Wakacje bez rodziców

29.06.01, 18:53
Kiedy pierwszy raz wysłaliście dziecko na kolonie? Polećcie te dobre, dajcie znać o tych, których
należy unikać!
A kiedy po raz pierwszy puściliście dziecko na wakacje bez dorosłych? Co zrobiliście, żeby nie
umierać o niego ze strachu?
    • mary Re: Wakacje bez rodziców 01.07.01, 14:56
      aaaaaa!!!! znowu! ja bym chciala pogadac z osobami mojej plci na pare innych
      tematow, a nie o koloniach!!! zalozcie dzial "kura i kogut domowi" i tam je
      umieszczajcie!
      • Gość: kathy Re: Wakacje bez rodziców IP: 195.117.174.* 02.07.01, 09:06
        mary napisał(a):

        > aaaaaa!!!! znowu! ja bym chciala pogadac z osobami mojej plci na pare innych
        > tematow, a nie o koloniach!!! zalozcie dzial "kura i kogut domowi" i tam je
        > umieszczajcie!


        Popieram!
        • sara Re: Wakacje bez rodziców 03.07.01, 10:13
          Czegos nie rozumiem: na tylu roznych dzialach mozna zakladac wlasne watki,
          wedle uznania, dlaczego wiec zloszcza was te w stylu *kinderbal* czy *wakacje
          bez rodzicow*. Jesli watek jest nietrafiony, to umrze smiercia naturalna, po co
          sie denerwowac i uzywac niemilych okreslen. I po co tu w ogole zagladac, jesli
          widac od razu, ze watek kurzo-kogucio-domowy, a my przeciez orly, sokoly,
          herosy i giganci intelektualni.
      • Gość: nobody Re: Wakacje bez rodziców IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.07.01, 01:06
        mary napisał(a):

        > aaaaaa!!!! znowu! ja bym chciala pogadac z osobami mojej plci na pare innych
        > tematow, a nie o koloniach!!! zalozcie dzial "kura i kogut domowi" i tam je
        > umieszczajcie!

        Ktos tu ma jakies kompleksy? problemy ze soba??? - jakos tak to wyglada. Czy
        ktokolwie kaze Ci czytac wszystkie watki?

      • Gość: izydor czego obawia sie matka? IP: *.dip.t-dialin.net 14.04.02, 19:11
        Czy obawy mojej matki są uzasadnione?

        Mieszkam na emigracji, tu zdobyłem dyplom inżyniera. Poznałem dziewczynę z
        Polski ,pobraliśmy się. Od początku sytacja jest zdaniem mojej matki niejasna.
        Dziewczyna nie życzyła sobie na ślubie cywilnym nikogo poza rodzicami. Jej
        rodzice z trudem dali się namówić do wzięcia udziału w ceremonii za granicą
        (,wynająłem dla nich hotel) , poznali moich rodziców dopiero podczas ceremonii
        ślubnej. Podczas kolacji wydanej przez moją matkę ,matka młodej (-młodsza od
        mojej matki o 10 lat) nie ruszyła się, aby w czymś pomóc . Przez cały rok
        (licząc w tym narzeczeństo) tylko choć mieszkała 100m. od moich rodziców nigdy
        nie zadzwoniła do nich nigdy ich nie odwiedziła sama, nigdy nie zaprosiła na
        obiad, chć kilkanaście razy była na obiedzie u moich rodziców. Moi rodzice są
        dla mojej żony bardzo życzliwi zafundowali nam podróż poślubną,
        Chcieli zbliżenia z nową synową, ale ona zdecydowanie oświadczyła mi, że chce
        zachować dystans ,nie chce kontaktów z moją rodziną, z moim bratem, już
        ukończyła kurs językowy I i II stopnia, obiecuje pójść do pracy dopiero kiedy
        ukończy 3 letnią szkołę bowiem dopiero wtedy będzie tu za granicą jak dobrze
        funkcjonować. O ślubie kościelnym nie chce słyszeć. Moja matka twierdzi, że coś
    • Gość: Kry66 Re: Wakacje bez rodziców IP: *.chello.pl 14.07.01, 11:06
      Wlasnie puscilam swoja 17 Kachne na wakacje w towarzystwie trzech przyjaciol.
      Dorosli beda ale a dala. I umieram ze strachu!
    • Gość: marta Re: Wakacje bez rodziców IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.07.01, 19:56
      A moja osiemnastka wlasnie jest na Mazurach, w chacie bez prądu, dziczyzna.
      Zbierają jakieś okaleczone losem zwierzęta, pitraszą itp. [naczytała się
      Wajraka :)] Tak naprawdę, bardzo wiele zależy od samego dzieciaka. Wiek nie
      zawsze ma decydującą rolę. Są mądre siedemnastolatki i głupie jak but
      czterdziestki.Pozdrawiam wszystkie Mamy z dylematem!
      • Gość: ania Re: Wakacje bez rodziców IP: *.pl 18.08.01, 20:26
        Nie da sie tego uniknac. I tak kiedys wyjada. Pomyslcie jak to bylo z Wami! Czy
        tez tylko bylyscie grzeczne? No i co? Wyroslyscie na porzadne matki? Nie
        martwcie sie. pomyslcie o sobie, bo gdy dzieci wyjada macie wiecej czasu dla
        siebie
        • Gość: Ira A ja mam problem! IP: *.zgora.dialog.net.pl 20.08.01, 00:27
          Sama wychowuję 13-letniego syna. Ja w tym wieku zaczęłam wyjeżdżać na obozy pod
          namiotem i sporo się tam nauczyłam. Samodzielności-gdyby ktoś miał inne
          skojarzenia. Mój syn nie chce nigdzie jeżdzić beze mnie, chociaż staram się go
          namówić na częstrze przebywanie z rówieśnikami. Co tam jeżdzić! Nawet na
          codzień woli iść na spacer, na basen, do kina - ze mną. Na szkolne wycieczki
          też niechętnie, bo "nie lubi stada" (niestety, moje słowa).Może gdzieś
          przesadziłam i za bardzo po partnersku go traktuję? Jesteśmy najlepszymi
          przyjaciółmi i to mnie bardzo cieszy. Z drugiej strony - skoro lepszy ma
          kontakt ze mną niż z rówieśnikami ( widzę, że intelektualnie jest trochę
          bardziej dojrzały od kolegów), chyba nie jest to zupełnie dobre? Nawet jak
          spotykam się z przyjaciółką, koniecznie chce być przy naszych rozmowach (
          tematy:sztuka ( głównie literatura, kino,teatr),polityka, praca, dowcipy
          absurdalne (takie najbardziej lubimy). Przyjaciółka ma 29 lat, ja 39. Ja nie
          znoszę gier komputerowych , ale ona bardzo je lubi i interesują ją jako
          zjawisko społeczne ( tutaj już skłonna jestem się zainteresować) - ale to jest
          jeszcze jeden temat, dla którego mój syn przepada za tymi spotkaniami. Z pozoru
          wygląda to dobrze. Faktycznie - boję się, że mój syn ma za mało kontaktu z
          rówieśnikami. Ma jednego dobrego kolegę, z którym często się spotyka. Wiem
          jednak , że chociaż tego koledze nie okazuje, traktuje go trochę z góry - że
          taki infantylny, nieokrzesany itp. Czy macie jakieś doświadczenia lub poglądy
          na ten temat? Czy powinnam zostawić to tak, jak jest, czy raczej zrobić
          coś "na siłę"? Np. mimo wszystko wysłać na jakieś kolonie, lub obóz?
          • Gość: kry66 Re: A ja mam problem! IP: *.chello.pl 09.09.01, 20:34
            Już tu wcześniej pisałam, że moja Kachna pierwszy raz wyjechała beze mnie.
            Gdy miała gdzieś ok. 15 lat marwiłam się, że jest bez przerwy ze mną. Wolała
            wyjść ze mną do sklepu niż pójść z koleżankami.
            Minęły zaledwie dwa lata a Kaśka woli zdecydowanie swoich rówieśników.
            Przeżyłan coś w rodzaju szoku.
            Poczekaj, syn się zakocha albo zaprzyjażni z jakimś równolatkiem. W liceum się
            odnajdzie. Zobaczysz.
          • Gość: Agusja Re: A ja mam problem! IP: *.infinity.net.pl / *.infinity.net.pl 19.05.02, 19:12
            Gość portalu: Ira napisał(a):

