bezsilnosc

25.06.05, 13:31
On wyszedl przed chwila i zaczelam krzyczec z bezsilnosci. Dziwie sie, ze
nikt nie zadzwonil po policje albo karetke.
Cokolwiek zrobie, jest zle. On tyle dla mnie robi, a ja nic dla niego. Wciaz
slysze "kazania", nie mam sily prowadzic tych samych dyskusji o nas, jestem
zmeczona psychicznie i dzis dotarlam do mojego limitu. Dalej jest choroba
psychiczna.
    • simonkapl Re: bezsilnosc 25.06.05, 14:02
      Dziewczyno, co sie dzieje?
      • marlena1512 Re: bezsilnosc 25.06.05, 14:28
        Sama nie wiem, co sie dzieje.
        Regularnie prowadzimy powazne rozmowy na nasz temat, wlasciwie wiekszosc z nich
        to monologi, ja slucham i wciaz jest moja wina.
        Oto moje przewinienie: Nie okazuje mu tyle uczuc, co na poczatku naszej
        znajomosci, wczesniej kochalismy sie 3 razy dziennie, teraz 4 razy na miesiac.
        Namietnosc wygasla, cokolwiek zrobie jest zle, nie przytulilam go jak trzeba,
        nie ucalowalam jak powinnam, nie powiedzialam wczoraj dobranoc, traktuje go jak
        ojca albo brata, a,nie jak partnera i kochanka. Jestem wciaz zmeczona, juz go
        nie kocham, tylko dbam o niego, jestem egoistka.
        Mieszkamy od roku. Wczesniej spotykalismy sie przez 6 m-cy, tylko w weekendy,
        czasami zostawal na tydzien, czasem wyjechalismy na kilka dni. Problem w tym,
        ze widzielismy sie tylko w wolne dni, w wakacje, swieta. Nie dzielilismy
        codziennosci. Ja teraz wstaje o 7h, wracam do domu o 19h, szybko robi sie
        pozno, chce odpoczac, nie mam ochoty na sex. On czuje sie odrzucony, twierdzi,
        ze sie zmienilam, a on jest wciaz taki sam. Tlumaczylam tyle razy jak sie
        czuje, zapewniam, ze go kocham, ze chce spedzic z nim zycie, chce usiasc przy
        nim, przytulic sie, ale przeszkadza mi, jak on zaczyna piescic moje piersi, nie
        chce sie kochac, wiec go odrzucam i znow jest problem. On jest na dodatek
        zazdrosny, najchetniej trzymalby mnie w kieszeni.
        Juz nie mam sily na dyskusje i ciagle tlumaczenie sie, ze to, ze tamto. Nie
        chce kwiatow od niego, nie chce, zeby przyjewdzal po mnie do pracy -i tak mi to
        wypomni -chce tylko spokoju psychicznego. Jak on zaczyna dyskusje, mam ochote
        zamknac oczy, zatkac uszy i zniknac! Mam ochote krzyczec "zamknij sie!!!!" "mam
        dosc!!!!!"
        Przepraszam, ze ta wypowiedz nie jest poukladana, mam jednak nadzieje, ze jest
        mniej wiecej zrozumiala. Moze to wszystko moja wina, juz sama nie wiem, czuje
        sie jednak torturowana psychicznie i zatracam prawdziwa siebie.
        • ciekawostka2 Re: bezsilnosc 25.06.05, 14:36
          moim zdaniem to co napisałaś ma sens jak najbardziej. Zamiast użerać się w
          nieskończoność z młodym gniewnym i niecierpliwym - podaj mu link do Twojego
          wątku, niech sobie w spokoju przeczyta co napisałaś i niech wyciągnie wnioski.
          Mam nadzieję, że kolejne mądre wpisy pomogą Wam obojgu znaleść rozwiązanie w
          kryzysie.
          W każdym razie ja Cię rozumiem...
          • 1000tak Re: bezsilnosc 25.06.05, 14:43
            byl gdzies taki watek o przemocy w rodzinie. twoj przypadeg wyglada bardzo
            powaznie. trzymaj sie i pilnuj sie.
        • liss.ek Re: bezsilnosc 25.06.05, 14:39
          To jest straszne, co piszesz! Jesteś pewna (pytam najzupełniej poważnie), że on
          jest zdrowy psychicznie? Spotykałam się kiedyś z facetem, który zachowywał się
          niemal identycznie (na szczęście nie zamieszkaliśmy razem) i okazało się, że on
          ma bardzo zaawansowaną nerwicę. Trzymaj się dzielnie :)
          • ciekawostka2 Re: bezsilnosc 25.06.05, 15:25
            liss.ek napisała:

            (...) Jesteś pewna (pytam najzupełniej poważnie), że on jest zdrowy
            psychicznie? Spotykałam się kiedyś z facetem, który zachowywał się niemal
            identycznie (na szczęście nie zamieszkaliśmy razem) i okazało się, że on
            ma bardzo zaawansowaną nerwicę. Trzymaj się dzielnie :)

            chyba wiem co to jest. To nie nerwica a kompleksy, zazdrość i niepewność
            własnej wartości, może z kroplą egoizmu.
            Nie chcę krzywdzić tego człowieka, tym bardziej, że trzeba by im obojgu
            konstruktywnie pomóc. Nie widzę możliwości kolejnych dyskusji, bo partner
            wydaje się zamknięty na argumenty partnerki.
            Ja prawdopodobnie będąc marleną niespodziewanie bym się wyniósł po jednej z
            takich sprzeczek zostawiając list tłumaczący to co dziewczyna napisała nam na
            forum. Zostawiłbym nr tel., pod którym można mnie znaleźć ale dodałbym w
            liście, że wróciłbym pod warunkiem lepszego zrozumienia moich argumentów
            • the_navigator Re: bezsilnosc 25.06.05, 15:31
              aż cmokam, takam kontenta
              dobryś w te klocki:)
              to zdecydowanie najbardziej warta uwagi koncepcja

              trzym sie marlenka:)
              przemysl propozycje ciekawostki2
              • ciekawostka2 for the_navigator 25.06.05, 15:41
                ;) lata praktyki
    • gradiscaa Re: bezsilnosc 25.06.05, 16:37
      No jak tak jest, i nie uważasz że to "ten" to pakuj się i w drogę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja