bardzo prosze o rade

09.07.05, 12:01
jestem z dziewczyna po 1,5 rocznym zwiazku .najpierw byla wielka milosc ktora
zakonczyla sie ciaza potem poronienie i ona nie mogla sie do dzis z tym
pozbierac.ustalilismy ze bedziemy razem ale w zwiazku bez sexu i ogolnie
spraw intymnych mimo to po kilka razy na miesiac dochodzilo do zblizen
(pieszczty).ostanio od niej uslyszalem ze nie mysli o nas w przyszlosci ze ja
jestem osoba ktora pracuje mysli o powaznym zyciu itd i chce abysmy sobie
dali odpoczynek.oprucz tego ze jestem starszy (3 lata) drugim wazniejszym
powodem tego co mowila mialo byc to ze co jakis czas mam do niej teksty i
zaczepki o charakterze sexu itd czego ona nie chce i ja to wkurza.i tu sie
zaczyna cala "zabawa" bo dziewczyna ma wachania jak wiatr.za drugi dzien
dzowni i mowi ze bardzo zaluje tego co mi powiedziala ze czesto gada za duzo
i chyba powinna sie zamknac zanim powie kolejna bzdure...zreszta to byl nie
pierwszy taki wyskok .ona juz kilka razy nagle z dnia na dzien potrafila
wlanac tekst ze nie wie co bedzie dalej z nami w przyszlsoci ze nie jest
goowa na powazny zwiazek ze po tym co sie stalo czuje sie staro ze chce czuc
sie w koncu mloda ze chce jej sie rzygac jak jakis facet sie na nia slini
itp.tyle ze ona pod wplywem chwili potrafi mowic ze chce wyjsc kiedys za mnie
ze chce abysmy razem byli ze do mieszkanai to sobie kupimy to czy to a jak ma
dola to zacyna gadac ze nie wie co z nami bedzie i ze nie mysli o nas.po
kilku-kilkunastu godzinach jak ochłonie i rozmowie ze mna wszytsko wraca do
normy.po tym co ostanio powiedizla mowi ze nikomu tak nie zaufa jak mnie
dlatego mi wszytsko mowi co jej przyjdzie na mysl nagle pod wplyewem
chwili,ze zaden facet nie byl dla niej tak wazny jak ja i ze nie chce mnie
stracic ze nigdy nie zrobilaby tak ze bylaby ze mna zeby byc dla zasady i ze
ona nie gra i nie robi zadnych podstepow pode mnie.teraz jestesmy osobno ale
gadamy raz na chwile sie widizleismy.rozmowa kleji sie nam super,na zywo malo
co nie "zjedlismy sie ".....i co ja mam zrobic.ona sie wyraznie szamocze nie
jest gotowa na powazny zwiaizek a z drugiej strony czuje ze jej na mnie
bardzo zalezy i wiem ze niegdy mnie nie okłamala ......nie chodzi tez o
innnego faceta.....
    • lena_zet Re: bardzo prosze o rade 09.07.05, 12:06
      ale co ci mamy doradzić?
    • ml_500 Re: bardzo prosze o rade 09.07.05, 12:30
      moja rada nr 1: nic z tego nie bedzie
      moja rada nr 2: popracuj nad ortografia
      • alpepe Re: bardzo prosze o rade 09.07.05, 13:06
        święte słowa, aczkolwiek błedy mi przeszkadzają ocenić, czy coś z tego będzie.
        • baba67 Re: bardzo prosze o rade 09.07.05, 14:15
          Przepraszam za szorstkie, zolnierskie slowa-
          nie masz jaj dziewczyno, a co gorsza, ten facet tez nie ma.
          Zreszta coz szkodzi pomigdalic sie od czasu do czasu z mila panienka ?
          A Ty reagujesz normalnie-czujesz, ze cos tu nie gra.
          Poradze Ci metode, ktora kiedys mnie pomogla.
          Przeredaguj to, co teraz napisalas tak, jakbys chciala wyslac swa prace na
          konkurs literacki-doszlifuj styl, dodaj cos, mozesz nawet sprawdzic ortografie.
          Po kilku probach zobaczysz problem z boku i latwiej Ci bedzie podjac decyzje.
          Pozdrawiam
          • alpepe to do mnie? bo nie jarzę o co Ci biega 09.07.05, 14:21
            baba67 napisał:

            > Przepraszam za szorstkie, zolnierskie slowa-
            > nie masz jaj dziewczyno, a co gorsza, ten facet tez nie ma.
            > Zreszta coz szkodzi pomigdalic sie od czasu do czasu z mila panienka ?
            > A Ty reagujesz normalnie-czujesz, ze cos tu nie gra.
            > Poradze Ci metode, ktora kiedys mnie pomogla.
            > Przeredaguj to, co teraz napisalas tak, jakbys chciala wyslac swa prace na
            > konkurs literacki-doszlifuj styl, dodaj cos, mozesz nawet sprawdzic
            ortografie.
            > Po kilku probach zobaczysz problem z boku i latwiej Ci bedzie podjac decyzje.
