Proszę o pomoc

22.09.05, 14:21
Od paru dni nie potrafię się odnależć. 12 września po ponad 3 latach wspólnej
egzystencji, zaręczynach itp mój narzeczony stwierdza że mnie nie kocha.
Proszę o kontakt lub spotkanie dziewczyn w podobnej sytuacji.Rzaem będzie nam
łwtiej
    • kobieta_na_pasach a to swinia! 22.09.05, 14:24
      zrobil to w poniedzialek, czyli zepsul ci caly tydzien. mogl poczekac z tym do
      piatku.
      • mmagi Re: a to swinia! 22.09.05, 14:25
        qrde Ty to jestes pomocna:-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        • kobieta_na_pasach Re: a to swinia! 22.09.05, 14:26
          mmagi napisała:

          > qrde Ty to jestes pomocna:-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))

          no, taka niewidzialna reka:))
    • juleczka4 Re: Proszę o pomoc 22.09.05, 14:26
      Bardzo Ci współczuje , wyobrażam sobie jak musisz się okropnie czuć <przytul>
      • xprinczix Re: Proszę o pomoc 22.09.05, 14:37
        Tego samego dnia rozpoczęłam nową pracę i podwójna dawka nerwów spłynęła na
        mnie w tym samym momencie
        • kobieta_na_pasach Re: Proszę o pomoc 22.09.05, 14:39
          xprinczix napisała:

          > Tego samego dnia rozpoczęłam nową pracę i podwójna dawka nerwów spłynęła na
          > mnie w tym samym momencie

          czyli dobrze mowilam - swinia.
        • juleczka4 Re: Proszę o pomoc 22.09.05, 14:40
          A nic nie przeczuwałaś , że on Cię nie kocha , że nie układa się wam??
          • xprinczix Re: Proszę o pomoc 22.09.05, 14:45
            Nic nie przeczuwałam, od ponad 2 lat mieszkamy razem, razem urządzaliśmy
            mieszkanie, niedawno się zaręczyliśmy, ślub miał się odbyć w czerwcu następnego
            roku, mamy już obrączki, wspólne konto itp, praktycznie żyliśmy jak małżeństwo
            bez papierka
            • kobieta_na_pasach Re: Proszę o pomoc 22.09.05, 14:47
              xprinczix napisała:

              > Nic nie przeczuwałam, od ponad 2 lat mieszkamy razem, razem urządzaliśmy
              > mieszkanie, niedawno się zaręczyliśmy, ślub miał się odbyć w czerwcu
              następnego
              >
              > roku, mamy już obrączki, wspólne konto itp, praktycznie żyliśmy jak
              małżeństwo
              > bez papierka

              przstraszyl sie albo znalazl inna. tak czy siak musisz z tym zyc.
              • hugolinka Re: Proszę o pomoc 22.09.05, 14:57
                ja jeszcze nie jestem w takiej sytuacji, ale tez mieszkam z moim chłopakiem,
                zareczyny juz były. wspólne konto jest... obraczki kupujemy za miesiac. Jezeli
                mi by sie to przytrafiło... nie wiem. Może najlepiej stwierdzić, że to dupek
                nie wart naszego zainteresowania??
                • xprinczix Re: Proszę o pomoc 22.09.05, 17:26
                  trudno tak stwierdzić jak się kogoś kocha i cała sytuacja wydarzyła się z dnia
                  na dzień. Pomyśl sobie że pewnego dnia Twój narzeczony stwierdza że to koniec.
                  SToisz i nie wiesz czy płakać czy się śmiać.
    • pinup Re: Proszę o pomoc 22.09.05, 15:30
      tez mnie spotkalo cos podobnego, ale staram sie myslec o tym koncu jak o nowym
      poczatku. nie martwie sie ani przez chwile tym, co zwykle przychodzi do glowy:
      ze bede sama, juz mnie nikt nie pokocha itd. wiem ze poznam kogos innego. ale
      zaczyna mnie przerazac liczba watkow na temat porzucenia, bo 'juz cie nie
      kocham'. trace wiare w to, ze warto sie angazowac w cos nowego. jak mam komus
      zaufac po tym co czytam w ilosciach hurtowych?
      • xprinczix Re: Proszę o pomoc 22.09.05, 17:33
        to nie chodzi o to że boje się samotności i że już mnie nikt nie pokocha, nagła
        zmiana marzeń przestraszyła mnie: to że muszę się wyprowadzić (bo mieszkałam u
        swego chłopaka), to że jestem z Katowic i nie mam tutaj nikogo i nie mam gdzie
        mieszkać, a śrdenio mnie stać na wynajem.Znalazłam sie w trudnej sytuacji i
        tyle. Zaraź mnie swoim optymizmem.
        • pinup Re: Proszę o pomoc 22.09.05, 18:19
          trudno jest mi cos ci radzic, bo ja musialam poradzic sobie tylko ze swoja
          psychika. nie mieszkalismy razem, nie bylo konta wspolnego itd.
          z tego w jaki sposob piszesz o calej tej sytuacji widze ze jestes silna i
          rozsadna dziewczyna. na pewno dasz sobie z tym rade a idealnie byloby gdybys
          nie musiala korzystac z pomocy bylego. nie wierze ze nie masz tam znajomych
          ktorzy by ci pomogli. pomysl dobrze.
          wszystko w takich momentach brzmi banalnie ale ja sobie przypomnialam dwie
          wazne rzeczy: 1.nic nie dzieje sie bez przyczyny i 2. ja jestem w tym wszystkim
          najwazniejsza. Kazde doswiadczenie ma nas czegos nauczyc i najwazniejsze zeby
          rzeczywiscie wyciagnac z niego nauczke. I przede wszystkim mysl teraz o sobie.
          Pomysl i pogadaj szczerze ze soba - moze ten zwiazek nie byl taki idealny jak
          ci sie wydawalo i lepiej ze sie skonczyl? Ja dlugo nie szukalam argumentow na
          ta teze po tym jak spadly mi klapki z oczu :)
          • xprinczix Re: Proszę o pomoc 23.09.05, 15:16
            bardzo mądre słowa. Chyba właśnie takich maili mi brakuje bo człowiek cierpiący
            nie widzi a może nawet ni echce sam zauważyć wielu pozytywnych aspektów
            zaistniałej sytuacji Nic nie edzieje się bez przyczyny tak jak piszesz i
            całkowicie się z tym zgadzam. Zbyt wiele przykrego przeszłam w ostatnim czasie
            i trudno mi trzeźwo myśleć i podejmować decyzję. Jakiś czas temu straciłam
            pracę, następnie dowiedziałam się że moja mama ma raka złośliwego płuca i czeka
            nas walka z cała chorobą, a teraz mój narzeczony oświadcza że to koniec.
            Naprawde potrzebuje wsparcia bo psychicznie nie daję rady z tym wszystkim
            chociaż zawsze była silna.
            • pinup Re: Proszę o pomoc 23.09.05, 17:10
              skup sie teraz na sobie i na swojej mamie. dzieki temu rozstaniu bedziesz mogla
              poswiecic jej wiecej czasu i zajac sie nia bez rozsterek ze zaniedbujesz swoj
              zwiazek. mysle, ze jezeli przy tylu przelomowych (specjalnie nie uzyje
              slowa 'zlych')wydarzeniach w twoim zyciu on zamiast cie wspierac dorzuca ci
              nastepny klopot, to wczesniej czy pozniej pojawilyby sie konflikty.
              niepotrzebnie tylko poswiecalabys czas dla kogos, od kogo - jak sie okazalo -
              nie masz wsparcia. zajmij sie swoja mama i o nia walcz, bo to teraz
              najwazniejsze. ona jest tylko jedna, a faceta bedziesz miala nastepnego i na
              pewno po tym doswiadczeniu wybierzesz o wiele lepiej.
              jezeli bedziesz potrzebowala wsparcia zawsze mozesz napisac na mojego mejla. a
              ja trzymam kciuki za ciebie i twoja mame.
    • marta.uparta Re: Proszę o pomoc 22.09.05, 18:39
      Uważaj, bo może facetowi za miesiąć się odwidzieć i stwierdzi że jednak tylko
      Ciebie jedną kocha. Mówię uwazaj, chociaż pewnie w tym momencie tylko o tym
      marzysz. Znam dwa takie przypadki psychicznego i emocjonalnego uzależnienia
      kobiety od męzczyzny.
      Jedną koleżankę facet dwa razy rzucał (raz miesiąc, a raz tydzień przed slubem)
      po czym na kolanach wracał z kwiatami i pierścionkiem w zębach. Chociaz
      dziewczyna była fajna i miała wielu starających się, ona nie potrafiła odciąc
      się od tego emocjonalnego wampira.
      W efekcie są już razem bez ślubu od jakiś 7 czy 8 lat, ale nie mieszkają razem,
      spotykają się tylko w weekendy i nie ma mowy o dzieciach, wspólnym życiu itd.
      W drugim przypadku facet zrywał tak znajomość kilka razy, ale pod wpływem
      histerii ze strony matek i dziewczyny uległ i slub zawarto. Jednak mażeństwo
      ukazało się kompletnie nieudane i chociaz wcześniej mieszkali razem dwa lata,
      to niecały rok po ślubie wystąpili o rozwód.
      Moim zdaniem, nic na siłę, uważaj przed takim emocjonalym wampirem, jeżeli
      facet wróci w pokorze przyjmij go, ale bądź ostrozna, bo drugie zerwanie będzie
      bolało jeszcze bardziej.
      • xprinczix Re: Proszę o pomoc 23.09.05, 15:21
        Ja nie potrafię wybaczać a w obecnej sytuacji na moim sercu powstaje duża rana.
        Zbyt wiele rzeczy wydarzyło się w ostatnim czasie związanych z moją mamą,
        stratą pracy i teraz narzeczonego. My nigdy wcześniej nie zrywaliśmy z sobą
        więc nie wiem jak będzie i staram się nie zastanawiać nad tym. Muszę odpocząć
        psychicznie i zdystansować się do tego wszystkiego. Najgorsze jest że miłość
        niby najpiękniejsze uczucie, a tak potrafi boleć!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja