Zdrada

IP: *.27-151.libero.it 17.07.02, 10:06
"Pierwsza zdrada jest nie do naprawienia. Wywoluje reakcje lancuchowa zdrad,
z ktorych kazda oddala nas coraz bardziej od pierwotnej zdrady."
Zastanawia mnie czy zdrada to kwestia impulsu, zadoscuczynienie za cos, czego
zabraklo czy moze racjonalna decyzja?
    • slimaczysko Re: Zdrada 17.07.02, 10:59
      A po co dorabiac do tego filozofie? Gowno zostanie gownem nawet wtedy gdy sie
      je inaczej nazwie.
      • Gość: gaga Re: Zdrada IP: *.27-151.libero.it 17.07.02, 11:12
        slimaczysko napisał:

        > A po co dorabiac do tego filozofie? Gowno zostanie gownem nawet wtedy gdy sie
        > je inaczej nazwie.
        Ktos mnie zdradza - taplam sie w gownie.
        Ja zdradzam - taplam sie w gownie.
        Strasznie gowniane to zycia.
        • slimaczysko Re: Zdrada 17.07.02, 11:13
          C'est la vie :(
        • Gość: anka Re: Zdrada IP: 195.94.218.* 17.07.02, 14:30
          Tak sobie myślę że zdrada jest EFEKTEM, a nie POWODEM problemów w związku. Nie
          mówię o przypadkach nadmiaru hormonów (zazwyczaj męskich), chociaż tak do końca
          trudno oceniać kogoś z boku. Bez rozwiązania i doszukania się przyczyn zdrady,
          trudno wypracować jakąś potencjalną dalszą drogę. Najłatwiej zrzucić całą winę
          na tą trzecią/tego trzeciego, bo to zwalnia od myślenia o własnych błędach czy
          wadach. A czy można wybaczyć? Cholernie trudne pytanie, zależy od osobistych
          mozliwości psychicznych i od stosunku drugiej osoby (czy ma wyrzuty sumienia)
    • Gość: Muniek Re: Zdrada IP: *.com.pl 17.07.02, 11:31
      Czasopismo Charaktery podało następujace informacje o zdradzie:

      1. Statystyka:
      13% kobiet zdradza swoich partnerów
      12,5% męzczyzn robi to samo.

      2. dlaczego zdradzają ?

      kobiety bo:

      -mają dobry chumor
      -są zdołowane
      -chcą coś załatwić
      -z ciekawosci
      -z miłosci
      -na złość
      -z zemsty
      i robią to podobno zwykle w wyniku zalu do partnera

      mezczyzni bo
      -lecą na babki
      i robia to nie myśląc o swojej partenrce

      muniek

      -

      • Gość: sonija Re: Zdrada IP: *.waw.cdp.pl 17.07.02, 13:23
        Nic dodać, nic ująć !!!
        Meżczyzna zawsze w takich chwilach myśli tylko o sobie...ktoś mu się podoba, ma
        ochotę na sex więc czemu nie ???? a to, że partnerka czuje się oszukana,
        poniżona, szuka winy w sobie... to co go to obchodzi ???
        • Gość: muniek Re: Zdrada IP: *.com.pl 17.07.02, 13:44
          Ciekawe czy posiadanie rogów jest takie sympatyczne...

          Ja nie umiem powiedzieć czy zdradzenie zony ktora o siebie nie dba albo ma
          wieczną migrene jest lepsze czy gorsze od zdrady męza bo siorbie jedząc zupe,
          lub ją za zadko przytula.
          Ty potrafisz ?
          Muniek
          • Gość: sonija Re: Zdrada IP: *.waw.cdp.pl 17.07.02, 13:51
            Rogi zarówno damskie jak i męskie nie są sympatyczne, to tak ogólnie ...
            ,ale chyba należałoby się zastanowić by tak w życiu postępować, aby nikogo nie
            krzywdzić !
            • Gość: grogreg Re: Zdrada IP: 212.160.165.* 18.07.02, 11:56
              Eeee. Spodziewalem sie bardzie ozywionej dyskusji.
              A tutaj jekies komromisy, podsumowania, jak to tak?

              Czas zabeltac.

              Te statystyke powodow zdrady mozna wrzucic do kasza. To tylko
              usprawiedliwienia. Bo ponizona? Bo szuka zensty? Bo on/ona o siebie nie dba?
              Bzdury!

              Powod jest tylko jeden. Bardzo niski z reszta. Jest tak niski, ze az
              organiczny. Chodzi o geny.

              Facet zdradza, bo ma poligamie we kwri. Facetowi tak naprawde chodzi tylko o to
              aby jak najbardziej rozpowszechnic swoje chromosowy. A ze o potomstwo bedzie
              dbal inny to tym lepiej.
              Kobieta zdradza, bo jej staly partner gorsze geny od tego faceta ktorego
              dopiero co poznala. Nie, nie chce zrezygnowac z opieki stalego partnera. Chce
              miec tylko dziecko z tym lepszym. W przenosni mozna powiedziec o kolaboracji
              gniazdka z kukulczym jajem.

              I ot cala prawda. Oczywiscie, mozna wytoczyc argument ze zdrady w cale nie maja
              na celu prokreacji. Ale biorac pod uwage jak silnie dzialaja na nasza
              podswiadomosc atawistyczne ponoc instynkty i jaki wplyw ma to na nasze decyzje,
              jestem sklonny go zignorowac.

              (teraz bede wulgarny)
              Tak wiec zdradzajacy - i kobieta i mezszczyzni - postepuja jak zwiezeta.
              Porownanie do rozplodowego buhaja i goniacej sie suki nasuwaja sie same.

              A zachowujac wiernosc swoim partnerom dajemu swiadectwo swojemu
              czlowieczenstwu. A jak partnerzy przestaja nam odpowiadac to sie odchodzi. Moze
              to trudniejsze, ale uczciwsze.
            • Gość: grogreg Re: Zdrada IP: 212.160.165.* 18.07.02, 12:02
              Eeee. Spodziewalem sie bardzie ozywionej dyskusji.
              A tutaj jekies komromisy, podsumowania, jak to tak?

              Czas zabeltac.

              Te statystyke powodow zdrady mozna wrzucic do kasza. To tylko
              usprawiedliwienia. Bo ponizona? Bo szuka zensty? Bo on/ona o siebie nie dba?
              Bzdury!

              Powod jest tylko jeden. Bardzo niski z reszta. Jest tak niski, ze az
              organiczny. Chodzi o geny.

              Facet zdradza, bo ma poligamie we kwri. Facetowi tak naprawde chodzi tylko o to
              aby jak najbardziej rozpowszechnic swoje chromosowy. A ze o potomstwo bedzie
              dbal inny to tym lepiej.
              Kobieta zdradza, bo jej staly partner gorsze geny od tego faceta ktorego
              dopiero co poznala. Nie, nie chce zrezygnowac z opieki stalego partnera. Chce
              miec tylko dziecko z tym lepszym. W przenosni mozna powiedziec o kolaboracji
              gniazdka z kukulczym jajem.

              I ot cala prawda. Oczywiscie, mozna wytoczyc argument ze zdrady w cale nie maja
              na celu prokreacji. Ale biorac pod uwage jak silnie dzialaja na nasza
              podswiadomosc atawistyczne ponoc instynkty i jaki wplyw ma to na nasze decyzje,
              jestem sklonny go zignorowac.

              (teraz bede wulgarny)
              Tak wiec zdradzajacy - i kobieta i mezszczyzni - postepuja jak zwiezeta.
              Porownanie do rozplodowego buhaja i goniacej sie suki nasuwaja sie same.

              A zachowujac wiernosc swoim partnerom dajemu swiadectwo swojemu
              czlowieczenstwu. A jak partnerzy przestaja nam odpowiadac to sie odchodzi. Moze
              to trudniejsze, ale uczciwsze.
              • Gość: matabu MONOGAMIA?? IP: 141.100.253.* 28.07.02, 13:34
                Gość portalu: grogreg napisał(a):

                >
                >. A jak partnerzy przestaja nam odpowiadac to sie odchodzi. Moze
                >
                > to trudniejsze, ale uczciwsze.

                Takie rozwiazanie wydaje sie rzeczywiscie bardziej sensowne i uczciwe niz
                pozwostawanie w zwiazku, z ktorego mamy ochote czym predzej wyskoczyc, ktory
                nie satysfakcjonuje, jest juz tylko przyzwyczajeniem i nuda. Moze kiedy nie
                myslimy juz cieplo o naszym partnerze, jego dotyk nie zapala juz w nas ognia,
                warto byloby zapakowac walizki i uczciwie powiedziec sobie wzajemnie, ze na nas
                juz czas.
                Coraz czesciej zastanawiam sie nad tym, czy warto wiazac sie w stale realcje z
                partnerem. Tak czy inaczej, predzej czy pozniej pojawia sie znuzenie. Wiec moze
                rzeczywiscie monogamia nie istnieje?
                Przeciez nawet pozwostajacy w stalych zwiazkach ludzie "ogladaja sie" za
                innymi, fanzazjuja o innych, maja ochote na seks z kims innym.
                Moze zazdrosc i pojecie "zdrady" sa kulturowo uwarunkowane przez srodowisko, w
                ktorym zyjemy? Moze my, ludzie, jako istoty dopiero co narodzone, nie mamy ich
                naturalnie "wbudowanych" w nasz system biologiczny, czy psychologiczny? Moze
                otoczenie uczy nas, ze zdrada jest czyms zlym, co rani partnera, warte jest
                potepienia, a uczucie zazdrosci rodzi sie w nas stopniowo, kiedy obserwujemy,
                innych "wycwiczonych" juz zazdrosnikow, ktorzy cierpia z powodu zdrady, odejcia
                czy zniechecenia partnerki/partnera?
                Moze wiec lepiej unikac tych problemow i zyc bez zalozenia, ze musimy wiazac
                sie na stale?
                Jezeli mamy na to ochote, milosc, namietnosc miedzy dwojgiem ludzi nie gasna-
                pieknie.
                Ale jezeli jestesmy z kims z innych powodow niz ta milosc i namietnosc czy
                przyjazn, to moze warto sie zastanowic nad sensem szczescia we dwojke "na
                zawsze"?
    • Gość: Lena Re: Zdrada IP: 213.216.82.* 17.07.02, 19:14
      Zdradzilam.Nie wiem jakie inni maja powody ale znalazlam druga polowe,I on
      tez.Przez rok trwal nasz romans - wielka milosc.Jego zona domyslala sie i
      powiedziala ze nie zobaczy wiecej dzieci.Moj maz nie wiem czego sie domyslal.Do
      dzis nie wiem.To bylo 5 lat temu.Zawsze na urodziny przysyla mi kwiaty do
      pracy.Ostatnio na pogrzebie mojego ojca /200km stad/ stal z kwiatami nad grobem
      choc wcale nie informowalam go o tym.
      Gdy nasze dzieci dorosna i on przyjdzie ... nie wiem ...Sama swiadomosc ze on
      mysli dodaje mi sil w zyciu.
      Ogladalam taki film z Meryl Streep "Co sie wydarzylo w Medison County". To bylo
      o mnie.
      • Gość: muniek Re: Zdrada IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.02, 20:31
      • Gość: muniek Re: Zdrada IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.02, 20:34
        Zrobiłaś to -nic sie nie stało - miałas powód!
        -masz szczescie ze jestes kobietą.
        Gdybys była meżczyzną wowczs byłabyś swinią ( jak wszyscy) a tak
        jestes cacy.

        muniek
        • Gość: matabu Cacy IP: 141.100.253.* 28.07.02, 13:43
          Gość portalu: muniek napisał(a):

          > Zrobiłaś to -nic sie nie stało - miałas powód!
          > -masz szczescie ze jestes kobietą.
          > Gdybys była meżczyzną wowczs byłabyś swinią ( jak wszyscy) a tak
          > jestes cacy.
          >
          > muniek

          A ja myslalam, ze to mezczyznie sie wybacza zdrade, a kobiete potepia za
          przyprawienie rogow mezowi czy partnerowi.
          Ciesze sie w takich ukladach, ze kobieca godnosc jednak nie znajduje sie w
          opalach i ze jednak nam "wolno", bo jestesmy zawsze cacy po zdradzie i sie nam
          wybacza.
          Gdyby rzczywiscie tak bylo... oj, rozmarzylam sie o takim dniu, kiedy kultura
          wreszcie pozwoli zdradzajacej kobiecie byc cacy. Jak na razie nazywa sie nas
          raczej szmatami i dziwkami, a meskie zdrady sie wybacza i zapomina.
          O Losie! Niech zdardzaja Ci, ktorzy maja na to ochote-to sprawa ich podejscia
          do tej kwestii. A inni niech sobie patrza i nie wartosciuja owych
          zdradzajacych, a juz na pweno nie ze wzgledu na plec. Takie mam male zyczenie
          na dzis.

    • Gość: Lena Re: Zdrada IP: 213.216.82.* 17.07.02, 20:41
      Czy myslisz ze ON jest swinia? Bo jest mezczyzna? Ja wiem ze nie.Czasem zycie
      wymyka nam sie z rak. Czasem od losu dostajemy cos tak pieknego ze az nie wiemy
      co z tym zrobic.I nigdy nie bedziemy miec pewnosci czy wyciagnac po to reke czy
      tez tylko popatrzec
      • Gość: grogreg Re: Zdrada IP: 212.160.165.* 18.07.02, 13:32
        Czasem od losu dostajemy cos tak pieknego ze az nie wiemy
        >
        > co z tym zrobic.*

        I co niektorzy potrafia poswiecic to cos pieknego by wydupczyc, albo byc
        wydupczonym.

        (*inaczej interpretuje to cos pieknego)

        Wszystko zalezy od systemu wartosci. Jesli ktos stawia "jedna noc" nad stale
        partnerstwo to krzyzyk na droge.
    • kosturek Re: Zdrada 17.07.02, 20:51
      Zależy od charakteru i okliczności. Ta pierwsza może być przypadkowa, ale
      następne mogą być konsekwencją pierwszej, która byc może 'zasmakowała'.
      • slimaczysko Re: Zdrada 18.07.02, 11:30
        Nie ma czegos takiego jak "zdrada przypadkowa". Nie jestes zwierzeciem,
        kierowanym przez instynkt - masz rozum i tym sie odrozniasz od zwierzat.
        Rozumiesz skutki swojego postepowania.
        • Gość: aga Re: Zdrada IP: *.ipartners.pl / 157.25.126.* 18.07.02, 12:21
          nie zdradzilam nigdy, ani nie zostalam zdradzona (a przynajmniej nic mi o tym
          nie wiadomo)
          zyje od lat z tym samym mezczyzna - jest ok, kochamy sie, ale.... ale
          przychodza momenty kiedy o tym mysle. Dlaczego? Bo seks po latach to juz nie to
          samo co w trakcie goracego romansu. Nie chce sie tu w dawac w dyskusje na temat
          tego czy jest lepiej czy gorzej, jest po prostu inaczej. A ja czasami
          chcialabym poczuc jeszcze jak przechodz mnie po plecach dreszcz, zeby przezyc
          szalona przygode na jedna noc. Byc moze ON mysli tak samo - nie wiem, ale
          dopuszczam do siebie taka mysl.
          I wiecie co? nie wiem co bys sie stalo, gdyby doszlo do zdrady, ale
          przynajmniej w tym momencie wydaje mi sie, ze to by nic miedzy nami nie
          zmienilo... Nie wiem, moge sie mysli, ale sadze ze umialabym wybaczyc, bo to
          rozumiem (mowie oczywiscie o seksie na jedna noc, a nie czyms wiecej).
          Podejrzewam, ze rozpetam burze tym postem, zanim odpiszecie - zastanowcie sie,
          czy na prawde nigdy o tym nie mysleliscie?
        • Gość: aga Re: Zdrada IP: *.ipartners.pl / 157.25.126.* 18.07.02, 12:27
          nie zdradzilam nigdy, ani nie zostalam zdradzona (a przynajmniej nic mi o tym
          nie wiadomo)
          zyje od lat z tym samym mezczyzna - jest ok, kochamy sie, ale.... ale
          przychodza momenty kiedy o tym mysle. Dlaczego? Bo seks po latach to juz nie to
          samo co w trakcie goracego romansu. Nie chce sie tu w dawac w dyskusje na temat
          tego czy jest lepiej czy gorzej, jest po prostu inaczej. A ja czasami
          chcialabym poczuc jeszcze jak przechodz mnie po plecach dreszcz, zeby przezyc
          szalona przygode na jedna noc. Byc moze ON mysli tak samo - nie wiem, ale
          dopuszczam do siebie taka mysl.
          I wiecie co? nie wiem co bys sie stalo, gdyby doszlo do zdrady, ale
          przynajmniej w tym momencie wydaje mi sie, ze to by nic miedzy nami nie
          zmienilo... Nie wiem, moge sie mysli, ale sadze ze umialabym wybaczyc, bo to
          rozumiem (mowie oczywiscie o seksie na jedna noc, a nie czyms wiecej).
          • Gość: grogreg Re: Zdrada IP: 212.160.165.* 18.07.02, 12:53

            > chcialabym poczuc jeszcze jak przechodz mnie po plecach dreszcz, zeby przezyc
            > szalona przygode na jedna noc. Byc moze ON mysli tak samo - nie wiem, ale
            > dopuszczam do siebie taka mysl.

            Niezbyt wysokie pobudki co?


            > I wiecie co? nie wiem co bys sie stalo, gdyby doszlo do zdrady, ale
            > przynajmniej w tym momencie wydaje mi sie, ze to by nic miedzy nami nie
            > zmienilo...

            Chyba nie bardzo wierzysz w to co piszesz.
            A co z zaufaniem?

            >Nie wiem, moge sie mysli, ale sadze ze umialabym wybaczyc, bo to
            > rozumiem (mowie oczywiscie o seksie na jedna noc, a nie czyms wiecej).

            Faktycznie, zeby wybaczyc trzeba zrozumiec. Ale nie wydaje sie mi, aby
            zrozumienie wystarczyloby do wybaczenia. Zdaje sie mi ze pominelas kwestie
            emocji (gniew, zawod i inne takie) ktorych nie da sie kontrolowac, ani
            intelektualnie zrozumiec.

            A teraz pytanie. Czy jesli dwoje ludzi akceptuje na wzanjem swoje skoki na bok
            to czy im jeszcze na sobie zalezy?
            Osobiscie w to watpie.
            • mindo Re: Zdrada 18.07.02, 13:12
              Ludzie, co z waszą szeroko pojętą tolerancją? Jesteście jacyś nienowocześni.
              Przecież teraz w modzie jest pozwalanie na wszystko: na homoseksualizm, na
              aborcję, na adobcję dzieci przez pedałów. To czemu nie na zdradę. Zdrada w
              porównaniu z tymi rzeczami to naprawdę nic.
              Z niektórych wypowiedzi widać podwójną moralność, dwulicowość. Można to ująć w
              słowach "nigdy bym nie zdradziła ale gdyby była sprzyjająca okazja..." [tu
              sobie może każdy sam dopisać]
              • Gość: grogreg Re: Zdrada IP: 212.160.165.* 18.07.02, 13:21
                Homeseksualizm mnie nie dotyczy. Moge byc tolerancyjny
                Zdrada moze mnie dotyczyc. Nie jestem tolerancyjny.

                Proste?

            • Gość: matabu otwarty zwiazek? IP: 141.100.253.* 28.07.02, 14:02
              Gość portalu: grogreg napisał(a):

              >
              > A teraz pytanie. Czy jesli dwoje ludzi akceptuje na wzanjem swoje skoki na
              bok
              > to czy im jeszcze na sobie zalezy?
              > Osobiscie w to watpie.

              znam mezczyzne, ktory ma ze swoja zona taki otwarty zwiazek.
              sa ze soba od dziesieciu lat. po dwoch latach doszli do wniosku, ze inni ludzie
              pociagaja ich seksualnie, wiec postanowili stworzyc sobie warunki, w ktorych
              swobodnie mogliby realizowac swoje pragnienia.
              czy im na sobie zalezy?
              z cala penoscia.
              bylam kochanka tego mezczyzny i z tego co wiem, ich wspolna sypialnia wygladala
              na taka, ktora "wieje chlodem" ( dla wyjasnienia: kazde z nich ma takze osobna
              sypialnie). Wiem, ze sa ze soba blisko, takze seksualnie.
              Nikt nie powinien tego oceniac.
              Dla mnie jedyna dopuszczalna ocena jest moja wlasna, dotyczaca tego, jak ja sie
              z tym czuje-z tym, ze bylam ta druga kobieta. W pewnym moemncie doszlam do
              wniosku, ze strasznie sie ciesze, ze nie musze z nim mieszkac, ze inna kobieta
              musi sie z nim "uzerac" na codzien, a ja jestem od erotycznego swieta.
              Wszystko jest kwestia tego, jakie ma sie podejscie do sprawy wiernosci.
              jasne, ze fajnie jest miec swiadomosc, ze jest sie w zyciu drugiego czlowieka
              jedyna i najwazniejsza osoba, ze duga osoba mnie kocha i nie rozglada sie za
              innmi erotycznymi okazjami.
              ale to nie jest takie latwe, jak sie wydaje.
              ciesze sie zawsze, jezeli komus sie uda taki "kochany" zwiazek stworzyc.
              Jak pisze Erica Jong w "Strachu przed piecdzeisiatka": tylko prawdziwa milosc
              sie liczy-nie natychmiastowy orgazm.
              ale kiedy tej prawdziwej milosci nie ma, a cialo z checia przyjmie przyjemny
              dotyk?
              • Gość: matabu cholera blad! IP: 141.100.253.* 28.07.02, 14:06
                Gość portalu: matabu napisał(a):

                >
                bylam kochanka tego mezczyzny i z tego co wiem, ich wspolna sypialnia wygladala
                >
                > na taka, ktora "wieje chlodem" ( dla wyjasnienia: kazde z nich ma takze
                osobna
                > sypialnie). Wiem, ze sa ze soba blisko, takze seksualnie.


                cholera! chcialam napisac, ze ich wspolna sypialnia NIE WYGLADALA NA TAKA;
                KTORA WIEJE CHLODEM. zabraklo mi "nie"

                matabu
          • Gość: Wierka Re: Zdrada IP: *.net.okay.pl / 192.168.10.* 19.07.02, 11:11
            Gość portalu: aga napisał(a):

            > nie zdradzilam nigdy, ani nie zostalam zdradzona (a przynajmniej nic mi o tym
            > nie wiadomo)
            > zyje od lat z tym samym mezczyzna - jest ok, kochamy sie,


            do tego momentu to też o mnie, potem nie


            ale.... ale
            > przychodza momenty kiedy o tym mysle. Dlaczego? Bo seks po latach to juz nie
            to
            >
            > samo co w trakcie goracego romansu.


            a dlaczego niby nie? dopiero teraz może być świetnie. Nie ma skrępowania, i
            uporczywych, jakże kobiecych, myśli "czy nie jestem za gruba" itp - pełne
            zaufanie akceptacja i komfort.


            A ja czasami
            > chcialabym poczuc jeszcze jak przechodz mnie po plecach dreszcz, zeby przezyc
            > szalona przygode na jedna noc. Byc moze ON mysli tak samo - nie wiem, ale
            > dopuszczam do siebie taka mysl.
            > I wiecie co? nie wiem co bys sie stalo, gdyby doszlo do zdrady, ale
            > przynajmniej w tym momencie wydaje mi sie, ze to by nic miedzy nami nie
            > zmienilo...


            to przerażająca perspektywa. Żyć z myślą, że on był z inną, że ona go dotykała,
            pieściła itd. nie - to nie dla mnie. Chyba nie potrafiłabym zrozumieć i
            wybaczyć. Nie mogłabym też sama zdradzić, za bardzo szanuje tą drugą osobę.
            Tak, właśnie szanuje, bo oprócz tego, że go kocham, także go szanuje. Poza tym
            takie wartości jak lojaność, wierność i miłość wciąż stawiam na pierwszym
            miejscu.

            W.
    • Gość: amor Re: Zdrada IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.02, 13:46
      A ja właśnie jestem zdradzana i nawet nie wiecie jak to boli. Wcale nie chcę
      kończyć mojego związku, chcę żeby było jak dawniej, chcę o wszystkim zapomnieć
      i chcę zowu być najważniejsza.Zanim to się stało myślalam ,że nigdy nie wybaczę
      zdrady, że zaraz wszystko zerwę i wywalę faceta,ale teraz marzę tylo o
      tym ,żeby było jak dawniej, nie chcę go stracić.
      • Gość: grogreg Re: Zdrada IP: 212.160.165.* 18.07.02, 13:59
        Gość portalu: amor napisał(a):

        > A ja właśnie jestem zdradzana i nawet nie wiecie jak to boli.

        Moge sobie wyobrazic.


        >Wcale nie chcę
        > kończyć mojego związku, chcę żeby było jak dawniej, chcę o wszystkim
        zapomnieć
        > i chcę zowu być najważniejsza.

        A tak sie da?

        >Zanim to się stało myślalam ,że nigdy nie wybaczę
        >
        > zdrady, że zaraz wszystko zerwę i wywalę faceta,ale teraz marzę tylo o
        > tym ,żeby było jak dawniej, nie chcę go stracić.

        A moze byc jak dawniej?

        • Gość: amor Re: Zdrada IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.02, 14:28
          Gość portalu: grogreg napisał(a):

          > Gość portalu: amor napisał(a):
          >
          > > A ja właśnie jestem zdradzana i nawet nie wiecie jak to boli.
          >
          > Moge sobie wyobrazic.
          >
          >
          > >Wcale nie chcę
          > > kończyć mojego związku, chcę żeby było jak dawniej, chcę o wszystkim
          > zapomnieć
          > > i chcę zowu być najważniejsza.
          >
          > A tak sie da?
          >
          > >Zanim to się stało myślalam ,że nigdy nie wybaczę
          > >
          > > zdrady, że zaraz wszystko zerwę i wywalę faceta,ale teraz marzę tylo o
          > > tym ,żeby było jak dawniej, nie chcę go stracić.
          >
          > A moze byc jak dawniej?
          > No dzięki, bardzo mnie to podniosło na duchu, nie ma co.Może będzie inaczej,a
          może lepiej?Chyba nie można się tak łatwo poddać ?
          • Gość: grogreg Re: Zdrada IP: 212.160.165.* 18.07.02, 14:50

            Wybacz mi, ze nie jestem wspolczujacy, troskliwy i posieszajacy. Jestes dla
            mnie jedynie postacia z forum i na odwrot. Dlatego nie bede sie silic na
            empiryzm. Bylby naciagany i nieszczery.
            Aczkolwiek w pewnym sensie sie z Toba identyfikuje, ale to nic nie znaczy.
            Pocieszenia w wsparcia szukaj raczej w nieco realniejszym otoczeniu. Na pewno
            sa tam odpowiedniejsze osoby.

            Wrocmy do tematu.
            Pytajac czy moze byc tak somo nie mialem na mysli tego, ze on wroci. Nie wiem,
            nie znam go. A po za tym w kontekscie watku to niespecjalnie go lubie.
            Moje pytanie dotyczy Ciebie. Czy moze byc tak samo? Czy bedziesz mu ufac? Czy
            biedziesz go szanowac? Czy bedziesz szanowac sama siebie?




      • Gość: S. Re: Zdrada IP: 134.65.212.* 18.07.02, 18:09
        Juz nie bedzie tak, jak było. Akurat na to nie licz. Podobno czasami potem bywa
        lepiej, ale ja w to nie wierzę.

        Trzymaj się!
        Pozdrawiam, S.
    • kosturek Re: Zdrada .. slimaczysko .. biedaku 18.07.02, 14:12
      slimaczysko napisał:
      > Nie ma czegos takiego jak "zdrada przypadkowa". Nie jestes zwierzeciem,
      > kierowanym przez instynkt - masz rozum i tym sie odrozniasz od zwierzat.
      > Rozumiesz skutki swojego postepowania.

      Nie kwalifikuj mnie bo pomyśle, że mierzysz mnie swoją miarą. Nie zgadzam się
      z Tobą, gdyż nie jestem żadna biologiczną maszyną rozumną. Natomiast jestem
      duszą i ciałem, rozumem i zmysłami, ulegam też pokusom i jako facet mówię Ci,
      że jedną z nich dla mnie jest erotyzm, zmysłowość, seksulaność, zapach,
      spojrzenia, uśmiech i wiele innych przebogatych oddziaływań kobiety i są takie
      na które reaguje tymi samymi bardzo ulotnymi bodźcami. Dzięki temu i
      oczywiście nie tylko temu ludzie są ze sobą i do tego są ze sobą szczęśliwi,
      ale może się też zdarzyć coś co niektórzy nazywaja zdradą, choć może to być
      taką zaledwie jedną chwilą w czasie. Ja to rozumiem, ale czy Ty wiesz co
      piszesz, bo moim zdaniem tylko maszyna zaledwie rozumna ucząc sie może przyjąć
      zdradę jako aksjomat, człowiek nigdy.
      • Gość: aga Re: Zdrada .. slimaczysko .. biedaku IP: 157.25.126.* 18.07.02, 14:25
        Problem lezy w tym, ze wiekszosc uczestnikow tego forum to ludzie doskonali
        (nadludzie?). Oni nigdy nie sklamali, nie zrobili świństwa, nie zachowali się
        niemoralnie, nie mieli "grzesznych" myśli. A jeśli kiedyś (przez przypadek
        oczywiście) obejrzeli się na ulicy za atrakcyjnym osobnikiem płci przeciwnej to
        spędzili cały następny dzeń na biczowaniu się.
        Dlatego jeśli jesteś zwykłym, szarym, słabym człowiekiem to nie znajdziesz tu
        zrozumienia.....
        • slimaczysko Re: Zdrada .. slimaczysko .. biedaku 18.07.02, 14:58
          Zgadza sie, nie znajdziesz u mnie akceptacji. Z prostej przyczyny - argumenty w
          rodzaju szarego, niedoskonalego czlowieka, namietnosci, erotyzmu i poczucia
          chwili to zalosne proby usprawiedliwienia sie przed samym soba, wytlumaczenia
          sobie ze to co wlasnie zrobilismy osobie ktora nam ufala to nie zwykle dranstwo
          tylko biologia, ze tak nas matka natura zaprojektowala. Tyle tylko ze nie
          zmienia to postaci rzeczy i tego co zrobilismy. Nie widze problemu zeby miec
          nawet kilka kobiet/mezczyzn na wieczor, ale dopiero PO rozstaniu, a nie
          korzystajac z chwili ze partner/-ka wyjechala, nie widzi, nie ma jej/jego, nikt
          mu/jej nie powtorzy przeciez. To ponizanie swojego partnera - jezeli zasluzyl,
          trzeba od niej/niego odejsc ale nie nalezy ponizac w ten sposob. Bo to jest
          wlasnie ponizanie.
          • Gość: matabu no to sie nie pobierajmy IP: 141.100.253.* 28.07.02, 14:18
            zgadzam sie z kolezanka aga. najwyzszy czas przyznac, ze nie jestesmy idealni.
            jasne, przykro, kiedy partner/partnerka wodzi oczami za pieknym cialem
            przedstawiciela plci przeciwnej, albo wlasnej, jezeli to zwiazek homoseksualny.
            ale tak juz jest i chociaz przykro, to moze lepiej bedzie sie do tego otwarcie
            przyznac i przestac udawac, ze wszystko jest trwale w milosci.
            szczerze tego wszytkim zycze, bo pewnie wielu z nas ta taka wlasnie miloscia:
            trwala, piekna i niezmienna, goni przez lata. ja tez.
            i chociaz czasem jest mi smutno, bo wiem, ze moj ukochany to juz prawie nie
            ukochany, jest mi znow dobrze, kiedy sie z tego zwiazku o temperaturze letniej
            wody oswobodze i przy okazji oswobodze tez ukochanego.
            moze nastepnym razem, w innym czlowieku znajde mojego prawdziwego kochanka.
            • Gość: matabu Re: no to sie nie pobierajmy IP: 141.100.253.* 28.07.02, 14:24
              ale zgadzam sie tez z panem(?) slimaczysko, ktory apeluje, jak sadze, o
              uczciwosc.
              jak dla mnie jest to jasne, ze pozwstawanie z kims w zwiazku i ciche zdradzanie
              go/jej na boku, jest nie fair.
              oboje mamy przeciez prawo do zycia w szczerosci i do pozniania prawdy o tym,
              kim jest i co robi nasz partner/partnerka.
              wtedy mamy jasna sytuacje i mozemy dokonac wyboru: ciagniemy zwiazek dalej,
              rozstajemy sie, czy zakladamy firme "otwarty zwiazek" (przeciez partner moze
              miec rowniez na koncie ochote na zdrade, albo gotowe doswiadczenia na tym polu).
              wiec uczciwosc na pierwszym miejscu... albo zasada, ze nie wiazemy sie z kims
              na dluzej.
        • Gość: grogreg Re: Zdrada .. slimaczysko .. biedaku IP: 212.160.165.* 18.07.02, 15:38
          Zaraz, zaraz. My tu troszke mylimy pojecia.
          Wydawalo sie mi, ze watek nie dotyczy ogladania sie za kolezankami w robocie (w
          ameryce mozna za to isc do pierdla :)), niewinnych slownych flirtow, czy nawet
          fantazji na temat sasiadki.
          Odnioslem wrazenia, ze mowa o zdradzie, jako akcie dokonanym polegajacym na
          stosunku z osoba trzecia w trakcie trwania "stalego" zwiazku.

