katarynka23
31.05.05, 09:31
Moj brat 2 lata temu sie ozenil. Jego wybranka pochodzi z rodziny o
kompletnie innej mentalnosci niz moja. Tam norma jest ze mama sluzy jako kon
pociagowy. Powinna pomagac w kazdej sytuacji, nawet nie proszona o to, mowi
sie tylko "mamo zostawiam dziecko" i koniec. "Czy moglabys, poprosze" takie
słowa nie istnieją dla niej w jej domu. Zamieszkała u nas i pojąc nie moze ze
moja mama nie bedzie wykorzystywana do granic mozliwosci, ze czasami musi
odpoczac, ze poprosic o cos trzeba. My powinnismy sie dostosowac i koniec!
Brat moze jej tłumaczyc a ona nic nie rozumie. Ostatnio doszło do tego ze
przeczytała moje archiwum w gg, gdzie zaliłam sie mojemu facetowi, ze mame
wykoszystuje. Szlak mnie trafil. Zeby to jeszcze dla siebie zostawiła, ale mi
awanture zrobiła!Teraz jestesmy w stanie wojny. Nie rozmawiamy ze soba, a ona
jeszcze mnie podpuszcza, zebym sie wkurzala robiac głupie rzeczy. Rodzina
prosi mnie, zebym starała sie, zeby nie było gorzej, ale ja mam juz tego
dosyc.Nie radze sobie z ta sytuacja. Jestem taka, ze jak ktos mi pokazuje, ze
jestem zła, zaczynam w to wierzyc. Najlepsze ze nawet ja przepraszalam ze
mowie swojemu facetowi o problemach z nia.
Jak sie zdystansowac?Co ja mam z ta sytuacja w ogóle zrobic?Powiedziec jej co
o niej mysle, czy ja olewac systematycznie, kazda jej prowokacje!