kobiety, rodaczki, rozwodki--pomocy!

07.08.02, 23:49
Z braku odpowiedniejszego forum wsadzam moje pytanie tu, za co serdecznie
przepraszam. Ale nic mi lepszego nie przyszlo do glowy.
Kobietki - prosze o rade. Czuje, ze ktos mnie robi w lolo.Jestem debiutant
rozwodowy i troche to dla mnie czarna magia.

Potrzebuje sie szybko rozwiesc. Maz (teoretycznie) nie wnosi sprzeciwu.
Zadnych klasycznych przeszkod typu rozdarte serca, dzieci w pieluszkach czy
palace do podzialu. Po prostu malzenstwo jest do bani i ja potrzebuje to miec
na papierze.

Sprawa jest poniekad prosta jak drut. Jedyny problem to odleglosc, bo maz w
Polsce, a ja za oceanem. Nie bede przyjezdzac na rozprawe, niemniej finansuje
cala impreze. Zaznaczam, zalezy mi na SZYBKIM rozwodzie.

I tu problem #1: pierwsza rozprawa wyznaczona zostala na grudzien!
Sprawa toczy sie (podobno)od wczesnej wiosny, ale dopiero niedawno wplynela
do sadu z taka oto data pierwszej rozprawy.

Mam watpliwosci, czy przeszlo polroczne czekanie na pierwsza rozprawe to w
Polsce norma?
Czy wysokosc honorarium ma wplyw na ustalanie(przyspieszenie) terminu
rozprawy? Narazie jest mowa o 4 tys.zl.

Z kwitow, ktore tu do mnie dotarly przez konsulat, poznalam tresc zarzutow i
lekko sie wpienilam. Zalozenie bylo takie, ze rozstajemy sie polubownie, za
porozumieniem stron. Jest inaczej. On wystepuje przeciwko mnie.
Przypominam--ja place i inicjatywa wyszla ode mnie....Podejrzewam, ze
wymyslil to jego adwokat, niezly cwaniak.Ale po co?

Na chlopski, a raczej babski rozum, biorac taki tryb wydaje sie rozwlekac
cala impreze, a nie--przyspieszac. Wiec o co tu moze chodzic?
Czy przypadkiem nie jest to poczatek dlugiego procesu z korowodem swiadkow
itp, po to, zeby wytargac wiecej kasy?

Czy pierwsza rozprawa zawsze musi pociagac za soba druga, czy tez moze
bedzie to wyczekiwany final, czyli pierwsza i ostatnia zarazem?

Sorry za te pytania, ale nie mam kasy na tubylczego lawyera, zreszta prawo
polskie rozni sie w tej kwestii dosc znacznie od tutejszego, gadanie przez
telefon z polskim jest raczej malo sensowne i w ogole czuje sie bezradna.

Czy moge na tym etapie zerwac dotychczasowy tok sprawy bo mi sie to malo
podoba i wystapic sama o rozwod, poniekad zaocznie, angazujac polskiego
adwokata?

Co tu robic.....?

Gdyby znalazla sie jakas dobra dusza i pomogla mi popatrzec na to bardziej
optymistycznej perspektywy---dzieki wielkie.
    • Gość: melitele Re: kobiety, rodaczki, rozwodki--pomocy! IP: *.acn.waw.pl 08.08.02, 00:17
      wrzuc ten watek na Psychologie - tam (przy watku o przemocy) wypowiadal sie
      chlopak, ktory mi wygladana prawnika (przynajmniej jego wypowiedzi). Jak
      poczytasz watek... chyba "O przemocy domowej inaczej", to zorientujesz sie,
      kogo mialam na mysli. Moze on bedzie mial jakis pomysl, bo ja kompletnie sie
      nie znam na rozwodach.
      powodzenia!
      me
      • pinkink Re: kobiety, rodaczki, rozwodki--pomocy! 08.08.02, 00:42
        Dziekuje Ci, melitele.
        Az mi glupio tak ludziom glowe zawracac, ale przycisnelo mnie.
        Sprobuje i tam-psychologia-, a tu tez nie trace nadziei.
        Pozdrawiam.
        • Gość: Kasia Re: kobiety, rodaczki, rozwodki--pomocy! IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 08.08.02, 01:03
          śą strony o rozwodach,porady dla rozwodzacych się,rowniez na odległość,spróbuj
          może się doczytasz,nie wydaje mi się żeby Twój przypadek był trudny ,nie macie
          przeciez dzieci.
          Jeśli się komplikuje chodzi o wyciąganie forsy.
          • pinkink Re: kobiety, rodaczki, rozwodki--pomocy! 08.08.02, 20:56
            Dziekuje Ci, Kasiu.
            Wlasnie zupelnie nieoczekiwanie wpadlam na swietny portal, w ktorym mnostwo
            wiadomosci. I to w sam raz dla mnie. I mysle ,ze dla innych tez, wiec podaje:
            www.baba.org.pl

            Internet to cos wspanialego!
    • lalka74 Re: kobiety, rodaczki, rozwodki--pomocy! 08.08.02, 08:31
      Znajdź sobie pełnomocnika w Polsce.
      • Gość: iza Re: kobiety, rodaczki, rozwodki--pomocy! IP: 195.117.159.* 08.08.02, 08:38
        Sprawy musza byc co najmniej dwie - pierwsza polubowna, probujaca doprowadzic
        do zgody.
        Koszty? Jezeli nie ma walki o majatek, dzieci - wysokie.
        On chce rozwodu z twojej winy, na to wyglada, niestety.
        • pinkink Re: kobiety, rodaczki, rozwodki--pomocy! 08.08.02, 21:14
          Gość portalu: iza napisał(a):

          > Sprawy musza byc co najmniej dwie - pierwsza polubowna, probujaca doprowadzic
          > do zgody.
          > Koszty? Jezeli nie ma walki o majatek, dzieci - wysokie.
          > On chce rozwodu z twojej winy, na to wyglada, niestety.

          Dzieki, Iza.
          Juz troche ochlonelam po wczorajszym liscie, i przy blizszym wczytaniu sie
          wychodzi, ze pierwsza, pojednawcza(?) rozprawa juz sie odbyla, oczywiscie bez
          mego udzialu.
          Pieniadze ($1000) to ,zdaje sie, honorarium adwokata. Nie wiem, czy cos jeszcze
          dojdzie, czy nie.

          Moj ex to fajny facet i w sumie sie z nim przyjaznie, (ale zycie ulozylo sie
          inaczej). Tym bardziej dziwi mnie, ze w pozwie adwokat pisze bzdury, a ten gapa
          to podpisuje. No, jestem po prostu zaskoczona!
          Zaczynam podejrzewac, ze koszty sadowe to zupelnie inna sprawa.
    • matrek Re: kobiety, rodaczki, rozwodki--pomocy! 08.08.02, 09:00
      Za mało powiedziałaś, niestety.
      Przede wszystkim istotne jest to, czy rozwód ma zostać przeprowadzony wraz z
      orzeczeniem o winie. Na zgodny wniosek stron, sąd może udzielić rozwodu bez
      orzekania w tym względzie.
      Druga sprawa, to terminy - niestety tak to wygląda, choć istotne jest jeszcze
      to, przed jakim sądem sprawa sie toczy, czyli przed którym z sądow okręgowych.
      Oczywicie inaczej będzie pod tym względem wyglądał rozwod w Warszawie, a
      inaczej, w dajamy na to, w Rzeszowie.

      Niestety, wygląda mi na to, że będziesz musiała pofatygować sie do Polski, a
      najlepiej - popieram tu Lalkę - znajdź sobie w Polsce pełnomocnika. Na adnym
      forum niestety nie znajdziesz wszystkich informacji, ktore bą Ci potrzebne w
      trakcie postępowania, poza tym to spore ryzyko. Mimo najwiekszej wiary w dobrą
      wole forumowiczów. To nie sa rady typu jak wywabić plamę sukienki, albo
      wypielić grządki.
      • pinkink Re: kobiety, rodaczki, rozwodki--pomocy! 08.08.02, 21:35
        matrek napisał:

        > Za mało powiedziałaś, niestety.
        > Przede wszystkim istotne jest to, czy rozwód ma zostać przeprowadzony wraz z
        > orzeczeniem o winie. Na zgodny wniosek stron, sąd może udzielić rozwodu bez
        > orzekania w tym względzie.


        Rzecz w tym, ze proszac mojego aktualnego o rozwod i gadajac z nim na ten
        temat blednie zalozylam, ze ma on w sprawie niejakie pojecie. Niestety,
        przecenilam jego orientacje, albo nie docenilam sprytu jego adwokata--nota bene
        naszego wspolnego znajomego z okresu studiow.
        Co prawda w pozwie jest wniosek o nieorzekaniu o winie ---dopiero teraz to
        zobaczylam---ale w tzw. uzasadnieniu sa paskudztwa, o ktore mojego starego
        chlopa nie podejrzewalam i jestem zla. Czy przy trybie nieorzekania o winie
        potrzebne sa takie ble-ble..? To upokarzajace i wstretne. Komu to potrzebne?
        Jestesmy oboje dorosli i taka jest nasza wola. Reszta nie powinna nikogo
        obchodzic! Jestem ciagle zla, bo myslalam, ze mozna sie rozejsc i dalej sie
        lubic. Chyba to mit, te kulturalne rozwody!



        > Druga sprawa, to terminy - niestety tak to wygląda, choć istotne jest jeszcze
        > to, przed jakim sądem sprawa sie toczy, czyli przed którym z sądow
        okręgowych.
        > Oczywicie inaczej będzie pod tym względem wyglądał rozwod w Warszawie, a
        > inaczej, w dajamy na to, w Rzeszowie.
        >
        > Niestety, wygląda mi na to, że będziesz musiała pofatygować sie do Polski, a
        > najlepiej - popieram tu Lalkę - znajdź sobie w Polsce pełnomocnika. Na adnym
        > forum niestety nie znajdziesz wszystkich informacji, ktore bą Ci potrzebne w
        > trakcie postępowania, poza tym to spore ryzyko. Mimo najwiekszej wiary w
        dobrą
        > wole forumowiczów. To nie sa rady typu jak wywabić plamę sukienki, albo
        > wypielić grządki.


        A jednak! Znalazlam takie forum, ktore jakkolwiek nie do konca, to rozjasnilo
        troche moja kompletna niewiedze. Do Polski nie moge pojechac. Po rozwodzie--i
        owszem, choc tez nie od razu.
        Rozwod jest w duzym miescie, choc termin jest jak na moj gust, calkowicie
        idiotyczny. Mysle, ze adwokat chce wyzylowac wieksza kase.

        Dziekuje za zainteresowanie i rady, Matrek.
    • Gość: wolny Re: kobiety, rodaczki, rozwodki--pomocy! IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 08.08.02, 09:31
      Znam taki przypadek: ona tam, on tu. On złożył pozew o rozwód, chciał z jej
      winy (niestety nie znał miejsca jej pobytu w Stanach)więc sąd nie mógł orzec
      winy. Wiem, ze ona nie przyjechała do Polski, a sąd wyznaczył jej pełnomocnika -
      króreś z jej rodziców. Były dwie rozprawy. Na drugiej orzeczono rozwód bez
      orzekania o winie.
      Pozdr.
      • pinkink Re: kobiety, rodaczki, rozwodki--pomocy! 08.08.02, 21:38
        hi, Wolny
        to troche inna sprawa. Mysmy sie wczesniej co do tego rozwodu umowili tylko
        teraz to troche inaczej wyglada niz sobie wyobrazalam. I tyle.
        Dzieki.
    • Gość: Rozwódka Re: kobiety, rodaczki, rozwodki--pomocy! IP: *.helion.pl 08.08.02, 09:53
      Z tego ,co pamiętam,jeśli rozwód będzie orzeczony z twojej winy,były mąż może
      kiedyś tam w przyszłości żądać od ciebie alimentów,gdyby sam nie miał środków
      do życia.Lepiej bez orzekania o winie.
      • Gość: jorgen Re: kobiety, rodaczki, rozwodki--pomocy! IP: *.man.polbox.pl 08.08.02, 10:28
        Gość portalu: Rozwódka napisał(a):

        > Z tego ,co pamiętam,jeśli rozwód będzie orzeczony z twojej winy,były mąż może
        > kiedyś tam w przyszłości żądać od ciebie alimentów,gdyby sam nie miał środków
        > do życia.Lepiej bez orzekania o winie.

        To prawda! Nie daj się oskubać!
        MUSISZ MIEC POLSKIEGO ADWOKATA!
      • pinkink Re: kobiety, rodaczki, rozwodki--pomocy! 08.08.02, 21:52

        Jest dobrze zabezpieczony, podejrzewam, ze lepiej niz ja, choc na pierwszy
        rzut oka moze to wygladac inaczej.
        Rozstajemy (przynajmniej taki mialam zamiar...) w przyjazni i z mojej strony
        zawsze moze liczyc na pomoc. To w koncu byl i jest wazny facet w moim zyciu.

        Przychodze do wniosku jednak, ze troche zbyt rozowo do tego podchodze. Rozwod
        to w koncu nic milego, choc czasem jest niezbedny.Ot, co!
    • Gość: rozwódka Re: kobiety, rodaczki, rozwodki--pomocy! IP: 195.94.218.* 08.08.02, 11:51
      Termin pół roku to niestety norma, przynajmniej w większych miastach. Co do
      orzekania o winie, to nie ma ona wpływu na sposób podziału majątku, który razem
      osiągnęliście, jest fifty fifty, natomiast jeśli ty jesteś osobą jedynie winną
      rozkładu pożycia (wystarczy, że wyjechałaś za ocean, jak rozumiem na stałe)
      szanowny małżonek może się na rozwód np. nie zgodzić i wtedy z rozwodu nici,
      chyba że uruchomisz sztab prawników, którzy będą dowodzić, że brak rozwodu jest
      sprzeczny z tzw. zasadami współżycia społecznego (np. masz już dzieci w nowym
      związku). Jeśli nastąpi orzekanie o winie, twój może sprawę przeciągać latami
      (co przy takiej pracy sadów nie jest specjalnie trudne) i np. proponować
      ci "dogadanie się" poza salą sądową za określoną sumkę... Najważniejsza rzecz -
      jeśli sąd orzeknie o twojej winie, to teoretycznie twój były może domagać się
      od ciebie alimentów na swoją rzecz w związku z pogorszeniem się jego sytuacji
      materialnej. Słowem - ciężko to załatwić na odległość, ciężko tez uzyskać
      szczegółową poradę przez internet. No i muszę niestety potwierdzić, że rozwód
      np. w WArszawie (z załatwianym przyspieszeniem terminów) trwa aktualnie ok. 10
      miesięcy. 1 rozprawa jest pojednawcza, nie da się tego obejść, czekasz na nią 4
      miesiące, po czym wyznaczają nastąpny termin (jeśli nie ma absolutnie żadnych
      problemów dopiero na drugiej rozprawie może zapaść orzeczenie) uprawomocnienie
      to jakieś 3 tygodnie. Znajomy złożył wniosek w listopadzie, rozwód orzeczono w
      lipcu. Trzymaj się
      • norma_jean Re: kobiety, rodaczki, rozwodki--pomocy! 08.08.02, 21:23
        Niw zgadzaj sie na orzekanie o winie bo wtedy wszystkie koszty ponosi winny/a
        A bez pełnomocnika się chyba nie obejdzie,
        • pinkink Re: kobiety, rodaczki, rozwodki--pomocy! 08.08.02, 22:11
          Zobacze jeszcze, jak sie sprawa rozwinie.
          Prawdopodobnie nie moge przyspieszyc sprawy na tym etapie, choc jeszcze bede
          probowac. A wiec teraz tylko cierpliwosc. Tobie tez jej zycze, Normo-Jean
          Dziekuje Ci . Powodzenia.
      • pinkink Re: kobiety, rodaczki, rozwodki--pomocy! 08.08.02, 22:07
        Dziekuje Ci bardzo za obszerny komentarz i rady. Szczesliwie, poza
        opieszaloscia i wstretem do wszelkiej masci urzedow, moj niedlugo 'byly' maz
        nie stawia oporow. Bardziej widze nadmierna i w niewlasciwym kierunku idaca,
        inicjatywe adwokata. Ale moze sie nie znam i tak trzeba.
        Na szczescie --jak to dobrze umiec wynajdywac zawsze jakies pozytywy---mam
        teraz w reku papiery, ktore beda mi pomocne w moich aktualnych zamierzeniach.

        I tylko tak sobie mysle, ze wlasnie ten wstretny pozew pozwoli mi zamknac
        sprawe naszego malzenstwa we wlasciwy sposob, czyli bez niepotrzebnych
        przyjacielskich gestow, ktore tak nie pasuja do rozwodowej atmosfery. Rozwod,
        to przeciez przeciecie zwiazku ostateczne, bez sentymentow i ogladania sie do
        tylu...

        Czy ja przypadkiem nie naleze do osob, ktore chcialyby zjesc ciasteczko i
        rownoczesnie miec je na pozniej)))))?
        Pozdrawiam rozwodke
        --rozwodka in spe
Pełna wersja