mój ojciec

07.08.05, 23:46
Mój ojciec często wyjeżdża na tydzień lub dwa do pracy. Gdy wraca, to jedną z
pierwszych czynnosci jakie wykonuje jest dyskretne wyjęcie z szuflady pliku
banknotów, które tam ma zakamuflowane i przeliczenie ich. Wiele razy
widziałam kątem oka jak to robi. Chyba sprawdza, czy go nie okradłam gdy go
nie było. Przelicza i odkłada z powrotem. Zastanawiam się co to ma znaczyć.
czy on aż tak mi nie ufa (mieszkamy sami we dwójke), że boi się, ze mu
podkradam? Czy powinnam coś mu powiedziec? Czuję się fatalnie, bo myślę, że
on w ogóle nie ma do mnie zaufania. Teraz wyjechał pół godziny temu i przed
wyjazdem jeszcze raz sobie przeliczył. Nawet nie zaglądam do tej szuflady,
nie ma pojęcia ile tam ma tej kasy, ale zastanawiam się, czy powinnam w końcu
coś mu powiedzieć na ten temat. Raz niby żartem zapytałam no i co, rachunki
się zgadzają? Coś tam odpowiedział, też niby żartem, ale nie jest mi miło. Co
byście zrobili w takiej sytuacji? Dodam, ze mam swoje pieniądze, rachunki
płacimy na pół, jedzenie też raczej na pół, chociaż on je pięć razy więcej
ode mnie. Gdy wyjeżdża zazwyczej lodówka jest kompletnie pusta, więc w tym
czasie sama sobie kupuje jedzenie. Na pół płacimy za żywnosć tylko wtedy gdy
on jest w domu. Więc raczej go nie wyzyskuję. Każdy dług, który u niego
zaciągam (on ma sto razy więcej oszczędności niż ja i czasem pożyczam od
niego pieniądze) zapisuje sobie w notesie i gdy mu oddaję to on sobie to
skrupulatnie odnotowuje. Ma w tym notesie taką rubrykę DŁUZNICY i tam ma
wszystkich ludzi z nazwiska wyszczególnionych, którym coś pożyczył, w tym
mnie (też imię i nazwisko, data, suma pożyczki, suma oddana, traktuje mnie
pod tym względem jak obcego człowieka, albo ja się tak czuje, jakby mnie
traktował jak obcego człowieka). Czy to jest normalne?
    • kowianeczka3 Re: mój ojciec 07.08.05, 23:52
      Kiedyś przyjechał po mnie (pół Polski) na lotnisko. Zapytałam go ile go
      kosztowało paliwo. Powiedział jakąś tam sumę, więc zaproponowałam, że dam mu
      dwa razy tyle, że niby za fatygę. Mówiąc szczerze, miałam nadzieję, że on się
      nie zgodzi na to, ale niestety, przystał na tą zapłatę bardzo chętnie i przyjął
      wszystkie pieniądze, które mu zaproponowałam. Gdybym wiedziała, ze tak zrobi,
      nie zażartowałabym tak, tylko zapytała ile mu się należy za ten kurs, pewnie
      nie krzyknąłby aż dwa razy więcej niż kosztowało paliwo, no ale skoro sama
      zaproponowałam mu taką sume to nie miałam wyjscia i musiałam zapłacić. Nie jest
      to wszystko miłe, ale nie wiem, czy mogę mu coś na ten temat powiedzieć, nie
      mam śmiałości poruszyć tego tematu. Czy uważacie, że powinnam z nim na ten
      temat porozmawiać?
      • mgliscie Re: mój ojciec 07.08.05, 23:58
        moim zdaniem tak, choc to również zależy od tego jakie są relacje między wami;
        kiedy czyta się o takiej sytuacji, to nie wydaje się być ona normalna; ja
        czułabym się tak samo źle jak i Ty; powiedziałabym o tym, a i tak dalej
        rozliczałabym się; wiedząc o takim podejściu trudno by mi było o tym zapomnieć
        więc dla świętego spokoju...coś w stylu "nie potrzebuję twojej łaski"; powiedz,
        niech wie jak sie czujesz; nawet jeśli to niczego nie zmieni
        • kowianeczka3 Re: mój ojciec 08.08.05, 00:06
          Kiedyś mi powiedział, że mam życie jak w madrycie, bo nie muszę płacić czynszu,
          a inni młodzi ludzie w moim wieku wynajmują mieszkania i muszą sobie sami
          opłacić czynsz, a ja mam mieszkanie (mieszkamy w prywatnym domu) za darmo.
          Stosunki miedzy nami są poprawne, gdy jest w domu to zawsze dbam o niego jak
          należy, gotuje dla nas obojga (gdy go nie ma to nie gotuję, bo mi się nie chce,
          żyję na surówkach i jajkach, ale ojciec kocha jedzenie wiec wtedy gdy jest
          gotuję obiady), zajmuję się domem, sprzątam, również tą cześć domu, którą on
          zajmuje, prasuję swoje i jego rzeczy, no generalnie robię mu za gosposie, bo
          przecież nie będe jadła sama, a on niech sobie sam gotuje albo odkładała jego
          pranie i prasowanie, a zajmowała się tylko swoimi ciuchami. A juz takie zakupy
          jak środki czystosci, proszki do prania czy szampony, mydła, to kupuję sama, bo
          on uważa, że to są rzeczy niepotrzebne i można kupić najtańszy proszek,
          najtańsze mydło i najtańszy płyn do mycia podłóg i też będzie, a ja jednak wolę
          coś, co ma trochę lepszy zapach i jakość, wiec się z nim już o to nie kłócę, bo
          to w końcu są moje fanaberie, że kupuje droższe rzeczy.
      • sessetka Re: mój ojciec 08.08.05, 00:01
        to ma nawet swoje imie materializm, nie myslalas o samodzielnym mieszkaniu nie
        czulabys sie wrogiem we wlasnym domu
    • sessetka Re: mój ojciec 08.08.05, 00:13
      czyli raczej samej Cie niestac mieszkanie wynajac mniejsze, ale swoje
      • kowianeczka3 Re: mój ojciec 08.08.05, 00:18
        sessetka napisała:

        > czyli raczej samej Cie niestac mieszkanie wynajac mniejsze, ale swoje


        Wiesz, no moze by mnie i było stać, chociaż na pewno musiałabym znacznie
        przycisnać pasa, ale czy to jest sens? Mamy swój dom, z ogrodem, duży, że
        piecioosobowa rodzina by sie zmieściła, a ja mam wynajmować jakąś kawalerkę w
        bloku? Troche bez sensu. No ale gdy mi ojciec powie, że mam płacić miesięczny
        czynsz za mieszkanie w rodzinnym domu, to się chyba wtedy wyprowadzę.
        • sessetka Re: mój ojciec 08.08.05, 00:21
          kurcze nie obraz sie, ale on Cie jak kolejnego klijenta traktuje. Z ktorym lacza
          go pewne interesy. Moj ojciec tez troszke sknera jest ale na dzien kobiet
          czekoladki i kwiatka zawsze przyniesie. Na wakacje da bez mruczenia jeszcze
          zpyta czy nie malo
    • bosy.zawodowiec Re: mój ojciec 08.08.05, 00:20
      facet ma służącą któa mu płaci za to że może służyć. Twój wybór. Podobni jemu
      często mają żony jako służące.
      • mgliscie Re: mój ojciec 08.08.05, 00:52
        bardzo przykre jest to, co piszesz; bosy ma rację chyba; nie jak córke ale jak
        służącą; takie rzeczy się dobrze nie kończą; zadbaj troche o siebie i o swoje
        samopoczucie, skoro tak Cie to męczy, a masz możliwość, wyprowadź się; ja chyba
        podjęłabym taką decyzję, choć wcześniej spróbowałabym pogadać; raz ale dobitnie
        • mgliscie Re: mój ojciec 08.08.05, 00:55
          z całą resztą bosego sie nie zgadzam; nie doczytałam do końca jego wypowiedzi;
          mam nadzieję, że Cie nie uraziłam; jeśli tak, przepraszam
    • sessetka Re: mój ojciec 08.08.05, 00:31
      nie przejmoj sie kretynem zobacz co sam napisal. Geniusz pisowni jeden i marny
      prowokator
Inne wątki na temat:
Pełna wersja