co mi radzicie??

14.07.05, 10:46
Witam. Mam problem. Mam faceta, z którym spotykam się od prawie 3 lat.
Planujemy wspólna przyszłość. Kocham go i wiem że on mnie też kocha. Jest mi
z nim bardzo dobrze - mozna się z nim powygłupiać i mozna na nim polegać gdy
coś złego się dzieje. Jest tylko jedno ale. Czasami nie umiemy ze sobą
rozmawiać. A właściwie mój facet ma z tym problem. Gdy się posprzeczamy on
zamyka się w sobie i nie powie ani słowa. Obojętnie czy wina była po jego czy
po mojej stronie. Gdy jest dobrze nie mamy problemów z rozmową, dopiero
gdy "zgrzyta" on zamyka się w sobie i nie wydusi z siebie ani słowa. Robi się
smutny, oczy mu sie szkla a i tak nie przemowi. wiem że taki jest i dałam mu
czas aby nauczył się rozmawiać...niestety bez efektów, a 3 lata to jest juz
troche czasu. Rozmawiałam z nim na ten temat i mówiłam, jak ważne jest dla
mnie abyśmy ze sobą umieli rozmawiać. Odpowiada mi że wie i że postara się
zmienić...ale nic z tego nie wychodzi. Nie pomagaja tez tlumaczenia, ze jak
sie posprzeczamy i ja sie cos jego pytam, a on nie odpowiada to ja przyjmuje
ta gorsza wersje - co powoduje ze jestem jeszcze bardziej smutna, zla itp. I
jest jeszcze wieksza awantura.
Ja na prawde nie wiem co mam zrobic. Bardzo mi na nim zalezy i nie chce aby
sie to popsulo, ale uwazam ze dwojka ludzi ktora planuje razem zycie musi
umiec ze soba rozmawiac.
Macie jakies rady?? co powinnam zrobic??
    • lena_zet Re: co mi radzicie?? 14.07.05, 10:48
      > Macie jakies rady?? co powinnam zrobic??

      nie wiem, bo jestem identyczna.
      • gotusia Re: co mi radzicie?? 14.07.05, 10:55
        tzn. tez tak zamykasz sie w sobie??
        • lena_zet Re: co mi radzicie?? 14.07.05, 10:56
          sory, ale jeśli wina jest po stronie mojego męża to co mam mu się narzucać?
          czekam aż do niego dotrze i tyle.
          • gotusia Re: co mi radzicie?? 14.07.05, 10:58
            czyli ty sie zamykasz w sobie i nie odzywasz jak wina jest po jego stronie.
            tylko ze ja mam sytuacje ze jak wina jest po stronie mojego faceta to on wtedy
            sie zamyka w sobie. i ani slowa nie powie.
            • lena_zet Re: co mi radzicie?? 14.07.05, 10:59
              no mój też się zamyka :) i siedzimy zamknięci...
              • gotusia Re: co mi radzicie?? 14.07.05, 11:02
                aha :-) to macie wesolo :-)
                a ja wlasnie nie potrafie tak milczec i z reguly to ja pierwsza wyciagam reke
                na zgode (nawet jesli on cos zbroil) - moze to jest zle. juz tyle razy
                obiecywalam sobie ze nie bede pierwsza sie do niego odzywala, ale nie potrafie
                dlugo wytrzymac...
                • lena_zet Re: co mi radzicie?? 14.07.05, 11:03
                  widocznie ma taki charakter i tyle.Nic na to nie poradzisz, chcesz walczyć całe
                  życie?Albo się z tym pogodzisz albo odejdź od niego.
              • yagula Re: co mi radzicie?? 14.07.05, 11:04
                Ja tez bylam dokladnie taka. Nie umialam inaczej. Moj chlopak dostawal wtedy
                szalu. No i kiedys sprobowalam, bedac obrazona prawie na smierc, odezwac sie do
                niego. Tzn. wrzeszczalam i tupalam nozka i pozniej o niebo lepiej mi bylo.
                Teraz juz nawet nie wrzeszcze, tylko opowiadam spokojnie (z otwartymi w
                kieszeniach nozami), co mi sie nie podoba, co czuje, co chce zeby zmienil itp.
                Jego, jak widzialam, tn moj spokoj troszke denerwowal, ale teraz robi dokladnie
                to samo no i jest nam prawie jak w niebie :)

                "Była - Zamknięta w Sobie"
    • ticoqp Re: co mi radzicie?? 14.07.05, 11:01
      gra w pomidora powinna pomóc:) na pewno nie wytrzyma
      • gotusia Re: co mi radzicie?? 14.07.05, 11:03
        trzeba sprobowac :-) tylko nie wiem kto bedzie pozniej sprzatal :-)
        • ticoqp Re: co mi radzicie?? 14.07.05, 11:07
          jak myslisz o zsikaniu sie ze smiechu to pampers wystarczy:)
    • kakija Re: co mi radzicie?? 14.07.05, 11:23
      Jakbym czytała o moim mężu, normalka to samo, 5 lat po ślubie, kiedys mnie to
      drażniło teraz już nie. Moze kiedyś się nauczy
      • gotusia Re: co mi radzicie?? 14.07.05, 11:25
        a czy twoj maz zmienil sie choc troche?? (oczywiscie na lepsze:-))
    • koko7 Re: co mi radzicie?? 14.07.05, 11:31
      Mój partner też tak ma. Działa to zawsze według schematu: „konflikt – kłótnia –
      ciche dni”, a właściwie godziny, bo rzadko udaje mi się dłużej wytrzymać
      napięcie i nienaturalność sytuacji, w której oboje omijamy się wzrokiem. Poza
      tym to ja choleryk jestem chyba, szybko wybucham i szybko para uchodzi. Tak że
      też u nas jest tak, że to ja pierwsza zawsze szukam kontaktu, nawet, jeśli to
      on ewidentnie zawinił. Potem tłumaczy mi, że się pierwszy do mnie nie odezwał,
      bo mu głupio było i nie chciał mnie denerwować. Tylko czekał, aż mi minie.
      Inna kwestią jest różnica w konstrukcji psychicznej kobiet i mężczyzn. Baby
      mają skłonność do gadulstwa, do roztrząsania każdego problemu, analizowania
      dupereli, co facetów wkurza. Oni się po prostu zamykają i w milczeniu trawią to
      wszystko.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja