jak rozumieć takie zachowanie?

12.07.05, 09:11
chodzi mi o brak troski ze strony mojego mężczyzny. zacznę od początku - od
kilku tygodni mam bardzo trudny i nerwowy okres - przede wszystkim ze względu
na problemy, które spadły na moją rodzinę (a że nieszczęścia chodzą stadami
pojawiły się też pomniejsze katastrofy). wiecie jak wtedy jest - wystarczy
iskra, żeby człowiek wybuchł. no i wczoraj tak właśnie się pokłóciliśmy -
byliśmy na spacerze i tak od słowa do słowa. Chciał mnie odwieźć do domu, ale
ja stwierdziłam, że wolę jechać autobusem - był wczesny wieczór. on obrażony
pojechał samochodem.no i w autobusie miałam b. nieprzyjemną przygodę, bo
jakieś pijane typki próbowały wyszarpać mi torebkę, zbluzgały mnie przy
okazji. Wróciłam do domu. do późnego wieczoru mój facet nie zadzwonił, nie
napisał smsa z pytaniem czy dotarłam do domu. W końcu napisałam do niego
smsa: ze go przepraszam za kłótnię, że mnie poniosło. ale dodałam też, że mi
przykro, że się w ogóle nie zainteresował czy już jestem w domu, że złość na
mnie jest silniejsza od obawy o moje bezpieczeństwo. po jakimś czasie
zadzwonił, w rozmowie powiedziałam mu o tym co mnie spotkało: nie zapytał czy
wszystko ze mną w porządku, jak się czuję, co się dokładnie stało itd. -
wiecie, takie rzeczy o które pytasz, kiedy bliskiej ci osobie stanie się
krzywda. powiedział za to "no w sumie to na twoje własne życzenie". ścięło
mnie.spytałam go czy nie jest zainteresowany tym, czy coś mi się aby nie
stało - "rozmawiamy, więc zakładam, że wszystko w porządku z tobą".nie wiem
zupełnie co mam zrobić. jeżeli on tak zupełnie nie troszczy się o mnie, nie
odczuwa niepokoju, nie włącza mu się nawet jakiś taki męski odruch, że któś
krzywdzi jego kobietę...
    • samowolny Re: jak rozumieć takie zachowanie? 12.07.05, 09:18
      facet całkiem logicznie postapił..jak rozmawiasz z nim i ty nie robisz tragedii
      z zajścia tylko opowiadasz co i jak było to w sumie miał wszystko powiedziane
      czyli co więcej mial zrobić twoim zdaniem? Zapewne jakbyś płakała do telefonu
      do wsiadłby na swego rumaka i pogonił co koń wyskoczy aby cie uspokoić i w bólu
      utulić..ale nie dałaś mu tej szansy:))
      • lolqa Re: jak rozumieć takie zachowanie? 12.07.05, 09:25
        niestety - tak nie było. teraz jestem spokojna, ale wczoraj byłam
        rozstrzęsiona, a potem płakałam. ale szczerze mówiąc to chyba raczej w reakcji
        an jego zachowanie.
        • alpepe Re: jak rozumieć takie zachowanie? 12.07.05, 09:37
          a ja go rozumiem, unosisz się honorem, ale jak Cię typki w autobusie zaczepiły,
          to " olaboga, taka mala jestem, taka mala, a dzie mój rycezyk na bialym koniku"?
          W końcu sama chciałaś jechać autobusem, setki tysięcy ludzi codziennie
          korzystają z a komunikacji miejskiej i żyją, więc skąd on miał wiedzieć,że
          będziesz miała takie przejścia. Przesadzasz.
        • samowolny Re: jak rozumieć takie zachowanie? 12.07.05, 09:45
          lolqa napisała:

          > ale wczoraj byłam rozstrzęsiona, a potem płakałam. ale szczerze mówiąc to
          chyba raczej w reakcji an jego zachowanie.

          sama widzisz że to nie z powodu zajscia tylko urazonej dumy płakałaś więc nie
          miej pretencji do faceta bo to ty masz ze soba problem a on z tobą..ot
          pierwsza "próba sił" w związku i ty chcesz ja koniecznie wygrac a widac facet
          nie daje sie omamic i cie to wkurza... i stad cała afera
    • lena_zet Re: jak rozumieć takie zachowanie? 12.07.05, 09:37
      obydwoje jesteście siebie warci.
    • sagis On troskliwie chciał podwieźć Cię,a Ty odrzuciłaś 12.07.05, 09:53
      to, co on chciał dla Ciebie zrobić, a teraz masz do niego pretensje?
      Nawet ja kobieta nie mogę zrozumieć takich kobiet:-))
      Faktycznie sama jesteś sobie winna, bo powinnaś zdawać sobie sprawę, że jadąc
      późno autobusem możesz narazić się na takie sytuacje.
      • aneta_192 Re: On troskliwie chciał podwieźć Cię,a Ty odrzuc 12.07.05, 13:58
        a ja mam inne zdanie. Facet jeśli Cie kocha i mu na Tobie zalezy nie powinien
        unosić się honorem w takiej sytuacji tylko faktycznie zdrowym odruchem na taka
        wieść powinna być troska o swoja kobiete a nie zarzucanie focha w takim
        momencie, nie wyobrazam sobie tego zeby moj facet nawet po kłótni zadzwonił i
        powiedział że przeytrafiło mu się coś złego a ja bym go olała bo wcześniej mnie
        zdenerwaował, tak się nie robi jeśli dwojgu ludzi na sobie zalezy to przede
        wszystkim od razu po kłótni dążą do zgody...
    • darek9931 Tego kwiatu jest pol swiatu;)) 12.07.05, 19:15
      Kobieto! Facet chcial Ciebie zabrac samochodem do domu, a Ty unioslas sie
      ambicja, ze pojdziesz pieszo....i sama sobie zgotowalas taka przygode.Nie miej
      pretensji do niego, lecz do siebie.Chcesz wspolczucia to zapros przyjaciolke na
      kawe i popros o wsparcie.Facet nie bedzie Twoim pieskiem na zawolanie, jak
      bedziesz zgrywac ksiezniczke to poszuka sobie innej TEGO KWIATU JEST POŁ
      SWIATU!!!



      lolqa napisała:

      > chodzi mi o brak troski ze strony mojego mężczyzny. zacznę od początku - od
      > kilku tygodni mam bardzo trudny i nerwowy okres - przede wszystkim ze względu
      > na problemy, które spadły na moją rodzinę (a że nieszczęścia chodzą stadami
      > pojawiły się też pomniejsze katastrofy). wiecie jak wtedy jest - wystarczy
      > iskra, żeby człowiek wybuchł. no i wczoraj tak właśnie się pokłóciliśmy -
      > byliśmy na spacerze i tak od słowa do słowa. Chciał mnie odwieźć do domu, ale
      > ja stwierdziłam, że wolę jechać autobusem - był wczesny wieczór. on obrażony
      > pojechał samochodem.no i w autobusie miałam b. nieprzyjemną przygodę, bo
      > jakieś pijane typki próbowały wyszarpać mi torebkę, zbluzgały mnie przy
      > okazji. Wróciłam do domu. do późnego wieczoru mój facet nie zadzwonił, nie
      > napisał smsa z pytaniem czy dotarłam do domu. W końcu napisałam do niego
      > smsa: ze go przepraszam za kłótnię, że mnie poniosło. ale dodałam też, że mi
      > przykro, że się w ogóle nie zainteresował czy już jestem w domu, że złość na
      > mnie jest silniejsza od obawy o moje bezpieczeństwo. po jakimś czasie
      > zadzwonił, w rozmowie powiedziałam mu o tym co mnie spotkało: nie zapytał czy
      > wszystko ze mną w porządku, jak się czuję, co się dokładnie stało itd. -
      > wiecie, takie rzeczy o które pytasz, kiedy bliskiej ci osobie stanie się
      > krzywda. powiedział za to "no w sumie to na twoje własne życzenie". ścięło
      > mnie.spytałam go czy nie jest zainteresowany tym, czy coś mi się aby nie
      > stało - "rozmawiamy, więc zakładam, że wszystko w porządku z tobą".nie wiem
      > zupełnie co mam zrobić. jeżeli on tak zupełnie nie troszczy się o mnie, nie
      > odczuwa niepokoju, nie włącza mu się nawet jakiś taki męski odruch, że któś
      > krzywdzi jego kobietę...
    • john_malkovitch Re: jak rozumieć takie zachowanie? 12.07.05, 19:28
      Jestem przezdumiony..
      Rzadko się zdarza taka seria rozsądnych odpowiedzi..
Pełna wersja