ranston
07.07.05, 08:58
nie mam nikogo kto by mnie przytulil
nie mam z kim cieszyc sie i smucic
jestem totalnie sam
jedynie w pracy troche pogadam sobie
a potem juz tylko pustka i beznadzieja
nie ma z kim wyjsc
kompletna porazka
chcialbym gdzies na weekend wyskoczyc w gory
no ale sam nie pojade
i kolo sie zamyka
nic mnie nie cieszy
staje sie obojetny na wszystko i wszystkich
i jak tu znalezc ta druga polowe
kiedy moj stan ducha jest tak beznadziejny