skylar2
18.06.05, 10:56
czy... coś innego?? Sprawa jest taka : zdałam egzamin z przedmiotu, który
najbardziej lubię na tych studiach, który od zawsze był moim konikiem na 4,
przy skali od 2 do 6. Gdy sie dowiedziałam w ułamku sekundy wypaliłam, że
nie chce takiej oceny, nie dałama indeksu i zapowiedziałam, że przychodze na
termin wrześniowy. A potem zaczęły się wątpliwośći. Znajomi: ze oni wzieliby
ta 4 z pocałowaniem ręki, że 70% osób nie zdało, a ja dziwaczeję, że termin
wrześniowy nie tylko z teorii ale i z praktyki. Brat: kujon, dziobak,
współlokatorka,że los bywa złośliwy i że mogę się przejechać i najzwyczajniej
w świecie nie zdać poprawki itp. Siostra, że psuje sobie wakacje. Jedynie
mama mnie popiera, ale ona juz tak ma, ma hopla na punkcie moich ocen, jak w
podstawowce przynosilam -5 to pytala czemu nie 5.
Dodam, że na punkcie innych przedmiotów tak nie świruję, jak czegoś nie lubie
to koniec, i 3 jest dla mnie błogosławieństwem.
Łamię się w mojej decyzji i nie wiem czy nie lecieć za prowadzącym z indeksem
w zębach i poprosić o wpisanie tej czwórczyny...