Wciąż mnie to dręczy...

15.06.05, 15:42
Od paru dni jestem w dołku... bo nie wiem co mam myśleć o sobie o moim
małżeństwie i wogóle...
Czy dla Was naprawe zdrada to tylko fizyczne pójscie z kimś do łóżka? Jezeli
któś by wam powiedział "Kocham cie, lubię nasze zycie i nasze dziecko i nie
brakuje mi niczego w zasadzie ale jak to robię sama to mysle o innych
męzczyznach takze realnych..." to jesteście wstanie to zakceptować???

Uwazacie ze sfera myśli ,to co jest w głowie już nie musi być "wierna" ? Czy
nasze myśli nawet jak jesteśmy z drugą osoba nie muszą być wierne(?) tak jak
oczekujemy wiernosci w zachowaniu? Dręczy mnie szereg pytań i mimo że próbuję
tą sprawę zakceptować to mysle też o końcu mojego małżeństwa.
Bo czy naprawe jest sens być z osobą którą Kocham ale która W MYŚLACH bedzie
myślała o innych...

Ja jako mąż nie myślę o innych osobach ale moja żona uwaza to za cos
normalnego ,naturalnego i wcale nie wynika to z niespełnienia jej pragnień
erotycznych przeze mnie...
Nie wiem jak sie zachować bo wiem że nigdy nie usłysze od niej tego że uważa
to za cos złego. Nie wiem czy jest sens być z drugą osobą przez całe życie w
poczuciu że jednak ona myśli o kimś choc fizycznie mnie nie zdradza.
A może to ja zachowuje sie nie właściwie nie akceptując tego? Napiszcie co
myślicie.
    • john_malkovitch Re: Wciąż mnie to dręczy... 15.06.05, 15:47
      ho8 napisał:
      "Kocham cie, lubię nasze zycie i nasze dziecko i nie
      > brakuje mi niczego w zasadzie ale jak to robię sama to mysle o innych
      > męzczyznach takze realnych..."

      Jeżeli tak ci powiedziała, to to już jest szczyt okrucieństwa..
      Moim zdaniem powinieneś odejść, bo całe życie będziesz się męczył z tą myślą..
    • mia.wallace Re: Wciąż mnie to dręczy... 15.06.05, 15:49
      mi osobiście łatwiej byłoby chyba przełknąć realny skok w bok niż to, że mój
      facet kochając sie ze mną myśli o innej (w dodatku realnej) kobiecie. sprawa
      jest poważna, skoro Twoja żona nie widzi w tym problemu. Próbowałeś powiedzieć
      jej, jak ty to odczuwasz?
      • kohol Re: Wciąż mnie to dręczy... 15.06.05, 15:52
        mia.wallace napisała:

        > mi osobiście łatwiej byłoby chyba przełknąć realny skok w bok niż to, że mój
        > facet kochając sie ze mną myśli o innej (w dodatku realnej) kobiecie.

        Ona mówi, że "robiąc to sama". Nie "kochając się".
        • mia.wallace Re: Wciąż mnie to dręczy... 15.06.05, 17:12
          ach! to zle Cie zrozumialam! wiec powiem Ci, ze ja również i myślę, że
          większość kobiet! Ciesz się za tem, że masz tak szczerą kobietę! :)
      • ho8 Re: Wciąż mnie to dręczy... 15.06.05, 16:01
        Tak próbowałem i powiedziałaze postara sie już tak nie mysleć ale nie uznaje
        tego za cos złego. Poza tym czuje że to że postara sie tego nie robić i nie
        myśleć o innych j4est mniej lub bardziej wymuszone przez moją reakcję i wiem że
        bedzie jej cieżko z tym wytrzymać bo ona to nie odbiera za zdradę psychiczną
        tylko za cosnormalnego że sobie fantazjuje.Może to ja jestem zbyt tradycjonalny
        uwazając że takzę myśli powinny byc "wierne" .Sam nie wiem. Nie chce odchodzic
        od mojej zony bo ją kocham ale chwilami wydaje mi sie jakby to było bardziej
        juz uzaleznienie niż miłośc. Sam nie wiem.
        • thistle Re: Wciąż mnie to dręczy... 15.06.05, 19:30
          Zapytaj moze na psychologii,tu raczej nie ma speców, ja bym była ostrożna.
          Fantazje mogą wzbogacać współżycie, i rozładowywać napięcia, ale jeśli Tobie
          to sprawia przykrosc...
          Ona Cię kocha, Ty kochasz Ją, fantazje to mniej niż istnienie w necie, czy na
          forum. Nie warto się dołować czymś tak mało znaczacym. To tylko moje zdanie.
    • kohol Re: Wciąż mnie to dręczy... 15.06.05, 15:50
      ho8 napisał:

      > Czy dla Was naprawe zdrada to tylko fizyczne pójscie z kimś do łóżka? Jezeli
      > któś by wam powiedział "Kocham cie, lubię nasze zycie i nasze dziecko i nie
      > brakuje mi niczego w zasadzie ale jak to robię sama to mysle o innych
      > męzczyznach takze realnych..." to jesteście wstanie to zakceptować???

      Masz bardzo szczerą żonę.
      Wydaje mi się, że dla wielu osób stymulatorem bardzo, bardzo silnym jest
      wyobrażanie sobie innych partnerów. To nie musi nic znaczyć. A realnych łatwiej
      jest sobie wyobrazić - i nie musi tkwić w tym nic innego poza potrzebą myślowej
      stymulacji.
      Byłabym w stanie to zaakceptować.
      • aureliana Re: Wciąż mnie to dręczy... 15.06.05, 16:03
        hejze, chyba przesadzasz.
        przeciez zaznaczyla, ze ciebie kocha. mysli o TOBIE jak sie kochacie.
        to sa tylko fantazje. i na pewno nic dla niej nie znacza. naprawde, wg mnie nie
        powinno to ciebie dreczyc, nie martw sie.
      • ho8 Re: Wciąż mnie to dręczy... 15.06.05, 16:05
        chyba nie jestem taki tolerancyjny jak Ty koholu.:( Jak to powiedzieć uważam że
        śa granicę nawetw fantazjowaniu jeseli jest sie z kims na powaznie w
        małzeństwie,jezeli w grę wchodż osoby relane to niestety trudno mi to spokojnie
        zaakceptowac:(
        • kohol Re: Wciąż mnie to dręczy... 15.06.05, 16:09
          No przykro mi :(
          Po prostu wiem, że czasem trudno mi jest osiągnąć orgazm bez, hm, myślowej
          stymulacji. I tyle.

          A gdyby to nie było w czasie gdy robi to sama?
          Gdyby na przykład taka myśl jej przeszła przez głowę podczas, na przykład,
          oglądania filmu?
          Nie mówicie sobie o swoich fantazjach?
          Ty nie masz żadnych?
          • ho8 Re: Wciąż mnie to dręczy... 16.06.05, 00:55
            Problem w tym że moje fantazje sie ograniczaja do moje żony :) a jej już
            niekoniecznie do mnie i może rzeczywiscie przesadzam nie wiem ale dla mnie to
            było wenetrznie cos nie w porzadku jezeli myślałbym o kimś realnym
            np.kolezance ze studiów robiac to. Granica w tej sferze jak widać jest bardzo
            płynna ,szkoda ze nie porafie tego zakceptować i normalnie z tym jakoś zyć.
            • kohol Re: Wciąż mnie to dręczy... 16.06.05, 09:04
              Wyobrażenia potrafią zmiensiać się jak wkalejdoskopie, nie musi to mieć nic,
              ale to nic wspólnego z pożądaniem do osoby, naprawdę!
              Myślę, że ona Cie kocha i jest wobec Ciebie bardzo szczera. Nie karz jej za to.
              Nie pozwól, by Twój strach i niepewność popsuły cos fajnego. Jak rozumiem, ona
              wie, że się przejmujesz, też przecież zadeklarowała chęć poprawy - ze względu
              na Ciebie.
              Nie sądzę, zeby kłamała, skoro umiała się przyznać do myślenia o innych.
    • kobieta_na_pasach Re: Wciąż mnie to dręczy... 15.06.05, 19:41
      ja zawsze idealizowalam milosc i uwzalam, ze zdrada jest rowniez w myslach.
      ale kiedy wygasa w zwiazku namietnosc to czym sie karmic? wlasnie myslami. na
      szczescie od myslenia do realizacji jest dluga droga.
    • kobieta_na_pasach zmienilam zdanie po przeczytaniu innych wypowiedzi 15.06.05, 19:46
      to nie jest moze zdrada , ale raczej poczatek czegos niedobrego.
      kiedys, gdy probowalam myslec o innym facecie, nawet bezimiennym, zawsze mial
      twarz mojego meza, a teraz niekoniecznie. dlaczego tak sie stalo, to juz sprawa
      drugorzedna. ale jest to jakis objaw zanikajacego uczucia...
      • ho8 Re: zmienilam zdanie po przeczytaniu innych wypow 16.06.05, 00:48
        No własnie o to mi chodziło ze któs to odbierze podobnie jak ja.
        Bo jestem szczęsliwy w tym związku i mimo licznych "burz" wciaz w Nas wierzę. A
        ta spraw scięla mnie z nóg i musze sobie odpowiedzieć na pytanie : Czy chce być
        w zwiazku gdzie moja druga połówka mysli o kimś innym ? rodzi sie też kolejne
        pytanie : Czy jest szansa na taka wiernosc psychiczna przez całe życie czy
        tylko ta wiernosc trwa przez pierwszy okres dzikiej fascynacji i namietnosci?
        w sumie to jest przykre np.dla mne ze mam w tej chwili taki wybór albo odejsc
        albo to zakceptować i nie ma żadnej trzeciej drogi...
        • bukfa Re: zmienilam zdanie po przeczytaniu innych wypow 16.06.05, 01:42
          Mysle ze stawiasz sprawe za bardzo dramatycznie. Wyobraznia, zwlaszcza
          seksualna to delikatne i zlozone stworzenie, i kazdy przypadek jest inny. Moim
          zdaniem nie powinienes martwic sie fantazjami zony. W koncu kiedy zaspakaja sie
          sama wchodzi w swoj prywatny seksualny swiat do ktorego nawet Ty nie masz prawa
          wstepu. Wiele ludzi ma taka potrzebe, i nie ujmuje to w niczym ich oddaniu
          partnerom kiedy dziela z nimi seks i milosc. Na Twoim miejscu bylabym raczej
          dumna ze mam tak otwarta i szczera komunikacje w malzenswtie. Na pewno tysiace
          kobiet robi to samo, tylko nikomu o tym nie mowi. A to ze Ty sam nie masz
          takich fantazjowych potrzeb? Moze z czasem tez sie pojawia, a moze jestes po
          rpostu inaczej skonstruowany? Ja bym w kazdym razie wyluzowala i nie
          zamartwiala sie niepotrzebnie.
          • chantal11 Re: zmienilam zdanie po przeczytaniu innych wypow 16.06.05, 09:18

            A ja mysle ze skoro zona zdradza w "myslach",to jest to juz krok do zdrady
            fizycznej.Kwestia czasu.Nie spelniesz pewnie jej oczekiwan.Jak dlugo jestescie
            razem?
            • ho8 Re: zmienilam zdanie po przeczytaniu innych wypow 16.06.05, 09:43
              Jesteśmy już 6lat ze sobą w tym 2 lata w małżeństwie.
            • sol_bianca Re: zmienilam zdanie po przeczytaniu innych wypow 16.06.05, 11:04
              chantal11 napisała:

              >
              > A ja mysle ze skoro zona zdradza w "myslach",to jest to juz krok do zdrady
              > fizycznej.Kwestia czasu.Nie spelniesz pewnie jej oczekiwan.

              Nie wydaje mi się, żeby to było takie proste. Dobrze rozumiem uczucia autora
              wątku, wydaje mi się że też nie czułabym się najlepiej gdybym wiedziała że mój
              mąż fantazjuje o innych kobietach. Ale. To nie jest takie proste że fantazje =
              zdrada. Każdy jest inny i nie można generalizować. Może być i tak, że fantazje
              chronią przed zdradą. Nuda jest częstym powodem zdrady, więc może lepiej
              urozmaicać życie seksualne fantazjami, niż zmieniając kochanków?
              • chantal11 Re: zmienilam zdanie po przeczytaniu innych wypow 16.06.05, 11:10

                coz,mowi sie ze 7lat to pierwszy kryzys w malzenstwie.brakuje roku.
                • kohol Re: zmienilam zdanie po przeczytaniu innych wypow 16.06.05, 11:51
                  Oni są 2 lata w małżeństwie :)
                  To mniej więcej tyle, co my.
    • krecilapka Re: Wciąż mnie to dręczy... 16.06.05, 11:35
      Moze ona ma jakiegos kochanka z duza pyta, i testowala czy da sie z Toba
      zmontowac trojkat? Przyjrzyj sie czy ostatnio np. nie zaczela nosic czystych
      stringow, nie lata "do przyjaciolki", i to zawsze po kapieli i depilacji.
      • chantal11 Re: Wciąż mnie to dręczy... 16.06.05, 11:45
        on ja bardzo kocha a my go dolujemy jeszcze bardziej.
    • raduch Re: Wciąż mnie to dręczy... 16.06.05, 11:51
      Oj, chyba nabroiłeś. Nie wiesz, że kobiece fantazje erotyczne są nie tylko
      barwniejsze, ale bardziej "hardcorowe" od męskich? Nie mierz jej swoją miarą.
      Jaka to zdrada psychiczna jeśli "kochankowie" nie mają o niej zielonego
      pojęcia, "rogacz" wie o wszystkim? Człowieku, zamiast żony szczerość docenić -
      Ty jeszcze na nią napadasz? Na Twoim miejscu bym ją po pierwsze przeprosił.
      Zawiodła się na Tobie, tak mi się zdaje.
      Wlazłeś na jej działkę, i tylko ona może Ci pomóc sobie z tym poradzić.

      pozdrawiam
      R
Inne wątki na temat:
Pełna wersja