            > Pozdrawiam
            • baba67 Re: to do mnie? bo nie jarzę o co Ci biega 09.07.05, 14:25
              Dlaczego mialoby byc do Ciebie ?
              Przeciez to nie Ty masz problem...
              Chyba nie miewasz pragnienia bycia nieboszczykiem na kazdym pogrzebie :-)?
              • alpepe Re: to do mnie? bo nie jarzę o co Ci biega 09.07.05, 14:30
                bo dajesz jednoznacznie radę dziewczynie a kolor chyba jest facetem, skoro
                sprokurował ciążę, myślisz, że to jednak kobitka?
                • baba67 Re: to do mnie? bo nie jarzę o co Ci biega 09.07.05, 14:35
                  hehehe :-)))))))))
                  Wiesz, ze moze Ty masz racje ?
                  To jest kolejny dowod na to, ze trzeba sie w szkole do wypracowan przykladac...
                  Ja z tych zawilych dosc wywodow zrozumialam, ze to panienka pisze.
                  Niemniej rada pozostaje ta sama-zadne nie ma jaj, a praca nad stylem moze
                  przyniesc psychologiczne skutki.
                  Pozdrawiam
                  • alpepe Re: to do mnie? bo nie jarzę o co Ci biega 09.07.05, 14:36
                    no, jednak nie jestem aż taką egocentryczką, za jaką mnie miałaś a o co chodzi
                    gostkowi, też w końcu nie wiem, zły styl i ortografia.
                    • baba67 Re: to do mnie? bo nie jarzę o co Ci biega 09.07.05, 14:44
                      No nie jestes, odszczekuje :-)
                      Hehe, rozbawila mnie ta sytuacja.
                      • kolor11 Re: to do mnie? bo nie jarzę o co Ci biega 09.07.05, 15:25
                        jestem facetem i w tym wszystkim chodzi o to czy te ciagłe gadanie że jestem
                        dla niej ważny wyjątkowy i pokazywanie tego to prawda czy kłamanie czy poprostu
                        ona sama nie wie czego chce i w zaleznosci od doła czy uniesienia w danej
                        sytuacji mowi to czy tamto
                        • lena_zet Re: to do mnie? bo nie jarzę o co Ci biega 09.07.05, 15:27
                          a skąd my to mamy wiedzieć, człowieku!
                        • alpepe Re: to do mnie? bo nie jarzę o co Ci biega 09.07.05, 15:30
                          a ile ona ma lat? Bo zachowuje się jak g.wniara. Albo jej zależy albo nie.
                          Rada na dziś: jest wiele innych bab, nie upieraj sie przy tej, bo tylko
                          marnujesz czas.
                          • kolor11 Re: to do mnie? bo nie jarzę o co Ci biega 09.07.05, 16:27
                            21 a w jej srodowisku mowia ze jest zmienna jak choragiewka
                            • abel0ne Re: to do mnie? bo nie jarzę o co Ci biega 09.07.05, 16:30
                              wyślij ją do endokrynologa, jak chcesz się w to bawić, moze to tylko hormony?
                              Ale podejrzewam, że jest zwyczajnie niedorosła. Zostaw ją.
    • citronka Re: bardzo prosze o rade 09.07.05, 18:34
      Witaj, myślę sobie że ani dla Ciebie ani dla Niej to co się wydażyło nie jest
      łatwe. Może jestem trochę staroświecka ale uważam, że w związku facet powinien
      troszczyć się o swoją kobietę (w drugą stronę ta zasada również obowiązuje :-
      )). Jeżeli wam na sobie zależy (a zwłaszcza Tobie na Niej)to musisz spróbować
      Jej pomóc a nie obrażać się na Nią. Bo z tego co piszesz wnioskuję, że Tobie
      wcale na Niej nie zależy a tylko szukasz potwierdzenia tego i jakiejś motywacji
      do zakończenia tego związku. Więc drogi kolego zadaj sobie najpierw pytanie
      czego chcesz. Jeżeli uznasz, że chcesz być z Nią no to musisz wziąźć się w
      garść. Pamiętaj, że trochę stresuu dziewczyna przeżyła. Najpierw informacja o
      ciąży - chyba dla większości młodych niezamężnych dziewczyn nie jest to coś o
      czym marzą i śnią po nocach. A potem kiedy być może już się z tym faktem
      pogodziła i może już zaczęła się cieszyć tym dzieckiem okazało się, że je
      straciła, a myślę sobie, że nawet jeżeli kobieta dalej nie akceptuje ciąży i
      spotyka ją poronienie nie pozostaje to bez śladu w jej psychice. Może warto się
      zastanowić jakie oparcie w Tobie miała w tych trudnych chwilach może ona sama
      jest skołowana bo nie wie tak na prawde czy może na Tobie polegać czy nie. A
      zapewniam Cię że same słowa to niewiele, dziewczyny czują czy facet je kocha
      nawet jeśli zbyt często tego od niego nie słyszą (i oczywiście odwrotnie). Więc
      polecam trochę więcej dobroci, cierpliwości i wyrozumiałości. A może warto
      pomyśleć o jakim psychologu dla dziewczyny. To naprawdę pomaga i nie jest
      niczym wstydliwym. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja