Podkreslanie kobiecosci

06.06.05, 03:15
Tak mi przyszlo do glowy by zapytac was tutaj kobiety co robicie
by w niektorych sytuacjach podkreslic bardziej mocniej swoja kobiecosc.
Wszak musi ona byc dla was wazna, podobnie jak dla nas mezczyzn jest
nasza meskosc, ktora nie mniej (byc moze wiecej) staramy sie pokazac
w roznoraki sposob (niektorzy rozbojami, innii bedac lub udajac macho,
trzeci talentem meskiego zycia, choc nieraz bez okazu....... ) Wydaje mi
sie, ze czasem istnieje potrzeba by ja, czyli swoja kobiecosc
uzewnetrzniac przed innymi kobietami, a moze glownie przed meskim
swiatem. Tak z zycia -co robisz by ktokolwiek zauwazal bardziej
ciebie a z tym i twoja kobiecosc?. Nie chodzi mi tutaj glownie o twoj
ubior i podobne sprawy lecz zachowanie czy uzewnetrznianie bardziej
swojego kobiecego charakteru, postepowania, sposobu myslenia i pojmowania
spraw zycia, ktory ty uwazasz ze jest, czy powinien byc bardzo
istotny, kobiecy.Chodzi mi o twoja prezentacje, o "pokaz" z ktorego
byc moze jestes dumna, a przynajmniej uwazasz ze prezentujac swoja
kobiecosc (siebie) bardziej powinnas byc doceniona jako taka wlasnie, a
nie inna kobieta i jej wartosc, ktora ty soba reprezentujesz i
okazujesz zarazem. Pozdrawiam
    • scania81 Re: Podkreslanie kobiecosci 06.06.05, 06:57
      No z tego co przeczytałam, to wychodzi, że jestem mało kobieca, bo pierwsze co
      mi na mysl przyszło, to piekne długie włosy, odpowiednio wyexponowane nogi przez
      odpowiednio krótką mini i w ogóle te wszystkie zabiegi u kosmetyczek, którymi
      kobiety się katują:) Włoski mam króciutkie, bo kiedys mi odbiło i ścięłam na
      0,3:) ale sukces, bo mogę już w dwie mini kiteczki zwiącać, hihi:) Na co dzień
      noszę raczej spodnie. I w ogóle nie przejmuję się jakoś podkreślaniem swojej
      kobiecości, makijaz stosuję bardzo stonowany, prawie niewidoczny, a kiedy
      koniacznie chcę się rzucać w oczy to zakładam minióweczkę. Stawiam na
      naturalność i mam nadzieję, że będą za parę lat o mnie i o mojej córeczce
      mówili: siostry:D:D:D:D:D:D:D
      Niestety wiele jest kobiet, które poprawiają na siłę naturę, co nie zawsze
      dobrze wygląda. Moim zdaniem trzeba pytać kobiety nie tyle jak a dlaczego i tak
      na prawdę dla kogo podkreślają swoją kobiecość. Czy dla siebie, czy dla
      ukochanego, czy żeby wzbudzić zazdrość w koleżankach. Mi się zdarza ze
      wszystkich trzech powodów po kolei czasem na raz, więc bądź tu mądry i zrozum
      babę:)
      A tak w ogóle to była nocna zmiana czy spać nie możesz?:>
      • wielo-kropek Re: Podkreslanie kobiecosci 09.06.05, 02:20
        scania81 napisała:

        > A tak w ogóle to była nocna zmiana czy spać nie możesz?:>
        Mam duza roznice czasowa.
    • modlisshka Re: Podkreslanie kobiecosci 06.06.05, 08:38
      obcasy,obcasy i raz jeszcze obcasy!!!
    • six_a Re: Podkreslanie kobiecosci 06.06.05, 09:20
      z letnich kreacji polecam stringi i prześwitującą spódnicę :)
      a z całorocznych - dobrze wyeksponowany dekolt
      + ogólnie zadbany wygląd (ale to chyba oczywiste?) :)
      • six_a Re: Podkreslanie kobiecosci 06.06.05, 09:28
        a z charakterologicznych, to, jak twierdzi mój mąż, najcenniejsza jest dla
        niego uległość, niestety u mnie rzadko spotykana ;)
    • trzydziecha1 Re: Podkreslanie kobiecosci 06.06.05, 09:22
      Nie będe pisac o ciuchach czy butach, bo chyba nie o to Ci chodzi?
      Czasami demonstruję bezradność... ale chodzi tylko o sprowokowanie pomocy :)
      Czasami (zbędną) troskliwość...
      To chyba główne cechy.
      • sagis Re: Podkreslanie kobiecosci 06.06.05, 13:41
        trzydziecha1 napisała:

        > Czasami demonstruję bezradność... ale chodzi tylko o sprowokowanie pomocy :)
        > Czasami (zbędną) troskliwość...
        > To chyba główne cechy.
        ------------

        Może dlatego Twój mąż już nie reaguje na Twoje fochy?
        Nie dziwię się jemu, bo ja też nie lubię, jak ktoś manipuluje mną dla swojej
        przyjemności.
        Czyli na forum, to było jedynie sprowokowanie naszej troski i pomocy?
        Ja już nie będę taka głupia, aby dać Ci się nabrać.
      • gradiscaa Re: Podkreslanie kobiecosci 10.06.05, 10:39
        100 % się zgadzam, robię dokładnie tak samo.

        pozdrawiam :)
    • miawalles Re: Podkreslanie kobiecosci 06.06.05, 09:41
      ładnie się poruszam, siadam, chodzę. trzy razy wolniej niż normalnie - bez
      pośpiechu, nerwów, roztargnienia. i lubię pokazywać szyję:) i nogi w butach na
      obcasie:)
      aha, nie dźwigam cięzkich siatek, proszę o pomoc pana w sklepie, np. aby mi
      wyniósł z auta stary akumulator. jednym słowem jestem czasem bezbronną i
      delikatną istotą;))
      • mysliwy_z_kijem Re: Podkreslanie kobiecosci 06.06.05, 09:45
        . jednym słowem jestem czasem bezbronną i
        > delikatną istotą;))
        Dobrze, ze czasem.
        kobieta w niektorych sytuacjach musi byc jak facet. Tzn. nie musi, ale traci
        wtedy uznaie w oczach faceta.
        • trzydziecha1 Re: Podkreslanie kobiecosci 06.06.05, 09:56
          Szkoda, że tego kobieta uczy sie dopiero z wiekiem :(
          • miawalles Re: Podkreslanie kobiecosci 06.06.05, 09:59
            bycia czasem delikatną? to prawda...
            • trzydziecha1 Re: Podkreslanie kobiecosci 06.06.05, 10:14
              Nie, chodziło mi o te bardziej męskie cechy.
              • miawalles Re: Podkreslanie kobiecosci 06.06.05, 10:27
                to u mnie odwrotnie. jestem raczej twarda, sama sobie radzę i z siatami i z
                naprawą auta (u mechanika, oczywiście), i z mnóstwem innych rzeczy. tylko
                czasem wygodniej jest poudawać słabą i bezbronną, bezradnie rozłożyć ręce i
                pozwolić mężczyźnie się wykazać:)
                ps. jak tam u Ciebie?
                • trzydziecha1 Re: Podkreslanie kobiecosci 06.06.05, 14:14
                  Twarda to ja sie wyrobiłam ;))
                  A jakoś leci do przodu :DD
          • mysliwy_z_kijem Re: Podkreslanie kobiecosci 06.06.05, 10:02
            To jest szerooooki tamt. Zachowanie i czyny......Czasami te piekne raczki tez
            powinny chwycic lopate , jak nie ma innego wyjscia, albo jest wyjscie, tylko
            niekorzystne.
        • miawalles Re: Podkreslanie kobiecosci 06.06.05, 09:58
          czasem, czasem. bo normalnie jestem twardą babką, mocno stąpającą po ziemi:)
    • jsolt Re: Podkreslanie kobiecosci 06.06.05, 10:00
      "pokaz"???
      proszę bardzo - robię mega-awanturę, przy której utopienie się w wiejskim
      wychodku mogłoby stanowić jedynie przyjemność; taką awanturę jaką potrafi
      zrobić tylko stuprocentowa kobieta hehe :)))
    • thistle Re: Podkreslanie kobiecosci 06.06.05, 10:03
      Nie podkreślam, z założenia. Nie ma takiej potrzeby, a w wielu sytuacjach to
      jednak szkodzi, nie nobilituje.
      Nie zachowuję się jak kobieta na codzień, wystarczy mi w zupełnosci, ze
      wygladam bardzo kobieco. Żeby moje zdanie zostało zauważone, gdy tego
      potrzebuję, staram sie uzasadnić i przeforsować je logicznie, nie hormonalnie;)
      • aisha-medea Re: Podkreslanie kobiecosci 16.06.05, 11:10
        Jestem bardzo zdecydowana i mam swoje zdanie, od ktorego odwiesc mnie moga
        tylko mocne argumenty - ale zawsze forsuje je nienagannie ubrana i z
        przepieknym usmiechem na ustach. Do tego chodze zawsze z podniesiona glowa,
        usmiecham sie do ludzi promiennie na powitanie. Kobiecosc chyba podkreslam
        wlasnie ubiorem (nawet jesli to sa spodnie) i usmiechem i radoscia.
    • kobieta_na_pasach ja podkreslam, podobnie jak mezczyzni 06.06.05, 10:12
      spodniami. najchetniej luznymi. a u niektorych mezczyzn zauwazylam, ze im
      ciasniejsze tym bardziej wyeksponowana męskość. o to chodzilo?
    • kohol Re: Podkreslanie kobiecosci 06.06.05, 13:47
      Nie podkreślam swojej kobiecości.
      • aureliana Re: Podkreslanie kobiecosci 06.06.05, 14:09
        ruszam sie ladnie, mam zgrabne nogi- co pokazuje( nie zakladam sukienek i
        spodnic ktore sie koncza POWYZEJ kolana). dekoltu tez nie pokazuje za bardzo.
        jak bylam w liceum i mialysmy z kolezankami faze na starszych panow,
        zakldalysmy sie ktora poderwie takiego( mlodych tez:D)bedac w golfie i
        szerokich spodniach. zazwyczaj sie udawalo. ok, ale to anegdotka tylko;)))
        kobiecosc li itylko w slowach i czynach.
        poza tym jestem mistrzynia wywolywania awantur i wyrzutow sumienia;)))))to
        chyba kobiece:D;)

