ewuchna43surykatka
25.08.05, 11:14
przyszlym tygodniu.
Nadmienilam jej w ostatniej rozmowie telefonicznej, ze jade sobie na ostatni
tydzien sierpnia na dzialke, poodpoczywac sobie i nadrobic troche papierkowej
pracy, douczyc sie. Taka mialam ochote, w ciszy, spokoju, sama.....A
kolezanka, ze chetnie ze mna pojedzie i 1,5 synem, a jej maz moze czsami
dojezdzac z zakupami, ze malemu przyda sie lesne powietrze i wogole bedzie
fajnie, bo samej to napewno by mi sie nudzilo.A Musialam przerwac rozmowe bo
przyjechal facet od przedluzenia prenumraty. Kolezanka powiedziala, ze ok,
jeszcze zadzwoni i dogramy szczegoly. Tak mnie szybko zagadala, ze nie
zdazylam zebrac mysli i zareagowac odpowiedznio. Wogole to niezly tupet, w
glowie mi sie to nie miesci. Co to kurde jest u mnie, kolonie uzdrowiskowe? I
jeszcze to dziecko, nakrzyczy, nabrudzi i mi psa wytarga, a ja naprawde jestem
nastwiona na 100% spokoj. Chyba, jej powiem, ze albo nie jade, albo ze nie
porzewiduje innego towarzystwa niz wlasne i bede najwyzej ta zlą.