gosik79
22.07.05, 23:03
nigdy w życiu nie przyszło mi do głowy, że będę się zmagac z takim głupim
problemem. matka mojego obecnego nie pracuje i swoim męzczyznom (a ma ich 3)
przygotowuje śniadania obiadu i kolacje. pal sześć ten obiad, ale kanapki rano
i wieczorem podaje im pod nos na talerzu. u mnie w domu każdy posiłki
przygotowywał sam sobie i kiedy chciał. a mój kiedy jest wieczorem głodny, nie
ruszy tyłka do kuchni i nie zrobi sobie żarcia tylko czeka na mamusie albo
bierze kawałek kiełbachy i tyle.
ok... ale on oczekuje, że po rychłej przeprowadzce do nowego mieszkania ja
będe robić to samo. nie widze siebie w roli kanapkowej kuchareczki, nigdy nie
robiłam tego moim ex (obiady mogę gotować, ale tez nie codziennie).
wytłumaczyłam mu to jasno i widzę, że jest niesamowicie rozczarowny i lekko
obrażony. a mnie sz%^$ trafia. ech... musiałam sie gdzieś wyżalić;)