ho8
15.06.05, 15:42
Od paru dni jestem w dołku... bo nie wiem co mam myśleć o sobie o moim
małżeństwie i wogóle...
Czy dla Was naprawe zdrada to tylko fizyczne pójscie z kimś do łóżka? Jezeli
któś by wam powiedział "Kocham cie, lubię nasze zycie i nasze dziecko i nie
brakuje mi niczego w zasadzie ale jak to robię sama to mysle o innych
męzczyznach takze realnych..." to jesteście wstanie to zakceptować???
Uwazacie ze sfera myśli ,to co jest w głowie już nie musi być "wierna" ? Czy
nasze myśli nawet jak jesteśmy z drugą osoba nie muszą być wierne(?) tak jak
oczekujemy wiernosci w zachowaniu? Dręczy mnie szereg pytań i mimo że próbuję
tą sprawę zakceptować to mysle też o końcu mojego małżeństwa.
Bo czy naprawe jest sens być z osobą którą Kocham ale która W MYŚLACH bedzie
myślała o innych...
Ja jako mąż nie myślę o innych osobach ale moja żona uwaza to za cos
normalnego ,naturalnego i wcale nie wynika to z niespełnienia jej pragnień
erotycznych przeze mnie...
Nie wiem jak sie zachować bo wiem że nigdy nie usłysze od niej tego że uważa
to za cos złego. Nie wiem czy jest sens być z drugą osobą przez całe życie w
poczuciu że jednak ona myśli o kimś choc fizycznie mnie nie zdradza.
A może to ja zachowuje sie nie właściwie nie akceptując tego? Napiszcie co
myślicie.