ultrax
30.05.05, 13:40
I wszystko się posypało. Tak bardzo chciałem mieć dziecko. Kochaliśmy się
bardzo ze swoją partnerką, ale miłość zaczynała powoli wygasać z powodu braku
dzidziusia. Partnerka jest bezpłodna, leczenie nie przyniosło skutku.
Zacząłem, chyba podświadomie szukać innej kobiety, „potencjalnej mamusi”,
która urodziła by mi dzidziusia. I stało się poznałem miłą sympatyczną
osóbkę. Pierwsze całusy, dotyk aż w końcu skończyło się na łóżku. Nie
protestowała, gdy powiedziałem, że nie mam zabezpieczenia, może podświadomie
też chciała. Nie wiedziała o istnieniu drugiej osoby w moim życiu. I co się
stało?
Postanowiłem powiedzieć, że to koniec mojej pani, z którą tyle, bądź, co bądź
przeżyłem. Chciałem to zrobić z klasą, pojechaliśmy nad morze i wówczas jej
wyznałem, że kogoś mam idt., itd. Płacz, jak ja się fatalnie wtedy poczułem.
No, ale cóż, tak bardzo chcę mieć dzidziusia, którego ona nie potrafi mi dać.
Po powrocie, trochę rozbity spotkałem się z potencjalną mamusią, nową panią
mojego życia i dowiaduje się, że nie jest pewna, czy chce być ze mną, że za
mało poświęcam jej czasu i takie tam brednie. Chciałem zaznaczyć, że nie
wspominałem jej o tym jak bardzo chce mieć bobasa, co ją odstraszyło? Kobiety
jesteście tak skomplikowaną maszyną, że nigdy żadnemu facetowi nie uda się
odgadnąć, co drzemie w waszej „główce”.
I tak chęć posiadania dzidziusia skończyła się tym, że zostałem sam. Czy ja
chciałem czegoś złego od Was?
Idę dzisiaj się upić po pracy. I pewnie tak będę robił przez kolejne dni.
Czuję, że nie tak szybko się pozbieram po tym wszystkim.
Kobieta jest jak …………