marlena1512
25.06.05, 13:31
On wyszedl przed chwila i zaczelam krzyczec z bezsilnosci. Dziwie sie, ze
nikt nie zadzwonil po policje albo karetke.
Cokolwiek zrobie, jest zle. On tyle dla mnie robi, a ja nic dla niego. Wciaz
slysze "kazania", nie mam sily prowadzic tych samych dyskusji o nas, jestem
zmeczona psychicznie i dzis dotarlam do mojego limitu. Dalej jest choroba
psychiczna.