closer3
20.05.05, 11:28
Właśnie sobie uświadomiłam, ze chyba mam romans... Od miesiąca. Jest to
troche dziwne i skomplikowane, ale wszystko na to wskazuje. Od siedmiu lat
jestem w stałym związku, wydawałoby sie udanym.Od pieciu lat mam ponadto
wspaniałego przyjaciela,na którego ZAWSZE mogę liczyc.On ma dziewczyne od 3
lat i mieszka z nia. Nasze relacje zawsze były jasne,czysto
kumplowskie.Widujemy sie raz czesciej,raz rzadziej, w zaleznosci od wolnego
czasu.Ostatnio prawie wcale.Miesiac temu okropnie pokłóciłam sie ze swoim
facetem. Dokładnie w momencie,kiedy ryczalam jak bóbr ze złości 9 powód był
mało istotny,typowa kłótnia od słowa do słowa) moj kumpel przysłał mi smsa"co
slychac?". ja na to, ze wszystko mi sie cghrzani i ogólnie do bani. No i on,
ze jemu tak samo. I tak sobie pisaliśmy przez pare godzin, jakie to zycie
jest podłe, on ma problemy osobiste, bo ta jego dziewczyna to nie to ( ja to
wiedziałam od poczatku )i tak dalej. Humor mi sie poprawił, nawet pogodziłam
sie z własnym facetem.Zdziwienie nastapiło nastepnego dnia, kiedey co chwile
zerkałam na telefon, czekajac na wiadomośc od przyjaciela.Jeszcze wieksze ,
kiedy napisał( zwykle nie piszemy do siebie codziennie, tylko powiedzmy raz
na 2 tygodnie ). A od tamtej pory każdego dnia wysyłamy mase wiadomosci. o
rana, i na dobranoc. I nie wiem kiedy te smsy zrobiły sie coraz bardziej
osobiste, erotyczne nawet!Od tej pory boimy sie ze soba nawet spotkac, tak na
wszelki wypadek. Nie wiem co to ma znaczyc, wprawdzie to on zaczał zmieniac
konwencje, ale w koncu ja sie specjalnie nie broniłam. nie wiem czy to tylko
maj czy co??? Niewiele już wiem, czekam tylko aż napisze. Co teraz bedzie???