czy powiedziec mezowi o zdradzie -do panow pytanie

07.09.02, 10:47
oczywiscie chetnie wyslucham wszystkich opinii:) tylko raczej chce poznac
generalne tredy - mowicie czy nie, no i najwazniejsze jak faceci tak
informacje przyjmuja i co czuja. Czy lepiej znosza wiadomosc o bzyknieciu sie
jednorazowym, powiedzmy zauroczeniu urlopowym, o ktorym sie niemal nie
pamieta na dzien drugi, czy przyjaznie dlugotrwale, fascynacje eerotyczne bez
konsumpcji takowego ukladu. Czy tez wiernosc fizyczna jest wazniejsza od
emocjonalnej?
jak to u mezczyzn jest??
zielistka
    • hal9000 Re: czy powiedziec mezowi o zdradzie -do panow py 07.09.02, 10:55
      Jesteś rozkoszna.
      • faq Re: czy powiedziec mezowi o zdradzie -do panow py 07.09.02, 11:04
        hal9000 napisał:

        > Jesteś rozkoszna.

        a coz rozkosznego w zdradzie jest, poza chwila fizycznej przyjemnosci? Potem
        jeno placz i zgrzytanie zebow.... rozumiem, ze autorowi/autorce watku `cos` sie
        przydarzylo i szuka teraz drogi wyjscia:) powodzenia! Jak sadze trudny to
        orzech do zgryzienia, niezaleznie czy to jak okreslono pojedyncze `bzykniecie`
        czy cos dluzszego. A swoja droga jak ja uwielbiam to slowo, bzyknac - ilez
        lekkosci w sobie niesie:)) a to taka powazna sprawa:)
        pozdrawiam i przepraszam ze nie odpowiadam na post tylko tak sobie dywaguje,
        ale jestem kobieta :)
        f
        • hal9000 Re: czy powiedziec mezowi o zdradzie -do panow py 07.09.02, 13:31
          faq napisała:

          > A swoja droga jak ja uwielbiam to slowo, bzyknac - ilez
          > lekkosci w sobie niesie:))

          Dokładnie. :c)
    • paw_dady powiedz 07.09.02, 12:01
      ze zdradzilas meza z banda pijanych wyrostkow, ktorzy spenetrowali kazdy z
      twoich otworkow. ale to nie mialo znaczenia bo urlop (FWP) no i w ogole to jego
      kochasz.
      platonicznie.
      po facetach to splywa.
      obcych.
      • faq radzisz dziewczynie milczenie? 07.09.02, 12:40
        a gdzie szczerosc w zwiazku? nawet jesli nie popisala sie madroscia przed, to
        chyba lepiej jednak powiedziec po, niz ukrywac fakt? myle sie?
        f
      • faq i jeszcze jedno 07.09.02, 12:47
        moze to naprawde nie mialo znaczenia? nie spotkales sie z sytuacja, ze mozna
        kochac jedna osobe, ale druga tak zakreci ci, ze tak rzecz ujme w narzadach
        rodnych, ze tracisz dech i jasnosc myslenia? I to wtedy naprawde nie ma
        znaczenia - tak jakbys zjadl deser i juz o nim nie myslal.. jestem w bledzie?
        Potem wraca sie do partnera z ciezkim poczuciem winy i zbrodnia w umysle, bo to
        grzech. Ale zdrada byla tylko chwila slabosci, wiesz kogo kochasz i kto jest
        najwazniejszy nadal!
        cos sie zaangazowalam emocjonalnie w ten watek:) uderz w stol? czyzby:)
        pozdrawiam
        autoironicznie
        f
        • candella deser 07.09.02, 14:03
          Ja, jak zjem deser, to jednak mysle o nim przez jakis czas, bo desery sa dobre i fajne. Wezmy np. taki jugurcik z owocami na dnie - delicje. Jak zjem, to zaraz mam ochote na jeszcze jednago. A jak nie mam akurat przy sobie i nie chce mi sie isc do sklepu, to pewnie kupie sobie 3 takie jogurciki podczas nastepnych zakupow.
          • Gość: Niech Pssst! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.02, 16:00
            Prosze, nie mow tego mezowi, nie o mnie, o wszystkich tych facetach mow, ale
            nie o mnie. Ja tez sie zagalopowalem, nie wiem co sie ze mna dzialo, te swiece,
            wino, to olbrzymie lozko, i nagle ty, naga, siedzisz na mojej glowie, potem juz
            nie kontrolowalem sytuacji, tak wiec nie mow o tym mezowi, zapomnijmy o tym. O
            tych pozostalych facetach (pamietasz, w samym pokoju bylo ich czternastu, a ilu
            stalo przed drzwiami) mow, ale o mnie nie. Ja tez mu nie powiem, obiecuje.
      • pamela_anderson Re: powiedz lub nie 09.09.02, 13:50
        Co Ty, nic nie mów. Chyba,że on Ci pierwszy powie o swojej zdradzie, a wtedy Ty
        mu kontrę. ALe ja,mimo to, nawet wtedy bym mu nie powiedziała. Najpierw by
        wybaczył, a potem użył, przy pierwszej lepszej okazji, jako broni przeciwko
        Tobie.
        TO JEST TWOJA TAJEMNICA! Więc sza...
        • paw_dady udany zwiazek pameli 09.09.02, 21:40
          pamelo gratuluje udanego zwiazku. silikon spaja.

