Jeszcze raz o komórkach...

09.07.05, 18:29
Tyle piszecie o tym, że grzebanie w cudzych rzeczach to nadużywanie czyjegoś
zaufania, że to podłe. Ale nikt nie bierze pod uwagę tego że niewiele kobiet
robi to tak po prostu. Najczęściej mają jakiś powód, coś je do tego
sprowokowało. Co jeśli ktoś raz skłamał?? Zwłaszcza w takiej sprawie jak inna
kobieta? Komórka wtedy sama pcha się do rąk. Bo kto lubi być okłamywany??
Chyba lepiej wiedzieć wszystko wcześniej niż potem obudzić się po fakcie. Z
resztą każda sytuacja jest inna i chyba nie należy wszystkich oceniać w
jednakowy sposób. To tyle ode mnie.
    • asia9931 Re: Jeszcze raz o komórkach... 09.07.05, 19:03
      zgadzam sie z każdym zdaniem.
      • shayah Re: Jeszcze raz o komórkach... 09.07.05, 19:15
        Bardzo się cieszę. Zwłaszcza że wiem niestety co mówię. Z autopsji :/
    • kobieta_na_pasach nie bylo komorek - i ludzie jakos zyli 09.07.05, 19:20
      teraz kto kolejny powod do awantur. mam komorke, ale tylko do kontaktowania sie
      z mezem i dzieckiem. tak wyszlo. ostatnio przylapalam meza, jak odskoczyl od
      mojej komorki (bylam w pokoju obok, nie zdazylam odebrac). idea wyslala smsa ,
      a on myslal ze to kochanek. glupio sie tlumaczyl. żalosne. w podobny sposob
      jego znajomy nakryl zone na zdradzie. zapytalam, czy liczy na to samo:)))
      • shayah Re: nie bylo komorek - i ludzie jakos zyli 09.07.05, 19:22
        Bidulek się pewnie nasłuchał od kolegi i zaczął snuć teorie spiskowe :)))))))
    • marripossa Re: Jeszcze raz o komórkach... 09.07.05, 19:52
      A ja nie rozumiem tych, co rzeczywiscie oszukuja i oklamuja partnerow.
      Dlaczego zatrzymuja sobie te SMSy? Dlaczego ich nie wykasuja od razu po
      przeczytaniu i po napisaniu? Przeciez w ten sposob to az sie prosza o to, zeby
      ich przylapac na zdradzie.
      Ja mam komorke czysta, bo od razu wszystko kasuje, SMSy i numery osob do
      ktorych dzwonie i tych ktorzy do mnie dzwonia. A do ukrycia i tak nic nie
      mam :)
    • squirrel9 Re: Jeszcze raz o komórkach... 09.07.05, 22:30
      To co piszesz jest logiczne. Jeśli jedna strona nie daje drugiej (pomijam
      chorobliwą zazdrość) powodów do niepokoju, nie wysyła wyraźnych sygnałów,że coś
      jest nie tak to druga strona nie powinna grzebać w cudzych rzeczach. Nie
      przyszłoby mi do głowy przeszukiwać komórkę męża choć często ją zostawia
      (zapomina) i nie odbieram gdy dzwoni. Nawet nie sprawdzam kto dzwoni, jeśli
      nasz wspólny znajomy to na pewno spróbuje do mnie albo na domowy. Nie zaglądam
      do portfela męża ani on do mojego, no, czasem wymieniamy się papierami
      samochodów i np. gdy biorę samochód męża a jego nie ma to z portfela zabieram
      dokumenty jego samochodu a zostawiam mojego. On robi to samo. Mąż nie grzebie
      po moich torebkach ani ja po jego teczce. Nie przeszukuję mu kieszeni i już
      uprałam spodnie z pieniędzmi, koszulę z karteczkami w kieszonce.
      Gdybym jednak miała wyraźne sygnały,że facet ze mną pogrywa to pograłabym z
      nim. Nie uważam,że musiałabym być fair i przeprowadzać poważne nic niewnoszące
      rozmowy gdyby moja intuicja mówiła zupełnie coś innego. Nie uważam,że potrzebny
      był by mi detektyw by z klasą rozgrywać takie sprawy.
      • speer Re: Jeszcze raz o komórkach... 09.07.05, 22:34
        Grzebanie w komorkach jest jednym z najszybszych sposobow poznania zycia tej
        drugiej osoby. Jesli zdradza, a nam zalezy by o tym wiedziec, to szybko mozna
        to stwierdzic wlasnie z komorki.
        • squirrel9 Re: Jeszcze raz o komórkach... 09.07.05, 22:39
          Problem w tym czy grzebiemy w cudzej komórce, kalendarzach, papierach, portfelu
          bo chcemy "dmuchać na zimne" czy wtedy gdy te sygnały wyraźne mamy. Ja nie
          robię tego bo ani nie mam poczucia zagrożenia ani takich sygnałów. Gdybym
          miała, to najpierw zaczęłabym od rozmów a potem od szukania.
          Szukanie prewencyjne może świadczyć o problemie szukającego.
          • shayah Re: Jeszcze raz o komórkach... 09.07.05, 23:48
            Dokładnie tak. Niestety zawsze istnieje ryzyko popadnięcia w obłęd. Ale
            wiadomo, lepiej wiedzieć wcześniej, niż żyć w nieświadomości i nagle dostać w
            łeb nieprzyjemną informacją.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja