konstancja01
13.07.05, 02:32
Kiedyś rozpaczałabym, że przypadkiem znowu spotkałam sie w jakiejś pokręconej
sytuacji z dziwnie wykalejdoskopowanymi osobami (tak, bo znowu to są te same
osoby, jednak małe miasto zabija-truje). Ojajejku-chciałaby krzyknąć moja
nieposkromiona (wcale nie w very positiv znaczeniu) natura, ale od dziecka
mam to dziwne przekonanie, że skoro jestem tu i teraz, to z poczuciem jakiejś
misji, choc może się mylę, bo brylasta rzeczywistość ma wiele punktów
narracji :). (mam świadomosć tego, że to, co piszę jest nieczytelne..) Toteż
moja osobą rządzą żywioły humoru-chiery, obraźliwego sarkazmu (tzw. zgrywy)
(bo przebywam za duży dystans często wnikając w inną przestrzeń) i wielu
ludzi posądza mnie o brak uczuc albo o ich nie ujawnianie. Przepraszam no,
nie chciałam nikogo urazić. Idę, bo rozpływam się jak woda, we śnie. Kto jest
mądry ten wie do kogo mówię.