          pamela_anderson napisała:

          > Co Ty, nic nie mów. Chyba,że on Ci pierwszy powie o
          swojej zdradzie, a wtedy Ty
          >
          > mu kontrę. ALe ja,mimo to, nawet wtedy bym mu nie
          powiedziała.
          []
          > TO JEST TWOJA TAJEMNICA! Więc sza...


    • Gość: Twoj Maz dziwko Re: czy powiedziec mezowi o zdradzie -do panow py IP: *.proxy.aol.com 08.09.02, 06:34
      KURWISKO !!!

      Wyp....j z domu suko !!!
    • Gość: annie ciekawe.... IP: *.vub.ac.be 08.09.02, 12:39
      dlaczego sytuacja odwrotna, nie wzbudza tak skrajnych opinii. Czyzby
      jednorazowe przygody wciaz byly nur fur mezczyzna? A moze warto sie zastanowic
      co robic w takiej sytuacji, a nie tylko obrzucac autorke epitetami - zwlaszcza,
      ze nie napisala wcale ze zdradzila...
      zdrady sie zdarzaja i zdarzac bede, czy jednak nie jest lepsza dla zdradzonej
      strony, prosta nieskomplikowana przygoda partnera, niz dlugoletnie oszukiwanie,
      i stale ale poboczne zwiazki.
      Tu przynajmniej, jak rozumiem milosc istnieje nadal, choc w zbrukanej,
      skrzywdzonej formie..... nie ma napasci slownych i obrzucania blotem. To tylko
      sex, kochanie - czasem jest w tym duzo prawdy.

      pozdrawiam
    • Gość: królewna Fiona Re: czy powiedziec mezowi o zdradzie -do panow py IP: *.ii.pl 08.09.02, 16:00
      Jestem co prawda kobietą, ale uważam że nie powinnaś mówić o tym swojemu
      mężowi. Sądzę że kobiety które mówią o tym chcą się w pewien sposób "oczyścić",
      pozbyć wyrzutów sumienia. To jest trochę nieuczciwe, bo wtedy cały ciężar, a
      przynajmniej znaczna jego część, spada na osobę w tym wszystkim najmniej winną -
      czyli Twojego męża. to on baowiem musi uporać się z wiedzą którą go
      obarczyłaś, a Ty możesz czuć się lekko bo zrzuciłać z siebie cos co Cię bardzo
      gnębiło.
      • Gość: jarek Re: czy powiedziec mezowi o zdradzie -do panow py IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.09.02, 17:19
        Oczywiście ze powiedzieć, ale to Ty znasz swojego zyciowego partnera a nie my.
        Nie rozumiem jak mozna nie rozmawiać z druga połowa o wszystkim, chyba że jest
        się ze soba dla kasy, dzieci..itp.
        Jak mu sie boisz powiedzieć to go zostaw bo ten związek to pomyłka.
        Jak mu powiesz i on odejdzie to nie ma straty , był cieniasem.
        Pozdrawiam wszystkich facetów i kobiety którzy uwazaja że partner jest
        własnościa, bo maja na to papier. Współczuje.
        • Gość: KA Re: czy powiedziec mezowi o zdradzie -do panow py IP: *.proxy.aol.com 08.09.02, 18:37


          > Jak mu powiesz i on odejdzie to nie ma straty , był cieniasem.


          Mowisz ze bylby cieniasem ? A moze tak wlasnie powinien postapic normalny
          jeszcze czlowiek. Jezeli zona sie puscila za jego plecami a on jest w stosunku
          do niej calkiem w pozadku to co ? Bedzie cieniasem gdy kurwe zostawi ? A moze
          ta kurewka ma juz syfa lub AIDS ? Jezeli poszla z kims innym to znaczy ze
          najnormalniej w swiecie nie jest godna zaufania i powinna sie liczyc z
          ewentualnoscia konsekwencji rozwodu.
        • chooligan Re: czy powiedziec mezowi o zdradzie -do panow py 09.09.02, 14:09
          Gość portalu: jarek napisał(a):

          > Jak mu powiesz i on odejdzie to nie ma straty , był cieniasem.
          > Pozdrawiam wszystkich facetów i kobiety którzy uwazaja że partner jest
          > własnościa, bo maja na to papier. Współczuje.

          Cienias to ty jestes. Pewnie nie masz baby a jak już masz ty puściła sie nie
          jeden raz (ale mi sie rymło).

          Gratulacje i powodzenia w udanym związku
    • Gość: A28 Re: czy powiedziec mezowi o zdradzie -do panow py IP: *.proxy.aol.com 08.09.02, 17:15
      Lepiej nie mow nic. Pomysl, czemu to sie stalo (jesli sie stalo) i postaraj sie
      wiecej tego nie robic. I tak kara dostateczna bedzie fakt, ze ty bedziesz o tym
      wiedziala. Jesli jednak, cos u was nie gra, to albo to naprawce, albo sie
      rozejdzcie. Twoja spowiedz zatruje tylko cale wasze "razem".
      • yaa Re: czy powiedziec mezowi o zdradzie -do panow py 09.09.02, 09:38
        Zgadzam się z A28. Lepiej nic nie mów. Yaa nie chciałbym wiedzieć. A dla Ciebie
        wyrzuty sumienia będą wystarczającą karą. Spojrzyj na to w ten sposób: czy to,
        że powiesz zmieni coś na plus ? Czy wniesie coś pozytywnego w Wasz związek ?
        Yaa nie sądzę. Dlatego nic nie mów. Uprzedzam, że łatwo nie będzie.
        Trzymaj się.
        Pozdrawiam
        Yaa
    • Gość: Darek Re: czy powiedziec mezowi o zdradzie -do panow py IP: *.proxy.aol.com 08.09.02, 18:40

      Zajebac szmate i pozbyc sie zwlok - bez wyzutow sumienia !!!
    • kini Nie mów! 09.09.02, 09:37
      Jeśli to była jednorazowa przygoda - nie puszczaj pary z ust!
      • Gość: viki Re: Nie mów! IP: *.k.mcnet.pl 09.09.02, 11:24

        > Jes´li to by?a jednorazowa przygoda - nie puszczaj pary z ust!
        popieram.
        pewnie powiecie, ze zdrajca ale... ja, mezczyzna uwazam: POD ZADNYM
        POZOREM NIE MOWIC!!! bo albo sie odchodzi do tego drugiego, albo
        siedzi cicho jesli nie chce sie wspolnego piekla. wiem co mowie bo
        przezylem.
        • zielistka Re: Nie mów! 09.09.02, 11:42
          Gość portalu: viki napisał(a):

          >wiem co mowie bo przezylem.

          ona Ciebie zdradzila i Ci powiedziala?
          zielistka
          • Gość: Pomadka Re: Nie mów - nigdy ...chyba że IP: *.waw.cdp.pl 09.09.02, 12:08
            Absolutnie nie mów... chyba, że :
            - chcesz żeby on zrobił to samo ( z zemsty oczywiście),
            - zostawił Cię ( jesli juz i tak masz go dosyć),
            - czuł się zdołowany, gorszy, podle upokorzony ... i nie potrafił juz kochać...

            ...i sądze, że nie ma znaczenia dla faceta czy powiesz, że to był tylko jeden
            raz i po pijaku ( bzyknęłaś się ), czy romansik na boku ( miły kolega z pracy
            po godzinach), czy wielkie i namietne uczucie wsparte wspólnymi intelektualnymi
            rozwarzaniami natury filozoficznej przy nastrojowej muzyce i świecach, w
            satynowej pościeli...
            .. faceta zawsze zaboli, przecież ta męska duma !


          • Gość: viki Re: Nie mów! IP: *.k.mcnet.pl 09.09.02, 15:01

            >
            > ona Ciebie zdradzila i Ci powiedziala?

            tak. i byla strasznie zdziwiona, jak przestalem ja kochac. byla wrecz
            agresywna.
    • zielistka dzieki Wam wszystkim 09.09.02, 11:51
      za wszystkie opinie, no mozez wyjatkiem tych tylko z epitetami, niewiele
      wniosly do dyskusji:(
      Generalnie nasuwa mi sie refleksja,ze kobiety latwiej wybaczaja zdrade, albo sa
      mniej kategoryczne, albo bardziej zalezy im na zwiazku, nawet gdy partner
      bladzi. Kwestia powiedziec czy nie w dalszym ciagu otwarta, bo rzeczywiscie
      troche jest to forma spowiedzi: powiem (licze na dojrzalosc partnera, mimo
      wlasnej niedojrzalosci), niech sobie z tym radzi, a przy okazji mi tez pomoze,
      bo sie fatalnie oszukujac go czuje.A z drugiej strony mamy tez wiernosc osobie
      ktora zdradzila, wiem ze byl/byla niewierna, ale ja kocham wiec wybaczam - i to
      wydaje mi sie latwiej przychodzi kobietom - ale moze sie myle. Wiec coz - mowic
      czy nie?
      zielistka
      pozdrawia cieplo wszystkich wiernych i niewiernych(ale tylko tych z wyrzutami
      sumienia :)))
      • Gość: soso Re: dzieki Wam wszystkim IP: 195.41.66.* 09.09.02, 13:28
        Tu przychodzi mi na mysle list do gazety, jaki napisala pewna pani proszac o
        porade psychologiczna bo:

        Malzenstwo szczesliwe, 20 lat razem. Pewnego dnia maz idzie do szpitala na
        operacje i istnieje zagrozenie, ze juz nie wroci. Wiec przedtem dla
        oczyszczenia sumienia 'jak na spowiedzi' mowi zonie, ze kiedys mu sie zdarzylo
        miec malutka przygode 'na boku', bez znaczenia zupelnie.
        Operacja sie udala, oni sa znowu razem ale juz nie razem jak poprzednio bo w
        niej 'cos siedzi'. Nie moze juz mu ufac, nie jest juz jak bylo przedtem, wciaz
        mysli o tej zdradzie i jest zraniona do kosci. Minely 2 lata i nic nie mija.

        Nie pamietam odpowiedzi doradczyni (doradcy) ale pewnie byla sztampowa. Mnie
        jednak co innego interesuje. Jak w tym kontekscie patrzec na szczere przyznanie
        sie w oczekiwaniu na chrzesciajanskie wybaczenie?

        pzdrw

        soso
        • Gość: Pomadka Re: dzieki Wam wszystkim IP: *.waw.cdp.pl 09.09.02, 13:40
          niestety chyba lepiej bazować na starym mądrym przysłowiu :
          " co oczy nie widzą - sercu nie żal"
        • kini Re: dzieki Wam wszystkim 09.09.02, 13:47
          Gość portalu: soso napisał(a):

          > Nie pamietam odpowiedzi doradczyni (doradcy) ale pewnie byla sztampowa. Mnie
          > jednak co innego interesuje. Jak w tym kontekscie patrzec na szczere
          przyznanie
          >
          > sie w oczekiwaniu na chrzesciajanskie wybaczenie?

          A sądzisz, że wybaczenie jest w takiej sytuacji obowiązkiem?
          • Gość: soso Re: dzieki Wam wszystkim IP: 195.41.66.* 09.09.02, 14:02
            Pisze, ze mnie nurtuje problem :-)

            Wybaczenie nie jest obowiazkiem i nawet chyba chrzescijanstwo dopomina sie o
            wybaczenie dlatego tylko, ze o nie trudno. Jest tylko wskazaniem religijnym.

            Natomiast w wybaczeniu tkwi dobro i takze rodzaj oczyszczenia, dla wybaczajacej
            takze. Poza tym przeciwna sytuacja rodzi napiecia, nienawisc, chec odwetu czy
            inne, nisko notowane reakcje.

            Nie oceniam, zastanwiam sie tylko.

            pzdrw

            soso

            PS

            A Ty, Kini, nie wybaczasz takich rzeczy?
            • kini Re: dzieki Wam wszystkim 09.09.02, 14:32
              Gość portalu: soso napisał(a):


              > Natomiast w wybaczeniu tkwi dobro i takze rodzaj oczyszczenia, dla
              wybaczajacej
              >
              > takze. Poza tym przeciwna sytuacja rodzi napiecia, nienawisc, chec odwetu czy
              > inne, nisko notowane reakcje.

              Tylko pod warunkiem, że wybaczenie jest szczere i wypływa wyłącznie ze strony
              wybaczającego. W przeciwnym wypadku takie wymuszone wybaczenie może być wręcz
              destrukcyjne dla wybaczającego.

              > A Ty, Kini, nie wybaczasz takich rzeczy?

              Nie wiem, nigdy mi się to nie zdarzyło (tzn. zdrada).
            • Gość: sonija Re: dzieki Wam wszystkim IP: *.waw.cdp.pl 09.09.02, 14:37
              Gość portalu: soso napisał(a):

              > Pisze, ze mnie nurtuje problem :-)
              >
              > Wybaczenie nie jest obowiazkiem i nawet chyba chrzescijanstwo dopomina sie o
              > wybaczenie dlatego tylko, ze o nie trudno. Jest tylko wskazaniem religijnym.
              >
              > Natomiast w wybaczeniu tkwi dobro i takze rodzaj oczyszczenia, dla
              wybaczajacej
              >
              > takze. Poza tym przeciwna sytuacja rodzi napiecia, nienawisc, chec odwetu czy
              > inne, nisko notowane reakcje.
              >
              > Nie oceniam, zastanwiam sie tylko.
              >
              > pzdrw
              >
              > soso
              >
              > PS
              >

              bardzo łatwo jest powiedzieć "wybaczam", ale co czuje się w głębi ? czy idzie
              za tym prawdziwe odczucie wybaczenia ? wątpię.... nigdy później nie jest już
              tak samo .... a gdzie szukać czegoś tak wspaniałego jak "zaufanie". W pojęciu
              osoby zdradzonej, nawet tej która wybaczyła chyba nie istnieje ...

              S.
              • Gość: soso kini i sonija IP: 195.41.66.* 09.09.02, 15:08
                Wiem, ze to trudne zagadnienia i trudno takze godzic teorie z praktyka.
                Teoretycznie wie sie wiele ale jak sie czlowiek spotyka z prawdziwa zdrada to
                poki graja pierwszoplanowa role emocje poty nici z racjonalnego myslenia. Takze
                wybaczanie nie przychodzi do glowy :-)

                Nawet nie wiem, czy mnie spotkala zdrada bo jezeli juz tak bylo to wlasciwie
                nie bylo takze juz i zwiazku. No i wybaczenia nikt nie oczekiwal :-) a i moje w
                takim wypadku niewiele bylo by warte. Mysle jednak, ze jak kocham to wybacze.
                Dlaczego? Bo kocha sie czlowieka takim jakim on jest, z wadami, z bledmi, ktore
                popelnia. Mysle, ze na pewnym etapie nie mysli sie juz w kategoriach tak
                restrykcyjnych jak w mlodosci, kiedy to doswiadczenie zyciowe jest nikle. Od
                pewnego momentu liczy sie chec bycia razem i czy to rajcuje czy nie. Jezeli tak
                to takie rzeczy jak zdrada nie bardzo wchodza w rachuba a jezeli juz zajda to
                chyba sa latwiej wybaczalne. Zycie jest frajda. Zycie jest ciekawe i
                ekscytujace. W zyciu liczy sie usmiech, przyjemnosc, brak stresu. Jezeli w tym
                miesci sie i wiernosc partnera, to dobrze. Ale nic na sile :-)

                pzdrw

                soso
    • Gość: Jelen Re: czy powiedziec mezowi o zdradzie -do panow py IP: 5.2.1R* / 212.177.57.* 09.09.02, 16:49
      Moge ci powiedziec jak bylo. Mam zone (ktora kocham nad zycie) i dwojke malych
      dzieci. Czesto wyjezdzam sluzbowo. Pewnego wieczoru po powrocie z kilku
      dniowego wyjazdu spostrzeglem, ze ona zachowuje sie inaczej niz zwykle. Cos
      niewypowiedzianego, nienamaclanego wisialo w powietrzu. Nic to. Kochalismy sie
      itp., itd. Minelo kilka tygodni. Co jakis czas wyczuwalem jak przez skore, cos
      nie tak, zamyslona, zadumana, nieobecna. Dlaczego?

      Po kolejnych paru tygodniach wyznala mi o co chodzi. Zdradzila mnie. Nie bede
      opowiadal z kim, jak, kiedy, bo nie jest to tematem watku.

      Zdrada jest jak rak, zzera, gnebi, toczy sumienie jak robak. To bylo widac, po
      jej wyznaniu bylo to jasne. Caly bagaz, ktory niosla przezucila na mnie. Chcial
      byc szczera, mowi. Ale ona wyproznila sie swoim

      JA NIE CHCE ABY ONA BYLA SZCZERA!!!!!!

      Teraz ja musze niesc ten caly ciezar. Teraz ode mnie zalezy co dalej. To ja ja
      przeciez kochamlem (kocham) nad zycie. To ona byla moim kwiatem, moja perla,
      moim skarbem, moja motywacja do zycia. I co dalej? Nie mam prostej odpowiedzi.
      Proces samozadreczania. Pytania z kim, kiedy, czy bylo ci z nim dobrze, czy
      bylo ci z nim lepiej, czy mnie nie kochalas, czy juz mnie nie kochasz ??? Kazda
      odpowiedz boli jak noz wbijany watrobe, zadna z nich nie uspokaja. Wiedza o tym
      jest jak narkotyk, chcesz juz przestac, ale pytania same cie nachodza. Nie
      mozesz przestac, musisz wiedziec, chociaz wiesz ze zaboli jeszcze bardziej.

      Chodze jak skazaniec. W sumie wolalbym by mi nie mowila. Czy mozna z tym zyc
      dalej. Udawac, ze wszystko jest jak dawniej? Nigdy nie bedzie jak dawniej.
      Nigdy!!!!




      zielistka napisał(a):

      > oczywiscie chetnie wyslucham wszystkich opinii:) tylko raczej chce poznac
      > generalne tredy - mowicie czy nie, no i najwazniejsze jak faceci tak
      > informacje przyjmuja i co czuja. Czy lepiej znosza wiadomosc o bzyknieciu sie
      > jednorazowym, powiedzmy zauroczeniu urlopowym, o ktorym sie niemal nie
      > pamieta na dzien drugi, czy przyjaznie dlugotrwale, fascynacje eerotyczne bez
      > konsumpcji takowego ukladu. Czy tez wiernosc fizyczna jest wazniejsza od
      > emocjonalnej?
      > jak to u mezczyzn jest??
      > zielistka
      • faq najpiekniejsze wyznanie milosci.... 11.09.02, 10:54
        drogi Jeleniu, tak sobie mysle,ze te wszystkie gromy, ktore sie posypaly tu na
        glowy niewiernych zon, wszelkie zniewagi, nie maja ani jednej setnej wagi tego
        co Ty napisales. Dopiero po Twoim poscie mozna zrozumiec ogrom krzywdy, ktora
        zdrada wyrzadza. Zapadla mi w pamiec mocno Twoja opowiesc. To wszystko co
        napisales jest o wiele wazniejsze dla zrozumienia istoty rzeczy, niz wszystko
        inne. I wiesz co jest wspaniale, ze nie stchorzyles i dalej kochasz. Bo rzecza
        czlowiecza jest bladzic, ale najwspanialsze chyba co mozna dac drugiemu
        czlowiekowi to wiernosc i milosc pomimo bledow i niewiernosci drugiej strony.
        Jednym postem zaprzeczyles, ze mezczyzni to takie zwierzeta, ktore kieruja sie
        li tylko instynktem i ambicja. A taki obraz wylania sie z toczacej sie dysputy -
        inwektywy, emocje. A Twoj bol jest taki cichy, znacznie bardziej dotyka.
        Trzymaj sie Jeleniu,
        zycze Ci zebys mogl byc znow szczesliwy
        faq
    • niuniek6 A wiesz jak mawial baca do swej baby? 09.09.02, 21:42
      a mawial tak:
      Jak ja rzne - to tak jakbysmy to my kogos rzneli.
      A jak ciebie rzna - to tak jakby nas ktos rznal.

      ot cala prawda.
      • pani_z zdradzilam 12.09.02, 01:54
        Pobraliśmy się... z przyjaźni i dobrego seksu, po roku wspólnego mieszkania. Po
        kolejnym roku miałam wątpliwości, po kolejnym byłam pewna, że to pomyłka, ale
        było już dziecko. Następne 23 lata były różne, raz lepiej raz gorzej. Ale były
        w sumie w porządku. Po kilku latach zawirowań seks był dobry, przyjaźń
        przetrwała, tylko miłości brakowało. Koło 20 rocznicy ślubu seks zaczął być
        coraz słabszy, ja chciałam więcej, albo chociaż tyle ile dawniej, on mógł coraz
        mniej i coraz słabiej, starszy jest kilka lat, nie te możliwości. Przyjaźń
        pozostała.
        Zimą poznałam kogoś na czacie, rozmowy, maile, spotkanie, zakochałam się jak
        nastolatka. Drugie spotkanie i zdradziłam, tydzień po 25 rocznicy ślubu.
        Tamto się już rozleciało, trwało tylko dwa miesiące, on też miał żonę i
        malutkie dziecko, nie mogło trwać.
        Czy mam powiedzieć mężowi?
        Nie powiem mu o tym nigdy i mam nadzieję, że się nie dowie. Bo co mu mam
        powiedzieć, że takich uniesień nie przeżywałam z nim nigdy, że wydolność i
        maestria młodego człowieka przerasta jego aktualne możliwości w tym względzie o
        całą epokę. Że jeżeli jeszcze raz mnie coś takiego spotka, to też go zdradzę,
        bo seks mi jest potrzebny do życia jak tlen.
        Nie mogę mu tego powiedzieć, bo cóż jest winien, że starszy i już nie tak
        sprawny, że mimo przyjaźni ja jeszcze jednak potrzebuję czasami czegoś więcej.
        Powiecie pewnie, że powinnam go zostawić, ale po co, jest to kryzys wynikający
        z naszej różnicy wieku, za kilka lat moje potrzeby się też zmniejszą, a
        przyjaźń pozostanie.
        (nie trzymam się go ze względów finansowych, zarabiam równie dobrze, ale
        uważam, że nie należy mimo wszystko niszczyć tego co zbudowaliśmy przez te 25
        lat, rozpad teraz nic nikomu nie da, mnie pozostały by chociaż dobre
        wspomnienia, jemu tylko poczucie klęski). Łatwo jest osądzać i krzyczeć szmata
        jak sie ma 20, 30 lat i żadnych problemów z tą stroną życia.
        • Gość: soso do pani_z IP: 195.41.66.* 12.09.02, 08:09



          Nie chodzi mi o to, co sie stalo. 'Pewnie tak musialo byc' - jak mowi moj dobry
          kolega.
          Chodzi mi o cos innego. Otoz chyba jest cos nie tak z nasza kultura, sposobem
          zycia, ze takie sytuacje jak opisalas nie mieszcza sie w kategorii
          akceptowanych. Czujesz sie 'winna'. I to jest cos, co nasza kultura kreuje
          bardzo silnie. Nawet mysle, ze to jakis podstawowy wrecz faktor katolicyzmu -
          'czuj sie winnym!'
          Tymczasem mysle, ze Twoja sytuacja jest bardzo powszechana co do potrzeb. Wiec
          dlaczego nie akceptowalna? W niektorych krajach, nazwijmy je np.
          skandynawskimi, taka sprawa wygladala by zupelnie inaczej od strony wlasnie
          osadow. I to jest tylko to male cos, o ktorym chcialem napisac bo zawsze o tym
          mysle, o tym wpojonym poczuciu winy w podobnych sytuacjach i o tym jak ono jest
          destrukcyjne.
          I jeszcze jedno - tak mi sie przypomnialo. Slynna ksiazka o zyciu seksualnym
          ludzi autorstwa Master/Johnston bodajze. Autor mial bardzo szczegolne zycie
          prywatne - zone i jednoczesnie bral udzial w orgiach i seksie zbiorowym. W
          powszechnym pojeciu zdradzal zone, ze ho, ho. Ona o tym wiedziala. I co ona na
          to? 'Widocznie on tego potrzebuje' mowila a malzenstwem byli dobrym dziesiatki
          lat. Milosc? Mysle, ze tak. Ale w naszym pojeciu facet, ktory Ci powie: 'jest
          okay, jezeli potrzebujsz tego to rozumiem ale chce, bysmy mimo to byli razem' -
          to chyba marzenie, ze spotkasz sie z taka reakcja. I nawet nie dlatego, ze on
          Ciebie tak naprawde nie kocha, nie. Tylko dlatego, ze rozumiec Ciebie nie
          miesci sie w kanonie.


          pzdrw

          soso
    • Gość: wojo Re: czy powiedziec mezowi o zdradzie? IP: *.waw.cdp.pl 13.09.02, 10:41
      Musze cie niestety zmartwic, nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Kiedys myslalem,
      ze wolalbym wiedziec... ale gdy sie dopwiedzialem... teraz po kilku miesiacach
      nie jestem juz taki pewny...

      Odpowiedzia na to czy mowic czy nie - jest odpowiedz na pytanioe co masz zamiar
      z tym dalej robic... jesli sama czujesz..ze to bylo jednorazowe... a nadal
      bardzo kochasz swojego meza... i chcesz z nim byc..lepiej sama zapomnij i nie
      mow. Co innego jesli to cos wiecej ni zjednorazowa fascynacja. Moim zdaniem
      najgorsze co mozan zrobic to ciagnac dwa zwiazki... to nielojalne wobec meza,
      kochanka i ciebie... i zawsze na koncu doprowadza do duzych bolesnych strat...
      Wiec jesli zdradzasz swiadomie to lepej powiedziec mezowi... i ustalic razem na
      czym wal zalezy... nie bede oszukiwal... to nie beda latwe rozmowy i napewno
      wiele lez wylejecie razem.. ale nawet jesli zdradzilas bo maz ci przestal
      odpowiadac..nie jest juz tym samym ktorego pokochalas... zawsze trzeba mu dac
      szanse... poprawy... szanse pokazanie ze cie kocha. A moze wlasnie to bedzie
      ostatecznym dowodem ze nie kocha.. tak czy inaczej bedzie lepiej. Generalnie
      zdrada sama w sobie (bez moralizowania) jest czyms zlym. Mowie to z perspektywy
      kogos kto zostal zdradzony... i wybaczyl.... Zlym ale niestety..powszechnym.
      Sam nadal nie wiem czy jest mozliwe zaufac ponownie... czy jest mozliwe..nie
      byc chorobliwie zazdrosnym..ucze sie tego od nowa...

      Tak czy inaczej... twje pytanie - jest zle postawione... odpowiedz sobie sama
      co ty chcesz z tym zrobic...a bedziesz wiedziala... czy powiedziec czy nie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja