dobrazona1
26.07.05, 12:49
A wiec zaczelo sie niewinnie. Moj kochany misio przyszedl ze swojej imprzy
pozniej niz zwykle i caly pachnial perfumami damskimi. Oczywiscie mial na to
wytlumaczenie. No i ja glupia na drugi dzien rozmawiam z moja najlepsza
przyjaciolka i powiedzialam od tak ze mnie to w sumie niepokaja te perfumy i
wtedy ona... ze musi mi cos powiedziec, ze juz dluzej nie moze. I mi zaczyna
ze moj misio to u sasiadki takiej czesto widziany ze sie caluja chodza za
rece, i ze wczoraj tez tam byl widziany.
A TO SUKA - jak mogla . Wredna baba- tyle lat myslalam ze to moja
przyjaciolka tu taka zdrada. Chyba z zazdrosci chce rozbic nasz zwiazek. No i
jak wy sobie radzicie ze zdradami waszych przyjaciol?
Naprawde jedza, az mi brak slow. Dobrze ze jestem dobra zona i nie dam tak
soba manipulowac i ja przepedzilam.
Och jak zdrada boli :(