victor7577
20.08.05, 07:07
No więc mam okropny dylemat odnośnie bycia ze swoja dziewczyną.Mam taki
mętlik w głowie że nie potrafię sobie już z tym radzić.Chodzi o to że nasze
rodziny są inne.U mnie zawsze było ok,udane życie rodziców,rodzinne
spotkania - to było norma.A u mojej dziewczyny wszystko jest inne.Jej rodzice
się stale kłócą awantury itp, nie chodzą nigdzie ze soba,obiady każdy w swoim
pokoju zero spotkań z rodziną.Jej matka jest skłócona z kim się da i wszystko
wie najlepiej.Jest dla niej okropna i źle się do niej odnosi.Mówi że jest
beznadziejna i jednym słowem ja poniża.To okropne bo córka nie ma matki
praktycznie tylko tyrana.Doszło do tego że mam dylemat czy dawać nadzieję
dziewczynie na coś więcej czy nie.Boje się o to co będzie po ślubie.Moja
matka też lubi wtrącać swoje 3 grosze i do tego nie akceptuje mojej
dziewczyny.Mamy po 25 lat i myśleliśmy o małżeństwie kiedyś tam ale teraz to
legło w gruzach.Czy jest szansa żeby coś z tego dobrego wynikło.Wiem że mi
napiszecie że jestem dupa a nie facet ale też mam prawo do normalnego życia a
powoli mi sie zdaję że to wszystko nie ma sensu.Widze w przyszłości tylko
spory i kłótnie.Podobno jaka matka taka córka?Jeśli mam mieć to samo co ona w
domu to ... Powiedzcie jak to jest u was