            > Sama wychowuję 13-letniego syna. Ja w tym wieku zaczęłam wyjeżdżać na obozy pod
            >
            > namiotem i sporo się tam nauczyłam. Samodzielności-gdyby ktoś miał inne
            > skojarzenia. Mój syn nie chce nigdzie jeżdzić beze mnie, chociaż staram się go
            > namówić na częstrze przebywanie z rówieśnikami. Co tam jeżdzić! Nawet na
            > codzień woli iść na spacer, na basen, do kina - ze mną. Na szkolne wycieczki
            > też niechętnie, bo "nie lubi stada" (niestety, moje słowa).

            Nic na sile! jelsi bedzie chcial ,dorosnie do tego ,to sam Ci powie ze chce
            jechac ze znajomymi.

    • Gość: a. To forum umiera smiercia naturalna IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.01, 09:38
      Swiaadczy o tym liczba odpowiedzi
    • Gość: Ania M. Re: Wakacje bez rodziców IP: 10.10.73.* 27.08.01, 15:26
      Sama jestem w pewnym sensie dzieckiem, bo mam dopiero 19 lat, więc nie będę mówić z
      perspektywy rodzica. Sięgając jednak do moich wspomnień, uważam, że najlepszy wiek, to ok.14 lat.
      Dopiero wtedy mały człowiek wyrabia sobie ugruntowane poczucie odpowiedzialności za siebie i
      otoczenie, a to pozwala mu na w miarę bezpieczne przebywanie z dala od opiekuńczych rodziców.
      Chyba, że ma się starszego brata, wówczas można poznać smak samodzielności kilka lat wcześniej.
      • Gość: mery Re: Wakacje bez rodziców IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.01, 17:59
        coz.... wkurza mnie to ze nie mozna na KObiecie zakladac wlasnych watkow i
        tyle. kobiety i ryby glosu nie maja???
        • Gość: kry Re: Wakacje bez rodziców IP: *.chello.pl 09.09.01, 21:44
          No więc właśnie. Ostatnie obcasy są coraz bardziej beznadziejne. Nie mozna się
          samej wypowiedzieć. Oni (lub one w co wątpię) wyberają co im bardziej pasuje.
          Może załózmy własne forum? Tutaj jest coraz bardziej nudno!!!!!!!!!!
    • Gość: sienka Re: Wakacje bez rodziców IP: *.wi.tuniv.szczecin.pl 15.09.01, 13:12
      Pewnie już po temacie, ale chcę podzielić się swoją refleksją. Ja wyjeżdzałam na strasznie nudne
      kolonie już od 7 - go roku życia. Teraz mam dwoje dzieci 12 i 10 lat i jeżdzą na obozy sportowe też od
      8
      - go roku życia, ale na takie, gdzie mają cały czas zajęcia i nie muszą się nudzić ( chyba że chcą :) ").
      Myślę , że samodzielne ich wakacje będą dla MNIE problemem ( będę się o Nie marwiła ), ale teraz
      już przygotowuję ich do tego. Aby umiały sobie radzić w różnych sytuacjach również "na wyjeździe"
      jeżdzę z nimi po Polsce jak i Europie i pokazuję jak można odpoczywać, zwiedzać i wędrować
      organizując sobie wszystko.
      Z utęsknieniem czekam na to, aż powiedzą kochani rodzice w tym roku jedziemy bez was i wtedy ja
      odpocznę tak jak chcę, czyli nic nie robiąc przez cały urlop.
      • Gość: Renia Re: Wakacje bez rodziców IP: *.tele2.pl 22.12.01, 18:08
        Kolejna wypowiedź, która nie jest z perspektywy rodzica, bo mam 15 lat, co nie
        znaczy, że problem jest mi obcy.
        Na kolonie zaczęłam wyjeżdżać po IV klasie podstawówki, jednak już wcześniej- w
        przedszkolu wyjeżdżałam bez rodziców i nic mi się nie działo. a wręcz
        przeciwnie-jako kilkulatek na wyjeździe czułam się wspaniale.
        Parę lat potem pojaiwł się problem samotnego podóżowania. Problem powstał, gdy
        chiałam samotnie wyjechać do babci, do miasta oddalonego od rodzinnego Krakowa
        o 200 km. Byłam w szóstej klasie, miałam 13 lat i... po długich rozmowach na
        temat bezpoieczeństwa, mojej odpowiedzialności i rozwagi rodzice puścili mnie.
        od tego czasu regularnie podróżuje pociągami i jkaoś żyję.
        Sama na wakacjach jeszcze nie byłam i wiem, że na razioe by mnie nie puścili. I
        choć jestem odpowiedzialna, to Rodzice nie wierzą w odpowiedzialność moich
        znajomych, ich dojrzałość... zresztą obozy- te dobrze zorganiozwane- to też
        dobra zabawa.
    • Gość: Marlena Re: Wakacje bez rodziców IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.02, 18:54
      Zarówno syna, jak i córkę wysłałam po raz pierwszy na samodzielne wakacje po I
      klasie (podstawówki). Pomimo skromnych warunków (bardzo - obóz organizowany
      przez ZHP) syn był zadowolony, pobyt był dorrze zorganizowany, do tego stopnia,
      że gdy przyjechaliśmy do syna w odwiedziny, nie miał czasu z nami rozmawiać (bo
      akurat mają jakieś ciekawe zajęcia) i musieliśmy go kusić jakąś ciekawą
      wycieczką. Z obozu wrócił zadowolony, opalony, .... tyle, że bardzo brudny.Z
      córką sytuacja przedstawiała się inaczej, też była zadowolona, ale jako
      dziewczynka myślę, że wy,agała bardziej "luskusowych warunków". Latem muszę to
      brać pod uwagę planując jej wyjazd. A jeśli chodzi o strach o dziecko, tego
      nigdy nie da się nigdy uniknąć.

      • Gość: Emi Re: Wakacje bez rodziców IP: *.gtech.com / 156.24.229.* 19.05.02, 16:47
        Swojego syna wysłałam pierwszy raz na kolonie, gdy miał 7 lat. Nie należę do
        histerycznych matek, ale pierwsze dwa dni były dla mnie trudne. Bałam się czy
        sobie poradzi, czy tęsknota za domem będzie silniejsza i syn zdezerteruje
        (zadzwoni z rykiem do domu). Wszystko poszło jak z płatka, kiedy po dwóch
        dniach zadzwoniłam nie miał czasu nawet ze mną porozmawiać, bo leciał na
        zajęcia w grupie. Od tamtej pory co roku wysyłam go na różnego rodzaju obozy.
        Dzieciak jest samodzielny, wierzy w siebie i nie trzyma się mojej spódnicy. A o
        to przecież chodzi. On sam musi sobie dawać radę, ja mogę tylko asystować,
        doradzać, ale to jego życie... Przyzwyczajajmy dzieci do większej
        samodzielności, w miarę potrzeb rozwojowych dziecka. Bądźmy gdzieś w pobliżu, a
        nie trzymajmy nasze pociechy notorycznie za rączkę. Nie bądźmy zbyt
        mamusińskie. Niech wiedzą, że w przypadku niepowodzeń różnej maści mają się do
        kogo zwrócić, ale nie odbierajmy im możliwości dokonywania wyborów. Niech się
        uczą na własnych błędach, my mamy im uświadomić możliwe zagrożenia.
        Podrawiam strachliwych!
        Emi
        • Gość: Magda Re: Wakacje bez rodziców IP: *.gze.pl 22.05.02, 19:03
          Moja córka ma 19 lat.Pierwszy raz wyjechała na kolonię,gdy miała 8 lat.Też
          przeżywałam stres.Dzwoniłam.Pojechaliśmy w odwiedziny i zobaczyliśmy ją
          zadowoloną.W wieku 10 lat pojechała pierwszy raz na zimowisko - na obóz
          narciarski.Jeździła z nami na narty i wiedziała co ma robić, gdy przemoknie, co
          z mokrymi rękawicami,jak suszyć wkładki w butach ale denerwowałam
          się.Telefonowałam i napominałam.Od tamtego czasu zawsze latem na kolonię a zimą
          na narty.W liceum zaczęła jeździć na obozy np.językowy,żeglarski.Tu zaczynają
          się schody...niewiele starsze od nich "wychowawczynie" piją piwo, palą
          papierosy i nie widzą nic złego w tym,że 15-17-latki naśladują je. Moja 17-
          latka na takim obozie zaczęła palić.O tym wiem bo papierosy znalazłam.O innych
          rzeczach mogę nie wiedzieć.Z paleniem walczyłam a nie jestem pewna czy nie
          popala do dziś,choć pamięta jak dopingowała mnie i pilnowała, gdy 10 lat temu
          rzuciłam palenie.Myślę,że wiek wychowawcy to już jakieś kryterium szczególnie,
          gdy wysyła się nastolatkę/-ka/.W zeszłym roku pierwszy raz wyjechała
          z "paczką" na żagle. Sama załatwiałam 2 żaglówki dla 12-osobowej grupy.Zimą z
          czwórką znajomych pojechała na narty na 5 dni na Słowację.Bałam się,ponieważ
          pojechali samochodem a kierowca prawo jazdy miał od kilku miesięcy /fakt, że
          przez te kilka miesięcy stale jeździł samochodem do szkoły i nie
          tylko/..Korespondowaliśmy SMS-ami.Byłam w kontakcie z innymi rodzicami.Nie
          jestem panikarą, córkę wychowuję na samodzielnego człowieka.Mam świadomość,że
          nie zaczynam wychowywać dziecka w przeddzień wyjazdu.Pamiętajcie o
          tym.Pozdrawiam.
    • Gość: Agusja Re: Wakacje bez rodziców IP: *.infinity.net.pl / *.infinity.net.pl 19.05.02, 19:09
      wysokie.obcasy napisał(a):

      > Kiedy pierwszy raz wysłaliście dziecko na kolonie? Polećcie te dobre, dajcie z
      > nać o tych, których
      > należy unikać!
      > A kiedy po raz pierwszy puściliście dziecko na wakacje bez dorosłych? Co zrobi
      > liście, żeby nie
      > umierać o niego ze strachu?

      dziecka jeszcze nie mam ,ale moge napisac na wlasnym przykladzie to i owo.Kiedy
      pierwszy raz spedzilam wakacje bez rodzicow mialam 6 lat,wyslali mnie z bratem do
      sanatorium,zeby nie jechal sam(bo to on mial powod zeby jechac w takie
      miejsce).Ja bylam bardzo wyalienowanym dzieckiem i nie lubilam opuszczac domu i
      nie lubilam kontaktu z innymi dziecmi,wyprawa ta byla dla mnie udreka.Rodzice o
      tym nie wiedzieli.Wiec jesli Twoje dziecko jest podobne do mnie jaka bylam ,nie
      puszczaj go samego na dluzej,jesli nie wyraza samo checi.
      co roku jezdzilam na kolonie ,zaczynajac od 4 klasy podstawowki do 8,nie lubilam
      tego bardzo ,ale coz,musialam jezdzic.W liceum tez rodzice wysylali mnie na
      kolonie ,a pozniej na obozy ,jak bylam starsza to juz bardzo lubilam opuszczac
      dom.W zasadzie co roku na wakacje wyjezdzalam bez rodzicow.I zyje :-)

    • Gość: lady:) WOLNE WAKACJE!!!!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.02, 14:57
      Ja napisze z perspektywy dziecka: gdy byłam mała rodzice cały czas zmuszlai
      nie do jeżdzęnia z nimi na wakacje. na początku lubilam taki wypoczynek, ale
      póżniej były to poprostu 2 najnudniejsze tygodnie w roku. Dopiero gdy miałam 14
      lat rodzice puścili mnie samą! Tamte kolonie były najlepze w moim życiu!
      Rodzice powinni więc wysyłac same dzieci na wakacje juz w wieku 9 lat- tym
      wcześniej naucza się one samodzielności!
    • Gość: ania Re: Wakacje bez rodziców IP: 217.11.142.* 18.06.02, 15:56
      wysokie.obcasy napisał(a):

      > Kiedy pierwszy raz wysłaliście dziecko na kolonie? Polećcie te dobre, dajcie z
      > nać o tych, których
      > należy unikać!

      pierwszy raz - nie pamietam
      radze unikac koloni(obozow) jezykowych "Program Bell" - moja coraka wrocila z
      poparzeniami 2 i 3 stopnia, a organizatorzy nie wezwali lekarza i nie zawiadomili
      mnie o wypadku, tlumaczac, ze "dziecko przejawialo wszelkie funkcje zyciowe i
      zostwawiwszy ja na noc pod opieka kolezanki (sic!) nie widzieli powodu by mnie
      informowac o wypadku!!!

      > A kiedy po raz pierwszy puściliście dziecko na wakacje bez dorosłych? Co zrobi
      > liście, żeby nie
      > umierać o niego ze strachu?

      14-15 lat i nie ma sposobu (na mnie) bym nie umierala ze strachu
      nawet dzis, gdy moja corka ma 18 lat i dlugo nie mam od niej wiesci - umieram ze
      strachu
      ale taka jest juz rzeczywistosc - w przeciwienstwie do mnie, ona oderwala sie od
      pepowiny.
      jedyny sposob jaki znalazlam na moj strach - to uklad, ktory zawarlysmy: zgadzamy
      sie co do tego, ze rodzice maja od groma obowiazkow wobec dzieci, a jedynym
      obowiazkiem dzieci wobec rodzicow, jest dbalosc, by ci nie umierali ze strachu,
      ze malenstwu (nawet 18-letniemu) cos sie stalo - wiec dzwoni do mnie czesto, by
      mi powiedziec - jestem tu i tu, wszystko OK
      pozdrawiam wszystkich

      • Gość: dodo Re: Wakacje bez rodziców IP: 209.226.65.* 18.06.02, 18:55
        mam 3 dzieci (16,18 i 24) - kazde z nich jezdzilo na rozne obozy od 6 roku
        zycia. poczatkowo tylko 2-tygodniowe, potem dluzsze. procz tego, zawsze
        spedzalismy czesc wakacji (kolo 3 tygodni) razem - cala rodzina podrozujac
        i zwiedzajac. do tej pory dzieci (hmmm...) lubia z nami jezdzic (teraz to juz
        glownie zima - na narty) i nigdy nie traktowaly tygodni spedzonych z nami jako
        kary ;-) mysle, ze glownie dlatego, ze zapewnilismy im czas bez nas
        (rodzicow!).
        dodam jeszcze, ze moje dzieci wychowane sa poza polska, do polski lataly same
        wlasnie odkad skonczyly po 6 lat i w polsce tez bywaly na roznych obozach - raz
        lepszych, raz gorszych. ich glowne skargi na polskie obozy dotyczyly braku
        zajec w przypadku brzydkiej pogody - nuuuda... ale dla nas to i tak bylo wazne,
        ze jedzily ze wzgledu na kontakty w jezyku polskim.
        • Gość: Ola Re: Wakacje bez rodziców IP: *.chello.pl 19.06.02, 13:47
          Mam 15 lat. Na kolonie chcialam wyjechać już po pierwszej klasie podstawowki
          (zawsze byłam bardzo samodzielnym dzieckiem, kochałam przedzskole itp), rodzice
          się nie zgodzili. Przekonałam ich dopiro po 3 klasie, rownież podstawowki, gdy
          mialam lat 9. Pjechałam zupełnie sama, bez żadnej koleżanki.
          Jedank "znajomości" udało mi się zawrzeć jeszcze prezed wejściem do autokaru -
          musiałam ustalic z kim bedę siedziała. Bardzo się ciesze, że moi Rodzice choć
          bardzo się bali (dzwonili do mnie) wytrzymali 2 tygodnie niepokoju. Z tamtgeo
          obozu pamietam, że całe dnie sie bawiłam i nie myślałam o domu. Tęskniłam
          trochę wieczorami, ale nigdy sie do tego nie przyznałam. Czy mi się podobało?
          od tamtej pory jezdże co roku (czasem na kilka)i naprawdę to lubię!
          Pozdrawiam i życzę odwagi wszystkim Mamom
Pełna wersja