lubicie chodzić do fryzjera?

22.07.02, 15:19
Bo ja się zawsze stresuję, mimo że mam "stałą" fryzjerkę. Do przypadkowej nie
poszłabym za nic w świecie, podobnie jak do przypadkowego dentysty albo
ginekologa. Ale i tak zawsze przeżywam. Dzisiaj idę, obiecuję sobie (jak
zawsze), że tym razem "zaszaleję" i każę się ściąć całkiem inaczej, ale jak
znam życie - znowu strach mnie obleci i kiedy pani Magda zapyta : "To co, jak
zwykle?" - przytaknę i nici z nowej fryzury....Czy tylko ja jestem
taka "konserwa"?
    • muszek0 Re: lubicie chodzić do fryzjera? 22.07.02, 15:28
      widzisz, ja mam problem trochę inny. nie mam fryzu ala wodecki, więc muszę
      mówić do mojej stałej fryzjerki 'tak jak zawsze, szósteczka'.
      tylko, że ta dziewczyna chociaż bardzo sympatyczna to jednak straszna sadystka;
      po wszystkim, pokazuje mi w lusterku moją tonsurkę i jeszcze z uśmiechem pyta,
      czy jestem zadowolony. jak mam być zadowolony do k....nedzy, kiedy widzę moją
      łysinkę.
    • melanie Re: lubicie chodzić do fryzjera? 23.07.02, 09:10
      Ja natomiast, jak mam zły dzień, to ide do swojej fryzjerki. Zawsze pomaga, ale
      trzeba sobie taką znaleźć, co to łączy talent fryzjerski + dobre seduszko +
      zdolności psychoanalityka. Polecam:))))))))
    • lastka Re: lubicie chodzić do fryzjera? 23.07.02, 09:23
      Stresować się nie stresuję na szczęcie bo do do fryzjera zagladam tylko po to
      żeby podciąć ewentualnie końcówki i to tylko o jakiś cm. Kiedyś zaszalałam coś
      mi strzeliło do głowy i...z długich włosów zostały tylko wspomnienia. Zostałam
      ścięta na typową chłopczycę z pazurkami i wystrzępioną grzywką. Mama jak mnie
      zobaczył to myślałam, że zawału dostanie w progu. Przez jakiś czas nawet nie
      chciała patrzeć w moją stronę. Bardzo szybko sama zaczęłam żałować bo musiałam
      co 3 tygodnie chodzić do fryzjera, żeby te włosy jakoś wyglądały, aż
      zdecydowałam się żeby powrócić do dawnej fryzury. Duuuugo to trwało i wiele
      cierpliwości kosztowało, ale było warto.
      Czasem warto zaszaleć, ale czasami lepiej się najpierw zastanowić, i jak kiedyś
      ktoś mi powiedział:
      "Nie martw się włosy nie kapusta odrosną" :O))))))))))))))))))
      • bukowski27 odkad zaczalem robic kariere, zaczalem 23.07.02, 09:51
        chodzic do fryzjera... najbardziej nie lubie jak taki jeden pan masuje mi przy
        tym glowe... normalnie to chodzilem do fryzjeta dwa razy w roku... a teraz to
        tak co dwa miesiace... czyli 6 razy w roku... to znaczy ze ilosc wizyt w
        ostatnim czasie zwiekszyl sie o 300%... niesprawiedliwe jest ze moje zarobki
        nie. no coz. porozmawiam dzisiaj z prezesem... od takiego argumentu nie
        ucieknie... natomisat bawi mnei zawsze jak mi fryzjer smiga z tylu lusterkiem i
        pyta czy fajnie zostale oszczyzony... jako krotkowidz i tak w tym lusterku
        widze tylko zarys glowy... ale kiwam i mowie z uznaniem, ze nooo... tym
        razem... to fantatsycznie... po czym dodaje od niechcenia... o ktorej
        konczysz... a potem to juz wiecie... wino sex poranna kawa*... takie tam...

        * dotyczy fryzjerek. UWAGA!!!: nie dotyczy pana o ktorym wspomnialem.
        • mamosz Re: odkad zaczalem robic kariere, zaczalem 24.07.02, 00:31
          Uwielbiam, uwielbiam jak mi myją,masują farbują,czeszą i strzygą -chyba ,że
          zrobią tak jak ostatnio,po pierwszym myciu wyglądam jak Paderewski po
          koncercie.Trwała!!!!!
          • Gość: czeko Re: odkad zaczalem robic kariere, zaczalem IP: *.chello.pl 24.07.02, 00:40
            Nie cierpię. I tak wiem, ze spieprzą. Pani zawsze mówi, że rozumie, a pózniej
            niszczy mi życie towarzyskie :).
            • Gość: Magda A ja uwielbiam chodzic do fryzjera !!! IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 24.07.02, 08:13
              i nie ważne jest czy to kobieta czy mężczyzna byle by nie szarpał
              włosów.Własnie wczoraj byłam u koleżanki ( która pozdrawiam bo pewnie to
              przeczyta) która mi podcięła włosy i jestem bardzo zadowolona.Kiedyś widziałam
              że klientka usnęła a biedna fryzjerka nie wiedziała co zrobić? czy
              przeskadzać? mało nie umarłam ze śmiechu....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja