a-ndrzej
12.09.05, 23:38
Przeczytajcie prosze.
Nie wiem co mam zrobic.
Mialem zone a z nia dwoje wspanialych dzieci. Nie wszystko super nam sie
ukladalo, ale jakos zawsze wybrnelismy z problemow. Troche pnad rok temu
poznalem kobiete. Sliczna, to tzreba jej przyznac. Z zona bylem juz po
rozwodzie, ale mieszkalismy razem. Moja nowa wybranka ma corke z pierwszego
malzenstwa. Przeprowadzilem siedo niej.
Przez jakis czas wszystko bylo super, ale nagle zaczalem odkrywac ze jedynym
motywem milosci z moja nowa wybranka (z jej strony) sa pieniadze. Wczesniej
zyla dosc skromnie, a nagle zaczela sie Ameryka. Zakupy za kilka tysiecy
zdarzaly sie przynajmniej raz w tygodniu. Zarabiam bardzo dobrze wiec nie w
tym istota problemu. Rozumiejac ze wzgledy finansowe sa glownym
motywem "milosci" zaczalem myslec o koncu tego zwiazku. Moja wybranka miala
tego swiadomsc. Okazalo sie nagle ze jest w ciazy, mimo ze wczesniej brala
tabletki. Podobno nie bylo sposobnosi wybrac sie do lekarza. Mam pewnosc ze
to moje dziecko, ale nie moge udawac ze nie znam motywu. To bylo klasyczne
tzw. Zlapanie na dzidziusia. Ona wie ze jetem odpowiedzialnym czlowiekiem i
ze jej nie zostawie. Moja ex jest w tej chwili moja najwspanialsza
powiernica. Bede sie meczyl przez reszte zycia, majac swiadomosc ze to
wszystko blaga.
Zanim mnie ocenicie, dopowiem tylko ze ze swoimi dziecmi z pierwszego
malzenstwa (mowie tak choc z obecna nie mam slubu) mam super kontakt. Daje na
ich utzrymanie i skocze za nie w ogien.
Mam dwa wyjscia. Albo zostawiam kobiete w ciazy, godzac sie zapewnic jej byt
przynajmniej finansowy. Albo tkwie w tym dalej majac swiadomosc ze jestem na
etacie dostarczyciela kasy.
Wiwm ze to troche zawile ale nie mam glowy zeby pisac jasniej.