bywa, że sądy po śmierci matki siłą odbierają dziecko ojcu
          posiadającemu pełne prawa rodzicielskie (wbrew woli ojca, dziecka oraz opiniom
          biegłych) i powierzają opiekę nad dzieckiem dalszej rodzinie (koniecznie płci
          żeńskiej) gwałcąc tym samym wszelkie normy obowiązujące w naszym społeczeństwie
          (Gazeta Wrocławska , „Targi o dziecko”, 30 kwietnia 2002). Sędziów
          podejmujących takie upiorne decyzje skutecznie chroni immunitet i solidarność
          zawodowa. Czy słusznie? Czy immunitet powinien dawać poczucie całkowitej
          bezkarności czy wyłącznie niezawisłości?


          Powierzenie opieki nad dzieckiem matce nie stanowi wystarczającej satysfakcji
          dla sądu rodzinnego. Powszechne jest przychylne odnoszenie się sądów do żądań
          matek dotyczących ograniczenia kontaktów ojca z dzieckiem, co w myśl podpisanej
          przez Polskę w 1991 roku Międzynarodowej Konwencji o Prawach Dziecka
          dopuszczalne jest wyłącznie w skrajnych przypadkach gdy stosunek rodzica do
          dziecka jest patologiczny. Separacja ojca od dziecka traktowana jest jako
          remedium na wszelkie problemy rodzinne po rozpadzie małżeństwa. Gdzie tutaj
          jest miejsce na właściwe rozumienie dobra dziecka i roli ojca, że o prawie już
          nie wspomnę? Nie bez znaczenia dla oceny sytuacji jest fakt, że kobiety
          znacznie częściej występują z żądaniem ograniczenia kontaktów ojca z dzieckiem
          niż na odwrót.


          W książce „Zranione ojcostwo” (Kuria Diecezjalna w Kielcach, Kielce 1999)
          ksiądz Jan Śledzianowski podaje statystykę, będącą wynikiem prowadzonych przez
          siebie badań, iż 97% mężczyzn, którzy mieli kontakt z sądami rodzinnymi
          oczekuje zmiany w nastawieniu władzy sądowniczej.


          Szczególnie przykrym jest fakt, że do sądów rodzinnych niejednokrotnie trafiają
          osoby o niskich kompetencjach zawodowych. Chciałbym w tym miejscu uniknąć
          uogólnienia i potępienia wszystkich sędziów sądów rodzinnych. Niewątpliwie są
          sędziowie sumiennie i z poświęceniem wykonujący swój zawód. Równie niewątpliwe
          jest jednakże, iż są w mniejszości. Efekt ich pracy i wizerunek sędziego sądu
          rodzinnego jest niszczony przez stanowczą większość zepsutego środowiska.
          Zdarza się, że do sądów rodzinnych trafiają sędziowie wskutek wyrzucenia ich z
          innych, bardziej lukratywnych stanowisk (bywa, że obejmują posady w sądach
          rodzinnych w trakcie toczącego się przeciwko nim postępowania dyscyplinarnego).
          Dla części osób brzmi to zapewne niewiarygodnie. Dlatego wesprę się w tym
          miejscu konkretnym przykładem. Do sądu rodzinnego skierowano sędziego
          wyrzuconego ze stanowiska Wiceprezesa Sądu Apelacyjnego w Poznaniu,
          odpowiedzialnego za nadużycia w kierowanym przez niego Wydziale Ksiąg
          Wieczystych. Nie potrafię zrozumieć jaki jest tok myślenia osób, które uznają
          sędziego niegodnym decydowania o losie nieruchomości i jednocześnie oddają w
          jego ręce los dziecka oraz ojca? Czyżby w Ministerstwie Sprawiedliwości
          panowało przekonanie, że nieruchomości są cenniejsze od ludzi? Tę część swojej
          wypowiedzi kieruję przede wszystkim do Pani Minister Sprawiedliwości i Pani
          Przewodniczącej Stowarzyszenia Sędziów Sądów Rodzinnych jako, że w Uchwale
          Stowarzyszenia czytamy, iż jego rolą jest „podniesienie prestiżu sądów i
          sędziów rodzinnych” . Nawet jeśli poruszony przeze mnie problem nie dotyczy
          100% sędziów to i tak jest to marne pocieszenie dla olbrzymiej liczby,
          okaleczonych brakiem kompetencji sędziów: dzieci i ich ojców. Każde bowiem
          ludzkie życie jest unikalne i bezcenne. Uprzejmie proszę o informacje jakie
          działania zamierzacie Panie podjąć w celu przywrócenie autorytetu sędziów sądów
          rodzinnych u połowy stających przed nimi obywateli? Autorytetu, który jest tak
          żenująco niski, że odwoływanie się do sumienia sędziego stało się pustym
          frazesem nie dającym z jednej strony żadnej gwarancji obiektywizmu, a z drugiej
          strony znakomicie usprawiedliwiającym i sankcjonującym jednostronność
          postrzegania problemu. Mężczyźni stający przed sfeminizowanymi sądami
          rodzinnymi stają się bezbronnymi ofiarami nietolerancji, dyskryminacji,
          poniżania i drwin, które w żaden sposób nie licują z powagą urzędu. Nie będę w
          tym miejscu przytaczać przykładów nagannych zachowań sądów bo jest to zadanie
          zbyt proste. Zaprzeczanie temu stanowi rzeczy byłoby jałową dyskusją z
          oczywistymi faktami. W togę można się ubrać. W autorytet nie. Śmiem twierdzić,
          że regułą jest, że im większą determinację przejawia ojciec w staraniach o
          uzyskanie prawa do opieki nad dzieckiem tym większą ma przeciwko sobie
          nienawiść i niechęć ze strony sądu.


          Statystyką dowodzącą nierównego traktowania stron w postępowaniach przed sądami
          rodzinnymi jest także fakt, że w sprawach, w których orzekano o winie rozpadu
          małżeństwa, w 75% spraw orzeczono o winie męża, zaś zaledwie w 8% przypadków o
          winie żony (źródło: Rocznik Statystyczny Demografii, s. 161. Warszawa 1995.
          GUS). Czyżby w mężczyznach tkwiło coś szczególnie złego o czym nie wiem, a co
          dostrzegły sądy rodzinne?


          Jestem przekonany, że możemy otwarcie mówić o bezprecedensowej i powszechnej
          dyskryminacji mężczyzn przez sądy rodzinne. Co w tej sytuacji zamierza uczynić
          Pełnomocnik Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn? W maju na zaproszenie
          Pani Izabeli Jarugi-Nowackiej gościliśmy w Polsce pełnomocnika rządu Szwecji
          ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, Panią Lise Bergh. W wywiadzie
          opublikowanym w dniu 14 maja 2002 roku w Gazecie Wyborczej przeczytałem
          następującą wypowiedź Pani Bergh: „Tak, na jakiś czas, do momentu uzyskania
          równowagi, trzeba będzie dyskryminować mężczyzn. Po to, by kobiety przestały
          być dyskryminowane i by nie były dyskryminowane w przyszłości”. Chciałbym się
          dowiedzieć czy Pani sekretarz zamierza wcielać te zapowiedzi w życie w naszym
          kraju? Czy jedna niesprawiedliwość ma usprawiedliwiać drugą? Czy powracamy do
          zasady „oko za oko, ząb za ząb”? Czy to co się dzieje w sądach rodzinnych jest
          planowanym wcieleniem tej zasady w życie, czy jednak może szwedzkie wzory i
          doświadczenia z dziedziny polityki zostaną przeniesione na grunt sądów
          rodzinnych, a sędziom wyznaczone zostaną limity spraw, w których będą wydawać
          orzeczenia uwzględniające interes ojca (i dziecka, co przecież nie jest
          sprzeczne!). Wydaje mi się, że 50% byłoby tutaj proporcją poświadczającą
          szacunek dla zapisanej w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej równości praw i
          obowiązków kobiety i mężczyzny w życiu rodzinnym. Chciałbym prosić Panią
          Pełnomocnik Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn o ustosunkowanie się do
          cytowanej wypowiedzi i rozwianie moich wątpliwości.


          W sądach rodzinnych Temida krzywo trzyma wagę, a opaska na oczach uniemożliwia
          jej dostrzeżenie własnej ułomności. Dlatego zwracam się z apelem do wszystkich
          adresatów tego listu o podjęcie działań w celu poprawy dramatycznej sytuacji
          dzieci i ojców będącej skutkiem przerażających praktyk mających miejsce w
          sądach rodzinnych. Wyrażam przekonanie, że informacja o planowanych z Państwa
          strony działaniach zmierzających do zaprzestania dyskryminujących praktyk ze
          strony sądów rodzinnych byłaby wspaniałym prezentem dla wielu ojców z okazji
          przypadającego w dniu 23 czerwca naszego świ
    • Gość: Joanna Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 07.07.02, 17:20
      taka sytuacja: rodzice alkoholicy dziecko 10 lat. dziecko nie bylo bite przez
      nikogo, kiedy matka szla ulica chowalo sie przed nia, ojciec zalany w trupa o
      19 wolal syna na kolacje i dobranocke, prowadzil za reke do domu i na swoje
      imprezy, matka w domu ale o synie nigdy nie pamietala nawet jak byla trzezwa
      miala wazniejsze zajecia. komu powierzycz opieke na dzieckiem?
    • Gość: ?? Re: lepsza zła matka niż najlepszy ojciec IP: *.wprost.pl / *.zabrze.sdi.tpnet.pl 13.07.02, 22:26
      Rozwód dwojga rodziców nie jest rozwodem dziecka z którymkolwiek z nich
Pełna wersja