kim dla ciebie jest? lub nie jest ,matka opuszczajaca swoje dzieci?

IP: 134.65.105.* 18.09.01, 11:03
Jesli dzieci zostaja z ojcem i jest to wyborem matki, nie zasadzone sadownie. W zwiazku nie ma rozwodu,
a MAMA mieszka gdzie indziej. Dobrowolnie , chce byc znow niezalezna, wolna, nieskrepowana. Chce
rowniez sprawdzic ile jest warta i dla kogo? Chce udowodnic mezowi sile swego charakteru ,
nawiazywac nowe przyjaznie i znajomosci. Dzieki temu sie rozwija i czuje ze zyje pelnia zycia.
Moze jakis komentarz?
    • Gość: kathy Re: kim dla ciebie jest? lub nie jest ,matka opuszczajaca swoje dzie IP: 195.117.174.* 18.09.01, 11:12
      Musi być bardzo zdesperowana, bo inaczej nie wyobrażam sobie, by mogła
      zdecydować się na taki krok. Ale czasem tak się zdarza, ludzie latami nie zdają
      sobie sprawy, że są nieszczęśliwi w swoim życiu, aż czasem coś w nich pęka i
      wtedy pozostaje tylko desperacki krok. Bardzo źle, gdy dochodzi do takich
      sytuacji.
      • Gość: królik Re: kim dla ciebie jest? lub nie jest ,matka opuszczajaca swoje dzie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.09.01, 11:25
        jest to nie bardziej niedobra sytuacja jak mąż zostawia rodzinę, ale jako ze
        zdarza sie rzadziej i istnieje ogólne przekonanie, że kobieta powinna być
        święta, to pewnie taką kobiete potępi się bardziej niż mężczyznę. Prawda?
        • Gość: kathy Re: kim dla ciebie jest? lub nie jest ,matka opuszczajaca swoje dzie IP: 195.117.174.* 18.09.01, 11:37
          Gość portalu: królik napisał(a):

          > jest to nie bardziej niedobra sytuacja jak mąż zostawia rodzinę, ale jako ze
          > zdarza sie rzadziej i istnieje ogólne przekonanie, że kobieta powinna być
          > święta, to pewnie taką kobiete potępi się bardziej niż mężczyznę. Prawda?

          święta prawda
          dla mnie i jedno i drugie jest złe i niewyobrażalne.

    • Gość: femme Re: kim dla ciebie jest? lub nie jest ,matka opuszczajaca swoje dzie IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.01, 21:50
      Witaj!

      A kim dla Ciebie jest ojciec opuszczajacy dzieci? To chyba podobne zjawisko
      tylko czesciej wystepuje u nas.

      choc pewnie oczekujesz odpowiedzi w stylu, ze taka Kobiete to na stosie powinno
      sie spalic. Dobbrze, ze nie pali sie na stosie wszystkich Panow opuszczajacych
      swe dzieci i zapominajacych o nich. :-))). Znam kilka przypadkow. Jest to
      straszne. Dla dziecka, w jego wyobrazni jest idealny ojciec,ktory przesyla
      kartke na urodziny raz w roku i niedobra Mam, ktora nie chce kupic zabawek.
      Zgadnij dlaczego? Uwazasz, ze Panowie tak moga postepowac, wiec Panie tez! To
      ten sam gatunek.

      Zamiast osadzac kogokolwiek proponuje pomoc opuszczonym dzieciom.

      pozdrawiam

      Femme







      • mario2 Re: kim dla ciebie jest? lub nie jest ,matka opuszczajaca swoje dzie 18.09.01, 22:54
        Trudno mi o tym pisac. Od 5 lat faktycznie nie jestesmy malzenstwem. Nie chodzi
        o rozwod, bo tego nie ma. Mieszkamy dalej pod jednym dachem. Zdecydowalem sie
        pozostac tylko i wylacznie ze zwgledu na dziecko (7 lat). Zastanawiam sie
        jednak, czy dziecko jest szczesliwe, widzac w domu 2 obcych sobie ludzi.?
        Jestem w rozterce, czy poswiecac reszte zycia, zeby zostac przy dziecku, czy
        probowac zmienic swoje zycie oddalajac sie od niego? Nigdy nie dopuszcze jednak
        do siebie mysli, zeby dziecko zaniedbac, zeby o nim zapomniec! To trudny
        dylemat i przezemnie jeszcze nie rozwiazany!
    • Gość: ziutek Re: kim dla ciebie jest? lub nie jest ,matka opuszczajaca swoje dzie IP: *.kedzierzyn.sdi.tpnet.pl 18.09.01, 22:00
      jestem ojcem dwojki (16 i 5 lat) i mimo bogatej wyobrazni nie potrafie podac powodu jaki zmusil by mnie do ich
      opuszczenia (fizycznego, psychicznego). Wiem ze zycie niesie wiele niespodzianek i jestem wobec niego
      pokorny, ale mimo wszystko przeciez dzieci sa czastka mnie wiec jak mozna je odrzucic?
      Mozna nie mieszkac z nimi pod jednym dachem, ale caly czas przebywac w ich wyobrazni tak, aby czuly sie
      bezpieczne i w kazdej chwili mogly by liczyc na moja pomoc.
      Stosunek do ich matki to sprawa osobna.
      • Gość: EF Re: kim dla ciebie jest? lub nie jest ,matka opuszczajaca swoje dzie IP: *.fnet.pl 18.09.01, 23:26
        Jakie to ma znaczenie.Dlaczego kiedy "ojciec" opuszcza swoje dzieci, to nikt
        się tym nie podnieca, ale kiedy matka opuszcza, to jest najgorsza, a ojciec-
        opiekun bohater.Dziwne myslenie.Pozdrawiam.
    • Gość: ikk Re: kim dla ciebie jest? lub nie jest ,matka opuszczajaca swoje dzie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.01, 23:31
      Pochodzę z rozbitej rodziny.Moi rodzice rozwiedli się gdy miałam 4 lata,ale w
      separacji byli już w 2 lata po ślubie.Mimo,że byłam malutka bardziej bylam
      zżyta z ojcem.Po rozwodzie wyjechałam z matką do innego miasta i kontakty z
      ojcem były ograniczone.On chyba obraził się nie tylko na moją matkę ale i na
      mnie.Teraz jako dorosła kobieta widzę,że nieudane małżeństwo moich rodziców
      bardzo na nich wpłynęło(nie założyli nowych rodzin,nie stworzyli stałych
      związkow).Mimo,że nie mieszkałam z ojcem większość cech odziedziczyłam po nim
      i... cieszę się z tego.Niestety,gdy dorosłam i zrozumiałam trochę więcej-
      zmarł. Nigdy nie mieliśmy czasu, aby poznać się nawzajem. Ja sądziłam,że ten
      czas nastąpi.Spózniłam się. Bardziej niż czegokolwiek żal mi tego czego nie
      powiedzieliśmy sobie nigdy- że lubię moje oczy i usta tak podobne do jego,że
      jestem tak samo dumna i uczciwa. I,że tak jak on lubię duzo czytać i jestem
      wrażliwa.Sama nie jestem jeszcze matką, ale nie wyobrażam sobie opuszczenia
      swojego dziecka.To byłby pewnie dla mnie dramat.Ale nie chcę i nie potrafię
      oceniać innych.
      • Gość: tomek Re: kim dla ciebie jest? lub nie jest ,matka opuszczajaca swoje dzie IP: *.proxy.aol.com 19.09.01, 07:04
        Twoj ojciec jest z toba i w tobie. W twojej milosci. Czasem moze sie przysnic,
        czasem mozesz cos poczuc. Duchy dobre dzialaja cicho. Czlowiek ziemski jest
        niemowleciem wiecznosci, tak latwo go przestraszyc. Moj ojciec po smierci
        przysnil mi sie tylko raz i stwierdzil ze musi sie jeszcze raz urodzic, wiec
        moze bym sie zgodzil.

        Co do opuszczania wlasnych dzieci, czasem jest to koniecznosc, choc nikomu tego
        nie zycze. Sam mam bardzo skomplikowana sytuacje. Rozwiedziony z alkoholiczka,
        ktora zatrzymala porzy sobie dzieci (w tym jedno moje, corka), ale wiem ze nie
        zajmuje sie nimi, bo rzekomo lekarz jej powiedzial iz powinna przede wsyzstkim
        zajac sie soba. Ja uwazalem ze zajmowanie sie dziecmi odciagalo ja od alkoholu,
        dobra byla matka, ale tylko dla malych dzieci. Jako ze nie chcialem wrocic (po
        siedmiu latach wspolzycia, zdrowie mi siadlo), zaczela zle nastawiac do mnie
        corke, wolalem nie utrzymywac kontaktu, niz pozwalac by dziecko bylo uzywane do
        szantazu. Obecnie chyba dzieci sa z moja eks-tesciowa, eks-alkoholiczka. Przez
        sad nic nie wskoram, bo zabiora jej dzieci, albo mnie wsadza za nieregularne
        placenie alimentow, etc. Niewesolo. Ale nie mozna tracic nadziei.
Pełna wersja