Co dalej...?

23.05.05, 11:29
Znamy się siedem lat. Od pieciu mieszkamy razem. On jest troskliwy,
inteligentny i błyskotliwy. Często mi imponuje, ale ( zawsze jest jakieś "ale"
)...On sam jest dla siebie najważniejszy. Jego dobro jest na pierwszym
miejscu. Dlatego nie chce mieć dzieci, bo to stanełoby mu na drodze do
realizacji swoich marzeń. Przy ostatniej rozmowie (dośc burzliwej)
powiedział,że przeraża go instytucja małżeństwa, bo tak wiele zwiazków wokół
nas się rozpada. Ludzie się przy tym bardzo zmieniają i on "nie chciałby
zostać oskubany przy rozwodzie..." Jak to usłyszałam to poczułam jakbym
dostała obuchem w łeb. Zna mnie tyle lat i powiedział coś takiego. Nie jestem
wstanie tego pojąć . Nie byłabym wstanie niczego mu zabrać. Ani teraz, ani po
ślubie. Jestem samodzielna. Zarabiam na siebie. Mieszkamy w moim mieszkaniu.
Jedyne czego chce od drugiej osoby to miłość, czułość, partnerstwo.
Czy takie podejście do życia w obecnych czasach ( w pogoni za pieniędzmi i
pozycją społeczną) jest normalne? Czy ja coś wyolbrzymiam? Jaki ma sens bycie
z kimś takim? Czy to co powiedział powinno otworzyć mi oczy na to jaki jest na
prawdę? Sam już nie wiem:((

Pozdrawiam

MAła Rewolucja
    • silverstones1 Re: Co dalej...? 23.05.05, 20:11
      kopnij go w d..., jak on może samo podejmować decyzje ze nie chce miec
      dzieci ??
      • beatka5 Re: Co dalej...? 23.05.05, 20:48
        Jego postawa daje wiele do myslenia. Nie ma on zbyt dobrego zdania o kobietach,
        może kiedys się naciął. Widocznie uważa że tprzed slubem każda udaje a potem
        dopiero pokazuje czego chce. Zastanów sie.
        • pimpek_sadelko Re: Co dalej...? 23.05.05, 20:55
          beatka5 napisała:

          > Jego postawa daje wiele do myslenia. Nie ma on zbyt dobrego zdania o
          kobietach,
          >
          > może kiedys się naciął. Widocznie uważa że tprzed slubem każda udaje a potem
          > dopiero pokazuje czego chce. Zastanów sie.
          jesli po tylu latach z Toba nie zmienil zdania.... to marnujesz czas:(
          • mala_rewolucja Re: Co dalej...? 23.05.05, 21:33
            W jego przeszłości nie ma złych doświadczeń z kobietami. On twierdzi,ze
            wystarczy sie rozejrzeć i wszedzie są pary które "źle skończyły". Nie chcę
            obudzić się mając 35 lat, bez rodziny, ale z dużym bagażem.

            Czy jest szansa,że wydorośleje?
    • oneexit Re: Co dalej...? 24.05.05, 10:32
      mala_rewolucja napisała:

      > Ludzie się przy tym bardzo zmieniają i on "nie chciałby
      > zostać oskubany przy rozwodzie..." Jak to usłyszałam to poczułam jakbym
      > dostała obuchem w łeb. Zna mnie tyle lat i powiedział coś takiego. Nie jestem
      > wstanie tego pojąć . Nie byłabym wstanie niczego mu zabrać. Ani teraz, ani po
      > ślubie.

      i dalej mala_rewolucja napisała:

      > W jego przeszłości nie ma złych doświadczeń z kobietami. On twierdzi,ze
      > wystarczy sie rozejrzeć i wszedzie są pary które "źle skończyły". Nie chcę
      > obudzić się mając 35 lat, bez rodziny, ale z dużym bagażem.

      > Czy jest szansa,że wydorośleje?

      Sama mu nie ufasz, a masz żal, że to on Ci nie ufa???

      Poza tym powinnaś zastanowić się czy kochasz go na tyle, żeby
      być z nim bez ślubu i dziecka/dzieci.
      To chyba nie jest kwestia wydoroślenia.
      Z tego co napisałaś, wydaje mi się, że jest on
      dojrzałym i świadomym człowiekiem.
      Mówi Ci otwarcie o tym co czuje, czego się obawia...
      Ma marzenia...
      ...chyba ważne jest jedynie co to za marzenia,
      czy Ty w nich też jesteś...
      Piszesz, że jego dobro jest najważniejsze dla niego.
      A może to wasze dobro. Chciałabyś mieć dziecko ze świadomością, że
      on Ci nie pomoże przy nim, że zostaniesz sama z problemami
      dziecka, swoimi, i waszego związku?
      Jeżeli nie jest na to gotowy, nie naciskaj...

      Pomimo tego co napisałam, rozumiem Cię bardzo dobrze.
      Może Ci się wydawać, że bronię jego postawy.
      Nie o to chodzi.
      Szanuję, to że Ci powiedział otwarcie o swoich
      odczuciach, a nie "ciachnął" ci dziecko dla
      świętego spokoju i ..."pomaszerował lewa prawa w siną dal..."

      Pozdrawiam
      i życzę Wam jak najlepiej
      • white_rabbit Re: Co dalej...? 24.05.05, 10:44
        No nie wiem...wg mnie autorka watku dobrze odczytala jego zachowanie.
        Egoista,nie wiem czy warty marnowania dla niego zycia.

        Moj maz nie mialby nic przeciwko temu zeby nie miec dzieci, albo miec za jakies
        10 lat. Ja nie moge tyle czekac, wiec juz dawno ustalilismy moment kiedy
        zaczniemy starania i tego sie trzymamy. Bo wiesz jak facet kocha to takie
        kompromisy sa dla niego oczywiste. Ja tez jestem sklonna do roznych kompromisow.
        I oczywiscie nie ma mowy o tym zebym siedziala sama z dzieckiem, ze to dziecko
        dla mnie. No bez przesady ;).

        A z ta kasa skoro mieszkacie w Twoim mieszkaniu to mnie rozbawil, niektorzy to
        maja wybiorcze spojrzenie hehe...
      • mala_rewolucja Re: Co dalej...? 24.05.05, 12:12
        Ja doceniam jego szczerość. Dla mnie związek nie ma sensu jeśli nie możemy być
        otwarci przed drugą osobą. Przeraża mnie tylko brak zaufania wobec mnie. Znamy
        się na wylot i nie wiem jak coś takiego mogło mu przyjść do głowy.
        A co do marzeń...ja też je mam ( i są one podobne do jego marzeń ), bo przecież
        miłość to patrzenie w tą samą stronę co ukochana osoba, a nie patrzenie na ta
        osobę. Chcę realizowac marzenia, ale równie mocno chcę mieć rodzinę. Jednak nie
        za wszelką cenę - nie będę go "łapała na dziecko", bo wiem,ze to nie ma sensu.
        Chcę wierzyć,że przyjdzie moment, w którym on też będzie chciał mieć rodzinę -
        ale co jeżeli się mylę? :(((
        • oneexit Re: Co dalej...? 24.05.05, 12:40
          a co będzie, jeżeli się okaże, że jedno z was nie może
          mieć dzieci?
          Bardzo daleko mi do życzenia wam w ten sposób, nie
          zrozum mnie źle. Poprostu zastanawiam się co jest
          faktycznie ważne w związku.
          Jestem w podobnej sytuacji tzn.7 lat związku, 5 lat
          wspólnego mieszkania. Jesteśmy bez ślubu ale staramy
          się o dziecko. Od prawie roku i nic.
          I czy to jest powód żeby się rozstać, skoro się kochamy.
          Każdy z nas ma w podświadomości nieufność.
          Jesteśmy nasyceni tym przez media, prase...
          tylko, że o tym nie mówimy.
          Do mnie to tez dotarło zupełnie przypadkiem:
          pewna propozycja z mojej strony i odpowiedź: "no a później
          mnie oskarżysz o ...".
          Ukrywamy, to ale tak naprawdę nie ufamy swoim bliskim.
          Ciągle się czegoś boimy.

          > Chcę wierzyć,że przyjdzie moment, w którym on też będzie chciał mieć rodzinę -
          > ale co jeżeli się mylę? :(((

          A czy on Ci powiedział, że wogóle nie chce mieć dzieci, ani teraz, ani
          w przyszłości?
          • mala_rewolucja Re: Co dalej...? 24.05.05, 13:50
            Oczywiście, że NIE sprowadzam związku z facetem do "posiadania dziecka"! Znam
            życie i moze byc różnie, ale chciałabym mieć rodzine. Potrzebuję małżeństwa -
            jako stabilizacji, jedności. Jest mi to potrzebne dla wewnetrznego porządku. On
            uważa małżenstwo za coś kompletnie przeterminowanego.
            Co do dzieci: on nie czuje się gotowy ( nie wie,czy kiedykolwiek bedzie gotowy )
            na ojcostwo. Właśnie dlatego,ze on sam jest dla siebie naważniejszy. On nie
            wyobraża sobie, że musiałby rezygnować z własnych przyjemności i pasji z powodu
            dziecka, któremu trzeba poświęcić swój czas, uwagę.
            • oneexit Re: Co dalej...? 24.05.05, 14:08
              Musiałby zrozumieć, że nie musi z niczego rezygnować.
              Wystarczy, żeby połączył jedno z drugim.
              Czy jego przyjemności i pasja aż tak go pochłaniają, że
              nie ma czasu na nic innego? Czy nie spędzacie wolnego czasu razem?
              Skoro wasze marzenia łączą się i łączą was, to czy
              nie może dołączyć do Was jeszcze jedna mała istotka?
              Tak trochę moralizuję, ale to co Ci napisałam,
              wydaje mi się, że są to pytania, które powinnaś
              kierować do niego.
              Ty na nie nie odpowiadaj, niech on się wypowie.

              zapytaj o to jego

              Pzdr
              • mala_rewolucja Re: Co dalej...? 25.05.05, 13:53
                Jego pasje BARDZO go pochłaniają. Uwielbia to. Oczywiście,że spędzamy ze sobą
                czas,ale kazde z nas ma inne hobby.
                Rozmawialiśmy wczoraj. Na dzień dzisiejszy on nie chce mieć dzieci i nie jest
                wstanie obiecać mi, że to się kiedyś zmieni. Czuję wewnętrzny chaos. Jestem z
                nim bo go kocham, ale czy mogę zrezygnować z czegoś tak ważnego jak rodzina? A
                podobno szczera rozmowa wszystko wyjaśnia...chyba nie w moim przypadku:(((
                • sagis Jest z Tobą uczciwy.Wie,że Ty chcesz dzieci,a on 25.05.05, 15:40
                  nie. Albo, jeszcze nie. Doceń to, że jest szczery i uczciwy wobec Ciebie.
                  Albo, zaakceptujesz to i zostaniesz z nim, albo odejdź i znajdź innego, który
                  będzie chciał dzieci. Ważne jest, aby dwoje chciało to samo. Przynajmniej w
                  takiej bardzo ważnej sprawie.
    • margie Re: Co dalej...? 24.05.05, 11:05
      egoista i egocentryk. Zastanow sie......
    • sagis Wielu mężczyzn boi się tego.Był z Tobą szczery. 24.05.05, 11:08
      Widocznie po tylu latach bycia razem poczuł się przy Tobie tak pewnie, że uznał
      iż może Tobie to powiedzieć.
      Mój w pierwszym odruchu miłości bez mojej wiedzy kupił dla nas mieszkanie, ale
      też w nim siedział ten strach, który na jakiś czas rozdzielił nas.
      Jego "przyjaciółki", które szukają tylko samca rozdrodczego i kasy, namieszały
      jemu w głowie. Jedna była wtedy akurat w trakcie rozwodu i potrzebowała nowego
      wieszaka.
      Na szczęścio miłość i uczciwość wszystko zwycięża:-)
Pełna wersja