aluchelek
03.09.05, 19:01
właśnie zostawił mnie facet. Czułam ze tak będzie, z resztą pochodzimy z
innych krajów, a kolega nie należał nigdy do wiernych facetów. Nasz związek
sie skończył parę dni temu za obopólną zgodą. Ale on mi nie daje spokoju:
dzwoni codziennie, gadamy na skype długie godziny, zasypuje mnie smsami. A w
smsach: Alusiu, wiesz ze nie mozemy byc razem, kazdy z nas ma swoja droge,
ale ja ci nie chce robic nadziei, ale moze za dwa trzy lata, stwierdze ze to
wlasnie ty jestes ta jedyna, itp, itd. Nie moge wytrzymac, nie mam juz sily.
Siedze i gadam z nim, bo mam jakas durna potrzebe, bo sie nie umiem
odzwyczaic, bo ciagle mysle o tym, ze nigdy nie znajde faceta (bylam juz z
jednym 5 lat...). Jestem zalamana kompletnie, mam magisterke na karku, a ja
siedze i trace czas i nie umiem tego przerwac. Po prostu rozpacz.....Rozpacz
kompletna. Poradzcie dziewczyny co ja mam robic. Nie moge nigdzie wyjechac,
slecze nad magisterka caly dzien, przed przyjaciolmi wstyd mi sie przyznac ze
wpadlam w cos tak idiotycznego. Serce mi peka doslownie, nie wiem co robic.
Pomozcie jakos...
Alicja