Gość: _mp_
IP: *.krakow.inco / 192.168.48.*
19.07.02, 13:25
Nie rozumiem mojej Kasi. Jest w 4 miesiącu ciąży (rzecz jasna ze mną). Kiedy
średnio co dwa tygodnie idzie na badania do ginekologa to ja czekając na nią
na korytarzu strasznie się stresuje. Dlaczego? Ma robione USG (przez pochwę)
i widzi nasze dziecko. Potem cała zaaferowana opowiada mnie i rodzinie jak
maleństwo wygląda, jakie małe ma rączki. Jak coraz lepiej widzać powstające
narządy i kończyny naszego dziecka. Jestem wtedy strasznie zły że ja tego nie
mogłem zobaczyć. Strasznie wkurwiony. Czuje sie jakbym był kimś gorszym w
naszym związku.
Na moją prośbę czy nie zgodziłaby się abym mógł zobaczyć dziecko - zawsze
odpowiadała, że to ją będzie krępować. Cooo??? Mnie się krępuje???? Zachowuje
sie tak jakbym nie widział jej rozebranej, jak bym nie znał jej szparki.
Kurwa! To obcego chłopa medyka sie nie krępuje? Szlag mnie trafia!!!
A to co zrobiła kilka dni temu to już nigdy nie zapomnę.
Pojechaliśmy do szpitala na kolejna wizytę u lekarza prowadzącego ciąże. Jej
siostra pracuje w tym szpitalu jako połozna. Ta suka nie zabrała nas ze sobą
samochodem, chociaż wiedziała że musimy tam dotrzeć w porze kiedy ona
rozpoczyna pracę. Kiedy ginekolog zabrał Kaskę ze sobą do gabinetu USG ta
jędza palnęła "że musi zobaczyć nasze dziecko". Kaśka sie od razu zgodziła a
do mnie palnęła "a Ty poczekaj jeszcze miesiąc do czasu aż bęedzie można
robić USG przez brzuch". No kurwa, pociemniało mi przed oczyma! To ja kurwa,
szanując jej prośbę, czekam kolejny tydzień, bo ta głupia torba "sie
stresuje" i nie mogę widzieć swojego dziecka, a jej siostra będzie mogła bez
problemu być przy USG??? I na dodatek ta suka - jej siostra - która wypięła
na nas dupę: nie zabrała nas samochodem na wizytę - a teraz ona bedzie
wiedzieć moje dziecka - a ja - ojciec - nie?
Wy głupie, pierdolone baby, poza własna dupą niczego nie szanujecie!
Jaki ja byłem głupi że się dałem omotać takiej kobiecie :((