        glosna muzyka, ale calkiem do dupy
      • sagis Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 06.06.05, 14:19
        Też nie podkreślam specjalnie swojej kobiecości.
        Dobrze czuję się, jako kobieta i pewnie dzięki temu wiele osób zauważa moją
        kobiecość.
        • wielo-kropek Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 09.06.05, 02:18
          Rozumiem ze kazda kobieta jest kobieca (mniej lub wiecej) i nie ma
          potrzeby podkreslania tego w codziennym zyciu. Jednak w niektorych
          sytuacjach kobiety inaczej sie zachowuja, czyli staraja sie podkreslic
          bardziej siebie i bardziej uzewnetrznic swoja kobiecosc. W sytuacji np.
          kiedy dany mezczyzna podoba sie kobiecie, kiedy jest kilka innych
          kobiet z ktorymi musi konkurowac (dosc czesto o faceta wlasnie), kiedy
          istnieje potrzeba by bardziej byc akceptowana w towarzystwie na ktore
          jest potrzeba i checi by wywrzec swoj, wiekszy kobiecy wplyw itp. W
          takich sytuacjach kobieta jest zazwyczaj troche inna, troche zmieniona.
          Podkreslanie kobiecosci nie jest bez celu. Wydaje mi sie, ze kobiety
          dosc czesto uzewnetrzniaja bardziej swoja kobiecosc by osiagnac jakis
          cel. Czy wiec wiecej okazalej kobiecosci ulatwia ci sprawy w zyciu?
          Czy latwiej jest cos osiagnac, kiedy bardziej mocno prezentujesz siebie
          jako kobieta?
          • kohol Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 09.06.05, 09:45
            Nie nie. To ja nie staram się być bardziej kobieca w takich sytuacjach, tylko
            taka fajniejsza, lepsza. W ogólnoludzkim kontekście.
            Nie wiem, jak mogłabym zachowywać się bardziej kobieco. Wzdychać, specjalnie
            podskakiwać na widok myszy, wyrzucać tysiące rzeczy z torebeczki? Wybierać
            romantyczne komedie, wchodzić z przyjaciółką do toalety ;)? Taka stereotypowa
            kobiecość? Empatia, gadatliwość, emocje i uczucia, eteryczność?
            Muzą niczyją nigdy nie będę.
            • wielo-kropek Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 10.06.05, 01:45
              Fajniejsza i lepsza oznacza dla mnie - bardziej kobieca. Kobiecosc
              wydaje mi sie nie moze byc stereotypowa, gdyz ona jest scisle
              zwiazana z natura kobiety, a ta ponoc jest niezmienna. Zachowania zas
              kobiet zawsze byly i sa zmienne, z odstepstwami od normy (czasem zdarza
              sie np. jakis wybryk). Nie chodzi mi zebys robila z siebie muze
              (muza to cos trwalego i ugruntowanego) dla kogos czy na czyjes
              podobienstwo, bo takie cos nie jest wcale kobiecoscia, lecz bym
              powiedzial - jej brakiem. Kazdy z nas jest poniekad aktorem, a zycie w
              pewnym sensie tez gra w wielkim teatrze( to wlasnie przed innymi ludzmi
              staramy sie byc tacy a nie inni, czasem jak piszesz wlasnie "fajniejsi
              i lepsi") Chodzi mi tutaj kiedy kobieta gra bardziej kobiete niz
              normalnie na codzien nia jest (chodzi o jej zachowania i postepowania).
              Kiedy odczuwa taka potrzebe?

              • kohol Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 10.06.05, 09:46
                wielo-kropek napisał:

                > Fajniejsza i lepsza oznacza dla mnie - bardziej kobieca

                Dziwne. Myślałam, że staranie się wyjść w oczach innych na osobę bystrą,
                dowcipną, sympatyczną - to takie niezależne od płci, jeśli chce się pokazać z
                dobrej strony. Mężczyźni chyba też - jak się starają - to podkreślają te cechy.
                No w każdym razie nie gram "bardziej kobiety", nie wydaje mi się. Podkreśla się
                różne swoje cechy - czasem trzeba pokazać się jako osoba wytrzymała, cierpliwa,
                chłodna, ciepła, pracowita, leniwa, uparta, ustępliwa itd, ale to cechy
                niezalezne od płci, po prostu. Tak jak piszesz - jest się poniekąd aktorem. Nie
                potrafię powiedzieć, które cechy należą do repertuaru kobiet, które do
                repertuaru mężczyzn, więc nie wiem, kiedy się gra "bardziej kobietę" :)
                • kiluka Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 11.06.05, 02:29
                  Myślę, że to nie chodzi o jakiekolwiek granie czy świadome podkreślanie
                  kobiecości. Kiedy chcę zrobić wrażenie (ale bywa tak również wtedy, kiedy mi na
                  tym zupełnie nie zależy) - jestem bardziej błyskotliwa. Zupełnie jak mężczyzna.
                  Natomist bardziej kobieca bywam zależnie od nastroju, ale niezależnie od moich
                  chęci. Przynajmniej takie mam wrażenie. Czasem po prostu budzę się w tym
                  bardziej kobiecym nastroju, albo coś nieoczekiwanie go we mnie wywoła.
                  Mętnie? Kobieco :-)
                  • wielo-kropek Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 11.06.05, 02:59
                    kiluka napisała:

                    > Myślę, że to nie chodzi o jakiekolwiek granie czy świadome podkreślanie
                    > kobiecości. Kiedy chcę zrobić wrażenie (ale bywa tak również wtedy, kiedy mi
                    na
                    >
                    > tym zupełnie nie zależy) - jestem bardziej błyskotliwa. Zupełnie jak
                    mężczyzna.
                    > Natomist bardziej kobieca bywam zależnie od nastroju, ale niezależnie od
                    moich
                    > chęci. Przynajmniej takie mam wrażenie. Czasem po prostu budzę się w tym
                    > bardziej kobiecym nastroju, albo coś nieoczekiwanie go we mnie wywoła.
                    > Mętnie? Kobieco :-)
                    Raczej nie metnie. Rozumiem ciebie. Coz moge powiedziec? Raczej wypada
                    ci tylko pozyczyc zebys miala zawsze wlasciwego i dobrego
                    "podstrajacza". Ach ten nastroj kobiecy.............On i mnie potrafi
                    dostroic.......
                    • kiluka Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 11.06.05, 03:01
                      Do gry na wyższym poziomie?

                      Taka mała złośliwość.
                      • wielo-kropek Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 11.06.05, 03:57
                        kiluka napisała:

                        > Do gry na wyższym poziomie?
                        >
                        > Taka mała złośliwość.
                        Poziomy raczej nie sa najwazniejsze. W grze, i to raczej kazdej,
                        chodzi glownie o dopasowanie sie stron. Nawet orkiestra musi sie ze
                        soba zegrac, zeby cos z tej jej gry konkretnego wyszlo. To ty
                        zlosliwa potrafisz tez byc? Dobrze ze do tego sie przyznalas, inaczej
                        ja bym tu ucierpial niezmiernie.
                • wielo-kropek Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 11.06.05, 02:50
                  kohol napisała:


                  > Dziwne. Myślałam, że staranie się wyjść w oczach innych na osobę bystrą,
                  > dowcipną, sympatyczną - to takie niezależne od płci, jeśli chce się pokazać z
                  > dobrej strony. Mężczyźni chyba też - jak się starają - to podkreślają te
                  cechy.
                  > No w każdym razie nie gram "bardziej kobiety", nie wydaje mi się. Podkreśla
                  się
                  >
                  > różne swoje cechy - czasem trzeba pokazać się jako osoba wytrzymała,
                  cierpliwa,
                  >
                  > chłodna, ciepła, pracowita, leniwa, uparta, ustępliwa itd, ale to cechy
                  > niezalezne od płci, po prostu. Tak jak piszesz - jest się poniekąd aktorem.
                  Nie
                  >
                  > potrafię powiedzieć, które cechy należą do repertuaru kobiet, które do
                  > repertuaru mężczyzn, więc nie wiem, kiedy się gra "bardziej kobietę" :)
                  >
                  Oczywiscie, jesli chodzi o sprawy intelektu (by zablysnac czasem)te cechy
                  raczej naleza do obu plci w tych poruszanych tutaj staraniach i dosc
                  czesto sa takie same. Jednak w wielu przypadkach sa bardzo rozne, kiedy
                  dotyczy to prywatnosci, a raczej scislej mowiac -kiedy umysl wiaze sie z
                  sila fizyczna . Np. zadnej kobiecie go glowy nie przyjdzie zeby
                  wziac faceta na rece, przenisc go kilka metrow i..........A mezczyzni
                  potrafia tak sie zachowac, podkreslajac zarazem siebie mocniej. Plakac
                  przed kobieta mezczyznie nie wypada (nawet lzy nie chca wtedy wyjsc) , a
                  kobieta potrafi rekaw zmoczyc i doskonale pozniej sie czuc.Troche
                  mnie zaskoczylas tym, ze nie wiesz ktore cechy w tym przypadku naleza
                  do repertuaru kobiet, a ktore do mezczyzn. Niechajze bede niegrzeczny i
                  napisze ci, ze nie wierze w to co napisalas. To tak dla polzartu, pol
                  powagi. Poprostu nie chcialas mi np. napisac ze po otrzymaniu bukietu
                  kwiatow od kochanego mezczyzny masz swoj niepowtarzalny usmiech i
                  zadowolenie na twarzy, czym jednoczesnie podkreslasz siebie, swoja
                  kobiecosc. Wydaje mi sie ze ona jest dla ciebie mocno naturalna. Moze
                  nawet za mocno, choc to slowo raczej nie pasuje tutaj. Jesli kazde
                  zachowanie jest mocno naturalne, nie dziwie sie, ze w takich przypadkach
                  nawet ta wspomniana wczesniej "gra" (a kazdy gra mniej lub wiecej)
                  tez staje sie codziennoscia, czyli jakoby wcale jej nie bylo. Ja tam
                  przed kobietami gram. Im fajniejsza -tym ja aktor lepszy. Ty nie
                  musisz widocznie grac. Dla ciebie jest to naturalne. Troche ci
                  zazdroszcze, choc w takim przypadku kiedy gra staje sie codziennoscia,
                  czlowiek nie ma i nie zna wtedy przyjemnosci ktora sie odczuwa z tej
                  gry. Mocno powazni ludzie byc moze gry nie maja i jej nie znaja, jak
                  rowniez zartow -sa ni garacy ni zimni. Smutne tacy raczej maja zycie i
                  co najgorsze, nikogo zazwyczaj nie potrafia rozweselic.
                  • kiluka Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 11.06.05, 03:05
                    wielo-kropek napisał:

                    > Poprostu nie chcialas mi np. napisac ze po otrzymaniu bukietu
                    > kwiatow od kochanego mezczyzny masz swoj niepowtarzalny usmiech i
                    > zadowolenie na twarzy, czym jednoczesnie podkreslasz siebie, swoja
                    > kobiecosc.
                    A czy mężczyzna nie odwdzięcza się tym swoim niepowtarzalnym uśmiechem za jakiś
                    dowód pamięci, czy też adoracji, ze strony kobiety?
                    Poza tym, kiedy kobieta dostaje bukiet na oczach innych kobiet, to już wygrała
                    i nie musi "grać" kobiecością... chyba.
                    • wielo-kropek Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 11.06.05, 03:19
                      kiluka napisała:

                      > A czy mężczyzna nie odwdzięcza się tym swoim niepowtarzalnym uśmiechem za
                      jakiś
                      >
                      > dowód pamięci, czy też adoracji, ze strony kobiety?
                      .Tak, tylko ze ten meski usmiech jest inny. Chyba duzo zalezy od oczy
                      ktore te usmiechy widza. Wyglada wiec na to, ze usmiechem swoim
                      charakterystycznym w niektorych sytuacjach uzewnetrzniamy swoja tozsamosc
                      i podkreslamy zarazem bardziej siebie
                      • kiluka Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 11.06.05, 03:28
                        Podsumowując, kobieta (w przykładowej sytuacji z bukietem) gra uśmiechem, ale
                        mężczyzna w podobnej sytuacji nie?
                        • wielo-kropek Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 11.06.05, 03:41
                          Mezczyzna raczej taksamo sie zachowuje w podobnych sytuacjach. Z bukietem czy
                          z innymi prezentami czlowiek zostaje zaskoczony w pewnym stopniu. Moze
                          okreslanie zachowan w takich przypadkach nie pasuje za pomoca slowa
                          gra, gdyz te usmiechy sa mimolotne, niekontrolowane zupelnie, nie grane.
                          • kiluka Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 11.06.05, 03:55
                            wielo-kropek napisał:

                            > Mezczyzna raczej taksamo sie zachowuje w podobnych sytuacjach. Z bukietem
                            czy
                            >
                            > z innymi prezentami czlowiek zostaje zaskoczony w pewnym stopniu. Moze
                            > okreslanie zachowan w takich przypadkach nie pasuje za pomoca slowa
                            > gra, gdyz te usmiechy sa mimolotne, niekontrolowane zupelnie, nie grane.

                            To kiedy można powiedzieć, że kobieta gra? Gdy uwodzi? A mężczyzna?
                            • wielo-kropek Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 11.06.05, 04:05

                              A skad niby to ja mam wiedziec? Przeciez kobieta nie jestem. Pokusze
                              sie jednak na odpowiedz. Kobieta gra, kiedy ma nagrany scenaruisz. A
                              scenariusz, nie ten to inny, kobieta zawsze nosi w swojej glowie.
                              Mezczyzna zas grac nie umie w zyciu, jak potrafi to robic kobieta.
                              On tylko w tym wzgledzie nasladuje kobiete, ale mu zazwyczaj
                              niewychodzi. Stad i my chlopy takie biedne jestesmy. Kobiety musza nam
                              pomagac, by z nas artysci tez byli.
                              • anais_nin666 Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 11.06.05, 13:24
                                Tak? Nie mam scenariuszy na żadną okazję. Noszę w sobie spontaniczność. Ba! Ja
                                ją pielęgnuję. Twoje kobiety wszystko przed spotkaniem ustalały? Tak sądzisz?
                                Nic nie było dziełem przypadku? Tylko zimne sterowanie? Luuuudzie, ale Ty masz
                                opinię o kobietach...:(
                                • wielo-kropek Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 12.06.05, 04:28
                                  anais_nin666 napisała:

                                  > Tak? Nie mam scenariuszy na żadną okazję. Noszę w sobie spontaniczność. Ba!
                                  Ja
                                  > ją pielęgnuję. Twoje kobiety wszystko przed spotkaniem ustalały? Tak sądzisz?
                                  > Nic nie było dziełem przypadku? Tylko zimne sterowanie? Luuuudzie, ale Ty
                                  masz
                                  > opinię o kobietach...:(
                                  Zauwaz ze moja odpowiedz ze scenariuszem zwiazana byla scisle
                                  odpowiedzia dla przedmowczyni, ktora mi postawila pytanie: kiedy kobieta
                                  gra? Oczywiscie odpowiedzialem jej troche humorystycznie, bo kiedy i
                                  jak gra kobieta w wiekszosci przypadkow tylko ona sama wie. Ty nawet
                                  twierdzisz ze nie masz scenariuszy, w co niewatpliwie wierze. Moge tez
                                  myslec ze ty nie grasz zupelnie, a jesli to sie zdarza, to twoja
                                  gra jest wiec improwizacja. Jesli rzeczywiscie tak jest jak napisalas, w
                                  co tez wierze, ze potrafisz improwizowac spontanicznie (to okreslenie
                                  "spontanicznie" mi sie mocno spodobalo, bo duzo swiadczy o tobie, a
                                  raczej o twojej luznosci w tym dobrym sensie -czujesz sie raczej
                                  zawsze i wszedzie swobodnie, bez zadnej presji na glowie, czujesz sie
                                  niezaleznie i pewnie). Tak sie zastanawiam nad ty co napisalas, jak
                                  mozna pielegnowac swoja spontanicznosc. W koncu jest to przeciez
                                  niemozliwe. Spontanicznosc przeciez nie my wywolujemy i kreujemy w sobie
                                  jak na zawolanie, lecz ludzie z ktorymi mamy doczynienia (ich wplyw
                                  na nas zazwyczaj sklania nas do jakiejkolwiek spontanicznosci; podobnie
                                  tez my sami dosc czesto sklaniamy innych do spontanicznosci). Odpowiedz
                                  przyszla mi do glowy na szczescie - nie pisac sobie zadnych scenariuszy!
                                  Bez scenariuszy kobiety zawsze sa prawdziwe,sa soba, i nawet jesli
                                  graja, to tez prawdziwie, choc spontanicznie (wiadomo nie bez potrzeby
                                  to robia). Nie bede robil zadnych umizgow w twoja strone, ale musze
                                  stwierdzic ze mocno lubie kobiety z pelnia rozsadnej, zdrowej, prawie
                                  zawsze pomocnej spontanicznosci. Jaka ja mam opinie o kobietach nie
                                  wyraze tutaj w tym poscie (w koncu mnie nie pytasz o to, raczej juz ja
                                  sama insynuujesz - wierze ze robisz to dla zartow, choc byc moze
                                  naiwnie -nie wazne w koncu). Wydaje mi sie ze ja juz ja czesciowo
                                  okreslilem w odniesieniu do tego watku i duzo szerzej.
                  • kiluka Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 11.06.05, 03:14
                    wielo-kropek napisał:

                    > nawet ta wspomniana wczesniej "gra" (a kazdy gra mniej lub wiecej)
                    > tez staje sie codziennoscia, czyli jakoby wcale jej nie bylo. Ja tam
                    > przed kobietami gram. Im fajniejsza -tym ja aktor lepszy.

                    Trochę mnie nurtuje ten wątek gry i niepokoi. Zaczęłam się zastanawiać czy ja
                    też gram , ale w szerszym, nie tylko damsko-męskim sensie. Zdarza mi się, ale
                    zdecydowanie wolę siebie nie udającą niczego. Może nawet czasem mi się udaje
                    udatnie poudawać, ale pozostaje jakiś lekki niesmak.


                    > Mocno powazni ludzie byc moze gry nie maja i jej nie znaja, jak
                    > rowniez zartow -sa ni garacy ni zimni. Smutne tacy raczej maja zycie
                    i
                    > co najgorsze, nikogo zazwyczaj nie potrafia rozweselic.

                    Poważ może tak, ale jaki tu związek z grą?
                    • wielo-kropek Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 11.06.05, 03:35
                      kiluka napisała:



                      > Trochę mnie nurtuje ten wątek gry i niepokoi. Zaczęłam się zastanawiać czy ja
                      > też gram , ale w szerszym, nie tylko damsko-męskim sensie. Zdarza mi się, ale
                      > zdecydowanie wolę siebie nie udającą niczego. Może nawet czasem mi się udaje
                      > udatnie poudawać, ale pozostaje jakiś lekki niesmak.
                      Ja uwazam, ze nasze zycie jest poniekad gra. Bez tej gry byloby
                      ono bardzo smutne. To wlasnie przed innymi ludzmi, znajomymi staramy
                      sie dosc czesto pokazac z tej "lepszej" dla nas strony. Nawet sam fakt
                      zarabiania wiecej pieniedzy w jakims stopniu z tym "teatrem" tez jest
                      zwiazany (kupuje sie np. lepszy samochod, ladniejszy ciuch itp.by ktos
                      inny to widzial i docenial nas bardziej -smieszne ale prawdziwe
                      niestety). Ludzie ktorzy nie graja przed innymi i na innych zupelnie
                      im nie zalezy, sa raczej mocno egoistyczni (widza tylko siebie i dbaja
                      tylko i wylacznie o samego siebie, swoj brzuch, a cala reszta dookola
                      ich zupelnie nie interesuje. Ludzie ktorzy graja zazwyczaj sa tez mocno
                      zmaterializowani ale rzadko egoistyczni.
                      >

                      > Poważ może tak, ale jaki tu związek z grą?
                      Wyzej odpowiedzialem. Grajacy chca sie pokazac i to mozliwie wszedzie
                      i przed wszystkimi dosc czesto z humorem. Moze sprecyzuje tutaj
                      uzycie slowa "powazni". Chodzilo mi o ludzi ktorzy na zartach sie nie
                      znaja, snobow, pysznych, nadasanych.........nie o ludzi ktorzy powaznie
                      traktuja sprawy i dotrzymuja zawsze swego slowa. Chyba zlego slowa
                      uzylem wczesniej. Powinienem tych ludzi raczej jakos inaczej nazwac.
                      • kiluka Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 11.06.05, 03:53
                        wielo-kropek napisał:

                        > Ja uwazam, ze nasze zycie jest poniekad gra. Bez tej gry byloby
                        > ono bardzo smutne. To wlasnie przed innymi ludzmi, znajomymi staramy
                        > sie dosc czesto pokazac z tej "lepszej" dla nas strony. Nawet sam
                        fakt
                        >
                        > zarabiania wiecej pieniedzy w jakims stopniu z tym "teatrem" tez jest
                        > zwiazany (kupuje sie np. lepszy samochod, ladniejszy ciuch itp.by ktos
                        > inny to widzial i docenial nas bardziej -smieszne ale prawdziwe
                        > niestety).

                        Może to jest poczucie braku akceptacji. Chciałabym być akceptowana taka jaka
                        jestem, choć nie jestem doskonała. Wiąże się to jakoś z poczuciem
                        bezpieczeństwa. Mam wrażenie, że gdybym udawała i nagle musiała przestać, to
                        ludzie mogliby mnie opuścić. A tak, już wiedzą, że nie jestem aniołem i ich
                        nieprzyjemnie nie zaskoczę.

                        > Ludzie ktorzy nie graja przed innymi i na innych zupelnie
                        > im nie zalezy, sa raczej mocno egoistyczni (widza tylko siebie i dbaja
                        > tylko i wylacznie o samego siebie, swoj brzuch, a cala reszta dookola
                        > ich zupelnie nie interesuje. Ludzie ktorzy graja zazwyczaj sa tez
                        mocno
                        > zmaterializowani ale rzadko egoistyczni.

                        Ja to widzę inaczej. Raczej nie gram , ale na zdaniu wybranych osób bardzo mi
                        zależy. Dość dawno temu, przekonałam się, że nie można zadowolić wszystkich. Po
                        co więc troszczyć się o dobrą opinię wszystkich, skoro to nie może się udać. A
                        poza tym nie zawsze większość ma rację. No cóż, zawsze byłam indywidualistką :-)

                        Myślę, że ludzie, którzy dużo grają, za bardzo zależą od innych. Mam na myśli
                        stronę psychiczną. Myślę, że mogą podlegać presji i postępować wbrew sobie,
                        albo co gorsza, na swoją szkodę, byle tylko "nie stracić twarzy".

                        A poczucie humoru cenię bardzo wysoko.
                        • wielo-kropek Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 11.06.05, 04:18
                          kiluka napisała:
                          > Ja to widzę inaczej. Raczej nie gram , ale na zdaniu wybranych osób bardzo mi
                          > zależy. Dość dawno temu, przekonałam się, że nie można zadowolić wszystkich.
                          Rozumiem.
                          Nie grasz zapewne dlatego ze akceptujesz siebie taka jaka jestes w
                          swoim zyciu. Nie chcesz rozczarowywac a raczej oszukiwac siebie na
                          chwile, by pozniej z odcieniem pogardy patrzec na siebie, ze zrobilo sie
                          cos "nieswojego", zazwyczaj cos niechcianego, ale....... Wydaje mi sie, ze
                          jestes kobieta ktora dobrze zna siebie, swoje wartosci i mozliwosci. Nie
                          bez powodu, z takim zyciowym bagazem, czlowiek ceni innych ludzi,
                          ktorych uwaza za godnych poszanowania i na zdaniu ich zawsze mu zalezy.
                  • kohol Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 13.06.05, 11:55
                    wielo-kropek napisał:

                    > Np. zadnej kobiecie go glowy nie przyjdzie zeby
                    > wziac faceta na rece, przenisc go kilka metrow i..........A mezczyzni
                    > potrafia tak sie zachowac, podkreslajac zarazem siebie mocniej. Plakac
                    > przed kobieta mezczyznie nie wypada (nawet lzy nie chca wtedy wyjsc) , a
                    > kobieta potrafi rekaw zmoczyc i doskonale pozniej sie czuc.

                    Co do noszenia - to widać musi być cecha męska, nie moge podkreślać swej
                    kobiecości brzez bycie noszoną :D To nie ze mnie wynika. Swoją drogą - nigdy
                    nie lubiłam być noszona. Chyba że on podnosi mnie, a ja potem jego, dla
                    równowagi. A co do płakania - mężczyźni tu mają hamulec - wypada-nie wypada,
                    kobiety go nie mają, ale żeby płakać specjalnie, żeby podkreślić swoją
                    kobiecość? Nie w moim stylu.

                    > Poprostu nie chcialas mi np. napisac ze po otrzymaniu bukietu
                    > kwiatow od kochanego mezczyzny masz swoj niepowtarzalny usmiech i
                    > zadowolenie na twarzy, czym jednoczesnie podkreslasz siebie, swoja
                    > kobiecosc. Wydaje mi sie ze ona jest dla ciebie mocno naturalna.

                    Ojej, uśmiecham się, cieszę, ale czy to kobieca cecha - cieszyć się, gdy coś
                    dostajesz? To kolejny uniwersalizm, niezależny od płci.

                    Widzisz, własnie mój facet uważa, że jestem mało kobieca - w stereotypowym
                    znaczeniu. Nie oglądam komedii romantycznych, nie wypłakuję się mu do rękawa
                    (wie, że gdy płaczę, trzeba mnie zostawić w spokoju, bo będzie gorzej), zamiast
                    kwiatów wolę butelkę fajnego wina albo spacer, pragmatyczna jestem. Bardziej
                    taki kumpel.
            • anais_nin666 Re: Ja czuję się kobietą i jestem kobieca. 11.06.05, 13:20
              Haha, ubawiłam się:) A wiesz? Znam takie laski w sposób przejaskrawiony kobiece
              (okrzyki, echy, achy, piski)... Są zabawne:)))
              • anais_nin666 to co wyżej miało byc pod inna wypowiedzią!!! 11.06.05, 13:28
    • margie Re: Podkreslanie kobiecosci 10.06.05, 10:46
      Ja tam nie wiem, czy jestem kobieca. Mam natomiast mnostwo sexappealu:) I tego
      raczej nie powinnam podreslac:))
      • wielo-kropek Re: Podkreslanie kobiecosci 11.06.05, 02:12
        margie napisała:

        > Ja tam nie wiem, czy jestem kobieca. Mam natomiast mnostwo sexappealu:) I
        tego
        > raczej nie powinnam podreslac:))
        Hejze, to sie samo przez siebie podkresla, to sie widzi. Nie chowaj
        chociaz tego przed naszymi oczyma, bo za takie cos to sie wszystkie
        bogowie obraza, ktore sie przyczynily do twojej pieknosci, robiac nam
        zarazem taksamo wielka przyjemnosc. Szczesliwi sa ci co ciebie widza, a ci
        co dotykaja sa jeszcze bardziej szczesliwi.
    • marta.uparta Re: Podkreslanie kobiecosci 11.06.05, 02:32
      Ujmuje wszystkich tym, ze stale sie usmiecham, nie potrafie sie gniewac, nie
      potrafie przelewac zlych emocji na innych, jestem pogadna i zyczliwa osoba.
      Dlatego moi koledzy w pracy szaleja za mna i zazdroszcza mojemu mezowi.
      Usmiech i jeszcze raz usmiech.
      Przepraszam ze zabrzmialo to nieskromnie, ale wlasnie wciagnelam buteleczke
      wina i nie mam hamulców:)
      • kiluka Re: Podkreslanie kobiecosci 11.06.05, 02:36
        Faktycznie trochę nieskromnie. Może ja też pójdę po buteleczkę? :-)
        Jeśli nie potrafisz się gniewać, to jak dajesz innym odczuć, że nadepnęli Ci na
        odcisk.
        • marta.uparta Re: Podkreslanie kobiecosci 11.06.05, 02:44
          mnie jest w ogóle ciezko nadepnac, naprawde. Wiesz, czasami mam wrazenie, ze
          faceci cenia w kobietach pewna stabilnosc jezeli chodzi o emocje. Ja nie
          strzelam fochami naokolo, nie dasam sie itd.
          Czasem mówie ze cos mi sie nie podoba, ale to nie znaczy ze jestem zawsze i na
          wieki obrazona.
          Podsluchalam kiedys (naprawde niechcacy) rozmowe na mój temat miedzy dwoma
          kumplami z pracy na mój temat i wlasnie to powiedzieli - ze jestem zawsze
          usmiechnieta i za to mnie lubia.
          A winko bylo przednie, chilijskie:))))
          • kiluka Re: Podkreslanie kobiecosci 11.06.05, 02:55
            No to szczęściara z Ciebie. Z tą stabilnością to masz rację. Ale niezbyt trudno
            jest mieć zawsze dobry humor w przyjaznym środowisku.
            Pracowałam kiedyś w warunkach cieplarnianych pod tym względem, aż się znajomi
            dziwili, że lubię chodzić do pracy.