          Jesli chodzi o to pierwsze to faktycznie, nikt nie jest doskonaly. Jesli drugie
          to ja przepraszam, ale zeby isc z kims do lozka trzeba pewnej determinacji i
          nie robi sie tego bez pewnych przemyslen. To jest wybor i to, przyjamniej jak
          dla mnie, dosyc powazny. W koncu kogos sie tu robi w trabe.
          Oczywiscie to moje zdanie i nie kazdy sie musi z nim zgadzac

          A przy okazji fantazji, dlaczego akurat biczowanie przyszlo Ci na mysl? :)
      • Gość: grogreg Re: Zdrada .. slimaczysko .. biedaku IP: 212.160.165.* 18.07.02, 15:15
        Czy aby koledzy troszke nie przesadzaja?
        Spojrzenie na zdrade zalezy od tego czy jest sie zdradzajacym, czy zdradzanym.
        Dla tych pierwszych to zalednie epizod nie majacy wiekszego znaczenia, dla
        drugich to zkaza na calym zwiazku.

        Moj tok myslenia zapewne nie budzi zastrzezen?

        Jednakze w tym watku patrzmy na sprawe nieco z boczku, jakby analitycznie.
        Dla Slimaczyska zdrada to folgowanie swoim, nazwijmy to robodzo, instynktom.
        Osobiscie rowniez sklaniam sie do tego spojrzenia na sprawe. Uwazam ze staly
        zwiazek wart jest pewnego ascetyzmu.

        Jesli masz hedonistyczny poglad na sprawe, twoja wola i prawo. Zwroc uwage
        jedna na pewne ryzyko. Moze sie to komus bardzo niespodobac. Oczywisnie nie mam
        na mysli forum.


        • kosturek Re: Zdrada .. slimaczysko .. biedaku 18.07.02, 15:49
          Mam wrażenie, że jesteście więżniami własnych umysłow, w których wszystko jest
          zaszufladkowane. Dla zdrady nie ma prawa,zwyczajów itp. Dopiero konsekwencje
          dadzą się ocenić, wrzucić w ramki, nie sam fakt. A tu oceny mogą być różne,
          gdyż to zależy od partnerów, a nie tego jak Wy myślicie, dlatego nie
          demonizujcie zdrady (pomyślcie, że czasem może leczyć niektóre związki lub
          uwalniać ludzi z sytuacji w której nie byli w stanie znaleźć innego
          rozwiazania).

          Pijam, dużo wina określonego gatunku, bo je uwielbiam, ale czasami zdradzam je
          na rzecz innego, bo chcę wiedzieć jak smakuje. Ja wiem, że to nie najlepszy
          przykład, ale świadczy o tym że zycie nie jest pełne, jeżeli ograniczmy sobie
          sami prawo do wyboru. Alu tu już wkraczamy w filozofie życia, ciemnogród
          rozpleniony na Świecie od wielu lat. Ja się nie wstydze, że mógłbym kogoś mi
          bliskiego zdradzić, pytanie jest dlaczego miałbym to zrobić, co mogłoby
          powodować mną, że mógłbym to zrobić.
          • slimaczysko Re: Zdrada .. slimaczysko .. biedaku 18.07.02, 15:59
            Nie przekonasz mnie, bo po prostu nie rozumiem Twoich argumentow. Moim zdaniem,
            kazdy czlowiek za pomoca wlasnego mozgu i rozumu) rozwaza za i przeciw roznego
            rodzaju postepowania, analizuje zarowno korzysci jak i wady jakie moze osiagnac
            postepujac w pewien okreslony sposob. Nie robi tak gdy jest bardzo glupi badz
            bardzo pijany. To oczywiste - nie jest wtedy w stanie.
            To kwestia podejscia do partnera z ktorym jestesmy - naszej oceny czy na to
            zasluzyl (czym sie tak bardzo narazil?) czy tez nie zasluzyl. Ty wolisz
            pofolgowac swoim - jak to tutaj nazwano - instynktom, ja wole jednak odrobine
            je powsciagnac i nocowac w swoim lozku. Wybor kazdego z nas. Wole jednak spac
            sam i moc spojrzec mojej dziewczynie w oczy. A nie dalbym rade tego zrobic
            gdybym ja zdradzil. Bo ja kocham. A gdybym jej nie kochal - to po prostu
            rozstalibysmy sie. I dopiero wtedy rozwazalbym zaliczenie - lub nie - panienki
            ktora mi sie pcha do lozka.
            • Gość: matabu Pchanie sie do lozka IP: 141.100.253.* 28.07.02, 14:41
              slimaczysko napisał:

              > I dopiero wtedy rozwazalbym zaliczenie - lub nie - panienki
              > ktora mi sie pcha do lozka.

              oj, oj-panienka, ktora pcha sie do lozka...
              ladnie, ladnie. a moze nazwijmy to po ludzku: ktora ma na Ciebie ochote, tak
              jak Ty mozesz miec ochote na nia?
              czy mam rozumiec, ze jezeli kobieta ma chetke na seks z danym facetem, to
              ona "sie pcha" do lozka? Myslalam, ze po prostu idzie do lozka z mezczyzna,
              spaceruje do tego docelowego miejsca, towarzyszy mu w czasie tego
              wspolnego "spaceru". Ale "pcha sie"? Nie znam kobiet, ktore sa az tak
              zdesperowane.
              Zgodnie z Twoim domniemanym przeze mnie sposobem kategoryzowania, moglabym
              powiedziec, ze mezczyzna pragnacy kobiety pcha ja do lozka.
              Mam nadzieje, ze kiedys nasza kultura zmieni sie i nastana zdrowe warunki do
              tego, aby kobiety bez narazania sie na okreslenie ich pragnien "pchaniem sie"
              mogly proponowac mezczyznie milosc.
              A zreszta, co mi tam, i tak to robimy. A mezczyzn ktorym to nie odpowiada
              bedzie z czasem coraz mniej, bo sila rzeczy przyzwyczaja sie do tego.

          • Gość: aga Re: Zdrada .. slimaczysko .. biedaku IP: 157.25.126.* 18.07.02, 16:02
            pytanie jest jeszcze jedno jak definiujemy zdrade i może własnie od tego
            powinnismy zacząć

            czy zdrada to seks na jedna noc, czy może juz samo myslenie (marzenie?) o kims
            innym niz partner? czy zdrada jest samo pojscie na kolacje z kimś kto nas
            pociaga? czy moze dopiero prowadzanie podwojnego zycia?
            Wydaje mi sie, ze zdrada wcale nie koniecznie musi byc zwiazana z seksem, a na
            tym sie tu caly czas koncetrujemy. Co jesli partner spotyka sie z kims
            (platonicznie) kto jest mu znacznie blizszy emocjonalnie od Was? Czy to zdrada?
            Moim zdaniem tak. I moim zdaniem jest to znacznie wiekszy problem niz seks na
            jedna noc.
            • Gość: brum Re: Zdrada .. slimaczysko .. biedaku IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.07.02, 16:23
              Zdrada adres: *.27-151.libero.it
              Gość: gaga napisał:

              "Pierwsza zdrada jest nie do naprawienia. Wywoluje reakcje lancuchowa zdrad,
              z ktorych kazda oddala nas coraz bardziej od pierwotnej zdrady."
              Zastanawia mnie czy zdrada to kwestia impulsu, zadoscuczynienie za cos,
              czego
              zabraklo czy moze racjonalna decyzja?



              I jedno i drugie. Wiem z własnego doświadczenia.Pierwszy raz doświadczyłem
              zdrady ,bo jak wyjaśniła moja luba,stara miłość nie rdzewieje.Taki impuls.To
              było z pierweszą miłością mojej kobiety.Drugi raz ,bo była juz znudzona i
              znużona związkiem.To znowu z kolegą ( żonatym)z pracy.To jakby zadośćuczynienie
              za to czego brakowało w naszym małżeństwie.Nieskomplikowane ,prawda?

              • slimaczysko Re: Zdrada .. slimaczysko .. biedaku 18.07.02, 16:46
                Jestes z nia dalej czy sie rozstaliscie?
                • Gość: brum Re: Zdrada .. slimaczysko .. biedaku IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.07.02, 20:20
                  Jesteśmy razem,ale jak powiedział jeden filozof,dwa razy do jednej rzeki nie da
                  się wejść.
                  • slimaczysko Re: Zdrada .. slimaczysko .. biedaku 19.07.02, 10:02
                    Zgadza sie. W kazdym razie podziwiam za umiejetnosci dalszego zycia razem.
                    Rownoczesnie wspolczuje.
              • Gość: amor zdrada IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.02, 18:25
                No wlaśnie ,a co ty na to?
            • Gość: grogreg Re: Zdrada .. slimaczysko .. biedaku IP: 212.160.165.* 19.07.02, 09:03
              > pytanie jest jeszcze jedno jak definiujemy zdrade i może własnie od tego
              > powinnismy zacząć
              >
              > czy zdrada to seks na jedna noc, czy może juz samo myslenie (marzenie?) o
              kims
              > innym niz partner? czy zdrada jest samo pojscie na kolacje z kimś kto nas
              > pociaga? czy moze dopiero prowadzanie podwojnego zycia?
              > Wydaje mi sie, ze zdrada wcale nie koniecznie musi byc zwiazana z seksem, a
              na
              > tym sie tu caly czas koncetrujemy.

              Bo jest to jedyny wymierny aspekt zdrady. Mysli nie da sie kontrolowac, ocenic,
              ukarac za nia (cos mi tu pachnie 1984).
              CVzy myslenie o zdradzie jest zdrada? Oczywiscie, ze nie. Tak samo jak myslenie
              o morderstwie nie jest morderstwem.


              > Co jesli partner spotyka sie z kims
              > (platonicznie) kto jest mu znacznie blizszy emocjonalnie od Was? Czy to
              zdrada?
              >
              > Moim zdaniem tak. I moim zdaniem jest to znacznie wiekszy problem niz seks na
              > jedna noc.

              To twoje zdanie. Jesli potrafisz oddzielic seks od sfery uczuciowej to punkty
              dla Ciebie. Ja nie potrafie.
              Dlatego "jedna noc" jest dla mnie wymiernym aktem zdrady.



          • Gość: grogreg Re: Zdrada .. slimaczysko .. biedaku IP: 212.160.165.* 19.07.02, 08:45

            > Mam wrażenie, że jesteście więżniami własnych umysłow, w których wszystko
            jest
            > zaszufladkowane.

            Smiem sie niezgadzac. Jedynym wymiernym, i jednoznacznym elementem jest wlsnie
            sam akt zdrady. Mozna go spokojnie wpakowac w ptrosty sytem binarny. Byla
            zdrada, lub jej nie bylo.
            Notomiast jej przyczyny (tu tez bym uproscil) i skutki to calkowicie inna
            sprawa.


            >
            > Pijam, dużo wina określonego gatunku, bo je uwielbiam, ale czasami zdradzam
            je
            > na rzecz innego, bo chcę wiedzieć jak smakuje. Ja wiem, że to nie najlepszy
            > przykład, ale świadczy o tym że zycie nie jest pełne,

            Nie, to nie jest dobry przyklad. Wino nie ma uczuc i nie powinno sie poczuc
            dotkniete kosztowaniem innego gatunku. A ty nie zyjesz w piwniczce pelnej
            butelczyn, ale wsrod ludzi. A ludzi nie powinno sie traktowac konsumpcyjnie.

            Co do pelni zycia. Nie lodz sie. Co bys nie robil i tak bedzie cala masa
            gatunkow i rocznikow, ktorych smaku nie poznasz. Pelnego spelnienia nigdy nie
            osiagniesz. Pewne rzeczy trzaba zaakceptowac.


            >jeżeli ograniczmy sobie
            > sami prawo do wyboru. Alu tu już wkraczamy w filozofie życia, ciemnogród
            > rozpleniony na Świecie od wielu lat. Ja się nie wstydze, że mógłbym kogoś mi
            > bliskiego zdradzić, pytanie jest dlaczego miałbym to zrobić, co mogłoby
            > powodować mną, że mógłbym to zrobić.

            Wybor stalego partnera jest wlasnie dobrowolnym ograniczeniem wyboru, na tym to
            polega.
            A co do ciemnogrodu. Doprawdy jestem zdiwiony, ze osoba tak oswiecona i
            wyzwolona uzywa tak wyswiechtanego sformulowania.
            Ale coz ja Ciemnogrodczyk moge wiedziec.
    • kosturek Re: Zdrada 18.07.02, 19:19
      Zmeczyl mnie temat,bo calość wypowiedzi pachnie trochę zakłamaniem, choć każdy
      chciałby być bardzo fair. Pytanie na ile wogóle jesteśmy szczerzy sami ze
      sobą ?

      • Gość: roxana Re: Zdrada IP: 212.160.150.* 18.07.02, 21:36
        kiedys na forum -"wysokie obcasy"byl juz poruszony ten temat. ciekawe
        wypowiedzi mial np. romantyk, itd.
      • Gość: grogreg Re: Zdrada IP: 212.160.165.* 19.07.02, 09:13
        Zaklamani? dlaczego?

        Czy to, ze bedac w staly zwiazku i majac okazje na skok w bok, co wiecej majac
        ochote na skok w bok nie zrobilem tego - do bylem w stalym zwiazku, swiadczy o
        moim zaklamaniu?

        Inaczej. Jesli ktos jest w stalym zwiazku, i skacze w bok oznacze ze jest
        uczciwy? Wobec siebie -moze. Wobec partnera - watpie.


    • enancjo Re: Zdrada 19.07.02, 08:35
      .. jak sie jest z kims fajnym .. to pokusa nie istnieje,
      ale jezeli ktos chcialby mnie zapytac czy w takich
      okolicznosciach moglbym zdradzic .. to moge powiedziec ze
      nie, ale ze wzgledu na to ze przyszlosc nie jest znana
      i jestem tylko samcem .. nie moge tego wykluczyc, .. czy
      bym jej o tym powiedzial nie wiem ... moze tak moze nie ...
      moze kiedys .... bo szczerosc to podstawa dobrego i fajnego zwiazku ...

      .. dlatego mysle ( hipotetycznie )ze zdradzaja Ci co sie do tego
      nie potrafia przyznac .. ze mieli chwile slabosci, a ona albo
      nam wybaczay lub nie ... tu akurat konsekwencje sa bardzo subiektywne.

      Enancjo


    • Gość: martyna Re: Zdrada IP: 213.77.81.* 19.07.02, 09:45
      Gość portalu: gaga napisał(a):

      > "Pierwsza zdrada jest nie do naprawienia. Wywoluje reakcje lancuchowa zdrad,
      > z ktorych kazda oddala nas coraz bardziej od pierwotnej zdrady."
      > Zastanawia mnie czy zdrada to kwestia impulsu, zadoscuczynienie za cos, czego
      > zabraklo czy moze racjonalna decyzja?


      po 10 latach malzenstwa zdradziłam meza , z zalu , zeby sie odegrac czy zemscic
      a jego traktowanie mnie , awantury ktore zaszly o wiele za daleko , brak
      szacunku
      kochanek byl czuly delikatny adorowal mnie , ogromnie mnie dowartosciowal ,
      poczulam sie znow piekna wazna , poczulam sie kobieta , dal mi nowy speed do
      zycia , problemy domowe zeszly na dalszy plan i inaczej do nich podchodze ,
      dodam ze moj maz byl i jest rewelacyjny w lozku : i "technicznie"
      i "wymiarowo" , ciagle chetny i gotowy , bylam jego pierwsza dziewczyna a on
      byl moim drugim chlopakiem i idiotycznie nigdy mi nie wybaczyl ze mialam kogos
      przed nim ,
      moze sie domysla ze w koncu faktycznie zdradzilam go , ale niczego nie jest w
      stanie mi udowodnic a nigdy sie do tego nie przyznam , ciagle go kocham , mamy
      trojke cudownych dzieci
      jak dla mnie -moze miec kochanke jesli mu to odpowiada , czy zdradze go z kims
      innym? moze , nie jest to juz tak istotne , raz przekroczony Rubikon ,
      paradoksalnie teraz oboje traktujemy sie lepiej , maz o mnie dba , pilnuje
      mnie , ja w ramach rekompensaty? jestem dla niego milsza , sama bardziej sie
      cenie i czuje sie atrakcyjniejsza , mysle ze ten romans uratowal nasze
      malzenstwo -inaczej bysmy sie rozwiedli







      • Gość: grogreg Re: Zdrada IP: 212.160.165.* 19.07.02, 09:56
        Ciekawe, czy maz podziela twoj entuzjazm.
        • Gość: martyna Re: Zdrada IP: 213.77.81.* 19.07.02, 10:37
          Gość portalu: grogreg napisał(a):

          > Ciekawe, czy maz podziela twoj entuzjazm.

          entuzjazm ze zaczyna sie nam lepiej ukladac? majac alternatywe ze zabieram
          dzieci i odchodze?

          • grogreg Re: Zdrada 19.07.02, 10:41
            Czyli zwyczajnie go zastraszylas?
            O taki celu zdrady jeszcze nikt nie wspominal.
            • Gość: martyna Re: Zdrada IP: 213.77.81.* 19.07.02, 10:56
              grogreg napisał:

              > Czyli zwyczajnie go zastraszylas?
              > O taki celu zdrady jeszcze nikt nie wspominal.

              mylisz chyba zastraszanie z pragmatyzmem ,
              moze po prostu dotarlo do niego ze jestem sobie w stanie swietnie bez niego
              poradzic i zbyt duzo ma do stracenia ? skoro "pan i władca" dochodzi do takich
              wnioskow i zmienia sie "in + " to mam sie smiac? czy plakac?
              i - to nie byl cel zdrady ale jej nieoczekiwany skutek .
              • grogreg Re: Zdrada 19.07.02, 11:16
                Dla zastraszajacych pragmatyzm, dla zastraszonych zwykly szantarz.
                Ja to sie mowi punkt widzenia zalezy ...itd.

                Czy faktycznie na takich wiezach powinien opierac sie zwiazek dwojga ludzi?
                • Gość: martyna Re: Zdrada IP: 213.77.81.* 19.07.02, 11:20
                  grogreg napisał:

                  > Czy faktycznie na takich wiezach powinien opierac sie zwiazek dwojga ludzi?


                  zapytaj o to mojego męża ;)) , przez 10 lat z powodzeniem praktykowal te metode
                  • grogreg Re: Zdrada 19.07.02, 11:46
                    A ty sie na to godzilas?
                    Rozumiem, ze teraz czas na odwet.




    • lalka74 Re: Zdrada 19.07.02, 10:03
      Z pierwszą zdradą jest tak jak ze wszystkim pierwszym. Pewne tabu zostaje
      przełamane, okazuje się, że po zdradze można żyć i wtedy już łatwo o kolejne. A
      co jest przyczyną - pewnie wszystko po trochu. U jednych impuls u innych
      przemyślana decyzja.
    • Gość: Melba Jak to jest z połówkami? IP: *.chello.pl 28.07.02, 21:06
      Najbardziej w powyższej dyskusji do myślenia dał mi post Leny. Zdradziła,
      bo..."znalazła drugą połówkę". Bodajże 10 lat temu wyszła za mąż...za kogo?
      Ćwiartkę? Za kompromis z życiem? Za połówkę, która przez czas trwania
      małżeństwa zgniła/wyschła?
      Czy Lena zdradziła nawiązując romans z kochankiem te kilka miesięcy temu, czy
      zdradziła 10 lat temu, mówiąc "tak" komuś, kogo dziś nie kocha, nie szanuje -
      zdradziła najważniejszą osobę, bo siebie?
      Jak to jest?
      Zakładam, że nie zdradzę. Wierzę w to bardzo mocno.Dlaczego? Bo jestem dziś z
      kimś, z kim planuję być w życiu i jest to tzw. "Facet Życia". Przed nim były
      randki, spotkania, znajomości...ale prawdziwy dojrzały związek jest dopiero z
      nim. Pewnie bedę za jakiś czas nosiła jego nazwisko. Kiedy powiem "tak" będę
      pewna, że on jest "połówką". Nie spotkam połówki za 10 lat. Za połówkę wyjdę za
      mąż. I nie zostanę zdrajczynią. Amen :)
      • lalka74 Re: Jak to jest z połówkami? 29.07.02, 08:31
        tego Ci Melbo życzę. Ale tak naprawdę to życie nie jest takie proste.
      • zlakobieta Re: Jak to jest z połówkami? 29.07.02, 09:13
        Melbo, pieknie mowisz. Jestes madra kobieta. Zycze Ci zeby spelnilo sie
        wszystko co planujesz w zwiazku z Twoja druga polowka.
        Mnie sie nie udalo.
        Moze dlatego, ze nie mialam porownania w wieku 18 lat i myslalam, ze skoro jest
        moim pierwszym mezczyzna to przeznaczenie, a moze dlatego ze czlowiek zmienia
        sie z czasem. Moze sie okazac, ze po pieciu, dziesieciu latach te jego cechy,
        ktore zadecydowały o Twojej decyzji zmienią sie lub nawet znikną. Nie jest to
        jednak najważniejsze, bo lojalność, prowość, zobowiązanie i wiele innych cech
        (nawet nie licząc miłości) spowodują, żę go nie zdradzisz. Gorzej jeśli
        poczujesz, ze to on przestał Cie kochać i to on zapomniał o lojalności. Jak
        dlugo bedziesz umiala z nim zyc?
        Gdybym czuła, że moj mąz, ktorego wybralam 15 lat temu, i ktoremu przysiegalam
        milosc mimo różnych konfliktów i przeciwnosci nadal mnie przynajmniej szanuje i
        stara sie byc dla mnie dobry, nie opuscilabym go ani nie zdradzila nigdy.
        Pozdrawiam i trzymam kciuki.
        • Gość: Melba Re: Jak to jest z połówkami? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.07.02, 11:28
          Dziękuję, Złakobieto. Cóż, nie wiemy, jak potoczy się życie...Ja mogę
          powiedzieć tylko dwie rzeczy - ja i mój Połówek wiemy,że zdrada jest czymś
          strasznym i wiemy, że jeśli (odpluwam przez lewe ramię) skończy się nasza
          miłość, to najpierw rozstanie, a potem inni...No i jeszcze to, że już teraz,
          prawie na starcie, dowiedzieliśmy się, jak ważną i odpowiedzialną rzeczą jest
          nieustanna praca nad związkiem i dobrem drugiego człowieka. Pozdrawiam Cię
          gorąco i trzymam kciuki za happy end :)
          • zlakobieta Re: Jak to jest z połówkami? 29.07.02, 11:49
            Kochana jestes. dzieki za zyczenia. Wiem co to znaczy spotkac wartosciowego i
            wspanialego czlowieka na poziomie. Wiem, ze tacy istnieja i warto ich szukac.
            Twoj Polowek na pewno taki jest.
            Poprzeczke trzeba stawiac wysoko, wierzyc w swoja wartosc i kochac wlasna
            miloscia, a nie odbitym, zludnym uczuciem.
            Kazdy zasluguje na partnera idealnego dla siebie, tylko nie kazdy wierzy, ze go
            znajdzie.
            Posdroofka
    • Gość: misia Re: Zdrada IP: *.oknet.com.pl 29.07.02, 11:55
      Kazdy przypadek jest inny. Istnieja oczywiscie stereotypy ale nie sadze, zeby
      ktos (obojetnie zdradzajacy, czy zdradzany) chcial przyznac sie przed soba, ze
      taki stereotyp wspoltworzy. Nawet przyslowiowa sekretarka z dyrektorem
      zdradzajac meza, czy tylko romansujac wierzy (pewnie bardziej lub mniej na
      sile), ze jest to cos niepowtarzalnego, bo to JEJ zycie.

      Dlatego nie zgadzam sie, ze jak juz raz, to zawsze... Moze byc raz i potem
      nigdy. Moze byc raz i potem wiele razy. Moze byc z milosci, moze byc z
      atawistycznego popedu, a moze byc dla zabawy... Regul stuprocentowych nie ma i
      tyle. Stereotypy tez tu nie pomoga wiele zrozumiec.
      To tyle.
      Buzka.
      • Gość: grogreg Re: Zdrada IP: 212.160.165.* 29.07.02, 12:29
        >, bo to JEJ zycie.
        >
        To juz nie jest jej/jego zycie. Jesli sie z kims wiaze to jest to juz ich
        zycie. Cokolwiek sie robi ma to wplyw na te druga osobe.

        > Dlatego nie zgadzam sie, ze jak juz raz, to zawsze... Moze byc raz i potem
        > nigdy. Moze byc raz i potem wiele razy. Moze byc z milosci, moze byc z
        > atawistycznego popedu, a moze byc dla zabawy... Regul stuprocentowych nie ma
        i
        > tyle. Stereotypy tez tu nie pomoga wiele zrozumiec.

        Nie chodzi o rozumienie, ale o ocene. A ta jest subiektywna.

        • Gość: misiek Re: Zdrada IP: *.oknet.com.pl 29.07.02, 12:52
          kazda ocena jest subiektywna
        • Gość: misia Re: Do Grogrega Zdrada IP: *.oknet.com.pl 29.07.02, 12:54
          Gość portalu: grogreg napisał(a):

          > >, bo to JEJ zycie.
          > >
          > To juz nie jest jej/jego zycie. Jesli sie z kims wiaze to jest to juz ich
          > zycie. Cokolwiek sie robi ma to wplyw na te druga osobe.

          Wiesz, niedokladnie o to mi chodzilo :)
          Uzywając sformulowania - "JEJ zycie" nie mialam na mysli kontekstu, o ktorym
          piszesz. Nie chodzilo mi o jej zwiazek z dyrektorem. Chcialam podkreslic
          stereotypowosc tej sytuacji. Chodzilo mi o to, ze ona niby widzi, z to
          najbanalniejsza sytuacja na swiecie, a jednak nie chce sie z tym pogodzic, bo
          przeciez dotyczy to bezposrednio JEJ i ten fakt wystarczy, zeby uczynic ten
          zwiazek oryginalnym i niestereotypowym, a nawet pozwala jej nieraz wierzyc, ze
          zakonczy sie Happy Endem zgodnym z jej planami.


          >
          > > Dlatego nie zgadzam sie, ze jak juz raz, to zawsze... Moze byc raz i potem
          >
          > > nigdy. Moze byc raz i potem wiele razy. Moze byc z milosci, moze byc z
          > > atawistycznego popedu, a moze byc dla zabawy... Regul stuprocentowych nie
          > ma
          > i
          > > tyle. Stereotypy tez tu nie pomoga wiele zrozumiec.
          >
          > Nie chodzi o rozumienie, ale o ocene. A ta jest subiektywna.
          >

          Nie chodzi o ocene. Chodzi o odpowiedz na postawione przez zalozycielke watku
          pytanie, a bez zrozumienia zlozonosci tematu nie da sie na nie odpowiedziec.
          Temat zas jest na tyle zlozony (to chcialam pokazac w mojej wypowiedzi), ze
          jednoznacznie na to pytanie nie da sie odpowiedziec. Ile zdrad, tyle motywów i
          jeszcze wiecej mozliwosci dalszego rozwoju wypadkow.

          Jesli zas chodzi o ocenę subiektywną, czy tez obiektywną (never mind), to kazdy
          wie, ze zdrada ma bardziej lub mniej ale zawsze NEGATYWNY wydzwiek i tylko w
          takiej kategorii mozna ja oceniac. Z tym nie ma co polemizowac.
          pozdrawiam.
          • Gość: grogreg Re: Do Grogrega Zdrada IP: 212.160.165.* 29.07.02, 13:44
            Daruje sobie dyrektora i sekretarke bo nic juz z tego nie lapie.

            Autorka watku poddala pod dyskusje pewna teze z ktora z grubsza sie zgadzam.
            To wszystko.


    • robert88 Re: Zdrada 29.07.02, 13:46
      gago! cytujesz coś a później podajesz powierzchowne, czy przykładowe
      odpowiedzi. Powiedz mi: co to za cytat? Czyje to jest zdanie? Kogos kto zna się
      na rzeczy? czy tak sobie rzuciłaś kwestię do dyskusji?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja