wolna_nasturcja
22.06.05, 01:48
Jesteśmy w liceum. Początki roku szkolnego były
genialne, aż sie chciało chodzić do szkoły.
Kolegowałyśmy się w szóstkę... Miałyśmy tyle wspólnych
tematów... Ufałyśmy sobie. W klasie wszyscy wiedzieli,
że jesteśmy najlepszymi przyjaciołkami. Jesteśmy typem
dziewczyn, które mają "zdolności przywódcze". W klasie
wszyscy nas lubieli. Nie było imprezy, której by ktoś
nie organizował, z myślą, że nas tam nie będzie.
Nadawałyśmy nowe trendy w klasie. Wszyscy zawsze nas
słuchali z zainteresowaniem, pomagali. Nikt nie
"podskakiwał". Do czasu... Nasza grupka powoli zaczęła
się rozpadać... Najpierw na jednej z naszych
przyjaciółek się przejechałyśmy... Potem na drugiej...
Trzecia była "pod zaborem" tamtych dwóch, więc
okazywała dystans... Praktycznie nie rozmawiałyśmy ze
sobą, chociaż kiedyś miałyśmy sobie tyle do
powiedzenia... "Podzieliłyśmy" się po trzy... Ostatnio
już nie wytrzymałam, pokłóciłam się z dziewczyną,
która była moją najlepszą przyjaciółką w tej "elicie".
Druga koleżanka tak samo. Tak bardzo jej ufałyśmy,
nawet nie sądziłyśmy że kiedykolwiek tak się na niej
"przejedziemy". Widocznie, to było za piękne, aby
mogło być prawdziwe... Wyjechałyśmy na wymianę do
Anglii na tydzień, a kiedy wróciłyśmy wszystko było
już inaczej... Wszystko... Każdy patrzy na nas z
dystansem... Owa dzieczyna, która swoimi czasy była
naszą najlepszą przyjaciółką bardzo nieładnie się
zachowuje cały czas buntując klasę przeciwko nam...
Już nie jesteśmy "na topie", bo ona robi z nas
najgorsze... Wiedziała bardzo dobrze co robi, bo jest
bardzo cwana, zrównając sobie naszą klasę do siebie...
Wiedziała, że to jest coś, co zaboli... Wiedziała, że
wtedy będzie mieć nad nami "przewagę"... Kiedy
wróciłyśmy z wymiany, okazało się, że nasza
rówieśniczka organizuje ognisko klasowe, a potem
wszyscy idą namiotować... Bez nas... Nas nawet nie
było tam w planie...
Nie chcemy tam iść, ale denerwującym faktem jest to,
że wszyscy od nas "odbili"... Co najlepsze- taki wypad
był dokładnie moim pomysłem, ale kiedy chciałam go
urzeczywistnić, moja "ex przyjaciółka" uznała ten
pomysł za fatalny. Kiedy wróciłyśmy ona bezczelnie go
"skopiowała" uznając za swój... Do końca roku zostało
niewiele dni, więc nie mamy czasu za bardzo, aby
zrównać sobie spowrotem klasę... Chodzimy do takiej
szkoły, gdzie opinia jest bardzo ważna... Najlepsza
szkoła w mieście... Nie mamy żadnego planu, aby
zintegrować się na nowo z klasą, a musimy coś zrobić.
Bardzo prosimy o pomoc... Co byście zrobili na naszym
miejscu? Jechać z klasą pod te namioty, chociaż oni
wcale nie uwzgledniają takiej opcji? Czy dać sobie
spokoj, czego do siebie nie dopuszczamy... BARDZO
PROSIMY O KONTAKT z opiniami/radami tutaj lub NA ADRES
E-MAIL wolna_nastrurcja@interia.pl, z góry bardzo
dziękuje- Agnieszka.