Gość: mario2
IP: *.bnet.pl / 10.10.33.*
15.08.02, 16:53
Nawet w czasie pobytu na urlopie nie moge sie powstrzymac od podzielenia sie
z Wami przyjemna lektura wakacyjna.
Pozdrowienia z Pienin
"Jednym z takich bluźnierczych prądów jest teologia feministyczna, której
szermierze wysilają się coraz bardziej, aby swoje zuchwałe myśli
rozpowszechnić. (...) W zuchwałym zniekształcaniu prawd biblijnych twierdzi
się nawet, że także w Jezusie istniał element zarówno męski jak i żeński.
Chodzi więc rzekomo o parę mesjańską do Jezusa Chrystusa należy w
konsekwencji Jeza Chrysta (!) (...). Ten przerażający płód chorych mózgów nie
jest bynajmniej jakimś kiepskim żartem. Jest on traktowany bardzo poważnie
przez kobiety-przedstawicielki nowoczesnej teologii (...) tak na przykład w
materiałach kursu »Praktyka teologii feministycznej« rozważana jest
bezwstydnie i niesmacznie, kwestia, czy krew niewiasty (z menstruacji) nie ma
tej samej mocy, co zbawcza krew Jezusa, przelana na krzyżu?! Jedną z
najbardziej wojowniczych zwolenniczek teologii feministycznej jest Ela Sorge
(...) na nowo opracowała dziesięć przykazań, gdzie umieściła też takie
sformułowanie: »Wolno ci cudzołożyć, gdyż nie możesz inaczej... wolno też
miłować męża swojej bliźniej«".
Kurt Quadflieg – "Teologia
feministyczna – droga na zatracenie"