rodzina męża popsuła mi wesele,czy mam sie odciąć?

04.09.05, 00:41
Ja i Adam mieszkaliśmy przed slubem 2 lata i mimo iż pochodzimy z zupełnie
różnych środowisk mieliśmy udany związek. Po slubie czar prysł. Z uwagi na
brak zasobów finansowych nie chcieliśmy robić wesela lecz przyjęcie, niemniej
jednak rodzina męża wymusiła na nas,twierdząc, że skoro moi rodzice są z
rodziny inteligenckiej to napewno dobrze zarabiają i stać. Jakoś trzeba żyć z
tą rodziną, moi rodzice wyskubali ostatni grosz i miałam pięknie urządzone
wesele. Niestety rodzina męża zachowała się wobec mojej fatalnie. Upili się,
obrażali mnie i moich rodziców a także innych gości, bo wesele nie podobało
się im. Najadłam się strasznego wstydu, było mi przykro. Brat pana młodego
ubliżał mojej siostrze, bo nie pozwoliła mu się obmacywać, podniósł rękę na
mojego ojca, bo nie taką płytę puścił. Skandal! Po slubie noc spędziłam u
teściowej (pijany szwagier wlazł mi nagi do łóżka brrr....), tam na drugi
dzień spotkała mnie awantura, usłyszałam, że mam nienormalną rodzinę, bo nie
można się z nimi uchlać. A mąż? Bezskutecznie uspokajał, zamiast zabrać mnie
do domu...W czym tkwi problem? Kiedy powiedziałam mężowi, że przykro mi z
powodu zachowań jego rodziny, w sumie popsuli najważniejszy dzień w moim
życiu potraktował sygnalizację problemu jako pretensję do niego. Czułam się
nierozumiana. Powiedział, że w przeciwieństwie do mnie pochodzi
z ,,patologicznej" (!) rodziny. Że cytuję ,, oni juz tacy są i się nie
zmienią, a ja powinnam przywyknąć, do różnych chamskich zachowań, bo jeszcze
nie raz mnie, dziewczynkę z dobrego domu zaskoczą". To były jego słowa. Jest
miesiąc po slubie, a ja wciąż nie mogę się pozbierać. Straciłam jakieś
poczucie bezpieczeństwa. Boje się rodzinnych imprez typu święta. Moi rodzice
i znajomi przerażeni. Przed slubem widziałam, że to prości ludzie, ale
bywałam tam rzadko, przyjmowali mnie jak najlepiej, w zasadzie niespecjalnie
interesowali się nami. A po slubie pokazali prawdziwe oblicze. Stało się to
przed czym mnie przestrzegali znajomi ,,Adam to wspaniały facet, ale
pochodzicie z dwóch różnych światów i to kiedyś będzie dla was problemem".
Nie chcę już jeździć do teściów, narażać się na impertynencje. Mój mąż
rozumie, że źle się stało ale mimo wszystko uważa, że powinnam tam bywać
i ,,przyzwyczjać" się, sam zaś prawie nie kontaktuje się z moją rodziną, bo
źle czuje się wśród cyt. ,,białych kołnierzyków", aczkolwiek moja rodzina
dużo mu pomogła i bardzo go szanuje. Ja sie jego rodziny boję, nie chcę!
Wszystko się między nami popsuło...czarno widzę nasze małżeństwo. Wszyscy
znajomi widzą jak się rozpada, mówią, że nie ma tu nieczyjej winy, poprostu
dwa różne światy. Ja jestem strasznie zawiedziona. Zachowaniem teściów,
brakiem zrozumienia ze strony męża. CZAR PRYSŁ!
    • potvorna Re: rodzina męża popsuła mi wesele,czy mam sie od 04.09.05, 00:46
      SORRY ZA ORTOGRAFIĘ I STYLISTYKĘ, ALE JUŻ JESTEM TAAAKAAAA ZMĘCZONA....:(
      • gosia1983 Re: rodzina męża popsuła mi wesele,czy mam sie od 04.09.05, 00:52
        potvorna napisała:

        > SORRY ZA ORTOGRAFIĘ I STYLISTYKĘ, ALE JUŻ JESTEM TAAAKAAAA ZMĘCZONA....:(

        Błędy styl. i ort. wybaczamy.
        Brat pana młodego zachował się fatalnie!
    • anetta101 Re: rodzina męża popsuła mi wesele,czy mam sie od 04.09.05, 00:56
      współczuje ci i podziwiam że wytrzymałaś na weselu, nie wiem co bym zrobiła
      gdyby ktoś wyzywał mnie i moją rodzinę ale napewno nie chciałabym mieć z tymi
      ludzmi nic wspólnego
      • potvorna Re: rodzina męża popsuła mi wesele,czy mam sie od 04.09.05, 01:16
        Właśnie, ja nie chcę mieć z tymi ludźmi nic wspólnego, ale mojego męża to boli.
        Ma żal, że nie chcę jeździć do teściowej, że nie chcę iść na ślub do brata,
        który mnie nawyzywał od najgorszych, popchnął mojego ojca i poniżył
        siostrę...Powiedział mi,,to ja też nie będę utrzymywał z twoją rodziną
        kontaktów". Tylko, że moja rodzina nikomu nic złego nie zrobiła, zafundowali
        wesele, cąły czas byli grzeczni i ciepło przyjmowali przyszłego zięcia. Ja nie
        wiem jak to dalej będzie, co mam robić, żeby było dobrze...
        • anetta101 Re: rodzina męża popsuła mi wesele,czy mam sie od 04.09.05, 01:25
          ja myśle że już nigdy nie będzie dobrze, tacy ludzie się nie zmienią, zresztą
          mąż już ci to oświadczył, masz tylko jedno wyjście, jak się weszło między wrony
          trzeba krakać tak jak one
          • potvorna Re: rodzina męża popsuła mi wesele,czy mam sie od 04.09.05, 01:32
            mąż zdawał się być inny od całej reszty. studiuje, ma dobra pracę, przyjaciół
            na poziomie. Zawsze chciał się odciąć, wyprowadził się z domu. Zawsze mnie
            bronił, rozumiał, wysłuchał. A nie potrafił zrobic nic, abym się dobrze czuła w
            dniu właśnego ślubu. Mówił mi, że całe życie się za nich wstydził i teraz też
            się wstydzi, ale nie chce się od nich zupełnie odciąć, i boli go, że tak się
            zraziłam. Może jestem przewrażliwiona, jednak po weselu słyszałam od rodziny i
            znajomych, że spotkały ich nieprzyjemności, że cytuje,,w jaką rodzinę weszłaś?"
            i nie mogę tego darować. Zniszczyli mi marzenia o najpiękniejszym dniu w moim
            życiu. Przykre, że w poślubny poranek zamiast siewu ptaków obudziły mnie
            wrzaski teściowej i bełkot pijanego szwagra, a moją pierwsza myślą, mimo iż
            wyszłam za mąż z wielkiej miłości była,,co ja zrobiłam, jak się z tego wykręcić"
            • anetta101 Re: rodzina męża popsuła mi wesele,czy mam sie od 04.09.05, 01:44
              naprawdę ci współczuje, nie rozumiem tylko dlaczego twój mąz jakoś nie
              zareagował, przecież to był wasz dzień
            • node Re: rodzina męża popsuła mi wesele,czy mam sie od 04.09.05, 02:31
              Naprawde, naprawde wspolczuje.

              Jezeli nie chcesz do konca zycia przezywac takich meczarni jak teraz postaw
              sprawe na ostrzu noza:

              Twoj maz musi wybrac miedzy toba a jego rodzina. Jezeli on naprawde sie chce od
              nich odciac, dajesz my tylko wielka szanse. Jezeli nie... popelnilas blad, ale
              nie jest jeszcze za pozno. Wyprowadz sie od niego, a jak bedzie trzeba, rozwod
              pojdzie gladko.

              Wiem, ze jestto ciezkie, ale od tego co zrobisz, zalezy reszta twojego zycia,
              teraz musisz byc twarda, a mozesz wygrac wszystko, albo dowiedziec sie ze
              popelnilas blad. Tak czy inaczej, nie marnuj czasu.
              • saveruss_snepe Re: rodzina męża popsuła mi wesele,czy mam sie od 04.09.05, 04:40
                tylko emigracja do USA moze uratowac wasz zwiazek
                tutaj moze ich nie wpuszcza
            • krecilapka Re: rodzina męża popsuła mi wesele,czy mam sie od 04.09.05, 08:26
              > mąż zdawał się być inny od całej reszty. (...) Zawsze chciał się odciąć,
              (...) A nie potrafił zrobic nic, abym się dobrze czuła w dniu właśnego ślubu.

              Zobacz, ze to jednak jest jego rodzina. Taka sama jak Twoja dla Ciebie. Owszem,
              skoro traci tam patologia, to powinien zrywac kontakty, ale wez pod uwage ze
              laczace go wiezi i tak pozostana. Nie zacznie pluc na brata, ojca, matke z dnia
              na dzien. Uzmyslawiaj mu ze rodzina jemu szkodzi, utrzymujac z nia zazyle
              kontakty umacnia przykre zachowania, ale nie placz nad popsuta uroczystoscia
              slubna! W ten sposob zachowujesz sie jak pretensjonalna panienka, przed Wami
              przeciez wspolne zycie. Nie bralas slubu z nimi tylko nim. Wiec masz prawo
              wymagac by ich nie ogladac i w tym maz powinien Cie wspierac. Tylko nie
              przewalaj calej winy za ten uklad na niego. Gdzie Twoje zrozumienie i wsparcie?
              • blackforever Re: rodzina męża popsuła mi wesele,czy mam sie od 04.09.05, 09:48
                niestety tak to jest gdy w grę wchodzi różnica środowisk. Też bym rozpaczała,
                bo to zniszczenie marzeń o najpiękniejszym dniu w życiu, i to jnie jest
                pretensjonalne. Mąż powinien zrozumieć, że nie chcesz tam bywać, mimo iż to
                jego ukochana rodzina. Może jeździć sam. Nie jest winien temu co zaszło na
                weselu, ale powinien uchronić cię od impertynencji, np. nie dopuścić do nocy
                poslubnej w domu teściowej. Małżeństwo może być udane, ale nie wyobrażam sobie
                wspólnych świąt, imprez, komunii.
              • goldenwomen Re: rodzina męża popsuła mi wesele,czy mam sie od 04.09.05, 10:37
                krecilapka napisał:

                > > mąż zdawał się być inny od całej reszty. (...) Zawsze chciał się odciąć,
                > (...) A nie potrafił zrobic nic, abym się dobrze czuła w dniu właśnego ślubu.
                >
                > Zobacz, ze to jednak jest jego rodzina. Taka sama jak Twoja dla Ciebie.
                Owszem,
                >
                > skoro traci tam patologia, to powinien zrywac kontakty, ale wez pod uwage ze
                > laczace go wiezi i tak pozostana. Nie zacznie pluc na brata, ojca, matke z
                dnia
                >
                > na dzien. Uzmyslawiaj mu ze rodzina jemu szkodzi, utrzymujac z nia zazyle
                > kontakty umacnia przykre zachowania, ale nie placz nad popsuta uroczystoscia
                > slubna! W ten sposob zachowujesz sie jak pretensjonalna panienka, przed Wami
                > przeciez wspolne zycie. Nie bralas slubu z nimi tylko nim. Wiec masz prawo
                > wymagac by ich nie ogladac i w tym maz powinien Cie wspierac. Tylko nie
                > przewalaj calej winy za ten uklad na niego. Gdzie Twoje zrozumienie i
                wsparcie?


                Łapka Ty jednak mnie coraz bardziej zaskakujesz :D no,no taka konkluzja u
                Ciebie? Doroślejesz mi Maleńki :))))))))))))))
    • dr.tapczan stoisz... 04.09.05, 09:46
      niestety w szambie po kolana, moja droga i sama sobie ten los zgotowalas. Caly
      ten pasztet ma nawet swoja nazwe. Mezalians - sprawa nie nowa i potepiana od
      wiekow. Banal, ale winic mozesz za to przede wszystkim siebie i koumistow,
      ktorzy idealami robotniczymi zaburzyli i zniszczyli naturalne podzialy
      spoleczne. A bylo sluchac dobrych wszak doradcow, a bylo czytac "Wesele"?

      Nie ma co plakac nad rozlanaym mlekiem, decyzja nalezy do Ciebie. Albo
      zapadniesz sie w tym szambie po pas, albo...rodziny meza mozesz w ogole nie
      odwiedzac, to jest kwestia ulozenia sobie zycia. Gorzej jezeli rodzina meza
      zapragnie odwiedzac Ciebie.

      Przede wszystkim postaw sprawe jasno, czeka Cie dosc trudna rozmowa z facetem.
      On, jak piszesz owszem zawsze chcial sie wybrac z domu, ale jak mowi
      przyslowie "zly to ptak co kala wlasne gniazdo" wiec na Twoje stanowcze nie,
      bedzie ich bronil. Musisz sprawic, zeby bronil Ciebie a nie rodziny - mam
      jednak wrazenie, ze sytuacja jest na starcie przegrana. Niemniej jednak
      powodzenia.



      • potvorna Re: stoisz... 04.09.05, 09:59
        mam wrażenie, że gdzieś to słyszałam, chyba w bardziej delikatny sposób mówili
        mi o tym wszyscy znajomi...pomyślałam sercem a nie głową, niestety
        • no1teresa Re: stoisz... 04.09.05, 10:32
          Ty nie tyle podlamana jestes zepsutym weselem, co rozczarowaniem swoim
          wybrankiem, utatą zludzen na jego temat, to on przede wszystkim nie stanal na
          wysokosci zadania, nie zachowywal sie jak malzonek-Twoja tarcza i ostoja, wiec
          naturalnie stracilas poczucie bezpieczenstwa w zwiazku, a ono jest dla kobiety
          kluczowe
          tez uwazam, ze facet powinien pare kwestii przemyslec i dokonac wyboru
          priorytetow; nie wymagaj, aby kontakty z krewnymi zerwal, ale musi rozumiec, ze
          teraz jego rodzina jestes Ty
          • potvorna poczucie bezpieczeństwa 04.09.05, 11:59
            racja Tereso. Adam zapewniał, że z nim nic mi się nie stanie, tymczasem nie
            potrafił zadbać o mój komfort psychiczny na weselu i obronić mnie przed atakami
            własnej rodziny. Nie winię go za sytuację na weselu, ale za to, że widząc iż
            sygnalizuję mu problem irytował się na mnie i nie interweniował. Kiedy jego
            brat mi ubliżał, popychał mojego ojca, on tłumaczył się, że wtedy,,bawił
            gości". Kiedy zaraz po weselu teściowa robiła mi awanturę zniknął do domu po
            pieniądze. Kiedy prosiłam abyśmy spędzili noc poślubną u nas twierdził, że
            przesadzam, że jutro są poprawiny. Widział , że jego rodzina mi ubliża,mimo to
            musiałam zostać u teściowej i siedzieć na poprawinach, a tak naprawdę na
            imprezie dla koleżanek teściowej, które z różnych przyczyn nie były na weselu.
            Mąż zmęczony poszedł spać, ja zaś bawiłam starsze panie...Sygnalizowałam
            problem, a on traktował to jak zawracanie głowy, reagował tak, jakbym poruszała
            niewygodny temat.
            • potvorna boję się 04.09.05, 12:14
              Nie wymagam od męża aby odciął się od rodziny bo to nieludzkie. To ja chcę się
              odciąć, a mu ciężko to zrozumieć. Zaczęłam bać się jego rodziny, z resztą
              trudno się nie bać, kiedy słyszy się od brata pana młodego, że obije jeszcze
              buźkę mojej ,,niedotyklaskiej siostrze", można sie po tych ludziach spodziewać
              najgorszego. Przed slubem nie za bardzo interesowali się Adamem, cieszyli się,
              ze jedna gęba do wyżywienia mniej ((bo wyprowadził się do moejgo mieszkania).
              Byłam spokojna bo nie wtrącali się, a ja i Adam tworzyliśmy zgraną parę.
              Widziałam jacy są, ale uważałam, że nie zaszkodzą. Dopiero w dzień ślubu
              pokazali pazurki. Zniszczone wesele, zachwiane poczucie bezpieczeństwa. Jestem
              załamana...
              • no1teresa Re: boję się 04.09.05, 12:23
                ja Ciebie rozumiem, ten zawod, zamiast przezywac ogromne szczescie i radosc,
                przetracono Ci skrzydla... ja Ciebie serdecznie przytulam do serca
                teraz wszystko w rekach Twojego meza, albo szybko dorosnie i dojrzeje do roli
                malzonka, albo bedzie nieciekawie
    • agnieszka_ka Re: rodzina męża popsuła mi wesele,czy mam sie od 04.09.05, 14:02
      "Kiedy powiedziałam mężowi, że przykro mi z
      powodu zachowań jego rodziny, w sumie popsuli najważniejszy dzień w moim
      życiu potraktował sygnalizację problemu jako pretensję do niego."

      Czy ten twoj mąż to na pewno taki ideal?
      Jak dla mnie to strach sie bać!
    • zielonooka9 CZY MNIE TEŻ CZEKA COŚ TAKIEGO?? 04.09.05, 16:50
      Musze przyznać , że twój wątek dał mi dużo do myslenia. Mozna powiedzieć, że
      jestem w podobnej sytuacji, ale... kilka lat wczesniej niż Ty. Mój związek, po
      dwóch latach trwania przechodzi poważny kryzys. Jednym z powodów moich
      wątpliwości jest też rodzina mojego chłopaka. Nie zdązyłam jej jeszcze poznac,
      ale sporo się już nasłuchałam. O alkoholu, kłótniach,
      nieporozumieniach...Prawie za każdym razem, kiedy mój chłopak wraca z weekendu
      w domu (studiujemy poza jego miejscem zamieszkania) ma pełną głowę tamtych
      problemów, scysji. Też powtarza, że chciałby być inny ojciec, wujek, brat,
      dziadek (mama , babcia miały bardzo trudne życie). W jego rodzinie nie ma chyba
      żadnego w pełni udanego małżeństwa. Najlepsza sytuacja jest jeszcze z jego
      rodzicami. Stosunkowo najlepsza. Dla mnie to jakaś patologia. Boję się tych
      ludzi, boje się, ile z nich jest w nim... Wcale nie chce ich poznawać. Poza tym
      z trudem toleruję to, jak bardzo potrafia go wykorzystywać, obarczać swoimi
      problemami, nie zauważać, że stara się osiągnąć coś studiując bardzo trudny
      kierunek...Tez staram się sobie wmówić , że jestem z nim, a nie z jego rodziną.
      Ale wątpliwości narastają. A teraz przeczytałam ten wątek i boję się coraz
      bardziej...
      • no1teresa Re: CZY MNIE TEŻ CZEKA COŚ TAKIEGO?? 04.09.05, 17:14
        malzenstwo to w pewnym stopniu takze zwiazek z rodzina wspolmalzonka
        moim zdaniem- o ile powaznie o swoim chlopaku myslisz- wlasnie powinnas wybrac
        sie z nim do jego rodziny i przekonac sie, jak chlopak zachowuje sie w ogole i
        jak traktuje Ciebie tam, u siebie, na oczach rodziny
        bo dopiero w trudnych sytuacjach, kryzysowych, mozemy sie przekonac, jaki kto
        jest naprawde, one-te trudne chwile nas weryfikuja, poki sytuacja jest
        bezproblemowa, to kazdy jest cacy
        powinnas tez przyjrzec sie, czy macie te same priorytety w zyciu, podobne cele i
        upodobania, swiatopoglad - to bedzie coraz wazniejsze w miare uplywu czasu w
        waszym zyciu
      • potvorna Re: CZY MNIE TEŻ CZEKA COŚ TAKIEGO?? 04.09.05, 18:22
        mój Adam długo nie chciał poznać mnie z rodziną. Wstydził się ich i tak samo
        mówił, że nie chce być taki jak oni. Chciał się od tego odciąć, okazało się, że
        jednak nie potrafi i cały czas jest jedną nogą w moim, a drugą jeszcze w swoim
        świecie.
        • triss_merigold6 Dwa światy; 04.09.05, 19:50
          Wiedziałaś, że patologia. Człowiek z normalnej rodziny nie wstydzi się krewnych
          przed partnerką. Co to znaczy WYMUSILI wesele? Wiedziałaś, że poziomy waszych
          rodzin są tak różne, że tych odmienności nie przeskoczycie. Oni nie polubią
          Ciebie ani nie zaakceptują. Patologia nie toleruje lepszych od siebie: białych
          kołnierzyków, abstynentów, kulturalnych, inteligentów i zawsze będą próbować
          ściągnąć innych do swojego pozimu.
          Z chama pana nie zrobisz, najwyżej ładnie ubrane i składnie mówiące bydlę. Ale
          chamem pozostanie z krwi i kości.
          PRL zafałszował podział na klasy i warstwy społeczne niestety oraz wmówił
          ludziom, że pochodzenie nie ma znaczenia. Ma.
          Popełniłaś klasyczny mezalians i możesz:
          - wejść w mężowskie rodzinne klimaty
          - uciekać
          - wymusić na mężu żeby zerwał z rodziną. Nie uda Ci się to na 100%.
          Radzę Ci rozwieść się dopóki masz jeszcze trochę szacunku dla siebie.
    • mosze_singer Re: rodzina męża popsuła mi wesele,czy mam sie od 04.09.05, 18:44
      potvorna napisała:

      > nie chcieliśmy robić wesela lecz przyjęcie, niemniej
      > jednak rodzina męża wymusiła na nas

      jak to _wymusiła_???
      Ślub to nie jest kinder bal żeby rodzina miała decydować o tym jak ma on
      wyglądać. Wiedziałaś, że pochodzi z ptologicznej rodziny, nie chciałaś wesela,
      a mimo to zgodziłaś się zrealizować idiotyczne żadanie tych ludzi. Jest to co
      najmniej dziwne, jeśli to w ogóle prawda....
      W tej sytuacji pretensje możesz mieć tylko do siebie.
    • super.kinia Re: rodzina męża popsuła mi wesele,czy mam sie od 04.09.05, 19:39
      kochana, znasz takie powiedzenie "widziały gały co brały"? przykre, ale
      prawdziwe, niestety.
      A poważnie, wspołczuję i szkoda ze nie dostałaś takiego zimnego prysznica przed
      ślubem, moze byś sie opamiętała w porę i śluby by nie było.

      Musisz porozmawiac z mężem, wyjaśnic bez emocji o co ci chodzi, a jezeli to nie
      poskutkuje to masz 2 wyjścia:
      1. przyzwyczaić się, wsiąknąc w to towarzystwno spod budki z piwem
      albo
      2. odejść dopóki nie jest za póżno.

      ja obstawiam punkt 2.
Pełna wersja