gotusia
14.07.05, 10:46
Witam. Mam problem. Mam faceta, z którym spotykam się od prawie 3 lat.
Planujemy wspólna przyszłość. Kocham go i wiem że on mnie też kocha. Jest mi
z nim bardzo dobrze - mozna się z nim powygłupiać i mozna na nim polegać gdy
coś złego się dzieje. Jest tylko jedno ale. Czasami nie umiemy ze sobą
rozmawiać. A właściwie mój facet ma z tym problem. Gdy się posprzeczamy on
zamyka się w sobie i nie powie ani słowa. Obojętnie czy wina była po jego czy
po mojej stronie. Gdy jest dobrze nie mamy problemów z rozmową, dopiero
gdy "zgrzyta" on zamyka się w sobie i nie wydusi z siebie ani słowa. Robi się
smutny, oczy mu sie szkla a i tak nie przemowi. wiem że taki jest i dałam mu
czas aby nauczył się rozmawiać...niestety bez efektów, a 3 lata to jest juz
troche czasu. Rozmawiałam z nim na ten temat i mówiłam, jak ważne jest dla
mnie abyśmy ze sobą umieli rozmawiać. Odpowiada mi że wie i że postara się
zmienić...ale nic z tego nie wychodzi. Nie pomagaja tez tlumaczenia, ze jak
sie posprzeczamy i ja sie cos jego pytam, a on nie odpowiada to ja przyjmuje
ta gorsza wersje - co powoduje ze jestem jeszcze bardziej smutna, zla itp. I
jest jeszcze wieksza awantura.
Ja na prawde nie wiem co mam zrobic. Bardzo mi na nim zalezy i nie chce aby
sie to popsulo, ale uwazam ze dwojka ludzi ktora planuje razem zycie musi
umiec ze soba rozmawiac.
Macie jakies rady?? co powinnam zrobic??