            Ja też nie strzelam fochami, ale uśmiechnięta ciągle nie jestm. Poza tym lubię
            dyskutować, a żeby dyskutować trzeba się też sprzeciwiać.
            Winka zazdroszczę.
            • marta.uparta Re: Podkreslanie kobiecosci 11.06.05, 02:57
              no wlasnie ja nie umiem sie sprzeciwac. to okropne, bo ciagle wyswiadczam
              przyslugi:(
              chyba juz pójde spac, bo jeszcze cos chlapne i zepsuje sobie reputacje.
              A praca w której sie dobrze czujesz to podstawa.
              Dobranocka
              • wielo-kropek Re: Podkreslanie kobiecosci 11.06.05, 03:12
                Sprzeciwianie sie dosc czesto jest zbyteczne i niekonieczne podczas
                rozmowy. Wystarczy zawsze miec swoje zdanie na dany temat. Jesli ktos ma
                odmienna opinie, to jego sprawa. On ja sobie moze miec, a ja moge
                miec swoja dla siebie. Czy klotnia lub sprzeciw to podstawa do
                rozmowy? Takie odnosze wrazenie po waszych ostatnich tutaj wypowiedziach.
                Uwazam ze kobieta nie powinna dociekac a raczej na sile (ze sprzeciwem)
                wdrazac komukolwiek swoja opinie. Jest ladniej dla niej kiedy z usmiechem
                podchodzi do swego wspolrozmowcy, nawet jesli ten jej najwieksze
                glupoty gada. Przeciez madra kobieta zawsze moze takiego z usmiechem
                zostawic. Ten usmiech zawsze jest wazny. Nawet kiedy kobieta odchodzi od
                wspolrozmowcy- jej usmiech pozostawia mu nadzieje. Tylko do natretow,
                wulgarnych i chamskich bym nie radzil sie usmiechac, bo czasem taki
                usmiech moze zaszkodzic (ci raczej zrozumieja ze kobieta czegos chce, a
                jesli chce, to trzeba koniecznie jej dac i to dosc czesto zaraz, na
                huraaaa).
                • kiluka Re: Podkreslanie kobiecosci 11.06.05, 03:24
                  wielo-kropek napisał:

                  > Sprzeciwianie sie dosc czesto jest zbyteczne i niekonieczne podczas
                  > rozmowy. Wystarczy zawsze miec swoje zdanie na dany temat. Jesli ktos
                  ma
                  >
                  > odmienna opinie, to jego sprawa. On ja sobie moze miec, a ja moge
                  > miec swoja dla siebie.

                  Jeśli dotyczy neutralnego tematu, zgadzam się najzupełniej. Pochlebiam sobie
                  również, że potrafię dyskutować bez kłócenia się i przekonywania na siłę do
                  swoich racji. Często mi się zdarza zakończyć dyskusję remisem: ja ptzy swoim,
                  oponent przy swoim zdaniu, oboje w najlepszej przyjaźni. Co więcej, znam kilka
                  takich kobiet.

                  > Czy klotnia lub sprzeciw to podstawa do
                  > rozmowy? Takie odnosze wrazenie po waszych ostatnich tutaj
                  wypowiedziach.

                  Ani podstawa, ani wykluczenie. Ale różnica zdań mobilizuje.

                  > Uwazam ze kobieta nie powinna dociekac a raczej na sile (ze
                  sprzeciwem)
                  >
                  > wdrazac komukolwiek swoja opinie. Jest ladniej dla niej kiedy z
                  usmiechem
                  >
                  > podchodzi do swego wspolrozmowcy, nawet jesli ten jej najwieksze
                  > glupoty gada. Przeciez madra kobieta zawsze moze takiego z usmiechem
                  > zostawic. Ten usmiech zawsze jest wazny. Nawet kiedy kobieta odchodzi
                  od
                  >
                  > wspolrozmowcy- jej usmiech pozostawia mu nadzieje.

                  Być może taki uśmiech oznacza nadzieję, a może kpinę czy politowanie. Kobiety
                  to dyplomatki.
                  • wielo-kropek Re: Podkreslanie kobiecosci 11.06.05, 03:50
                    Zgadzam sie z ta dyplomacja kobieca. Nigdy nie wiadomo co mysli, choc
                    musze sie pochwalic ze mam troche talent do czytania kobiecych mysli
                    (musze ja wiadomo widziec i rozmawiac z nia). Z ta nadzieja roznie bywa
                    -zgadzam sie. Znasz z pewnoscia powiedzonko "a glupiemu radosc". Coz, w
                    najgorszym przypadku zawsze mozna sie tylko rozczarowac, ale to tez
                    czesc moze byc piekna w zyciu, jesli ktos jest przygotowany na to.
                    • kiluka Re: Podkreslanie kobiecosci 11.06.05, 04:02
                      Winszuję talentu. Chciałabym taki w przeciwna stronę :-)
                      • wielo-kropek Re: Podkreslanie kobiecosci 11.06.05, 04:30
                        kiluka napisała:

                        > Winszuję talentu. Chciałabym taki w przeciwna stronę :-)
                        Ja wiem czy to az taki talent? Tak naprawde to raczej zadna moja
                        zasluga. Ja bym powiedzial ze w tym przypadku to zasluga samych
                        kobiet. To one chca mi jakos powiedziec (podpowiedziec) co mysla, a ja
                        sie tylko domyslam- na moje szczescie trafnie. Wiesz sama, kobiety
                        potrafia faceta na wlasciwa droge naprowadzic, trzeba je tylko
                        wlasciwie pojac. Umieja tez i z toru sprowadzic. Te kobiety -one
                        wszystko potrafia.
                    • hihun Re: Podkreslanie kobiecosci 11.06.05, 04:22
                      w obenych czasach taka 'bezradnosc' irytuje. To nie ma nic wspolnego z
                      kobiecoscia.
      • adam.dazim nie to nie pracujesz w Businessman'ie 15.06.05, 18:53
        bo u nas ladnych i pociagajacych kobiet ni ma...
        same bazyliszki
        • sara67 Re: nie to nie pracujesz w Businessman'ie 15.06.05, 19:23
          to gdzie ty pracujesz? ja uważam, ze nie ma reguły na kobiecość, to co dla
          jednego faceta jest kobiece w kobiecie dla innego nie, kobiety wśród, których
          pracujesz napewno mają mężów albo przynajmniej niektóre a to oznacza, ze są
          kobiece w jakimś sensie. oczywiscie o niektórych kobietach można
          powiedzieć "babo-chłop" i te może są mało kobiece. ja uważam, że odpowiedni
          makijaż, obcasy, sposób poruszania się, spojrzenie dodają kobiecości pod
          warunkiem, że za tym nie idzie wiązanka przekleństw i papieros w ustach przy
          tym, nie chodzi o to żeby nie palić wogóle ale o to jak to się robi. kiedy po
          kąpieli wcieram balsam w ciało i używam zmysłowych perfum staję przed lustrem i
          czuję się bardziej kobieco niż kiedy wracam z pracy z zakupami a ręce wyciągają
          się do ziemi
    • robertoniro Re: Podkreslanie kobiecosci 11.06.05, 03:58
      nie slyszalyscie kobiety ze jest typ tzw histeryczny (definicja Freuda) =
      Kobieta ma kompleksy na punkcie swojej kobiecosci to ubiera sie by pokazac
      oczywiste cechy (biust, tylek nogi - dekolt i mini).A tego znane sa Polki -
      sa bardzo "oczywiste", duzo tapety - robia sie na dziwki. To i facet
      tranwestyta moze sie tak wypindrzyc!

      najbardziej kobieca kobieta ubierze worek, moze miec krociotkie wlosy i nadal
      widac ze jest kobieta - bo ma esencje kobieca(wyraz oczy, usmiech glos itd.
      Bylem na dyskotece gdzie byl tlum dziun, wygladajacych na lepsze' a jednak
      najwieksze powodzenie miala kobieta z minimalnym makijazem, w spodniach i
      bluzeczce kolorowej. Tanczyla z wielkim kobiecym wdziekiem.
      • wielo-kropek Re: Podkreslanie kobiecosci 11.06.05, 04:25
        Wygladaloby wiec na to, ze te wszystkie prostytutki ubieraja sie w
        wyszukane stroje niepotrzebnie -coz, dziewczyny nie wiedza co czynia w
        koncu. A i te nasze porzadne zonki tez niepotrzebnie szafy ciuchami
        wypychaja. Im tylko spodnie powinne wystarczyc.
        • brytan Re: Podkreslanie kobiecosci 11.06.05, 04:32
          a czy prostytutka jest kobieca???
          • wielo-kropek Re: Podkreslanie kobiecosci 11.06.05, 04:49
            Zalezy jak pojmujesz tutaj kobiecosc. Jesli pojeciem czy
            rozmiarem"cycka", to z pewnoscia jest mocno kobieca. Na zal duzo
            najsliczniejszych dziewczat zajmuje sie prostytucja. W innym wydaniu
            prostytutka nie jest wg. mnie (ja patze ze strony wylacznie meskiego
            punktu widzenia) zbytnio kobieca, bo jest oziebla w prawdziwych uczuciach
            w stosunku do mezczyzn. Ona swoja kobiecosc gra, udaje. Seks, a raczej
            jego fakt bycia, nie wynika z potrzeby jej kobiecej materii
            (szczegolnie tej duchowej, uczuciowej) lecz z potrzeby (czasem moze z
            koniecznosci) zarobkowania. Kobieta ktora wystawila swoje cialo na
            zarobek nie jest wiec kobieca. To w pewnym sensie "narzedzie" ktore
            mozna wynajac za nalezna oplata.
            • jarrrek Re: Podkreslanie kobiecosci 11.06.05, 05:15
              kobieca to seksualna, wieloorgazmowa
              • wielo-kropek Re: Podkreslanie kobiecosci 12.06.05, 05:09
                jarrrek napisał:

                > kobieca to seksualna, wieloorgazmowa
                Zgadzam sie z toba jarrrek to co nam tu rzekles, ale my tu kobiecosc
                poruszamy internetowo a nie w lozku. Mysle ze kazdy mezczyna sie z
                toba z tym zgodzi. Troche zawezyles ogolnie kobiecosc, ale glowne sedno
                ujales doskonale. Pozdrawiam
    • anais_nin666 Re: Podkreslanie kobiecosci 11.06.05, 13:16
      Nie potrafie udawać słodkiej idiotki, która nie radzi sobie z życiem. Nie bywam
      uległa gdy nie ma powodu do uległosci, ale nikt nigdy nie nazwlaby mnie męską
      czy nijaką. Zawsze twierdzono, ze jestem b. kobieca, mimo ze nie biegam w mini
      i na obcasach. Nie jestem slaba, zagubiona ani bezbronna, a mimo wszystko
      emanuje ze mnie zmyslowosc i jakiś tam wdzięk. Po prostu taka jestem, wyplywa
      to z mojej natury, ktorej nie lubie oszukiwac; nie staram się na siłe niczego
      robić, by spodobać się facetom. Potrafie kokietowac (od dziecka), prowadzić
      ciekawe rozmowy, słuchać, być ujmująca, rozumiejąca i .. też złośliwa. Nie
      jestem gąską, dbam o siebie, znam swoją wartość. Moze w tym jest sila
      kobiecosci? A moze to tylko feromony;)
      • wielo-kropek Re: Podkreslanie kobiecosci 12.06.05, 04:56
        anais_nin666 napisała:

        Nie bywam
        >
        > uległa gdy nie ma powodu do
        uległosci
        Czy moglabys mi prosze poszerzyc, a raczej rozjasnic, co tu masz blizej
        na mysli? Chodzi oczywiscie o twoja uleglosc. Co rozumiesz pod tym
        slowem. Nie moge pojac, a raczej rozroznic pojec, szczegolnie kiedy
        mowisz o uleglosci i powodach tej uleglosci. Wiadomo z twoich slow ze
        jestes ogolnie ulegla, ale.............czy dla powodow?
        • anais_nin666 Re: Podkreslanie kobiecosci 12.06.05, 14:46
          Z moich słów wyszło Ci, ze jestem ulegla? Ciekawe. Nie jestem ulegla, raczej
          zadziorna. Uleglą zdarza mi sie jedynie w sprawach łóżkowych, np. gdy partner
          czegoś ode mnie chce, to to zrobie (tylko w sexie), ale to dlatego, ze lubie byc
          zdominowana (powtarzam - tylko w sferze erotycznej, poza tymi relacjami szukam
          kompromisów, albo stawiam na swoim).
          • anais_nin666 Re: Podkreslanie kobiecosci 12.06.05, 14:57
            Ważna kwestia - nigdy nie mówię facetowi czegoś co jest niezgodne z moimi
            przemyśleniami, zasadami, nie mam w zwyczaju głosić teorii dalekich mi, tylko
            dlatego, ze moga przypasc do gustu czlowiekowi z kt. rozmawiam.
            Nie robie tez niczego na co sama nie mam checi. Moge zrezygnowac z czegos -
            jasne, pod warunkiem, ze bede widziala, ze dla owego czlowieka ma to znaczenie,a
            mi korona z glowy od tego nie spadnie;)
            Malzenstwo uczy kompromisow.
      • tysprowda Re: Podkreslanie kobiecosci 12.06.05, 07:32
        anais jest kobieca bez zadnych trykow, poprostu jest i tyle -
        nie kazdej kobiecie jest to dane. Tez nie zgadzam sie ze kobieca to mini na z
        dekoltem - jedynie udawadnia sie ze jest sie anatomicznie osobnikiem plci
        zenskiej. Jes duzo chlopobab w mini i dekolcie i duzo ultra kobiecych zakrytych
        pod szyje
        • anais_nin666 Re: Podkreslanie kobiecosci 12.06.05, 14:52
          Genralnie, nie da sie ukryc, kazda z kobiet umie wykorzystac swoja kobiecosc do
          wabienia faceta. Mozna to robic mniej lub bardziej wyrafinowanie. Nie mysle
          absolutnie o trzepotaniu rzesami czy gestykulacji rodem z taniej brazylijskiej
          telenoweli. Czasem wystarczy odpowiednie spojrzenie znad kieliszka do wina,
          cieply usmiech, ale mysle, ze wiele robią słowa, mądre słowa.
          • wielo-kropek Re: Podkreslanie kobiecosci 13.06.05, 00:53
            Ja mysle ze kazdej z kobiet jest dane wystarczajaco kobiecosci by
            facet sie na nia zwabil i kobieta zbytnio nie musi sie tutaj starac by
            go uwiesc dla siebie. W koncu kazda kobieta jesli oczywiscie chce, to ma
            faceta. Mezczyzni zas roznie widza kobiety i roznie zauwazaja ich
            kobiecosc. Podobnie to sie ma tez w druga strone - kobieta i jej
            spojrzenie na mezczyzne i jego meskosc.Roznica pomiedzy kobietami jest
            taka, ze jedna potrafi soba cale stada mezczyzn do siebie przyciagac a
            inne tylko nielicznych z tego tak szerokiego grona (w koncu nas tez
            jest pol swiata). Juz sam nie wiem ktore ogolnie sa w lepszej
            sytuacji - te, ktore od mezczyzn odpedzic sie nie moga (wszak bogate
            urozmaicenie moze byc dosc czesto spelnieniem pragnien, czyz nie?), czy
            te, ktore maja swoich pojedynczych- jedynych, z ktorymi jest im tez
            dobrze. Moze ktoras mi pomoze znalezc tutaj dobra odpowiedz?
            • spokofacio Re: Podkreslanie kobiecosci 13.06.05, 04:49
              wielo-kropek napisał:

              "Juz sam nie wiem "

              a tej oto gramatyki powyzej

              ale "wielokropek" to bardzo dwuznaczny nick.............
            • anais_nin666 Re: Podkreslanie kobiecosci 13.06.05, 16:19
              Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na Twoje pytanie. Ile kobiet, tyle postaw.
              Szukasz gotowych rozwiązań? Scenariusza? Nie ma takiego. Kazda sytuacja buduje
              nową relację, prowokuje inne zachowanie. W jednym dniu dziewczynie moze
              odpowiadac ten jeden wybrany, innego dnia moze pragnac wianuszka adoratorow i
              co wiecej sciagnac ich swoim zachowaniem. Sa kobiety, ktorym przez cale zycie
              starcza jeden jedyny i takie, kt. chca miec codziennie nowego adoratora i w
              domu tego ukochanego, stalego, pewnego.Setki mozliwosci, setki scenariuszy. I
              na szczescie:) Przynajmniej swiat jest barwniejszy, mniej oczywisty!!!
    • spokofacio ale jaja!!!! Myslalem ze wielokropek to babka :-)) 13.06.05, 01:14
      a w ostatnim poscie dopiero widac z gramatyki ze to "on"
      • wielo-kropek Re: ale jaja!!!! Myslalem ze wielokropek to babka 13.06.05, 01:37
        Widocznie od niedawna tu jestes. Ja tu zawsze bylem w spodniach a nie
        w spodnicy. Gdybym byl kobieta, to swoj nick zapisywalbym wielokropka.
        Widze ze z gramatyki mojego nicka nie mogles sie domyslic kim jestem.
        Wazne w koncu ze z innej gramatyki sie dowiedziales. Ty raczej tez
        spodnie nosisz. A moze ja tez zle mysle?
        • kohol Re: ale jaja!!!! Myslalem ze wielokropek to babka 13.06.05, 13:36
          Bo była tu taka jedna:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=19383839&a=19383839
          • wielo-kropek Re: ale jaja!!!! Myslalem ze wielokropek to babka 16.06.05, 04:43
            kohol napisała:

            > Bo była tu taka jedna:
            Ja jej jakos wczesniej nie spotkalem. Dziekuje za poinformowanie mnie.
            Teraz wiem dlaczego nie moglem uzyc nicka wielokropek, kiedy kazali mi
            sie logowac, bo juz byl zajety,co mnie troche zdziwilo. Dlatego tez
            bylem zmuszony postawic kreseczke w obecnym wielo-kropku. Wczesniej
            tylko kropki stawialem. Ja nigdy zreszta z Polski nie pisalem, a tam
            jest widoczny adres. I pomyslec, ze ktoras chciala sie pode mnie
            podszyc.
      • istna Re: ale jaja!!!! Myslalem ze wielokropek to babka 13.06.05, 13:10
        Szczerze mówiąc, to komplement:) Wielokropek zna "kobiecą duszę" (o ile to to
        istnieje:))
    • bialeoko Re: Podkreslanie kobiecosci 13.06.05, 17:33
      W ogóle to kobiecości się nie reprezentuje, kobietą się po prostu jest i to,
      jakimi jesteśmy kobietami, składa się moim zdaniem na pojęcie kobiecości -
      dlatego ono się niekiedy subtelnie zmienia :-)
      No dobra ale :)) tak naprawdę, to żeby zadośćuczynić domniemanym oczekiwaniom,
      tak naprawdę, to...
      staram się sobie przypomnieć, jak wygląda chód, który powinnam uskuteczniać na
      codzień... na chwilę zapomnieć o skupionym wyrazie twarzy... a w ogóle to
      nadrabianie to trudna sztuka . Aha i włosy - pozwalam sobie na rozpuszczenie,
      bawię się nimi czasem /ale żadnych demonstracji/.
      • frejken Re: Podkreslanie kobiecosci 15.06.05, 19:55
        ja wparawdzie mam 19 lat wiec jeszcze nie powinnam sie az tak bardzo
        rozpisywac,ale musze powiedziec ze nie znosze takich podziałów.
        wychowuję sie w takich samych warunkach zarówno jak moje kolezanki jak i
        koledzy wiec wprowadzanie takiego podziału jest ,moim zdaniem,bezndziejne.
        ja lubie wszystko-to co dziewczyny i to co chlopcy.ale bardziej to co chlopcy
        (wedlug stereotypow).
        jedyna rzecz ktora przychodzi mi na mysl to wieksza zdolność empatii, którą
        staram się wykorzystywac.
        • wielo-kropek Re: Podkreslanie kobiecosci 16.06.05, 04:34
          frejken napisała:


          > ja lubie wszystko-to co dziewczyny i to co chlopcy.ale bardziej to co chlopcy
          A skad ty tak dobrze wiesz co chlopcy tak naprawde lubia? Chlopcy
          np. lubia calowac dziewczyny, te 19 letnie tez i nawet wiecej niz tylko
          calowac. Czy ty tez to robisz? Wygladaloby z twojej odpowiedzi ze tak.
          A tak wogole, to nie o podzialy w tym watku chodzi, lecz o cos
          zupelnie innego.
          • anais_nin666 Re: Podkreslanie kobiecosci 16.06.05, 13:14
            Chłopcy lubią całowac dziewczyny..., może mój mąż to już nie chłopiec a
            mężczyzna i dlatego seks dla niego jest mało zabawny:( Gdy czytam,że chłopcy
            lubią całować dziewczyny to mi się wszystko skręca w środku na myśl, że
            mogłabym być blisko kogoś takiego . Brak seksu to dla mnie koszmar. Staję się
            od seksalnej abstynencji złośliwa, zadziorna i wredna;) A na męskie ciało
            patrzę wzrokiem wygłodniałego stworzenia. Mały obłęd... Pozostaje flirt, tylko
            to tak niewiele...
            To się pożaliłam, czuję się z tym żałośnie:(
            • wielo-kropek Re: Podkreslanie kobiecosci 17.06.05, 04:26
              To co cie tak mocno powstrzymuje by ten glod seksualny zaspokoic?
              Czyzby to, ze meza nie chcesz zdradzic? Glodnych mezczyzn tez z
              pewnoscia chodzi wiecej niz bys mogla ich spamietac.
              • anais_nin666 Re: Podkreslanie kobiecosci 17.06.05, 14:11
                Czy fakt, że nie bardzo pale się do zdrady Cię dziwi? Lubię sypiać z facetami,
                którzy mnie inspirują, któryh intelekt mnie podnieca, seks z pierwszym lepszym
                przystojniaczkiem tylko dla rozladowania napiecia jest nie dla mnie. Seks to
                łączenie i ciał i dusz. Zatem kochankowi dla li tylko szybkiego seksu mówię
                nie.
                • wielo-kropek Re: Podkreslanie kobiecosci 17.06.05, 18:16
                  anais_nin666 napisała:

                  > Czy fakt, że nie bardzo pale się do zdrady Cię dziwi? Lubię sypiać z
                  facetami,
                  > którzy mnie inspirują, któryh intelekt mnie podnieca, seks z pierwszym
                  lepszym
                  > przystojniaczkiem tylko dla rozladowania napiecia jest nie dla mnie. Seks to
                  > łączenie i ciał i dusz. Zatem kochankowi dla li tylko szybkiego seksu mówię
                  > nie.
                  Nie, ten fakt wcale mnie nie dziwi. Rozumiem ciebie. Podeszlem do tej
                  sprawy bardziej "golo", bo sama napisalas ze brak seksu to dla ciebie
                  koszmar. A tak ogolnie to wszystko wyglada podobnie jak u mnie. Ja tez lacze
                  jedno i drugie. Prawdziwie chce kochac i kocham zreszta.
    • katleja Re: Podkreslanie kobiecosci 17.06.05, 10:15
      jak eksponuję swoją obiecość? po prostu jestem sobą. zadbana, opalona, makijaż
      strój to wiele daje, ale najważniejsze jest to by w środku czuc się kobieta i
      wydaję mi się ze wtedy emanuje się kobiecością i wszyscy to zauważają. a jesli
      chodzi o chrakter i męskie cechy to obok kosmetologii moją pasją są samochody.
      to ja zawsze myje i woskuje nasze auto bo po prostu lubie to robić, nie boje
      tez ubruidzić się na rowerowej wycieczce, jestem bezpośrednia i stanowcza ale
      zdolna do kompromisów. mimo wielu męskich cech jakie posiadam najlepiej czuje
      sie wtulona w ramiona mojego męża i uwielbiam się czuć wtedy taką małą
      bezbronną osóbką.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja