kłopotliwa przeszłośc chłopaka...

05.09.05, 12:35
Witajcie, trudno mi się pogodzić z pewną sprawą. Nie wiem, czy to ze mną jest
coś nie tak, że takie rzeczy robią na mnie wrażenie, czy jednak mam rację i
powinny robić... Oto w czym rzecz.

Jestem w związku z partnerem od 2 lat, układa nam się różnie, raz lepiej, raz
gorzej, kochamy się jednak i planujemy wspólną przyszłość.
Partner niczego przede mną nie ukrywał, od początku wiem wszystko o jego
przeszłości. Także jego "pierwszy raz". Zebyście zrozumieli o co chodzi,
muszę o tym napisać. Mój chłopak miał wtedy 14 lat, razem z kolegami
(starszymi) na kolonii odbył stosunek z całkowicie pijaną, nieznajomą
dziewczyną. W krzakach. Na szybko. Jeden po drugim, chyba w pięciu. On był
najmłodszy, 14-letni, reszta starsza. Nie znali imienia dziewczyny, ona ponoć
nic nie pamiętała następnego dnia (szefem organizacyjnym był ratownik, który
jako jedyny ją znał, upił i rozdał młodszym prezerwatywy).

Szczerze? Mam ochotę zwymiotowac jak o tym pomyślę. Za każdym razem, od 2
lat. To odczucie mi chyba nie minie nawet za 10 lat. Kojarzy mi się to z
grupowym gwałtem, w którym, jako agresor, uczestniczyła osoba, którą kocham.
Mimo, że zdarzenie miało miejsce ponad 10 lat temu, mimo że wiem, że teraz
mój facet brzydzi się przygodnym sexem i przemocą, mimo że był wtedy
dzieckiem i dał się namówić o wiele starszym chłopcom - NIEDOBRZE MI!

Czy ja mam jakiś kłopot ze sobą, czy niepotrzebnie tak czuję? Czy młodzi
chłopcy często tak zaczynają współżycie? Tak bez żadnych uczuć, jak
zwierzęta, w krzakach od tyłu, z nieświadomą niczego panną?
Boże, tak mi wstyd za to zdarzenie, mam żal do wszystkich - chłopaka że taki
durny był, do teściów że go nie upilnowali i źle wychowali, do siebie, że
pytałam i teraz wiem i się gryzę:(
    • aureliana Re: kłopotliwa przeszłośc chłopaka... 05.09.05, 12:37
      fiuta bym mu uciela jak tylko bym sie o tym dowiedziala.
      • aureliana Re: kłopotliwa przeszłośc chłopaka... 05.09.05, 12:37
        a na pewno nie moglabym byc z gwalcicielem, mimo jego wielkiej skruchy.
    • antidotumm Re: kłopotliwa przeszłośc chłopaka... 05.09.05, 12:38
      A nie masz wiekszych zmartwien?
      Maz kolezanki mial swoj pierwszy raz z 'profesjonalistka', jak mial 13 lat i co?
      Ona sie z tego zasmiewa do lez...
      • aureliana Re: kłopotliwa przeszłośc chłopaka... 05.09.05, 12:40
        to co innego!!!
        na boga, przeciez oni tamta dziewczyne zgwalcili!!! chcialabys, zeby ktos
        ciebie upil i wkladal w ciebie piec fiutow? dziewcyzno, odroznij kobiete, ktora
        swiadomie sie kocha z facetami, zeby np zarobic pieniadze od dziewcyzny, ktora
        jest nieprzytomna!!!
        dobrze chociaz ze uzywali pezerwatyw. w miescie obok mojego dwa lata temu byla
        wielka afera- mlodziez z lcieum zrobila sobie impreze, dziewcyzny upite,
        chlopacy wylewali za siebie i zgwalcili wszystkie dziewczyny. niestety, dwie z
        nich zaslyw ciaze, nie maja nawet pojecia z kim.
        TO JEST GWALT.


        antidotumm napisała:

        > A nie masz wiekszych zmartwien?
        > Maz kolezanki mial swoj pierwszy raz z 'profesjonalistka', jak mial 13 lat i
        co
        > ?
        > Ona sie z tego zasmiewa do lez...
        • elutka_111 Re: kłopotliwa przeszłośc chłopaka... 05.09.05, 12:45
          Przeraża mnie to społeczeństwo:(
          Jak sam organizator wycieczki (podejrzewam, ze jakiś pedagog albo przynajmniej
          po kursie zajmowania się młodzieżą)wpadł na tak DURNY pomysł, to powiedzcie mi,
          skąd dzieciaki mają czerpać pomysły?? Kto jest dla nich autorytetem???????
          Z drugiej strony to, że chłopak miał 13 lat nie jest wytłumaczeniem, osiągnął
          wiek taki, iż sam odpowiada za swoje czyny i słowa, bezmózgiem chyba nie jest
          prawda??

          Współczuję tej dziewczynie, naprawde, i pomyśleć, że jak przyjechała do domu
          mówiła, ze miała spuer wakacje ...
        • moja_piosenka Re: kłopotliwa przeszłośc chłopaka... 05.09.05, 12:47
          >od dziewcyzny, ktora
          > jest nieprzytomna!!!

          Z tego co wiem, ona była przytomna, ale pijana lub pod wpływem jakichś
          narkotyków. Piła sama na własne życzenie. Zgodziła się na sex z ratownikiem.
          Ratownik przyprowadził jeszcze 4 kolegów. Tak twierdzi mój chłopak. Ja nie
          wiem, w co wierzyć, brzydzę się tego co zrobił. Mimo że był dzieckiem,
          koniecznie chciał miec 1 raz i nadarzyła się okazja.
      • moja_piosenka Re: kłopotliwa przeszłośc chłopaka... 05.09.05, 12:43
        Nie rozumiesz... z prostytutką jest inaczej, wielu facetów decyduje się na tę
        formę kontaktu, nikogo nie krzywdząc. Ja nie wiem, czy tamta dziewczyna, pijana
        lub pod wpływem narkotyków, na trzeźwo zgodziłaby się na sex z pięcioma
        chłopakami...Podejrzewam że nie. I dlatego to zdarzenie ma dla mnie formę
        gwałtu. Przestępstwa. Krzywdy tamtej dziewczyny. Dlatego jest to dla mnie takie
        trudne. Z prostytutki też bym się śmiała.
    • dyskopata Re: kłopotliwa przeszłośc chłopaka... 05.09.05, 12:46
      odczucia masz jak najbardziej prawidłowe ale czy oceniać chłopaka przez pryzmat
      tamtego zdarzenia trudne pytanie i nie odważę się na nie odpowiedzieć bo sam
      wiek to zbyt mało aby ocenić jego ówczesną świadomość
    • pink.girl Re: kłopotliwa przeszłośc chłopaka... 05.09.05, 22:38
      Hmm..szczerość szczerością, ale nie do przesady. Gdyby mi mój facet powiedział
      coś podobnego też by mnie to nurtowało. Wolałabym nie wiedzieć o takim wybryku.
      Z drugiej strony koleś miał 14 lat, więc nie był na tyle dojrzały, aby
      powiedzieć "NIE", bo w ten sposób wyszedłby na lamusa przy starszych kolegach.
      Ty sama wiesz jak się czujesz przy jego boku, jaki teraz jest i na co go stać.
    • widokzmarsa Re: kłopotliwa przeszłośc chłopaka... 05.09.05, 23:08
      pomyśl sobie że właśnie wyszedł po 10 latach z pierdla i mu wybaczyłaś a on
      teraz z tobą zaczyna nowe życie
    • wiedz-ma Re: kłopotliwa przeszłośc chłopaka... 05.09.05, 23:17
      to, co się stało, to był gwałt,
      chłopak miał 14 lat i dojrzały to wtedy specjalnie nie był, różne głupstwa robi
      się w takim wieku, pod wpływem kolegów
      dla mnie byłoby chyba ważne, co on teraz o tym myśli i czy rozumie, że stała
      się krzywda tej dziewczynie, ale doprawdy nie wiem, co bym myślała w takiej
      sytuacji

    • squirrel9 Re: kłopotliwa przeszłośc chłopaka... 05.09.05, 23:17
      Myslę, że tu nasuwa się dobry temat o granice w tzw. szczerości. Uważam,że
      jeśli ktoś ma paskudne doswiadczenia w życiu z którymi nie może sobie poradzić
      to powinien iść do specjalisty na terapię, wyspowiadać się (niepotrzebne
      skreślić) a nie obarczać błędami swojego życia innych ludzi i do tego bliskich.
      Ile lat ma ten twój macho? Czy już miał związki które rozpadły mu się z powodu
      powyższej szczerości? Moze wasz bedzie pierwszym i to go nauczy żyć ze swoimi
      paskudnymi doświadczeniami bez mieszania w to innych. Pomogło mu to,że ci
      powiedział? Po co to zrobił? Czy ty też opowiedziałabyś mu takie swoje
      doświadczenia (seks po pijanemu z udziałem sporej liczby "konsumentów")?
      Uważałabyś,że masz do tego prawo?
      • moja_piosenka Re: kłopotliwa przeszłośc chłopaka... 05.09.05, 23:32
        Hmmm... wiecie, wydaje mi się, że on tego w ogóle nie żałuje. Nie uważa tego za
        gwałt. Gdy ja to tak nazwałam, wyśmiał mnie. On to traktuje jak wybryk
        młodości, zabawę ze starszymi kolegami. Wiem, że nie było w tym przemocy
        fizycznej, dziewczyna oddała się chętnie pierwszemu ratownikowi, a co do reszty
        to było jej wszystko jedno, raczej tego nie pamiętała następnego dnia. Mój
        facet twierdzi, że sama tego chciała, że była dziwką, bo się upiła i uprawiała
        sex z ledwo znanym ratownikiem. NIE ŻAŁUJE, tego jestem pewna. A czy się
        wstydzi? Wiem, że swojej byłej dziewczynie o tym nie opowiedział, ja jestem
        pierwsza której się z tego zwierzył. Miał do mnie zaufanie, gdy mi o tym
        opowiadał. Teraz już nie byłby taki odważny. Za bardzo go skrytykowałam.

        Dziś bardzo się pokłóciliśmy, właściwie o coś zupełnie innego, ale na sam
        koniec wyciągnęłam też to. Siedzi to we mnie jak drzazga. Powiedziałam mu, że
        jest zwykłym gwałcicielem i że to koniec. Nie sądze, żebym była sprawiedliwa,
        ale nie umiem inaczej, tak czuję. Nie wiem, czy nasz związek rozpadnie się
        teraz, czy później, czy wcale. Mamy wiele innych kłopotów, dotyczących także
        sexu. Konkretnie? Nie moge się kochać z powodu pochwicy. Wiecie co to?
        Psychiczna blokada obiawiająca się fizyczną niemożnością odbycia stosunku. Mam
        to od ok roku, duzo by pisac o przyczynach. Główną jest niestety mój facet,
        jego ciągła ochota na sex, wymaganie więcej i więcej. Skońćzyło się blokadą.
        Powiedziałam mu dziś, że mnie gwałcił psychicznie,a tamtą dziewczynę 10 lat
        temu psychicznie. Nie wiem, co dalej. Kocham go i tęsknię już teraz, boję się
        życia bez niego, ale gdzieś w środku czuję, że tak jest lepiej, bezpieczniej...
        Ale tak bardzo mi źle:(
        • tomasdyg Re: kłopotliwa przeszłośc chłopaka... 06.09.05, 00:48
          moja_piosenka napisała:
          "Nie zawsze pamiętam i nie zawsze myślę o tamtym gwałcie. Czasami wyłączam to w
          głowie nawet na kilka miesięcy."

          - Nawet na kilka miesięcy Ci się wyłącza, no sukces, sukces!!

          moja_piosenka napisała:
          "Co to ma wspólnego z jego ex? A niechby kogoś kochał, przynajmniej
          wiedziałabym, że potrafi być dobrym człowiekiem."

          -Jesteś z nim 2 lata i jeszcze nie wiesz czy jest dobrym człowiekiem ???

          moja_piosenka napisała:
          "Dziś bardzo się pokłóciliśmy, właściwie o coś zupełnie innego, ale...
          Powiedziałam mu, że jest zwykłym gwałcicielem ...
          Mamy wiele innych kłopotów, dotyczących także sexu. Konkretnie? Nie moge się
          kochać z powodu pochwicy...
          Mam to od ok roku, duzo by pisac o przyczynach.Główną jest niestety mój facet,
          jego ciągła ochota na sex, wymaganie więcej i więcej.
          Powiedziałam mu dziś, że mnie gwałcił psychicznie,a tamtą dziewczynę 10 lat
          temu psychicznie."

          Dziewczyno, współczuję, nie Tobie, współczuję jemu. A Tobie radzę znajdź sobie
          jakiegoś prawiczka z libido zbliżonym do aksolotla - ochota na seks raz na parę
          lat. Jak już znajdziesz takiego, zakochasz się w nim, to...., no cóż, on może
          doznać obrzydzenia i odruchu wymiotnego na wieści, że:
          a) nie jesteś dziewicą,
          b) byłaś z gwałcicielem, który Cię notorycznie gwałcił, doprowadzając do
          pochwicy,
          c) a poza tym, dęba staną mu włosy na głowie (jeśli wcześniej nie wypadną) gdy
          dowie się od Ciebie, co Ty robiłaś mając 14 lat - rączki na kołderce zawsze
          trzymałaś, czy może nie?
    • glonik Jak możesz planować wspólną przyszłość? 05.09.05, 23:22
      Skoro:
      >Mam ochotę zwymiotowac jak o tym pomyślę. Za każdym razem, od 2
      > lat. To odczucie mi chyba nie minie nawet za 10 lat.

      Trwa to dwa lata, ty przeżywasz, więc po jaką cholerę jesteś z nim?????? No po
      co?
      Masochizm?
      Aaaaaa, kochasz go i wymiotować Ci się chce. Czy tak miłość wygląda?
      Nie rozumiem, i nie chcę, bo nawet nie potrafię.
      A co, jeśli w jego życiu była inna dziewczyna, jedyna, kochana, obdarzana
      uczuciem...?
      Co wybierasz?
      • moja_piosenka Re: Jak możesz planować wspólną przyszłość? 05.09.05, 23:42
        Czemu jestem z nim 2 lata? Bo tamta historia nie jest jedyną cechą
        charakterystyczną mojego chłopaka. Ma mnóstwo zalet, rozumiemy się w wielu
        kwestiach, zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia. Nie zawsze
        pamiętam i nie zawsze myślę o tamtym gwałcie. Czasami wyłączam to w głowie
        nawet na kilka miesięcy. Ale czasami to wraca, tak jak dziś. Wtedy mam mętlik w
        głowie, jest mi niedobrze i boję się o siebie za 5, 10 lat bycia w związku z
        człowiekiem, który kiedyś, nazwijmy to po imieniu, zgwałcił obcą dziewczynę.

        Przeczytaj sobie moją odpowiedź powyżej. Być może były 2 lata i na tym będzie
        koniec. Nie wiem, czemu ci się wydaje, że ja jestem zazdrosna o tamtę
        dziewczynę. Co to ma wspólnego z jego ex? A niechby kogoś kochał, przynajmniej
        wiedziałabym, że potrafi być dobrym człowiekiem. Ale on nigdy nikogo nie
        kochał, a to co czuje do mnie (i nazywa miłością życia) czasami wydaje mi się
        zwyczajną manipulacją, chęcią posiadania mnie na własność i ograniczania na
        wszystkie możliwe sposoby.
        • molly20 Re: Jak możesz planować wspólną przyszłość? 05.09.05, 23:55

          Odpowiadasz na :

          moja_piosenka napisała

          Bardzo Ci wspólczuje a jednocześnie rozumiem ze masz problem bo nie potrafisz
          znależć rozwiązania.Jeśli ta sytuacja dotyczyłaby mojej osoby to pewnie zwiazek
          by sie rozsypał szybciej niz sama bym sie tego spodziewała.Otóz nie wyobrazam
          sobie z takim kims kontaktów seksualnych bo własnie wtedy wystepuje blokada
          nasama mysl o sytuacji jaka nam opisałaś.Takie historie mnie przerastaja.Facet
          chciał wyrzucic z siebie to co mu leżało na sercu a nawet nie pomyslał jak moze
          zranic kogos kto go kocha.To co zrobił majac lat 14 było czymś
          wstrętnym.Przecież był jeszcze dzieckiem a juz nie miał zahamowan w takich
          sprawach.Sądze ze stac go jeszcze na cos więcej ale to trzeba zjesc z takim moze
          beczke soli.Na dodatek jest to dla niegoco zrobił czymś normalnym.Jesli robili
          to inni to czemu on miałby nie skorzystac z takiej rozrywki.Prawdziwy knur.
        • glonik Re: Jak możesz planować wspólną przyszłość? 06.09.05, 00:08
          Pisząc odpowiedź, nie wiedziałam, że była w jego życiu inna kobieta, dziewczyna.
          A zatem nie zakładałam zazdrości, tylko obrzydzenie (wymioty, itd.).
          Teraz, z Twojej odpowiedzi dowiaduję się, że takoważ była.
          I głupi był, że prawdę Ci powiedział. Bez tej wiedzy byłoby lepiej? Nie sądzę.
          Ponawiam pytanie, jak można być, żyć, kochać się z kimś i gadać głupoty o
          miłości. Tak, głupoty.
          Pochwica jest świetną wymówką do niemania seksu, ból głowy widać nie wystarcza.
          A to że on chce coraz więcej seksu, to, jak mniemam następstwo jego olbrzymiej
          chuci, którą zapewne będzie realizował gwałcąc. Nie wiem kogo, nie wiem kiedy,
          ale przestań wymiotować, idź do seksuologa - to w kwestii pochwicy - jest
          uleczalna.
          A, i zostaw faceta w spokoju, bo skończysz - wymiotując - na bulimię.
          Bez zrozumienia wobec Ciebie oraz wyrazami współczucia dla faceta.
          • moja_piosenka Re: Jak możesz planować wspólną przyszłość? 06.09.05, 00:22
            Nie wiem kim jesteś i dlaczego tak mnie oceniasz. nie będę ci się z niczego
            tłumaczyć. Powiem tylko, że pochwica jest uleczalna, owszem, ale niekoniecznie
            gdy pozostaje się w związku z jej twórcą. To zdanie seksuologa, u którego już
            byłam. Nie podjął się leczenia, dopóki jestem z moim facetem.
            Nie pisz prosze nic więcej, bo nie wiesz co piszesz, tylko chcesz komus
            dołozyc.
            • glonik Re: Jak możesz planować wspólną przyszłość? 06.09.05, 00:59
              moja_piosenka napisała:

              > Nie wiem kim jesteś i dlaczego tak mnie oceniasz. nie będę ci się z niczego
              > tłumaczyć.

              Ty nie mnie się tłumacz, tylko sobie: DLACZEGO w odruchu wymiotnym dwa lata
              jesteś.

              > Powiem tylko, że pochwica jest uleczalna, owszem, ale niekoniecznie
              > gdy pozostaje się w związku z jej twórcą. To zdanie seksuologa, u którego już
              > byłam. Nie podjął się leczenia, dopóki jestem z moim facetem.

              Albo zmień seksuologa, albo faceta, albo.......siebie, chociaż to ostatnie, jak
              sądzę jest niewykonalne.
              Kreujesz się na ofiarę......
              Owszem, jesteś nią. Ale w takim bardzo potocznym znaczeniu " ty ofiaro".

              > Nie pisz prosze nic więcej, bo nie wiesz co piszesz, tylko chcesz komus
              > dołozyc.

              He he, prosić możesz, ale pisząc swój post, wydałaś się na takie komentarze,
              jak mój.
              Acha, to stary, znany tekst: piszę, bo chcę.
              I inny: nie chcesz mnie czytać, to mnie wygaś.
    • squirrel22 Re: kłopotliwa przeszłośc chłopaka... 06.09.05, 00:28
      Coś mi się wydaje, że nie tylko o tę jego przeszłośc chodzi. Po sposobie w jaki
      Cię traktuje, można wywnioskować, że niewiele dojrzał od tamtego czasu. I wiesz
      co, te Twoje problemy z seksem, to nie jakaś Twoja choroba fizyczna, tylko uraz
      psychiczny, który niewatpliwie Twój chłopak Ci zafundował, nie tylko tą
      opowieścią, ale ogólnym traktowaniem. Jeśli intuicyjnie wyczuwasz, że coś jest
      nie tak, ale nie potrafisz tego ubrać w słowa, bo teoretycznie wszystko gra, to
      znak, że nie czujesz się przy nim bezpieczna, on nie spełnia Twoich potrzeb
      emocjonalnych, i nie dziwię się, jak mozna czuć się bezpiecznie i dobrze przy
      gwałcicielu?? Ja bym uciekała jak najdalej od niego.
      • zdzichu-nr1 Re: kłopotliwa przeszłośc chłopaka... 06.09.05, 01:19
        Post autorki wątku to dobitny przykład tego, czym kończy się "pełna szczerość"
        w związku, którą tak namiętnie propagują niektóre Panie na tym forum. Całej
        dupy się partnerowi nie pokazuje, to stara i mądra zasada.

        A co do tego konkretnego przypadku... Moja_piosenka jest b. wrażliwą i dość
        uczuciową kobietką, za to jej facet ma zdaje się maniery nosorożca i takiż
        łóżkowy temperament. Nie wróżę dobrze, z tym, że na obronę faceta mogę
        powiedzieć, że 90% 14-stolatków zrobiłoby w tej sytuacji, to co on.
    • rapsodiagitana Re: kłopotliwa przeszłośc chłopaka... 06.09.05, 01:09
      Najbardziej niepokojące jest to, że do niego n i że coś tu jest nie w porządku.
      Na Twoim miejscu też bym czuła obrzydzenie i miała z tym straszny problem. Może
      (może!) gdybym wiedziała, że on juz wie, że to było złe, że też ma z tym
      problem, że się tego wstydzi - spróbowałabym się z tym pogodzić. Może bym poszła
      razem z nim do psychologa... Nie wiem. Ale gdybym widziała, że to dla niego
      tylko zabawa (z dzisiejszej perspektywy), że go to bawi, że nie widzi w tym
      problemu... Nie umiałabym z kimś takim żyć. Zdania poprzedniczek, które Cie
      oceniają jako osobę przewrażliwioną, oziębłą, przesadnie "świętą" dziwią mnie
      niepomiernie. Święta nigdy nie byłam, temperament mam całkiem pokaźny, ale
      gdybym wiedziała o swoim facecie to, co Ty... Czułabym do niego obrzydzenie i
      pewnie też unikała seksu.
      Jeśli nie chcesz od niego odejść - porozmawiaj z nim nie po to, żeby mu robić
      wyrzuty, ale powiedz, co Ciebie boli. I może faktycznie pójdźcie do
      specjalisty... Niepokoi mnie to, co Ci powiedział seksuolog - czy mówiłaś mu o
      tym wyznaniu Twojego faceta? Jestem pewna, że SAMA sobie z tym nie poradzisz :(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja