tracja4
11.07.05, 00:18
Nie wyjechał, nie mieszka daleko, ale i tak odczuwam to jako rozłąkę: trzy
tygodnie spędziliśmy razem nad morzem, mając się dla siebie 24h/dobę. Teraz
tęskno mi ogromnie do tych poranków, do zasypiania, do wtulania się w jego
plecy, do spędzania każdej chwili razem. I tak mi źle bez niego obok...:( Bo
co u mnie - zimna pościel, pusty pokój...:( Nieprędko znów wyjedziemy dokądś
razem na dłużej niż jedno popołudnie. Jak tu się przestawić na normalne życie
w szarej rzeczywistości? Te dni to była sielanka, raj, no a teraz tak bardzo,
bardzo, bardzo mi źle...:(